05 marca 2021

Pierwszy atak taktyką "wilczego stada"

W związku z pełnym wprowadzeniem przez Aliantów systemu konwojów - w październiku 1939 r. Konteradmiral Karl Dönitz wysłał na północny Ocen Atlantycki grupę U-Bootów, której zadaniem było niszczenie alianckich statków i okrętów płynących z Nowej Fundlandii oraz Nowej Szkocji do Wielkiej Brytanii. Było to pierwsze uderzenie U-Bootwaffe wykorzystujące taktykę wilczego stada, które okazało się kompletną porażką.
 
Zapraszam do zakupu mojej książki pt. Pancerny Kaukaz. Walki Kampfgruppe von Hake na linii Nalczyk-Ordżonikidze jesienią 1942 r. Jest to pierwsze w literaturze opracowanie poświęcone temu tematowi i powstało na bazie oryginalnych niemieckich dokumentów wojennych:
Szczegóły: https://www.dookolarzeszy.pl/2024/07/zapraszam-do-zakupu-mojej-ksiazki-pt.html
 
Formowanie
W październiku 1939 r. U-Bootwaffe było gotowe do przeprowadzenia pierwszych działań bojowych z wykorzystaniem grupy okrętów podwodnych. Miały one działać w ramach tzw. Rudeltaktik, czyli dosłownie "taktyki watahy", choć w języku polskim przyjęło się tłumaczenie "wilcze stado", co nie do końca oddaje sens tego sformułowania, gdyż jest pozbawione kluczowego słowa - "taktyka". W każdym razie Konteradmiral Karl Dönitz planował początkowo wysłać dwa takie ugrupowania składające się z pięciu U-Bootów typu VIIB z Unterseebootsflottille "Wegener" (dowódca: Korvettenkapitän Ernst Sobe) oraz pięciu U-Bootów typu IXA z Unterseebootsflottille "Hundius" (dowódca: Korvettenkapitän Werner Hartmann). Rzeczywistość zweryfikowała jednak te założenia, gdyż połowa z tych okrętów nie mogła zostać użyta:
  • U-38 typu IXA (dowódca: Kapitänleutnant Heinrich Liebe), bo był wydzielony do specjalnego zadania w rejonie Murmańska
  • U-39 typu IXA (dowódca: Kapitänleutnant Gerhard Glatte), bo został uszkodzony 14 września 1939 r. przez brytyjskie niszczyciele w czasie ataku na HMS Ark Royal i dobity ładunkami wybuchowymi przez własną załogę (wszyscy przeżyli), co czyniło go pierwszym zniszczonym niemieckim okrętem podwodnym w czasie II wojny światowej
  • U-41 typu IXA (dowódca: Kapitänleutnant Gustav-Adolf Mugler), bo był wówczas remontowany po pierwszych działaniach na Ocenie Atlantyckim z września 1939 r.
  • U-47 typu VIIB (dowódca: Kapitänleutnant Günther Prien), bo został wydzielony do specjalnej misji w Scapa Flow, o której można przeczytaj tutaj
  • U-52 typu VIIB (chwilo bez dowódcy) typu VIIB, bo był w trakcie gruntownego remontu
W związku z tym udało się utworzyć tylko jedną grupę obejmującą sześć okrętów podwodnych, które nie dość, że były dwóch typów i pochodziły z dwóch różnych jednostek, to jeszcze nigdy wcześniej ze sobą nie współdziałały. Były to:
  • U-45 typu VIIB (dowódca: Kapitänleutnant Alexander Gelhaar) z Unterseebootsflottille "Wegener" 
  • U-46 typu VIIB (dowódca: Kapitänleutnant Herbert Sohler) z Unterseebootsflottille "Wegener"
  • U-48 typu VIIB (dowódca: Kapitänleutnant Herbert Schultze) z Unterseebootsflottille "Wegener"
  • U-37 typu IXA (dowódca okrętu i całej grupy: Korvettenkapitän Werner Hartmann) z Unterseebootsflottille "Hundius"
  • U-40 typu IXA (dowódca: Kapitänleutnant Wolfgang Barten) z Unterseebootsflottille "Hundius"
  • U-42 typu IXA (dowódca: Kapitänleutnant Rolf Dau) z Unterseebootsflottille "Hundius"
U-45 typu VIIB (dowódca: Kapitänleutnant Alexander Gelhaar) z Unterseebootsflottille "Wegener". Zdjęcie wykonano w wiosną 1938 r. w pobliżu Kilonii
Źródło: Trojca W., U-Boot Typ II, VII, IX, Model Hobby, Katowice 2004
W trasie
W pierwszym tygodniu października 1939 r. 5 z 6 okrętów podwodnych wyruszyło oddzielnie na Morze Północne wzdłuż Wielkiej Brytanii:
  • U-42 - 2 października 1939 r. z Wilhelmshaven
  • U-46 - 3 października 1939 r. z Kilonii
  • U-48 - 4 października 1939 r. z Kilonii
  • U-37 - 5 października 1939 r. z Wilhelmshaven
  • U-45 - 9 października 1939 r. z Kilonii
Ostatni z okrętów - U-40 - miał przepłynąć z Wilhelmshaven na Morze Północne przez kanał La Manche, gdyż Konteradmiral Karl Dönitz - dowódca U-Bootwaffe - błędnie uznał, że nie jest on jeszcze zaminowany. Trasa ta była krótsza, więc mimo że U-40 wypłynął dopiero 10 października 1939 r. - miał szybko dołączyć do pozostałych U-Bootów. W międzyczasie - 4 października 1939 r. - Adolf Hitler wydał zgodę na natychmiastowe i pozbawione ostrzeżenia ataki na zaciemnione jednostki nawodne (także te neutralne), które płynęły przez Ocean Atlantycki lub Morze Północne w pobliżu Wysp Brytyjskich lub wzdłuż zachodniego wybrzeża Francji. Mimo to załogi okrętów podwodnych cały czas miały "obowiązek" ratowania rozbitków, ale tylko w przypadku, gdy niemiecka jednostka nie byłaby zagrożona. 
Tymczasem nad ranem 13 października 1939 r. U-40 - chcąc szybko dogonić kolegów - wpłynął w wynurzeniu i na pełnej prędkości do kanału La Manche. Niestety U-Boot trafił na minę znajdującą się na polu minowym ustawionym pomiędzy Dover a Gris-Nez i poszedł na dno. Marynarze z mostku i przedziału dziobowego zginęli od razu. Więcej szczęścia miało dziewięciu członków załogi będących wówczas w przedziale rufowym, gdyż odgradzające go wodoszczelne drzwi były zamknięte. Gdy okręt osiadł na 35-metrowym dnie, a marynarze odzyskali równowagę, jeden z nich - 21-letni Otto Winkler - zorganizował ewakuację przez rufowy luk pokładowy. Posiadał on specjalną osłonę, która służyła do tego właśnie celu. Po posileniu się sucharami i nałożeniu aparatów tlenowych - Niemcy zatopili przedział rufowy. Po chwili ciśnienie wewnątrz wyrównało się z tym na zewnątrz, więc bez problemu można było otworzyć luk i wydostać się z wraku. Otto Winkler opuścił okręt jako ostatni i gdy dotarł na powierzchnię, reszta kolegów trzymała się razem na wodzie. Jako że wydawało mu się, iż w oddali zobaczył latarnię morską - popłynął w jej kierunku. Niestety zmęczenie i lodowata woda sprawiły, że marynarz stracił przytomność. Dopiero następnego dnia rano dwa brytyjskie niszczyciele - HMS Brazen i HMS Boreas - wyłowiły z wody Otto Winklera, dwóch jego kolegów (Phillip Vogt oraz Karl-Heinz Weber) i pięć ciał. Wszyscy mięli na sobie kamizelki ratunkowe z napisem "U-40". Był to pierwszy przypadek uratowania ludzi z zatopionego U-Boota. Trzech ocalałych Niemców wzięto do szpitala, a następnie do niewoli. Pozostałych 40 członków załogi wraz z kapitanem nigdy nie odnaleziono.
 
Załadunek torped na U-40 typu IXA (dowódca: Kapitänleutnant Wolfgang Barten) z Unterseebootsflottille "Hundius"
Źródło: https://wrecksite.eu/wreck.aspx?13759
Tymczasem pozostałe pięć U-Bootów kontynuowało misję nie wiedząc, że U-40 zatonął. Jako pierwszy w rejon patrolowy dotarł U-42 z niedoświadczonym kapitanem i załogą. 13 października 1939 r. - na południe od Bantry Bay - okręt podwodny natrafił na brytyjski frachtowiec Stonepool o wyporności 4 803 BRT, przewożący 6 600 ton ładunku. Statek ten odłączył się około godz. 08:30 od swojego konwoju OB-17 - płynącego z Nowego Jorku do Liverpoolu - i zaledwie 10 min później został ostrzelany z działa pokładowego (10,5-cm-SK L/45) U-42. Kapitänleutnant Rolf Dau zrezygnował z użycia torped, aby nie marnować ich przed działaniami w ramach Rudeltaktik. Niestety dla Niemców nie dość, że brytyjska jednostka nawodna była uzbrojona i odpowiedziała ogniem, to jeszcze wezwała sygnał SOS w wyniku którego na pomoc jej wyruszyły dwa niszczyciele - HMS Imogen i HMS Ilex. Gdy oba okręty przybyła na miejsce starcia - zaatakowały U-42, przez co ten musiał się zanurzyć. Mimo że U-42 zszedł aż na 110 metrów - brytyjskie niszczyciele namierzyły go przy pomocy azdyku i obrzuciły bombami głębinowymi. Jedna z nich wybuchła tuż nad rufą i wyrwała dziurę w zbiornikach balastowych, co spowodowało przechylenie dziobu U-42 o 45°. Aby zapobiec bezwładnego tonięciu - Kapitänleutnant Rolf Dau kazał wyszasować wszystkie zbiorniki w wyniku czego niemiecki okręt podwodny zaczął się szybko wynurzać i około godz. 18:55 pojawił się na powierzchni tuż przy niszczycielach. Te natychmiast otworzyły do niego ogień trafiając w przedział dziobowy. Był to koniec U-42 i jego załogi, z której przeżyło 17 osób (w tym kapitan), a 26 zginęło. Rozbitków wyłowił HMS Imogen i oczywiście zostali oni wzięci do niewoli. Tym samym Niemcy stracili już dwa okręty podwodne nie przeprowadzając jeszcze ani jednej akcji z wykorzystaniem taktyki "wilczego stada".
 
U-42 typu IXA (dowódca: Kapitänleutnant Rolf Dau) z Unterseebootsflottille "Hundius"
Źródło: https://wrecksite.eu/img/wrecks/u42.jpg
Do ataku!
W międzyczasie Konteradmiral Karl Dönitz otrzymał informację od sekcji łamania szyfrów z B-Dienst, że brytyjsko-francuski konwój KJF-3 - płynący z Kingston na Jamajce do Wielkiej Brytanii - jest eskortowany m.in. przez francuski okręt podwodny Surcouf. Jako że dowódca U-Bootwaffe sądził, że wszystkie sześć U-Bootów znalazło się już w rejonie patrolowania, czyli w Western Approaches - wydał rozkaz dowódcy grupy, aby rozpoczął atak z wykorzystaniem Rudeltaktik. Jednakże nie dość, że U-37 był wówczas za daleko i Korvettenkapitän Werner Hartmann nie miał możliwości przejęcia dowództwa taktycznego nad atakiem, to jeszcze był spóźniony, bo po drodze zatopił dwa neutralne statki:
  • 8 października 1939 r. o godz. 14:05 szwedzki frachtowiec Vistula o wyporności 1 018 BRT został zatrzymany przez U-37 około 35 mil morskich na północny-zachód od wysepki Muckle Flugga na Wyspach Szetlandzkich. Statek ten płynął z Göteborg do Hull i był wypełniony kontrabandą (wyroby ze stali i drewna) w związku z czym Niemcy mogli go zatopić. Około godz. 15:00, w wyniku 14 strzałów z działa pokładowego U-37, jednostka ta poszła na dno. Załoga frachtowca została wcześniej przeniesiona na dwie łodzie ratunkowe i wraz z zapasami jedzeniowymi skierowano ją w stronę widocznego wybrzeża Wysp Szetlandzkich
  • 12 października 1939 r. o godz. 20:34 grecki parowiec Aris o wyporności 4 810 BRT został zatopiony torpedą G7a 150 mil morskich na zachód od Achill Head za "bierny opór". Frachtowiec ten płynął ze Szkocji do Stanów Zjednoczonych i przewoził materiały wojenne. Zgodnie z raportem dowódcy U-37: "Zaraz po wynurzeniu o godz. 18:05 wysłaliśmy międzynarodowy sygnał ostrzegawczy 'CGB' - 'Wyślij do nas łódź'. Następnie oddaliśmy strzał ostrzegawczy obok dziobu, ale do godz. 18:11 jednostka nie podjęła żadnych działań i nie byliśmy w stanie stwierdzić, czy parowiec się zatrzymał. Następnie poinformowano mnie, że statek używa swojego radia na częstotliwości 600 m oraz zgłosił nas i podał pozycję naszego okrętu podwodnego (w załączeniu kopia dziennika radiowego). Zgodnie z art. 36, który pozwala na przełamanie oporu przy użyciu siły i zapobiegnięciu dalszego użycia radia - nakazałem wystrzelić pocisk, który trafił w komin. Następnie kontynuowaliśmy zatopienie parowca ostrzałem z broni pokładowej i torpedą. Statek zatonął o godz. 20:34 po trafieniu torpedą. Załoga opuściła jednostkę w łodziach ratunkowych. Kiedy kapitan zszedł ze statku zauważyliśmy, że nie zabrał ze sobą żadnych dokumentów. Ich odzyskanie nie było możliwe ze względu na ciemność, stan statku i warunki atmosferyczne. Przesłuchanie kapitana wykazało, że parowiec płynął ze Szkocji do Stanów Zjednoczonych, po przewiezieniu materiałów wojennych z Anglii. Nie zostało złożone oświadczenie o obecnym ładunku. Po zatopieniu parowca załoga była holowana w dwóch łodziach ratunkowych w nocy przez około 90 mil morskich na kurs 125° w kierunku południowo-zachodniego wybrzeża Irlandii i wypuszczana o świcie przy sprzyjającej pogodzie, aby popłynąć w kierunku najbliższego portu 13.9.39, po otrzymaniu kursu. Nie było możliwe przejęcie dokumentów statku, jak wspomniano powyżej".
U-37 typu IXA (dowódca okrętu i całej grupy: Korvettenkapitän Werner Hartmann) z 6. Unterseebootsflottille "Hundius". Zdjęcie zostało wykonane później, bo 22 października 1940 r. w Lorient
Źródło: Trojca W., U-Boot Typ II, VII, IX, Model Hobby, Katowice 2004
Tymczasem 12 października 1939 r. o godz. 16:10 wachta na U-48 zauważyła francuski zbiornikowiec Emile Miguet o wyporności 14 115 BRT. Statek ten płynął z Corpus Christi, przez Kingston na Jamajce, do Le Havre we Francji (od 6 października 1939 r. w ramach konwoju KJ-2) z ładunkiem w postaci beczek benzyny i ropy naftowej. Po zanurzeniu, o godz. 18:05 jednostka ta została ostrzelana z broni pokładowej (8,8-cm-SK C/35) i zatrzymana przez U-48 około 190 mil morskich na południowy-zachód od Fastnet. Po ewakuacji załogi, zbiornikowiec nadał sygnał SOS oraz swoją pozycję, po czym o godz. 18:20 otrzymał trafienie torpedą w wyniku czego zapalił się. Następnego dnia utrzymujący się na powierzchni wrak zatopił HMS Imogen, a rozbitków zabrał amerykański parowiec Black Hawk. Niedługo później - 12 października 1939 r. o godz. 20:24 - U-48 wystrzelił torpedę w kierunku zauważonego chwilę wcześniej angielskiego parowca Heronspool o wyporności 5 202 BRT. Jednostka ta płynęła z ładunkiem węgla ze Swansea do Montrealu w ramach konwoju OB-17. Okazało się jednak, że torpeda wybuchła 100 m za wcześnie więc Niemcy ruszyli w pościg. Jednak o godz. 20:45 parowiec ostrzelał U-48 z broni pokładowej, nadał sygnał SOS i zameldował, że jest ścigany. O godz. 22:15 U-48 wystrzelił kolejną torpedę, która jednak nie trafiła w cel, podobnie jak trzecia - wystrzelona o godz. 23:05. Pod ciągłym ostrzałem z angielskiej jednostki, o godz. 23:50 U-48 spróbował szczęścia po raz czwarty, ale znów nie było słychać detonacji, a piąta torpeda wystrzelona o godz. 23:52 wybucha 120 m za parowcem. Dopiero 13 października 1939 r. o godz. 00:16 - około 260 mil morskich na południowy-zachód od Cape Clear - angielska jednostka zostaje trafiona w dziób szóstą torpedą. Gdy statek zaczynał powoli tonąć, załoga opuściła go w łodziach ratunkowych, a o godz. 01:45 U-48 odpłynął z miejsca jego zatonięcia. Na kolejną ofiarę U-48 nie musiał długo czekać. 13 października 1939 r. o godz. 07:00 Niemcy zauważyli parowiec i podpłynęli do niego w zanurzeniu. Okazało się, że była to francuska jednostka o nazwie Louisiane, mająca 6 903 BRT wyporności i należąca do konwoju OA-17. Statek ten płynął z Antwerpii, przez Hawanę, do portów w Zatoce Meksykańskiej. Pomiędzy godz. 08:35-8:45 parowiec został ostrzelany z działa pokładowego U-48 i o godz. 08:55 zatonął. Równocześnie - nad ranem 14 października 1939 r. - U-45 zaatakował konwój KJF-3 około 230 mil morskich na południowy-zachód od Fastnet. Załoga zameldowała zniszczenie trzech statków, ale w rzeczywistości Niemcy zatopili dwa: 
  • brytyjski frachtowiec Lochavon o wyporności 9 205 BRT, płynący na trasie Vancouver-San Francisco-Los Angeles-Panama-Liverpool-Glasgow-Southampton, z którego 55 członków załogi i 6 pasażerów uratował po 8 godzinach HMS Ilex i przetransportował do Plymouth
  • poruszający się w zaciemnieniu francuski statek pasażerki Bretagne o wyporności 10 108 BRT, płynący na trasie Cristobal-Kingston-Le Havre. Tym razem ryzyko ukrycia w ciemności się nie opłaciło, a Kapitänleutnant Alexander Gelhaar nie musiał się tłumaczyć z zatopienia zakazanej jednostki. W wyniku działania U-45 zginęło siedmiu ludzi, a resztę (300 osób) po 8 godzinach wyłowiły brytyjskie niszczyciele HMS Imogen i HMS Ilex
Francuski statek pasażerki Bretagne zatopiony 14 października 1939 r. przez U-45
Źródło: https://uboat.net/allies/merchants/ship/67.html
Nie tracąc czasu U-45 rozpoczął atak na kolejny statek, który jednak zdążył nadać sygnał SOS. W odpowiedzi na miejsce starcia przybyło aż 4 brytyjskie niszczyciele: HMS Icarus, HMS Inglefield, HMS Intrepid oraz HMS Ivanhoe. Okręty te namierzyły U-45 na południowy-zachód od Irlandii i obrzuciły bombami głębinowymi, co musiało doprowadzić do jego zatonięcia. Cała 38-osobowa załoga zginęła, a U-45 stał się pierwszym U-Bootem typu VIIB, który zatonął na Oceanie Atlantyckim i z którego nikt się nie uratował.
W tym czasie - 14 października 1939 r. o godz. 10:05, nieco bardziej na południowy-zachód - załoga U-48 dostrzegła wrogi statek płynący zygzakiem. Był to brytyjski parowiec Sneaton o wyporności 3 677 BRT, który z ładunkiem węgla płynął z Cardiff do Rio de Janeiro. O godz. 12:13 U-48 wynurzył się i zatrzymał statek strzałami z działa pokładowego. Po nadaniu sygnału SOS, swojej pozycji i przejściu załogi do łodzi ratunkowych - o godz. 12:33 parowiec został zatopiony torpedą. Zgodnie z zapisem w Kriegstagebüch (KTB, "Dziennik Działań Bojowych") U-48, o godz. 12:50 Niemcy w zanurzeniu zauważyli kolejny parowiec (faktycznie był to tankowiec Alexandria André) zidentyfikowany jako belgijski, który uratował brytyjskich rozbitków (zostali oni przetransportowani do Weymouth w Anglii). Jednostka ta nie została zaatakowana i o godz. 15:17 U-48 w wynurzeniu kontynuował patrol.
Dwa inne niemieckie okręty podwodne - U-37 i U-46 - pojawiły się w wyznaczonym rejonie działania zbyt późno, aby włączyć się do skoordynowanego ataku w ramach taktyki "wilczego stada". Jednakże 15 października 1939 r. o godz. 07:29 wachta na U-37 dostrzegła nieeskortowany parowiec i zawróciła, aby go zatrzymać. Ten jednak zaczął uciekać i nadawać sygnał ratunkowy. W związku z tym o godz. 08:18 Niemcy oddali strzał ostrzegawczy z działa pokładowego, ale nie zanotowano żadnej reakcji. O godz. 08:24 U-37 wystrzelił po raz drugi i tym razem parowiec podniósł francuską banderę i wypuścił łodzie ratunkowe, z których jedna utonęła, pozostawiając na powierzchni kilku członków załogi. O godz. 08:37 U-37 podpłynął do statku i Niemcy weszli na jej pokład w celu pozyskania dokumentacji oraz założenia ładunków wybuchowych. Te jednak nie wybuchły, więc Korvettenkapitän Werner Hartmann - aby nie tracić czasu - rozkazał wystrzelić torpedę G7a ustawioną na głębokość 1 metra. W celu przyśpieszenia tonięcia, o godz. 11:45 U-37 oddał kilka salw z działa pokładowego i parowiec zatonął na rufę. Był to Vermont o wyporności 5 186 BRT, płynący z Le Havre do Nowego Orleanu. U-46 nie miał tyle szczęścia i nie natrafił na żaden statek, wobec czego od początku patrolu nie zatopił żadnej jednostki. Jedynym sukcesem było przechwycenie meldunku radiowego z U-45, który nie został odebrany w Niemczech, a pozwolił dowiedzieć się o ostatnich chwilach tego U-Boota. 
Niedługo później Konteradmiral Karl Dönitz wydał rozkaz, aby U-Booty skierowały się na południe i zaatakowali konwój HG-3 płynący z Gibraltaru do Liverpoolu, a także przesłały meldunki o dotychczasowych osiągnięciach. Kapitänleutnant Herbert Schultze z U-48 miał na koncie 4 statki i 29 897 BRT, Korvettenkapitän Werner Hartmann z U-37 - 3 statki i 11 014 BRT, a Kapitänleutnant Herbert Sohler na U-46 odpowiednio 0 i 0. Konteradmiral Karl Dönitz błędnie założył, że te 7 zatopionych jednostek należało do konwoju KJF-3 i po dodaniu dwóch, które zatopił U-45 uznał, że był to wielki sukces, a taktyka "wilczego stada" potwierdziła swoją skuteczność. W rzeczywistości było zupełnie odwrotnie, bo nie dość, że stracono aż trzy U-Booty, to do konwoju KJF-3 należało tylko dwa statki, z czego jeden pasażerski. 
 
U-46 typu VIIB (dowódca: Kapitänleutnant Herbert Sohler) z Unterseebootsflottille "Wegener"
Źródło: https://uboot-recherche.de/en/U46-2627
Następny cel
17 października 1939 r. - w związku z przygotowaniami do ataku na Francję - Adolf Hitler cofnął kolejne ograniczenie na U-Booty. Od tej pory niemieckie okręty podwodne mogły w dowodnym miejscu atakować każdy brytyjski oraz francuski statek (wyłączając duże jednostki pasażerskie) i nie musiały stosować się do zapisów protokołu wojny podwodnej. Wiązało się to z brakiem przymusu zapewnienia bezpieczeństwa załogom zatopionych statków handlowych. Nie miało to jednak zastosowania przy nawodnych jednostkach neutralnych, które mogły być zatrzymywane, gdy uznano, że przewożą kontrabandę - ich załogi musiały mieć zapewnione bezpieczeństwo. 
W nocy z 16 na 17 października 1939 r. konwój HG-3 jako pierwszy dostrzegł U-46. Atak był jednak utrudniony, bo statki były eskortowane przez brytyjskie niszczyciele. W związku z tym U-Boot śledził konwój w wynurzeniu i nadał meldunek drogą radiową o utrzymaniu z nim kontaktu. O godz. 08:00 - w pobliżu Przylądku Trafalgar - U-46 wystrzelił cztery pociski z działa pokładowego 8,8-cm-SK L/45 w kierunku brytyjskiego parowca pasażerskiego Yorkshire, ale żaden nie trafił w cel. W związku z tym, że Brytyjczycy odpowiedzieli ogniem - Kapitänleutnant Sohler rozkazał przejść w zanurzenie. Tymczasem dzięki nadanemu meldunkowi, do U-46 dołączył U-37. Po raz pierwszy niemieckie okręty podwodne miały działać zgodnie z taktyką "wilczego stada", atakując jeden konwój. O godz. 15:30 wachta na U-37 dostrzegła konwój HG-3, a pięć minut później U-Boot zanurzył się. Korvettenkapitän Werner Hartmann zdecydował, że atak zostanie wykonany od południa i najpierw zostaną wystrzelone torpedy rufowe, a potem dziobowe. Jednakże statki z konwoju nagle skręciły i U-37 znalazł się w jego środku. Wobec tego o godz. 16:31 Korvettenkapitän Hartmann rozkazał wystrzelić obie rufowe torpedy do pierwszego parowca ze środkowej kolumny. Po 30 i 35 sekundach nastąpiły dwie potężne eksplozje i Yorkshire - o wyporności 10 183 BRT, płynący z ładunkiem oraz 151 pasażerami na trasie Rangun-Birma-Liverpool - zaczął tonąć 160 mil morskich na północny-zachód od Cabo Finisterre. W wyniku tego zginęło 58 osób (w tym 25 członków załogi) z 231 przewożonych ogółem. Reszta została później wyłowiona przez amerykański parowiec Independence Hall i 20 października przetransportowana do Bordeaux. Równocześnie U-46 próbował zatopić swój pierwszy statek podczas tego patrolu. Szczęście dopisało mu połowicznie, bo co prawda o godz. 16:50 trafił w brytyjski parowiec City of Mandalay o wyporności 7 028 BRT, płynący z Sajgonu do Glasgow, ale wystrzelił łącznie aż 8 torped z czego tylko ta jedna - elektryczna G7e - okazała się celna. 
 
Oryginalny rysunek pokazujący działania z 17 października 1939 r. pomiędzy godz. 17:00-19:00 przeciwko konwojowi, skutkujące zatopieniem parowca pasażerskiego Yorkshire przez U-37
Źródło: http://www.uboatarchive.net/U-37/KTB37-2Chart2.htm
Jako że próba ataku torpedami dziobowymi U-37 okazała się nieskuteczna, U-Boot zszedł głębiej, aby nie zostać staranowanym przez namierzające go niszczyciele - i zaczął płynąć na północ. Zrzucane bomby głębinowe okazały się nieskuteczne i na głębokości 70 m niemiecki okręt podwodny oddalał się z miejsca starcia. O godz. 17:00 nasłuch zameldował, że zagrożenie zniknęło, więc Korvettenkapitän Werner Hartmann rozkazał przejść na 30 m, a o godz. 17:30 - na głębokość peryskopową. W odległości około 3 mil morskich zostały zauważone trzy niszczyciele, które wyciągały z wody ocalałych. Konwój był ponadto rozproszony od wschodu, przez południe, do północnego zachodu, a wszędzie widać było kolumny dymu ze zniszczonego chwilę wcześniej parowca. Nagle Korvettenkapitän Hartmann zauważył oddalony o 8 000 m parowiec, który - podobnie jak dwa inne - płynął zygzakiem na północ. W tym czasie reszta statków przegrupowywała się przy niszczycielach na południowym-wschodzie. O godz. 18:17 U-37 ruszył za jednym parowcem, ale po zbliżeniu okazało się, że jest to amerykański Independence Hall, który ratował rozbitków z zatopionego przez U-37 parowca Yorkshire. Nie tracąc czas - o godz. 18:55 - U-37 minął neutralny statek i popłynął za pozostałymi dwoma, które już zniknęły z pola widzenia. Jednostki te okazały się jednak za szybkie i o godz. 20:00 Korvettenkapitän Werner Hartmann nadał wiadomość radiową do U-45, U-48, U-42, U-37 i U-46, o treści: "Sformować linię patrolową z 6677 do 9334 w siatce BE o godz. 06:00, 240°, 9 węzłów". Oczywiście U-45, U-42 i U-46 nigdy tego rozkazu nie odebrały.
Nieco wcześniej w rejon ataku zbliżał się także U-48, który o godz. 09:08 odebrał meldunek z U-46. O godz. 19:30 przyszła kolejna wiadomość - tym razem z U-37 - że konwój uległ rozproszeniu i aby złapać parowce przedzierające się na północ, przechodzi na kurs 77°. O godz. 20:14 U-48 dostrzegł pierwsze dwie jednostki z konwoju HG-3, a 18 min później U-Boot wystrzelił w kierunku jednej torpedę, która jednak nie trafiła w cel. Dopiero kolejna - wystrzelona o godz. 20:35 - okazała się skuteczna i 150 mil morskich na północny-zachód od Cabo Finisterre na dno poszedł brytyjski parowiec SS Clan Chisholm o wyporności 7 256 BRT, płynący na trasie Kalkuta-Liverpool-Glasgow. O godz. 21:00 załoga U-48 dostrzega niszczyciela płynącego w miejsce zatonięcia pierwszego parowca i 3 min później wystrzeliła w jego kierunku torpedę, która nie trafia. Na szczęście dla Niemców nie zostają oni zauważeni i o godz. 23:10 oddają strzał ze 150 m w kierunku drugiego parowca, którym okazuje się być brytyjski Sagaing o wyporności 7 968 BRT. Niestety nie dość, że torpeda jest niecelna, to brytyjski statek zauważył niemiecki okręt podwodny i nadał sygnał SOS oraz swoją pozycję. O godz. 23:20 Kapitänleutnant Herbert Schultze rozkazał wystrzelić po raz drugi, co także skończyło się nietrafieniem. W związku z tym dowódca U-48 decyduje się płynąć za parowcem i zatopić go nad ranem z działa pokładowego, a także nadaje sygnał do pozostałych U-Bootów, że utrzymuje kontakt z wrogim statkiem. Jednakże już 18 października 1939 r. o godz. 00:00 do U-48 przychodzi z Befehlshaber der Unterseeboote (BdU, "Dowództwo Okrętów Podwodnych") rozkaz powrotu do kraju, ale U-Boot kontynuuje podążanie za parowcem. O godz. 06:55 - gdy robi się już jasno - Sagaing nadaje kolejną wiadomość o tym, że jest ścigany, a U-48 dostrzega kolejny parowiec. O godz. 07:15 na horyzoncie zaczynają pojawiać się następne statki i Kapitänleutnant Herbert Schultze nadaje meldunek do pozostałych U-Bootów o konwoju. O godz. 07:32 Niemcy zauważają jednak wrogiego niszczyciela, który prowadząc ostrzał - naciera w ich stronę z dużą prędkością. U-48 natychmiast schodzi w zanurzenie na aż 120 metrów, gdzie dolicza się 31 detonacji bomb głębinowych. Kapitänleutnant Herbert Schultze zakłada, że U-46 i U-37 natrafią o świcie na ten konwój i pozostaje w zanurzeniu nieco dłużej, aby jego załoga trochę odpoczęła. U-Boot wynurza się dopiero o godz. 16:45 w kwadracie BE 6911 i rozpoczyna rejs powrotny do Niemiec.
 
U-48 typu VIIB (dowódca: Kapitänleutnant Herbert Schultze) z już 7. Unterseebootsflottille "Wegener". Zdjęcie wykonano w 1941 r. podczas powrotu do portu po jednym z patroli bojowych
Źródło: https://www.iwm.org.uk/collections/item/object/205125154
Problemy techniczne
Gdy U-46 skończył swój atak, Kapitänleutnant Herbert Sohler przerwał ciszę radiową i wysłał meldunek o przedwczesnym wybuchu torpedy i kolejnych niedogodnościach. Konteradmiral Karl Dönitz był - lekko mówiąc - niezadowolony, że torpedy z zapalnikiem magnetycznym nie są skuteczne w żadnych warunkach. Jego zdenerwowanie musiało być poważne, bo 18 października 1939 r., bez konsultacji z Oberkommando der Marine, wydał rozkaz wszystkim okrętom podwodnym, aby używały tylko torped z zapalnikiem uderzeniowym. W związku z tym U-Bootwaffe cofnęła się niejako do lat 1914-1918, co Konteradmiral Karl Dönitz podkreślił w swoim Kriegstagebüch. Nie był to jedyny powód do nerwów, bo 20 października 1939 r. wydział torpedowy przyznał, że torpedy z zapalnikiem magnetycznym posiadają jeszcze jedną, poważną wadę - płyną pod lustrem wody o 2 m głębiej, niż były nastawione. Okazuje się ponadto, że niemieccy inżynierowie doskonale o tym wiedzieli, ale nie informowali OKM, bo uważali, że przy zapalnikach magnetycznych nie ma aż takiego znaczenia. Oczywiście w przypadku torped z zapalnikiem uderzeniowym było to kluczowe, więc Konteradmiral Karl Dönitz natychmiast poinformował załogi U-Bootów, aby uwzględniały tę 2-metrową różnicę w głębokości. Wiązało się to z kolejnym problemem, bowiem wydano zakaz strzelania do wszystkich jednostek nawodnych, których zanurzenie były mniejsze niż 4 m, czyli np. do niszczycieli. 
 
Oryginalny raport Korvettenkapitäna Wernera Hartmanna - dowódcy U-37 i całej grupy - z 15 października 1939 r. dotyczący złapania i zatopienia francuskiego parowca Vermont
Źródło: http://www.uboatarchive.net/U-37/KTB37-2R3-1.jpg
Powrót do domu
Atak na konwój HG-3 zakończył działania U-Bootów wyznaczonych do pierwszego ataku w ramach Rudeltaktik. 25 października 1939 r. o godz. 09:45 do portu w Kilonii przypłynął U-48 z dorobkiem 37 153 BRT, który 19 października 1939 r. o godz. 12:40 próbował zatopić jeszcze brytyjski parowiec Rockepool o wyporności 4 892 BRT, ale atak ten zakończył się niepowodzeniem. Łącznie w dwóch patrolach Kapitänleutnant Herbert Schultze miał na koncie 8 statków i 51 930 BRT, co dawało mu I miejsce pod względem skuteczności. Znacznie gorszy bilans miał U-46 - który w porcie w Kilonii zameldował się 7 listopada 1939 r. - gdyż Kapitänleutnant Herbert Sohler zakończył patrol tylko z jednym zniszczonym statkiem - który dodatkowo stanowił jego pierwszą zdobycz - i 7 028 BRT. 
O wiele ciekawszą drogę powrotną miał U-37, który powiększył swój rejon działania aż do podejścia do Gibraltaru. 24 października 1939 r. udało mu się zatopić aż trzy statki:
  • o godz. 06:16 brytyjski parowiec Menin Ridge o wyporności 2 474 BRT, płynący z rudami żelaza na trasie Jijel-Gibraltar-Port Talbot, zatopiony 98 mil morskich na zachód od Gibraltaru
  • o godz. 09:18 brytyjski parowiec Ledbury o wyporności 3 528 BRT, płynący z boksytem na trasie Tulon-Gibraltar-Burntisland. Statek ten został zauważony o godz. 08:00 i w związku z tym, że gwałtownie zawrócił (chciał ratować rozbitków z Menin Ridge) - Niemcy natychmiast wystrzelili do niego dwie torpedy, które nie trafiły, gdyż płynął zygzakiem. Następnie U-37 oddał strzał ostrzegawczy z działa pokładowego, gdy załoga Ledbury wracała szalupami z rozbitkami z Menin Ridge. W związku z tym, że Brytyjczycy użyli radia i nadali sygnał alarmowy - U-37 wystrzelił już bezpośrednio do statku. O godz. 09:18 - po oddaniu 34 strzałów - Ledbury zaczął tonąć. Nie czekając na reakcję zaalarmowanych brytyjskich okrętów, U-Boot wyruszył w kierunku południowo-zachodnim
  • o godz. 11:19 brytyjski parowiec Tafna o wyporności 4 414 BRT, płynący z rudami żelaza na trasie Benisaf-Gibraltar-Londyn. Statek został zauważony o godz. 10:30, ale w związku z tym, że blisko niego krążył samolot, a parowiec był uzbrojony w dwa działa na rufie - Korvettenkapitän Hartmann zdecydował się zaatakować go z odległości 2 500 m. O godz. 11:19 U-37 wystrzeliwuje torpedę, która po 3 min i 58 sek. trafia w śródokręcie, powodując przełamanie parowca na dwie części. W związku z usłyszeniem warkotu silników, podobnego do motorówek - U-37 zszedł natychmiast na 30 m, a potem na 70 m, cały czas prowadząc nasłuch hydrofonem. Dźwięk ten pochodził z łodzi latającej Saunders Roe A.27 London z No. 202 Squadron RAF, która wylądowała w pobliżu zniszczonego parowca, aby zapytać, czy któryś z rozbitków nie potrzebuje pomocy. Pomiędzy 11:47 a 12:12 U-37 został obrzucony bombami głębinowymi przez trzy brytyjskie niszczyciele zaalarmowane wcześniej przez Ledbury. W związku z tym Niemcy schodzą jeszcze głębiej (raz nawet na 105 m). Kolejny nieskuteczny atak bombami głębinowymi następuje pomiędzy 16:37 a 18:29, a w zanurzeniu U-37 pozostaje aż do 21:35.
Oryginalna mapa patrolu U-48 przeprowdzonego pomiędzy 4 a 25 października 1939 r.
Źródło: http://www.uboatarchive.net/U-48/KTB48-2Chart.jpg
W trakcie powrotu do Niemiec U-37 natrafił na jeszcze jeden statek, tym razem grecki. 30 października 1939 r. o godz. 11:15 na południowy-wschód od Irlandii wachta zauważa parowiec Thrasyvoulos o wyporności 3 693 BRT. Mimo trudnych warunków pogodowych Korvettenkapitän Werner Hartmann decyduje się zatrzymać jednostkę i ją skontrolować. Z dokumentów przewozowych wynikało, że parowiec płynie ze Swansea do Halifax i przewozi orzechy oraz kostkę brukową, ale zgodnie z zapisem w KTB U-37 było to 5 701 ton węgla. Mimo że parowiec był jednostką neutralną, to przewoził ładunek do kraju wrogiego Niemcom, w związku z czym mógł zostać zatopiony. O godz. 12:00 kapitan U-37 wydał polecenie załodze Thrasyvoulos, aby opuściła pokład. Następnie o godz. 12:12 statek zostaje trafiony torpedą, a o 12:26 tonie. Jak zapisuje Korvettenkapitän Werner Hartmann: "Greckie łodzie ratunkowe robią na mnie wystarczająco bezpieczne wrażenie.  Aby pomóc kolegom na ciężkim morzu, wysyłam sygnały SOS z greckim znakiem wywoławczym". Był to ostatni statek zatopiony przez U-37 w czasie tego patrolu, który zakończył się 8 zatopionymi jednostkami i 35 305 BRT. Do Wilhelmshaven U-Boot powrócił 8 listopada 1939 r. o godz. 09:58. 

Oryginalna mapa patrolu U-37 przeprowdzonego pomiędzy 5 października a 8 listopada 1939 r.
Źródło: http://www.uboatarchive.net/U-37/KTB37-2Chart1.jpg
Podsumowanie i wnioski
Analiza działań U-Bootów w ramach wykorzystania taktyki "wilczego stada" po raz pierwszy, była sporym rozczarowaniem. Okazało się bowiem, że atak na karaibski konwój KJF-3 był przeprowadzony chaotycznie i bez koordynacji. Dopiero starcie z konwojem HG-3 można było uznać za nieco lepsze, z naciskiem na "nieco". Już sam fakt, że łącznie brytyjskie okręty zatopiły aż 3 z 6 U-Bootów daje wiele do myślenia. Dowódca grupy - Korvettenkapitän Werner Hartmann - stwierdził, że niemożliwe było "taktyczne koordynowanie działań" pozostałych okrętów podwodnych i zasugerował, aby następnym razem dowodzenie przejął sztab U-Bootwaffe, a nie okręt na morzu. Z kolei Konteradmiral Karl Dönitz niepowodzenie tłumaczył następującymi przyczynami:
  1. Atak na konwój KJF-3 został przeprowadzony za późno i zaatakowane statki znajdowały się za daleko w rejonie Western Approaches - przez co ich osłona została wzmocniona miejscowymi okrętami do zwalczania U-Bootów - i miały już niewielki dystans do pokonania
  2. W powstałym zamieszaniu U-45 i U-48 - utrzymujące kontakt z konwojem - nie były w stanie precyzyjnie przekazywać reszcie danych dotyczących jego pozycji, prędkości i kursu, więc zaprzepaszczono pomoc dla U-46
  3. W początkowej fazie ataku uczestniczyło za mało U-Bootów, dlatego brytyjskie niszczyciele z eskorty KJF-3 mogły skupić się na zatopieniu U-45
Wnioski jakie wyciągnięto były następujące:
  • konwoje płynące do Wysp Brytyjskich musiały być atakowane możliwie jak najdalej od nich, aby U-Booty miały czas i możliwość na przeprowadzenie ciągłych oraz skoordynowanych ataków przez kilka dni - wówczas nieprzyjaciel nie miał jak wzmocnić eskorty
  • okręt podwodny, który pierwszy złapie kontakt z wrogim konwojem nie powinien go atakować od razu, tylko podążać za nim i nadawać reszcie U-Bootów z grupy sygnały informujące o jego położeniu, prędkości i kierunku płynięcia
  • po przybyciu całej grupy, okręty podwodne powinny zaatakować równocześnie, aby zmusić konwój do rozproszenia i sparaliżować eskortę, co automatycznie zwiększy możliwość ciągłego natarcia i zmniejszy szansę na podjęcie kontrataku przez wrogie okręty
Niestety powyższe wnioski można było sprawdzić w czasie ćwiczeń taktycznych na Morzu Bałtyckim, a nie na Ocenie Atlantyckim. Zresztą jeszcze przez kilka najbliższych miesięcy nie było wystarczającej liczby U-Bootów, aby stworzyć kolejną grupę z prawdziwego zdarzenia, która miałaby zaatakować taktyką "wilczego stada" po raz kolejny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz