środa, 11 września 2019

"Wyskakuj! Musisz natychmiast wysiadać!" - Jagdgeschwader 5 na Dalekiej Północy

Wrzesień 1944 r. Finlandia przystępuje do zawarcia pokoju ze ZSRR. W związku z tym Finowie żądają od Niemców opuszczenia ich wojsk ze swojego kraju i stają po stronie Aliantów. W niewielkiej miejscowości Petsamo, leżącej na obszarze korytarza oddzielającego Finlandię od Morza Barentsa, stacjonuje 10. Staffel z Jagdgeschwader 5 (JG 5) Luftwaffe, którą od niedawna dowodzi zaledwie 24-letni Leutnant Walter Schuck - Luftwaffe-Expert mający na koncie już ponad 150 potwierdzonych zestrzeleń w Messerschmitt Bf 109. W rejonie lodowatego Morza Barentsa przychodzi zmierzyć mu się z przeważającymi siłami wroga mającego od teraz nowego sojusznika.

W tym roku jesień bardzo szybko dotarła na Daleką Północ. Gęsta mgła nadciągająca znad Oceanu Arktycznego, pokryła całe Petsamo. Jakby tego było mało - zaczyna padać, a chmury unoszą się wyjątkowo nisko nad ziemią. W takich warunkach walka w powietrzu jest ostatnią rzeczą, jaką chcieliby piloci. Skutkiem tego wszystkiego jest to, że nie można było przez jakiś czas zameldować dowództwu o zwycięstwach w powietrzu. W tej napiętej atmosferze ktoś wpadł na genialny pomysł, że aby zmotywować pilotów do jeszcze większych poświęceń - zostanie im przysłany polityczny oficer dowodzący - Nationalsozialistischer Führungsoffizier (NSFO). 
Wraz z jego przybyciem dowództwo JG 5 zwołało wszystkie Staffel (eskadry) wraz z personelem naziemnym do baraku kinowego. NSFO wszedł na scenę przez boczne schody. Na jej środku umieszczono stojak na nuty, na którym położył sobie kartki z przemówieniem. Żołnierze obserwowali go nieufnie i oceniająco. Łatwo było dostrzec, iż na mundurze ma przypięty jedynie Krzyż Zasługi Wojennej bez mieczów (Kriegsverdienstkreuz ohne Schwerter). Takie odznaczenie mógł dostać właściwie każdy za służbę na zapleczu nieprzebiegającą pod ogniem przeciwnika, więc wśród żołnierzy szybko uzyskał miano "Śniadaniowego Orderu". Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. "Wy, piloci myśliwscy znad Oceanu Lodowatego, jesteście wszyscy tchórzliwymi świniami, bo inaczej mielibyście już o wiele więcej zestrzeleń!" - rozpoczął swoje przemówienie NSFO. Nie zdołał go kontynuować, bo przez barak momentalnie przeleciał wściekły wrzask. Żołnierze zaczęli go wyklinać - w całej sali atmosfera zaczęła się robić bardzo napięta.

Rotte (para) Messerschmitt Bf 109 F-4 z 6./Jagdgeschwader 5 -  Leutnant Heinrich Ehler "gelbe 12" oraz Unterofizzier Hans Döbrich "gelbe 10", lato 1942 r.
Źródło: http://www.jagdgeschwader5und7.de/me-109-f-piloten-und-maschinen/
Leutnant Walter Schuck siedział i słuchał z niedowierzaniem. Obok niego tak samo zaskoczeni byli Franz Dörr, Jakob Norz i kilku innych oficerów, za nimi dowódca Geschwader - Major Heinrich Ehler ze swoim sztabem, a przed - pięciu mechaników z 10. Staffel Schucka. Jeden z nich, o raczej lewicowych poglądach - Stabsgefreiter Nebeling - był jednym z najlepszych mechaników samolotowych i cieszył się bardzo dobrym uznaniem. Zdenerwowany odwrócił się do Schucka i zapytał: 
- "I pozwolicie mu na to?!"
- "Mnie nie wolno rąk sobie upaprać, ale jak coś, to mogę was bronić" - padła odpowiedź. 
Mechanicy porozumieli się szybko, potem wszyscy wstali i naraz wskoczyli na scenę. Był to sygnał do otwartego powstania. 
Żołnierze i podoficerowie z innych eskadr również zerwali się ze swoich miejsc, wykrzykując przy tym groźby pod adresem NSFO. Ten zbyt późno zauważył, że posunął się za daleko i jak schwytane w pułapkę zwierzę - w panicznym strachu biegał wokół sceny. Nie trwało to długo, gdyż trzech mechaników mocno go chwyciło. NSFO wyjąc na całe gardło, wzywał oficerów na pomoc, ale nikt nie zareagował. Potem trzej mechanicy w dźwiękach wiwatujących kolegów - wyrzucili go przez zamknięte okno. NSFO kulejąc zaczął uciekać w akompaniamencie krzyków i śmiechów żołnierzy. Ponoć ten incydent nigdy nie przyniósł dowódcy JG 5 jakichś negatywnych konsekwencji. 
Kilka dni później do Petsamo przybył kolejny NSFO w stopniu Hauptmanna. Okazało się, iż jest weteranem Wielkiej Wojny, podczas której stracił rękę, otrzymując za to Krzyż Żelazny II klasy. Oprócz tego nosił taki sam za obecną wojnę. Zdawał się być rozsądniejszy od poprzednika, a na swoje przemówienie zebrał tylko pilotów. 

Od lewej: Leutnant Walter Schuck (dowódca 10./JG 5), Oberleutnant Franz Dörr (dowódca III./JG 5), Major Heinrich Ehrler (dowódca JG 5) i Leutnant Jakob Norz (10./JG 5) przed Messerschmitt Bf 109 G-6 z Jagdgeschwader 5 w Petsamo, lipiec 1944 r.
Źródło: http://www.jagdgeschwader5und7.de/s/cc_images/teaserbox_2464570307.JPG?t=1541815532
W końcu 15 września 1944 r. niebo się rozjaśniło. Tego dnia Schuck prowadził siedem samolotów myśliwskich Messerschmitt Bf 109 G-6 ze swojej 10. Staffel przeciwko samolotom myśliwsko-bombowym Curtiss P-40 Warhawk zwanym "Kittyhawk", które w ostatnich dniach nieprzerwanie wykonywały ataki lotnicze na Vadsø i Kirkenes. Jednak zamiast poświęcić uwagę głównym celom - 10. Staffel musiała uporać się z samolotami eskortującymi. Podczas tej walki Schuck zestrzelił dwa samoloty Bell P-39 "Airacobra", ale tyle samo stracił swoich Messerschmittów. Dopiero później okazało się, że ataki Sowietów ponownie stanowiły tylko manewr odwrócenia uwagi, tym razem aby utrzymać Niemców z daleka od czterosilnikowych bombowców Avro Lancaster lecących ku zakotwiczonemu w Alta Fjord pancernikowi "Tripitz". Dwadzieścia bombowców 9. i 617. Eskadry Royal Air Force, które uzyskały sławę jako "Dambusters", niosło ze sobą ważące około 5 400 kg bomby "Tallboy".  Specjalnie do tej akcji Anglicy opracowali nową metodę precyzyjnego zrzutu z dużej wysokości. "Tallboy" miały na tyle dużą siłę przebicia, że mogły pokonać mocne opancerzenie pancernika "Tripitz". Podczas gdy Sowieci skutecznie odwracali uwagę Luftwaffe, bombowcom RAF udało się zadać mu tak ciężkie uszkodzenia, że "Tripitz" był niezdolny do dalszych akcji bojowych na otwartym morzu, choć został on trafiony w sumie tylko jedną bombą, która uderzyła w przedni pokład około 15 m od dziobu. Ta jednak przebiła się przez kilka pokładów i burtę poniżej linii wodnej, a potem wybuchła. Podwodna eksplozja i wybuchające dookoła inne bomby "Tallboy" doprowadziły do sporych zniszczeń. Pancernik nie zatonął, ale uszkodzenia układu napędowego unieruchomiły "Tripitz'a". Jego naprawa mogła być przeprowadzona jedynie w dużym i suchym doku, a takiego wówczas Niemcy nie posiadali. 

Lotnisko w Kirkenes w 1941 r.
Źródło: http://www.jagdgeschwader5und7.de/kirkenes-flugplatz/
W południe 16 września Schuck wraz z innymi pilotami wystartowali przeciwko grupie złożonej z samolotów Ił-2 "Szturmowik" i Douglas A-20 "Boston", która była w drodze do ataku na port w Kirkenes. Tym razem ich eskortę stanowiły Bell P-39 "Airacobra" oraz niebezpieczniejsze od nich myśliwce Jak-1. Schuck już z daleka dostrzegł wielki słup dymu wznoszący się nad portem. Kiedy ustawił się na pozycji strzeleckiej z tyłu za Ił-2, który próbował uniknąć go na wysokości 400 m - strzelec tylny otworzył ogień ze swojego karabinu maszynowego UB. Aby uniknąć trafienia, Schuck przechylił stery w lewo, poleciał szerokim łukiem i powrócił od dołu do tyłu, aby ponowić atak. Tym razem młody Niemiec strzelił w stromym locie w górę swoim MG 131 w chłodnicę Ił-a, który rozpadł się na drobne części i spadł wprost do morza. W momencie gdy Schuck zlokalizował sobie kolejny cel, usłyszał alarmowy okrzyk swojego skrzydłowego - Wollmanna - z którym tworzył Rotte (parę): "Uwaga, Walter, Indianie u góry!". Schuck spojrzał momentalnie w tym kierunku i zobaczył trzy myśliwce przeciwnika, które bez wątpienia przygotowują się do ataku frontalnego, wykorzystując przy tym przewagę wysokości. Smugi kondensacyjne na czubkach skrzydeł i ciemne gazy wydechowe odznaczały się wyraźnie na błękitnym niebie, zdradzając, iż nadlatują na pełnej mocy. W walce jaka się wówczas wywiązała, Schuck wraz z Wollmannem zestrzelili po jednym Bell P-39 "Airacobra".
Nagle w słuchawkach odzywa się głos Leutnanta Jakoba Norza "Tu 'gelbe 8', zestrzeliłem Bostona i dostałem przy tym w silnik. Silne dymienie w kabinie!". Schuck zaczął rozglądać się wokół, ale póki co nie dostrzegł płonącego Messerschmitta. Ponieważ zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji - włączył się do rozmów radiowych, wołając do przyjaciela: 
- "Wyskakuj! Musisz natychmiast wysiadać!"
- "Nie ma takiej możliwości, Walter. Spróbuję dotrzeć na lotnisko!" - wydyszał Norz. 

Leutnant Jakob Norz przy swoim Messerschmitt Bf 109 G2 "schwarze 8" z 8./JG 5, Petsamo, styczeń 1943 r.
Źródło: https://www.asisbiz.com/il2/Bf-109G/JG5/pages/Messerschmitt-Bf-109G2-8.JG5-(B8+o)-Jakob-Norz-Petsamo-Finland-1943-01.html
Po tym stwierdzeniu wszyscy przerwali potyczki z przeciwnikami, dając eskortę Jakobowi w jego uszkodzonym Messerschmitt Bf 109 G-6, aby doprowadzić go do Petsamo. Od lotniska dzieliło ich zaledwie kilka minut lotu i każdy miał nadzieję, że Norz wytrzyma. W międzyczasie Schuck powiadomił obsługę, aby przygotowali wszystko pod lądowanie awaryjne. 
Około 20 km na południowy wschód od Kirkenes reszta załóg usłyszała ochrypnięty głos Norza: "Cholerny dym... stery są zablokowane!". Coraz bardziej zdenerwowany Schuck odpowiedział: "Jakob, człowieku, co tam się dzieje?!". Do tego momentu Bf 109 Norza leciał o wiele za nisko, aby móc bezpiecznie wyskoczyć i zbliżał się coraz szybciej do skalistej ziemi pod płaskim kątem. "Jakob, musisz wyrównać maszynę!" - starał się pomóc kompanowi Schuck. "Wyrównanie sterem wysokości do oporu!" - nadeszła desperacka odpowiedź, ale było już za późno. Wszyscy zamilkli i mogli tylko przyglądać się jak samolot schodzi coraz niżej. "Spróbuję wylądować na brzuchu" - poinformował Norz. Schuck wstrzymał oddech. Wiedział, że na dole nie ma płaskiego miejsca na wykonanie takiego manewru. Dookoła roztaczała się tundra, usiana ostro sterczącymi skałami. Teraz, kilka sekund przed uderzeniem, każdy wiedział, iż nie ma już nadziei - Messerschmitt roztrzaskał się o skały. Leutnant Jakob Norz - Luftwaffe-Expert (Niemcy nie używali sformułowania "as myśliwski") ze 117. potwierdzonymi zwycięstwami w powietrzu, odznaczony m.in. Krzyżem Żelaznym II i I klasy, Krzyżem Niemieckim w Złocie, Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego oraz Ehrenpokal für besondere Leistung im Luftkrieg  - zginał na miejscu 16 września 1944 r. Jego ciało pochowano z honorami na niemieckim cmentarzu wojskowym w miejscowości Parkkina. 

Oberfeldwebel Jakob "Jockl" Norz (po lewej) i Oberfeldwebel Walter Schuck (po prawej) w Petsamo po nadaniu Norz'owi Krzyża Rycerskiego Krzyża Żelaznego, 8 kwietnia 1944 r. 
Źródło: http://www.jagdgeschwader5und7.de/oblt-walter-schuck/
Kiedy po południu załogi otrzymały kolejny rozkaz do startu, Schuck nie mógł się skoncentrować. Jego myśli krążyły wokół Norza i jego przerażającego końca. Po zestrzeleniu jednej "Airacobry" Schuck postanowił przerwać walkę, lądując bez zasygnalizowania personelowi naziemnemu zwycięstwa w powietrzu. Wieczorem do bazy wrócił oddział, który pozbierał szczątki zniszczonego Messerschmitta Norza. Okazało się, że gwałtowne uderzenie o skały, rozerwało ciało Jakoba na kawałki do tego stopnia, iż udało się zebrać niewiele szczątków. Podczas pogrzebu - aby wyrównać braki ciała - do trumny włożono kamienie, co Schuck uznał za niegodne. Śmierć "Jockla", jak nazywali go koledzy, oznaczała dla Schucka wielką stratę, gdyż byli dobrymi przyjaciółmi. W następnych tygodniach nikt nie miał ochoty na zabawę, kasyno było opustoszałe, patefon milczał, a poza tym - nie było prywatnych rozmów pomiędzy lotami bojowymi. 

Miejsce, gdzie rozbił się Leutnant Jakob Norz porasta teraz las
Źródło: http://www.jagdgeschwader5und7.de/s/cc_images/teaserbox_2464801986.jpg?t=1541896454
Dzień po śmierci Norza sześciu pilotów z 10./JG 5 wraz z Schuckiem i jego skrzydłowym Feldwebel'em Davidem Wollmannem natrafiło na większą grupę składającą się ze "Szturmowików", którą eskortowała grupa myśliwców Jak-9 i "Kittyhawk". Było już późne popołudnie i Sowieci znów obrali sobie za cel port w Kirkenes. Na koniec tego dnia - 17 września 1944 r. - niemiecka grupa zestrzeliła 13 sowieckich samolotów w tym cztery Jak-9 zniszczone zostały przez Schucka. Trzy dni później, niemal o tej samej porze i w tej samej okolicy, znów pojawiła się grupa rosyjskich myśliwców. Tym razem Schuck zestrzelił Ił-2 i "Airacobrę". Następne uderzenie Sowietów nastąpiło 25 września. Podczas gdy "Szturmowiki" leciały lotem koszącym przeciw Kirkenes w eskorcie Jak-9, Bell P-39 "Airacobra" zaatakowały lotnisko w Petsamo. W czasie gdy Niemcy wzbili się w powietrze, nastąpił atak na ich bazę. Schuck w stromym wznoszeniu znalazł się za "Airacobrą" i zestrzelił ją. Zanim poleciał za Ił-ami w kierunku Kirkenes - dopadł jeszcze jednego Bell-39 na wysokości 800 m. Po 15 minutach Niemcy dotarli nad Kirkenes, jednak główna walka już się skończyła. W momencie gdy Luftwaffe ścigała wycofującego się przeciwnika - starcia powietrzne przenosiły się w kierunku północnego wschodu. W międzyczasie Schuck zestrzelił kolejną "Airacobrę" i jednego Ił-2. Wczesnym popołudniem 26 września sowieckie lotnictwo przeprowadziło atak na porty w Vadsø i Vardø na półwyspie Varanger. 10., 11. i 13. Staffel oraz Stabstaffel z Jagdgeschwader 5 zdołały zestrzelić dwanaście atakujących samolotów, ale jednocześnie czterech pilotów Luftwaffe zostało uznanych za zaginionych. Jeden z nich wrócił do bazy, po tym jak dwa dni spędził w pontonie. 

Schuck w Messerschmitt Bf 109 F-4 "gelbe 9" z 9./JG 5 w Petsamo zaraz po swoim 15. zestrzeleniu, 24 stycznia 1943 r. 
Źródło: http://www.jagdgeschwader5und7.de/s/cc_images/teaserbox_2475891357.jpg?t=1550799290
27 września 1944 r. Sowieci powtórzyli atak dwudziestoma "Bostonami" w eskorcie ponad trzydziestu "Airacobr" przeciw Vadsø. W czasie gdy trzy Schwarm (roje) złożone z Messerschmittów Bf 109 G-6 leciały w ataku od dołu przeciw bombowcom, Schuck z sześcioma innymi, na czele kolejnego Schwarm, rzucił się na nie z góry. Nagle dostrzegł samotnego "Bostona", który mknął jakieś 2 500 m wyżej niż główna grupa. Schuck założył, iż może chodzić o samolot dowódcy, więc posłał cztery Messerschmitty przeciw głównej grupie, a sam wraz ze skrzydłowym Wollmannem - wziął za cel pojedynczą maszynę. Aby zaskoczyć załogę sowieckiego bombowca, obaj wlecieli najpierw w chmury. Doświadczony Schuck wiedział jak długo ma w nich pozostać, aby dostatecznie blisko podejść do "Bostona". Kiedy w końcu wynurzył się z obłoków, zobaczył wrogi samolot dokładnie na prawo przed sobą. Po otwarciu ognia pociski trafiły w silnik i kadłub na wysokości kokpitu. Wroga maszyna zaczęła dymić, spadając w dół jak kamień. Ten "Boston" był 170. zwycięstwem jakie zanotował Leutnant Walter Schuck. Zaraz po tym obaj piloci wrócili do reszty. Lotem nurkowym, celowali w kilkanaście samolotów "Airacobra", które atakowały lecące pod nimi Messerschmitty. Schuck wytypował dla siebie dwóch przeciwników lecących na czele, którzy w odpowiedzi na to wyskoczyli w górę, z zamiarem schowania się w chmurach. Na nic to się zdało - kiedy oba samoloty znów się wynurzyły, Schuck i Wollmann już na nich czekali. Drugi z nich zestrzelił jednego, a gdy drugi zauważył, że jego partner zniknął, poleciał w ostrym skręcie ponownie szukając schronienia w chmurach. Schuck zdecydował się dać mu spokój i przystąpić do walki z pozostałymi "Bostonami". Krótko potem zameldował o swoim 171. zwycięstwie. 

Korespondent wojenny Leutnant Laubenthal wypytuje Schucka o jego setne zwycięstwo w powietrzu obok Messerschmitt Bf 109 G-6 "schwarze 10" należącego do Schucka, Petsamo, 15 czerwca 1944 r. 
Źródło: http://www.jagdgeschwader5und7.de/oblt-walter-schuck/
Położenie wojskowe Niemców w północnej Finlandii pogarszało się z dnia na dzień. Już 4 września 1944 r. Finowie wstrzymali ogień na wszystkich frontach z Sowietami. Na koniec września doszło do otwartej wrogości, a niedługo później bombowce byłych sojuszników III Rzeszy dokonały nalotów na pozycje niemieckie. Nie bez znaczenia pozostawał fakt, że Finowie, jako byli sojusznicy, wprowadzeni byli w większość spraw logistycznych. Znali nie tylko położenie niemieckich magazynów zaopatrzeniowych, dróg dostaw i siłę oddziałów, ale także słabe miejsca. Trzeba było się spodziewać, iż wiedzą tą podzielą się z nowym sojusznikiem - ZSRR. Podczas gdy Niemcy śpieszyli się z wycofywaniem swoich wojsk z Finlandii, Sowieci przygotowywali zmasowany atak na północą Norwegię. 

Walter Schuck w kokpicie swojego Messerschmitt Bf 109 G-6 po 113. zwycięstwie w powietrzu, które osiągnął 17 czerwca 1944 r. zestrzeliwując myśliwiec Supermarine Spitfire w malowaniu rosyjskim z 3./118. ORAP zużywając zaledwie 5 pocisków z MG 151/20 i 30 nabojów z MG 131
Źródło: Źródło: Abschuss!: Von der Me 109 zur Me 262
Na szczęście dla Schucka, oszczędzono mu widoku tragicznego końca Petsamo. Znów podniesiono alarm startu bojowego i znów Sowieci zastosowali taktykę podwójnego uderzenia. Tym razem jednak Iły-2 gnały już z terkoczącymi karabinami maszynowymi w locie koszącym nad niemieckim lotniskiem. Schuck właśnie miał się wznieść górę, kiedy pocisk przebił owiewkę jego kabiny i rozbił tablicę w kokpicie. Z zakrwawioną twarzą Schuck zdołał jeszcze zatrzymać swojego Messerschmitta Bf 109 G-6, po czym wyskoczył z kabiny i schronił się. Latające wokół odłamki szkła przecięły mu policzek i wdarły się do nosa. Wprawdzie w punkcie szpitalnym udało się usunąć większość odłamków, który niefortunnie wbił się w korzeń zęba - pozostał. Lekarz oświadczył, że Schuck nie może latać na akcje bojowe w takim staniem, bo istnieje ryzyko zropienia górnej szczęki. Dwa dni później Schuck otrzymuje polecenie lotu do Bardufoss, aby poddać się leczeniu przez specjalistę stomatologa. Po spakowaniu, wziął Fieseler Fi 156 "Stroch" i poleciał tam, z kilkoma postojami na tankowanie. Profesor stomatologii, który przybył z Oslo, zajął się w Bardufoss problemem Schucka, usuwając odłamek tkwiący w korzeniu zęba. 
Podczas odpoczynku po zabiegu, do Schucka dotarła wiadomość, że 30 września 1944 r. przyznano mu Liście Dębu do otrzymanego wcześniej Krzyża Rycerskiego Krzyża Żelaznego. Po wyzdrowieniu miał stawić się w Berlinie na ceremonię nadania, którą po zamachu na Adolfa Hitlera z 20 lipca 1944 r. przeprowadzić miał Hermann Göring. 

Bohater dzisiejszego artykułu - Oberleutnant Walter Schuck jeszcze w stopniu Oberfeldwebel
Źródło: http://www.jagdgeschwader5und7.de/oblt-walter-schuck/
Walter Schuck wojnę zakończył w stopniu Oberleutnanta. Na swoim koncie miał 206 potwierdzonych zestrzeleń (w tym około 35 niepotwierdzonych) w ponad 500 lotach bojowych, co czyni go 13. najlepszym asem myśliwskim w historii. Osiem z nich wykonał pilotując pierwszy użyty bojowo samolot myśliwski o napędzie odrzutowym - Messerschmitt Me 262 "Schwalbe" - służąc w Jagdgeschwader 7. Oberleutnant Walter Schuck został odznaczony m.in. Krzyżem Żelaznym II i I klasy, Niemieckim Krzyżem w Złocie, Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego z Liśćmi Dębu, Luftwaffe Ehrenpokale für besondere Leistungen im Luftkrieg, Flugzeugführerabzeichen, Verwundetenabzeichen 1939 in Schwarz, Frontflugspange für Jäger in Bronze/Silber/Gold, Medaille zur Erinnerung an den 1. Oktober 1938. 

Leutnant Walter Schuck odznaczany przez Hermanna Göring'a Liśćmi Dębu do Krzyża Rycerskiego Krzyża Żelaznego, które przyznano mu 30 września 1944 r. 
Źródło: http://www.jagdgeschwader5und7.de/s/cc_images/teaserbox_2464453502.JPG?t=1476205388

4 komentarze: