15 stycznia 2020

"... die Könige auf dem Meer..." - U-47 w Scapa Flow

Już we wrześniu 1939 r. Kommodore Karl Dönitz - dowódca U-Bootwaffe postanowił zadać dotkliwy cios brytyjskiej Royal Navy i wysłać do jej bazy morskiej w Scapa Flow U-Boota w celu zaatakowania stacjonujących tam jednostek Home Fleet. Miało to wymusić na Brytyjczykach przeniesienie okrętów w inne miejsce, co jednocześnie wiązało się z osłabieniem brytyjskiej blokady oraz zmniejszeniem zagrożenia dla nawodnych i podwodnych okrętów Kriegsmarine w czasie działań na Oceanie Atlantyckim. Do tego zadania został wyznaczony Kapitänleutnant Günther Prien oraz jego U-47 z 7. Unterseebootsflottille "Wegener", który 8 października 1939 r. wyruszył potajemnie z portu w Kilonii, aby z w nocy 14 października 1939 r. rozpocząć jedną z najbardziej imponujących akcji II wojny światowej.

Orkady leżące u północnych wybrzeży Szkocji, oddzielone od stałego lądu wąską cieśniną Pentland Firth, były plątaniną wielu mniejszych i większych skalnych wysepek, które blokowały dostęp z północnego Oceanu Atlantyckiego na Morze Północne. To właśnie tam - pomiędzy główną wyspą Mainland i leżącymi bardziej na południe wyspami South Ronaldsay i Hoy ciągnęła się zatoka Scapa Flow, która była wręcz idealnym miejscem do zakotwiczenia dla brytyjskich okrętów, więc nie dziwi fakt, że jeszcze przez I wojną światową Royal Navy wybrała to miejsce na główną bazę ciężkich okrętów wojennych. Z tego miejsca można było szybko przerzucić pancerniki i krążowniki na Atlantyk, jak również na wschód - chociażby do Norwegii. Dla dowództwa Home Fleet przedostanie się jakiejkolwiek wrogiej jednostki do bazy było niemożliwe, gdyż uważano, że niezwykle silne pływy morskie, osiągające nawet 10 węzłów, są skuteczną przeszkodą dla wrogich okrętów podwodnych, chyba że atak prowadzony by był w wynurzeniu. Jednak i to uznano za absurd, gdyż wszędzie roiło się od zagród minowych, sieci wychwytujących czy zakotwiczonych belek oraz cum, a dodatkowo akwen patrolowały łodzie i niszczyciele. Niemcy już dwukrotnie próbowali zaatakować Scapa Flow: 23 listopada 1914 r. nie udało się to U-18 dowodzonemu przez Kapitänleutnanta von Henniga, a 28 października 1918 r. - U-116 pod dowództwem Oberleutnanta Emsmanna. Jednak założenie Brytyjczyków miało okazać się poważnym błędem. 

Artystyczna wizja ataku U-47 na HMS Royal Oak w Scapa Flow
Źródło: https://i.pinimg.com/originals/09/67/0a/09670a8f027e574dfc8861cdb92d7323.jpg
Zanim podjęto się tego odważnego zadania Luftwaffe i Kriegsmarine przeprowadziły rekonesans na Orkadach, gdzie w akwenie Scapa Flow dostrzeżono braki w systemie obronnym tamtejszej bazy morskiej. Dostarczone 8 i 26 września 1939 r. zdjęcia lotnicze wykazały, że cieśninę Kirk - jedno z sześciu przejść prowadzących do brytyjskiego kotwicowiska - od wschodu blokują wraki trzech okrętów. Ich obciążone kadłuby były zatopione na dnie, ale aby przypływy i odpływy nie poruszyły wraków z miejsca - przetrzymywano je linami umocowanymi na lądzie. Na południe od nich był szeroki na 170 m przesmyk, sięgający do granicy niskiego stanu wody, która miała tam zaledwie 7 m głębokości. Na północ od zatopionych okrętów była widoczna kolejna luka w blokadach. Karl Dönitz uznał, iż U-Boot będzie w stanie przecisnąć się pomiędzy wrakami w czasie bezksiężycowej nocy i zaatakować Home Fleet od południa przez przejście Holm-Sund, o ile dowódca dokona wręcz mistrzowskiego wyczynu.

Mapa zatoki Scapa Flow w latach 1940-1941 pokazująca zabezpieczenia  przeciw okrętom podwodnym, z których kilka nie zostało ukończonych przed atakiem U-47, a także trasa wejścia i wyjścia zaplanowana przez Kapitänleutnanta Günthera Priena
Źródło: http://donhollway.com/scapaflow/images/scapaflowmap.gif
Jak już wspomniałem we wstępie, do tego zadania Karl Dönitz - mianowany 1 października 1939 r. do stopnia Konteradmiral - wybrał Kapitänleutnanta Günthera Priena, który już wyróżniał się jako dowódca okrętu podwodnego. Do tego czasu zatopił trzy jednostki o łącznym tonażu 8 270 BRT. 1 października Dönitz wezwał do siebie Priena i zapytał go czy uważa, że zdeterminowany dowódca mógłby dostać się swoim okrętem podwodnym do Scapa Flow i zaatakować stacjonujące tam siły wroga. Na zastanowienie Prien dostał 48 godzin, ale już na drugi dzień - po przeanalizowaniu dokumentacji, map, zdjęć i wykonaniu obliczeń - stwierdził, iż jest to możliwe. W związku z taką odpowiedzią Dönitz poinformował go, żeby w takim razie zaczął się przygotowywać do wypłynięcia.
Czas ataku został wyznaczony na bezksiężycową noc z 13 na 14 października, której towarzyszył wysoki poziom wód. Przed wyruszeniem Prien oddał maszynę szyfrującą "Enigma" ze swojego U-47 typu VIIB z 7. Unterseebootsflottille "Wegener" i 8 października 1939 r. wyruszył z portu w Kilonii.

U-47 typu VIIB z 7. Unterseebootsflottille "Wegener", który niedługo miał stać się najsłynniejszym U-Bootem Kriegsmarine; w trakcie operacji w Scapa Flow jego załogę tworzyli: Kapitänleutnant Günther Prien - dowódca, Oberleutnant zur See Englebert Endrass - pierwszy oficer wachtowy, Oberleutnant zur See Amelung von Varendorff - drugi oficer wachtowy,  Obersteuermann Wilhelm Spahr - główny nawigator, Oberleutnant zur See Johann-Friedrich Wessels - główny inżynier oraz 35 marynarzy
Źródło: http://donhollway.com/scapaflow/images/u-47-pre-war.jpg
Dzień wcześniej - 7 października - pancernik Gneisenau eskortowany przez lekki krążownik Köln i 9 niszczycieli wyruszył z Kilonii na Morze Północne w krótki rejs bojowy. Powodów było kilka: 
  1. Przeprowadzenie ćwiczeń okrętów i załóg w warunkach ograniczonych działań bojowych 
  2. Stworzenie zagrożenia dla alianckich statków handlowych na Morzu Północnym wymuszające formowanie konwojów, które mogłyby atakować U-Booty typu II
  3. Zwabienie jednostek Home Fleet, aby wypłynęły ze swoich baz w zasięg patroli zwiadowczych Luftwaffe 
  4. Uspokojenie Adolfa Hitlera, który domagał się wyjaśnień, dlaczego tak drogie jednostki nie zostały dotychczas wprowadzone do walki
U-47 z namalowaną na kiosku karykaturą brytyjskiego premiera Neville'a Chamberlain'a tuż przed opuszczeniem portu w Kilonii 8 października 1939 r.
Źródło: http://donhollway.com/scapaflow/images/U-47_departing_Kiel_for_Scapa_Flow.jpg
Konteradmiral Karl Dönitz liczył, że niemieckie okręty zostaną wykryte przez Anglików, ci natychmiast wyjdą w morze przeszukując teren, a gdy już wyczerpią zapasy paliwa - prawdopodobnie wrócą do Scapa Flow. Wtedy byłaby jasność, gdzie konkretnie bazują jakie jednostki. Fortel powiódł się już wczesnym popołudniem 8 października, kiedy jeden z brytyjskich samolotów rozpoznawczych dostrzegł niemieckie okręty niedaleko południowego wybrzeża Norwegii. Sądząc, że płyną one na Północny Atlantyk w celu zaatakowania konwojów - dowództwo Home Fleet kazało natychmiast je przechwycić. W związku z tym ze Scapa Flow wypłynęły m.in. krążowniki liniowe HMS Repulse i HMS Hood oraz pancerniki HMS Nelson i HMS Rodney. Ponadto w kierunku Norwegii wysłano bazujące dotychczas w porcie Firth of Forth - 2 krążowniki i 4 niszczyciele, które miały za zadanie przeciąć kurs niemieckich okrętów na wypadek ich powrotu do Niemiec. Jednak niemieckie jednostki bez problemu wymknęły się z zasadzki i wykonawszy zwrot - 10 października o 1:00 wróciły do Kilonii. W związku z tym, że nie namierzono nigdzie wrogich okrętów, brytyjskie jednostki dostały rozkaz powrotu do baz. Jednak do Scapa Flow skierował się tylko pancernik HMS Royal Oak, a reszta weszła do Loch Ewe w północno-zachodniej Szkocji. Było to spowodowane tym, iż 12 października 1939 r. Luftwaffe - nie wiedząc zapewne o akcji Priena - dokonała zwiadu lotniczego na niskim pułapie nad Scapa Flow, a brytyjska admiralicja uznała, że to zapowiedź nalotów bombowych i swoje duże okręty wojenne zatrzymała w Loch Ewe.

HMS Royal Oak był starym pancernikiem zwodowanym 17 listopada 1914 r. o tonażu 29 150 BRT
Źródło: http://donhollway.com/scapaflow/images/hmsroyaloak.jpg
Tymczasem U-47 płynął powoli ku celowi, unikając wszelkiego kontaktu z innymi jednostkami. Wieczorem 12 października okręt wypłynął na powierzchnię, aby ustalić swoje położenie. Pogoda stale się pogarszała - silne zachmurzenie i mżawka przesłaniały gwiazdy. Prien stwierdził, że patrząc na światła przybrzeżne, które Brytyjczycy uprzejmie zapalili, znajdowali się w odległości 1,8 mili morskiej od ich planowanej pozycji. Dopiero wtedy załoga została poinformowana o misji. Wszyscy przyjęli tę wiadomość z entuzjazmem, mimo że zadanie było bardzo ryzykowne i niebezpieczne. "Jutro wejdziemy do Scapa Flow" - oznajmił krótko Prien i dodał: "Zejść maksymalnie w dół. Musimy oszczędzać prąd i nikt nie ma się ruszać bez potrzeby. Tę noc spędzimy osadzeni na dnie". Wszyscy pośpiesznie rozeszli się do swoich zadań.
W nocy Prien nie mógł spać. W końcu wstał i udał się do mesy oficerskiej, gdzie znalazł Wilhelma Spahra przeglądającego mapy nad oświetlonym stołem. Nawiązała się między nimi rozmowa:
- "Czy wierzy pan, kapitanie, że możemy się tam dostać?" - zapytał zaniepokojony nawigator.
- "Czy uważasz, że jestem prorokiem, Spahr?" - odparł Prien.
- "Co jeśli wszystko pójdzie źle?" - zadał kolejne pytanie Spahr.
- "To będziemy mieć dużego pecha..."
W tym czasie do mesy wszedł pierwszy oficer wachtowy Endrass oznajmiając:
- "Nie mogę już spać, panie kapitanie, jak pan chce, to może mnie pan postawić przed sądem wojennym".
- "Zamknij się, Endrass, i idź spać! Oszczędzaj powietrze!" - odburknął zirytowany Prien.
Wszyscy w trójkę wrócili do swoich koi. Prien się potknął budząc radiotelegrafistę śpiącego naprzeciw niego. "Cicho! Staruszek śpi!" - odparł zaspany. "Staruszek nigdy nie śpi. Po prostu odpoczywa" - odpowiedział Prien.
 
Cała załoga U-47, która brała udział w operacji w Scapa Flow
Źródło: http://www.u47.org/images/crew/crew_1.jpg
W piątek 13 października o godzinie 19:15 U-47 wynurzył się i rozpoczął podejście do Scapa Flow, które trwało 4 godziny. Prien zaplanował wejście do Cieśniny Kirk w czasie największego przypływu, a  jak na razie stał na mostku obserwując bezchmurne niebo, oświetlone zorzą polarną. Nie zraził się jednak zbyt dużą ilością światła i niewzruszony płynął dalej. Wcześniej założył sobie, iż w razie potrzeby - wykona atak podwodny na głębokości peryskopowej. O 22:00 na Orkadach jak zwykle zapaliły się na pół godziny światła nawigacyjne, co umożliwiło Prienowi szczegółowe ustalenie pozycji. O 23:07 - zbliżając się do cypla Rose Ness - wachta na mostku zauważyła statek handlowy, który płynął wolno w oddali. Prien natychmiast rozkazał zanurzyć okręt i postanowił sprawdzić widoczność peryskopową. Jednakże - mimo silnego blasku zorzy - nie mógł wyraźnie zidentyfikować mijanej jednostki. W związku z tym wykluczony był atak podwodny, więc Prien musiał przeprowadzić go na powierzchni. O 23:31 U-47 wynurzył się, Prien odczytał namiary i wydał rozkaz płynięcia na zachód z falą przypływu. Widoczność była gorsza, niż się spodziewano i przez pomyłkę U-47 skierował się w cieśninę Kerry, która oddziałała wyspy Burray i Lambs Holm. Jednak Prien w porę zauważył błąd i jak zapisał w dzienniku pokładowym: "Zmieniając ostro kurs prawo na burt, uniknęliśmy niebezpieczeństwa".
W końcu U-47 zaczął kierować się ku cieśninie Kirk. Prien postanowił nie płynąć drogą znajdującą się na południe od przejścia, którą blokowały kadłuby statków, czyli tak jak sugerował Dönitz, tylko wszedł w lukę między kadłubem leżącym na środku a znajdującym się na północ od niego. Miał tam tylko 13 m wolnej przestrzeni. Niesiony szybką falą przypływu, z bardzo dużą prędkością U-47 wpłynął na wewnętrzne wody Scapa Flow. Był to ogromnie nerwowy manewr, szczególnie, że w trakcie przeciskania się prąd nagle przechylił okręt podwodny na prawą burtę, wprost na linę podtrzymującą kadłub jednego z blokujących statków. Ciszę przerwało echo i zgrzyt metalu. U-47 otarł się o skaliste dno, ale Prien zachował zimną krew: "Wyłączono lewoburtowy silnik, prawoburtowy wolno naprzód, ster lewo na burt, okręt zaczyna lekko dotykać dna. Rufa wciąż trze linę, okręt oddala się od tej przechodzącej wzdłuż lewej burty. Z powrotem na kursie w wyniku szybkiego manewrowania... Jesteśmy jednak w Scapa Flow". Była 00:27, gdy U-47 znalazł się na wewnętrznej redzie Scapa Flow.

Mapa z przebiegiem wejścia U-47 do Scapa Flow oraz zatopione wraki okrętów, które miały stanowić barierę dla wrogich okrętów podwodnych 
Źródło: http://donhollway.com/scapaflow/images/intoscapa.png
Widoczność poprawiła się dzięki silnej zorzy polarnej. Prien oraz pierwszy oficer wachtowy Oberleutnant zur See Engelbert Endrass wraz z obserwatorami przyjrzeli się dokładniej bazie przez lornetki. Jednak kotwicowisko dużych okrętów na południowym-zachodzie było puste. W związku z tym U-47 zaczął płynąć na północ, przeszukując dalsze rejony zatoki, ale nie było żadnego śladu jednostek Home Fleet. Przez lornetkę widać było tylko strome brzegi z miejscowością St. Marys na górze. Nagle z cieni wyłonił się ciemniejszy kontur, tuż przy samym brzegu. Wkrótce było widać także zarysy dział. "To chyba okręt klasy Royal Oak" - wyszeptał Prien do Endrassa. "I to nie jeden. Za nim jest kolejny"- odparł pierwszy oficer. Prien sądził, że widzi dwa pancerniki: HMS Royal Oak i HMS Repulse, ale mylił się, bo tego drugiego w Scapa Flow nie było. W rzeczywistości na kotwicowisku stał HMS Pegasus - transportowiec wodnosamolotów o wyporności 7 080 BRT.
Prien skierował U-47 na pozycję oddaloną od obu okrętów o 3 200 m i polecił przygotować wszystkie cztery dziobowe wyrzutnie torped. 14 października 1939 r. o godz. 0:58 odpalił dwie elektryczne torpedy z magnetycznymi zapalnikami (G7e) wycelowane w "HMS Repulse" oraz tyle samo w HMS Royal Oak. Torpeda nr 4 wymierzona w pierwszy okręt okazała się niewypałem i utkwiła w rurze wyrzutni. Pozostałe trzy odpaliły i mknęły ku celowi z prędkością około 30 węzłów, nie pozostawiając przy tym śladów na wodzie. Druga torpeda wycelowana w "HMS Repulse" chybiła, ale po upływie ponad trzech minut - jedna z torped trafiła w prawą burtę w okolicy dziobu HMS Royal Oak - druga minęła cel. Uderzenie wyrwało dziurę w dziobie i stępce okrętu, w pobliżu magazynu farb i komór łańcucha kotwicznego. Eksplozja była jednak na tyle słaba, że nie spowodowała alarmu. Dowódca pancernika - Captain William Benn - obudził się, ale zbagatelizował dobiegające dźwięki. Uznał, iż doszło do wybuchu w jednym z pomieszczeń, gdzie przechowywano farby, środki czystości i preparaty antykorozyjne. Żadnemu z oficerów nie przyszło do głowy, że mogli zostać trafieni torpedą z okrętu podwodnego, bo niby jak? Łodzie patrolowe i niszczyciele pozostały na miejscach.

HMS Pegasus był transportowcem wodnosamolotów zwodowanym 5 września 1934 r. o wyporności 7 080 BRT; Prien błędnie uznał go za pancernik HMS Repulse
Źródło: http://donhollway.com/scapaflow/images/pegasus.jpg
W ciemności Prienowi ciężko było zorientować się, co się stało. Uznał błędnie, że to "HMS Repulse" został trafiony, a torpedy wystrzelone w HMS Royal Oak chybiły. Postanowił wykonać drugi atak i podczas gdy załoga ładowała wyrzutnie dziobowe nr 1 i 2 nowymi torpedami i nastawiała wyrzutnię nr 4 - kazał wykonać zwrot odpalił torpedę z wyrzutni rufowej w HMS Royal Oak. Po napiętym oczekiwaniu okazało się, że i ta chybiła i prawdopodobnie wylądowała na brzegu, co było prawdą, gdyż potem Brytyjczycy wydobyli przynajmniej jedną niemiecką torpedę z nienaruszonym zapalnikiem. Zdenerwowany Prien znów kazał obrócić U-47 dziobem i o 1:13 z odległości 12 kabli (2 222,4 m) wystrzelił z trzech wyrzutni do brytyjskiej jednostki. Tym razem udało się - po trzech minutach wszystkie trafiły w prawą burtę pancernika, wyrywając ogromną dziurę w maszynowni i dwie na śródokręciu oraz powodując pożar w magazynie z amunicją. Po chwili nastąpiła eksplozja, a na okręcie zgasły światła. Woda zaczęła zalewać kadłub HMS Royal Oak, który po chwili przechylił się na dziób. Po 13 minutach od trafienia stary brytyjski pancernik o wyporności 29 150 BRT przewrócił się do góry dnem i zatonął, zabierając ze sobą 833 marynarzy i oficerów z 1 200-osobowej załogi. Prien opisał to następująco: "Burzy się tam zasłona wody. Jest tak, jakby morze nagle się uniosło. Szybko, niczym kanonada w bitwie, następują po sobie tępe uderzenia i łączą się w jeden nieprzerwany, rozrywający uszy huk. Rozpryskują się fontanny światła - niebieskie, żółte, czerwone. Niebo znika za tym piekielnym fajerwerkiem. Przez płomienie, niczym olbrzymie ptaki, przelatują cienie i spadają, klaszcząc o wodę. Tam, gdzie spadają, w górę wystrzeliwują wielometrowe fontanny. Są to potężne fragmenty masztów, mostka, kominów. Musieliśmy trafić prosto w ich przedział amunicyjny i śmiercionośny ładunek w razem rozerwał ciało własnego statku". 

Torpeda elektryczna z zapalnikiem magnetycznym G7e podczas załadunku do U-Boota; to właśnie takie torpedy zniszczyły HMS Royal Oak
Źródło: https://hitlertriumphant.files.wordpress.com/2010/11/torpedo.jpg
Podczas gdy HMS Royal Oak tonął, U-47 na pełnej prędkości zaczął oddalać się od miejsca zdarzenia. Prien był pewien, iż został zauważony przez samochód, który zatrzymał się na brzegu i oświetlił obszar na którym znajdował się U-Boot chwilę po wejściu do Scapa Flow, przez co rozpoczęto za nim pościg. W rzeczywistości była to tylko nawracająca taksówka, której kierowca niczego nie dostrzegł. O godz. 1:28 U-47 wykonał zwrot i wycofał się przez cieśninę Kirk. Jednak ani nikt nie zauważył niemieckiego okrętu podwodnego, anu nikt go nie ścigał. Brytyjczycy byli za bardzo zszokowani i zajęci akcją ratowniczą. Prien spokojnie mógłby załadować pozostałe 5 torped i wykonać drugi atak na HMS Pegasus. Jednakże dowódca nie chciał prowadzić dalszej akcji, która musiała by być w zanurzeniu, bo nie miał zaufania do peryskopu podczas działań nocnych, a dodatkowo musiałby zbliżyć się niebezpiecznie blisko do okrętu. Cel ten nie był wart takiego ryzyka, nawet gdyby udało się go zatopić.
Po 2 godz. i 30 min. od wdarcia się na wody Scapa Flow, U-47 dopłynął do zachodniego krańca cieśniny Kirk. Tym razem popłynął szczeliną wskazaną przez Dönitza, na południe od kadłubów statków blokujących przejście. "Sytuacja znowu jest trudna" - zapisał Prien w dzienniku pokładowym. U-47 ciągle manewrując i zmieniając prędkość, minął wysunięty na południe kadłub, a gdy znalazł się poza blokującym wrakiem - z wielką trudnością prześlizgnął się przez falochron. Mając za sobą wszystkie przeszkody, w cieśninie Holm Sund U-47 rozwinął maksymalną prędkość. O 2:15 Prien odnotował w dzienniku: "Ponownie jesteśmy na zewnątrz. Szkoda, że tylko jeden został zniszczony".

Przebieg ataku U-47 na HMS Royal Oak i HMS Pegasus w nocy 14 października 1939 r.
Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/d3/U-47_raid.svg/1024px-U-47_raid.svg.png
Rankiem 14 października 1939 r. dowództwo Royal Navy podało do wiadomości publicznej upokarzającą wiadomość o zatopieniu HMS Royal Oak i dużych stratach w załodze. Berlin dowiedział się o tym z radia, ale powstrzymywał się od świętowania i publicznych komentarzy do czasu otrzymania meldunku od Priena. Admiral Charles Forbes - głównodowodzący Home Fleet - natychmiast wydał zaraz stacjonowania okrętom w Scapa Flow. Do czasu wzmocnienia obrony, okręty miały stacjonować w Loch Ewe i Sullom Voe, a główną bazą floty miała być Rosyth.
Prien, płynąc na powierzchni w kierunku Niemiec, we wczesnych godzinach porannych 16 października wysłał zaszyfrowaną wiadomość do Dönitza: "Royal Oak zatopiony, Repulse uszkodzony". Niemców opanowała wielka radość. Natychmiastowo Oberkommando der Marine zaczęło chwalić się swoim "wspaniałym sukcesem", podkreślając, że zatopienie HMS Royal Oak i uszkodzenie "HMS Repulse" jest ciężkim ciosem, który "bardzo zaszkodzi brytyjskiemu prestiżowi, umocni szacunek do Kriegsmarine i rodzi sympatię do młodej floty podwodnej, która w pełni udowodniła swą wielką skuteczność bojową".
Oberkommando der Wehrmacht, przekonane iż uszkodzony "HMS Repulse" będzie płynął do stoczni w Rosyth w Firth od Forth - wysłało 16 października Luftwaffe z zadaniem ataku bombowego na ten port. Był to pierwszy niemiecki atak lotniczy na brytyjską bazę marynarki wojennej podczas II wojny światowej. Co ciekawe, piloci Luftwaffe błędnie potwierdzili, że to HMS Repulse znajdował się w stoczni. Jedna z bomb lotniczych trafiła w krążownik HMS Southampton, ale nie wybuchła. Jedynym wartym odnotowania sukcesem było lekkie uszkodzenie niszczyciela. Tymczasem HMS Repulse cały czas przebywał bezpiecznie w Loch Ewe, którą w końcu opuścił jako eskorta konwoju wraz z lotniskowcem HMS Furious

Wrak HMS Royal Oak to obecnie grób wojenny i wszelkie nieautoryzowane nurkowania oraz eksploracje w jego pobliżu są zabronione i niezgodne z prawem; jego położenie to 58°55′50″N 2°59′00″W
Źródło: http://donhollway.com/scapaflow/images/wreckofroyaloak.jpg
17 października 1939 r. o godz. 11:00 do portu w Wilhelmshaven wpływa U-47. Już całe Niemcy wiedziały o dokonaniach załogi, a przy pirsie czekali na nią osobiście Konteradmiral Karl Dönitz oraz dowódca OKM - Großadmiral Erich Reader. Kapitänleutnant Günther Prien opuścił okręt wśród braw, stanął przez przełożonymi i złożył krótki meldunek. Cała załoga została oznaczona Krzyżami Żelaznymi: Prien - I klasy, a reszta - II klasy. Dodatkowo załoga została poinformowana, że Adolf Hitler osobiście wysłał po nich samolot, który ma ich przetransportować do Berlina. Führer zdawał sobie sprawę z rangi tego wydarzenia i kazał Ministrowi Propagandy - dr. Josephowi Goebbelsowi przyjąć marynarzy z pełnymi honorami. Niemieckie stacje radiowe i gazety trąbiły o heroicznych wyczynach U-47 oraz o rzekomym uszkodzeniu HMS Repulse. Zanim załoga przybyła na lotnisko Tempelhof, propaganda już zrobiła swoje i pojawiły się tam tłumy. Tysiące ludzi stało wzdłuż trasy przejazdu samochodów z nowymi bohaterami oraz pod hotelem Kaiserhof, gdzie mieli nocować. Wręczano im kwiaty, słodycze i inne drobne podarunki. Była to największa i najbardziej uroczysta chwila w całej historii niemieckiej marynarki wojennej, mimo że tego dnia Kapitänleutnant Otto Schuhart w swoim U-29 z 2. Unterseebootsflottille "Saltzwedel", który miał większe osiągnięcia niż Prien (zatopienie 41 905 BRT podczas jednego patrolu, co było długo utrzymującym się rekordem), zatopił bez porównania bardziej uniwersalny oraz cenny lotniskowiec HMS Courageous o wyporności 22 500 BRT. Jego dokonanie zostało pominięte i zapomniane.

U-47 wraz z załogą (Prien po prawej stronie na mostku w białej czapce kapitańskiej) w porcie Wilhelmshaven 17 października 1939 r. 
Źródło: http://donhollway.com/scapaflow/images/u-47-wilhelmshaven.jpg
Jak o wydarzeniach z nocy z 13 na 14 października 1939 r. meldował sam Prien? "Wejście i wyjście przez Holm Sund było możliwe, ale nie bez kłopotów. Niewiele miejsca przy blokujących statkach. Morze bardzo wzburzone, silne prądy i krzyżujące się fale idące z różnych kierunków. Przy wyjściu przeciwny prąd o prędkości 10 węzłów. Brak ochrony w cieśninie Holm Sund. Z floty tylko 'Repulse' i 'Royal Oak' w Scapa. W pierwszym podejściu jedno trafienie w dziób 'Repulse'. Drugie podejście odbyło się zaraz potem (doładowano dwie torpedy). Trzy trafienia w 'Royal Oak'. W ciągu kilku sekund okręt wylatuje w powietrze. Natychmiastowe odejście. Przy opuszczaniu cieśniny Holm Sund miała miejsce energiczna akcja poszukiwawcza w zatoce Scapa (z bombami głębinowymi). Niezwykle silna zorza polarna. Jasność bardzo przeszkadzała". Co więcej, w tym czasie przyjął się zwyczaj, że powracający z operacji U-Boot malował na kiosku białą farbą sylwetki zatopionych okrętów. W przypadku U-47 czynność tę wykonał osobiście pierwszy oficer wachtowy Oberleutnant zur See Engelbert Endrass. Uznał on, iż sama nazwa "Royal Oak" nie jest w stanie oddać prawdziwej wielkości sukcesu i w związku z tym, że osobiście odpalał torpedy na rozkaz Priena - upiększył kiosk wizerunkiem byka z pochylonymi rogami, buchającego parą. Po pewnym czasie wizerunek "Byka ze Scapa Flow" stał się oficjalnym emblematem 7. Unterseebootsflottille "Wegener".

Bohater nie tylko artykułu, ale i całej III Rzeszy - Günther Prien pozuje do zdjęcia wraz ze swoją żoną Ingeborg oraz Krzyżem Żelaznym II klasy (nadanym 25 września 1939 r.), Krzyżem Żelaznym I klasy (nadanym 17 października 1939 r.) i Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego (nadanym 18 października 1939 r.), do którego 20 października 1940 r. przyznano mu Liście Dębu
Źródło: http://donhollway.com/scapaflow/images/gunther-and-ingeborg-prien.jpg
Uroczystości trwały kilka dni. 18 października 1939 r. Adolf Hitler zaprosił załogę do Kancelarii Rzeszy na śniadanie i odznaczył Priena Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego. Wieczorem członkowie załogi byli gośćmi u dr. Goebbelsa w teatrze Wintergarten, gdzie publiczność zmusiła Priena do wygłoszenia przemówienia. Później marynarze i oficerowie udali się do nocnego klubu. Cała otoczka tego wydarzenia stanowiła olbrzymią reklamę dla U-Bootwaffe. Mimo że nie nastąpił gwałtowny wzrost budowy okrętów podwodnych oraz nie nadchodziły wiadomości o wielkich sukcesach U-Bootów, to wyczyn U-47 w Scapa Flow dał wiele do myślenia Hitlerowi, który przekonał się, iż pojedynczy, tani U-Boot może zniszczyć o wiele większą i droższą jednostkę. Strach pomyśleć co by było, gdyby wypuścić "na polowanie" całą flotę takich okrętów! W ten sposób zaczęto wierzyć, że Niemcy są w stanie pokonać flotę brytyjską na morzu. Sukces U-47 w Scapa Flow miał długofalowe i niezmiernie pozytywne skutki dla U-Bootwaffe.

Kapitänleutnant Günther Prien odbiera Krzyż Rycerski Krzyża Żelaznego z rąk Adolfa Hitlera w Kancelarii Rzeszy w Berlinie 18 października 1939 r. 
Źródło: https://www.akg-images.com/Docs/AKG/Media/TR3_WATERMARKED/8/6/3/1/AKG5791.jpg
Ostatni patrol U-47  
Urodzony 16 stycznia 1908 r. w Osterfeld Günther Prien był jednym z najlepszych dowódców U-Bootów podczas II wojny światowej. Swoją karierę w marynarce wojennej rozpoczął 16 stycznia 1933 r. mając już 7 lat doświadczenia na morzu służąc w marynarce handlowej, co przełożyło się na szybkie awanse. W 1935 r. zgłasza się na ochotnika do służby na okrętach podwodnych i w tym samym roku rozpoczyna przygodę z U-Bootwaffe szkoląc się na U-3 typu IIA pod dowództwem Oberleutnanta zur See Hansa Meckela. W październiku 1936 r. Prien zostaje oficerem wachtowym w U-26 typu IA z 2. Unterseebootsflottille "Saltzwedel" pod dowództwem Kapitänleutnanta Wernera Hartmanna, gdzie m.in patrolował hiszpańskie wody podczas tamtejszej wojny domowej. W związku z tym, iż oceniono go jako jednego z najlepszych oficerów, 17 grudnia 1938 r. zostaje dowódcą U-47 - nowego okrętu podwodnego Kriegsmarine typu VIIB.
Günther Prien zginął najprawdopodobniej w dniach 7-8 marca 1941 r. podczas swojego dziesiątego patrolu, chociaż do dziś nie jest to do końca ustalone, podobnie jak przyczyny zatopienia U-47. Nastąpiło to podczas walki z eskortą konwoju OB-293: dwoma niszczycielami HMS Wolverine i HMS Verity oraz dwoma krążownikami HMS Arbutus i HMS Camellia. U-47 dwoma torpedami zdążył jeszcze mocno uszkodzić norweską przetwórnię wielorybniczą - Terje Viken (20 638 BRT), która jednak mu uciekła. W związku z tym inny U-Boot biorący udział w ataku na ten konwój - czyli U-70 dowodzony przez Kapitänleutnanta Joachima Matza - zaatakował go po raz drugi. Wystrzelił trzy torpedy, ale wszystkie chybiły. Gdy miał podjąć czwartą próbę, uprzedził go Korvettenkapitän Otto Kretschmer w swoim U-99, który jednym strzałem unieruchomił jednostkę, ostatecznie zatopioną 14 marca ogniem z dział pokładowych dwóch brytyjskich niszczycieli. Później - w związku z tym, że zarówno Prien i Kretschmer przyczynili się do "zatopienia" okrętu - podzielono tonaż na pół.
Atak ten spowodował, że brytyjskie niszczyciele rozpoczęły polowanie na te trzy U-Booty, zmuszając je do zejścia w zanurzenie i atakując bombami głębinowymi. Prawdopodobnie to właśnie to było wynikiem zatopienia U-47, gdyż od tego czasu nie nawiązał on żadnego kontaktu. Nieprawdą jest, iż bezpośrednio przyczynił się do tego HMS Wolverine, bo jak wykazały późniejsze badania - ten wraz z HMS Verity obrzucał bombami głębinowymi U-A, który także brał udział w ataku na konwój OB-293.
Co więc stało się z Prienem i U-47? Najprawdopodobniej zginął 7 marca 1941 r. w wyniku ataku bombami głębinowymi, trafienia okrężnie biegnącą własną torpedą, błędu popełnionego przez załogę lub awarii okrętu. Nie można wykluczyć także, iż zginął z nieznanych dotąd przyczyn (błąd nawigacyjny, mina itp.) w drodze do portu w Lorient. W każdym razie był to wielki cios dla Kriegsmarine i równocześnie ogromny sukces propagandowy dla Wielkiej Brytanii.
Awansowany pośmiertnie do stopnia Korvettenkapitäna Günther Prien w okresie od 1 września 1939 r. do 7 marca 1941 r. miał 32,5 potwierdzonych zatopień o łącznym tonażu 202 514 BRT, wszystkie na U-47, co czyni go jednym z najlepszych i najskuteczniejszych podwodniaków w historii.

Jedno z ostatnich zdjęć U-47 wraz z częścią załogi (na pierwszym planie w białej czapce oficerskiej Günther Prien) wykonane 20 lutego 1941 r. tuż przed wypłynięciem na swój dziesiąty patrol z portu w Lorient, Francja 
Źródło: http://www.u47.org/images/album/Z02_20feb41.jpg

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza