28 maja 2021

EMP - niemiecka broń z hiszpańskim temperamentem

Pistolety maszynowe serii EMP są powszechnie mało znane. Mimo że podczas II wojny światowej najliczniejszy z nich - EMP 35 - używała przede wszystkim niemiecka policja i niektóre jednostki Waffen-SS - wywodził się on z konstrukcji, których rozwiązania były wówczas ewenementem na skalę europejską, a jego następca - EMP 36 - przerodził się w legendarny MP 38.

VMP 1925 i VMP 1926
O EMP 35 pisałem już nieco w artykule o MP 38 i MP 40 - na który także zapraszam - ale konstrukcja ta jest na tyle ciekawa i nieznana powszechnie, że warto poświęcić jej osobne opracowanie. Jej historia rozpoczyna się tak naprawdę już jesienią 1918 r., kiedy to Heinrich Vollmer - właściciel niewielkiego zakładu rusznikarskiego w Biberach am Riss - spotkał się po raz pierwszy z MP 18/I. Uznał wówczas, że jest w stanie stworzyć coś podobnego, a nawet lepszego. Zanim jednak do tego doszło, minęło aż 7 lat. W 1925 r. Heinrich Vollmer skonstruował swój pierwszy pistolet maszynowy - Vollmer Maschinenpistolle 1925 - którego prototyp przedstawił IWG (Inspektorat Broni i Sprzętu).
Jak łatwo zauważyć, VMP 1925 nawiązywał w pewien sposób do MP 18/I - lufa w perforowanej osłonie i bębnowy magazynek na 25 nabojów - ale jedna cecha wyróżniała go na tle innych podobnych konstrukcji. Był to bowiem pierwszy europejski pistolet maszynowy, który posiadał chwyt przedni. Element ten stał się później cechą charakterystyczną dla kolejnych konstrukcji Heinricha Vollmera. Oprócz tego powielał on później także sposób rozkładania broni (komora zamkowa była połączona z komorą spustową poprzez przerywany gwint). Rozwiązanie to trafiło także do MP 38 i MP 40, z którymi Vollmer akurat nie miał nic wspólnego.
VMP 1925 nie był przełomową konstrukcją, ale wystarczającą, aby zainteresować wojsko, które w 1926 r. włączyło zakład Vollmera do tajnego programu sponsorowania firm o potencjale obronnym. Dzięki temu w tym samym roku konstruktor mógł stworzyć VMP 1926 - podobny do poprzednika, ale już z odsłoniętą lufą, która w dodatku była pozbawiona żeber chłodzących, co było prawdziwym ewenementem na skalę europejską. Ponadto VMP 1926 miał przełącznik rodzaju ognia oraz bezpiecznik w formie wycięcia do wprowadzania rękojeści zamka (na kształt tego z MP 18/I). Sposób rozkładania broni pozostał taki sam, ale zaczep łączący połówki broni zastąpiła dźwignia, która przechodziła przez tylna gałąź kabłąka spustu. Heinrich Vollmer wyprodukował niewielką ilość VMP 1926, które próbował sprzedać za granicą, jednak nie spotkał się z zainteresowaniem. 
 
VMP 1925 - czyli pierwszy pistolet maszynowy konstrukcji Heinricha Vollmera
Źródło: https://www.mp40.nl/index.php?page=photo&pid=4169

VMP 1928 i VMP 1930
W 1928 r. Reichswehra urządziła kolejny tajny konkurs, w którym Heinrich Vollmer wziął udział z następną generacją swojej broni - VMP 1928 - niemal identyczną od poprzedniej ale tym razem zasilaną z dwurzędowego magazynka pudełkowego dołączanego poziomo. Warto nadmienić, że magazynek nie był wymienny z tym od MP 28/II konstrukcji Hugo Schmeissera, który zresztą był chroniony patentem. Vollmer postawił na magazynek dwurzędowy z dwupozycyjnym wprowadzaniem nabojów, który był o wiele łatwiejszy w ładowaniu niż u konkurenta. Kwestią otwartą pozostaje pytanie, czy inspirował się on wówczas magazynkiem od Bergmann 1897 konstrukcji Louisa Schmeissera, bowiem nie ma na to dowodów. Równie dobrze mógł ten pomysł zaczerpnąć od pistoletu maszynowego Thompson. 
W 1930 r. pojawił się kolejny wariant VMP, który posiadał dłuższą lufę oraz sprężynę powrotną po raz pierwszy włożoną wewnątrz teleskopowej blaszanej osłony. Vollmer wymyślił sposób na zapewnienie jej prowadzenia na całej długości, unikając jednocześnie konieczności użycia żerdzi. Sprężyna została osadzona w tulei, wsuwając się teleskopowo do wnętrza zamka, która w odróżnieniu od tej Schmeissera - była zamknięta od tyłu, a iglicę osadzono na stałe w czółku. Rozwiązanie to zostało opatentowane (patent 580620 z 1933 r.), a jego zaletą było zwiększenie niezawodności broni. Szczelnie zamknięte oraz dokładnie dopasowane urządzenie powrotne było praktycznie niewrażliwe na zanieczyszczenia. Jednakże jeżeli coś już się tam dostało, to bez pomocy narzędzi i rusznikarza się nie obeszło. 
 
VMP 1928 z poziomym gniazdem magazynka i z odsłoniętą lufą
Źródło: https://guns.fandom.com/wiki/Vollmer_VMP?file=VMP.png
VMP 1930 był wyposażony w celownik krzywiznowy, ale mógł posiadać także celownik przerzutowy. W przednim chwycie została umieszczona teleskopowa podpórka, która jest cechą charakterystyczną tej wersji. Ogólnie VMP 1930 powstał w ilości 400 szt., czyli najwięcej z dotychczasowych pistoletów maszynowych Vollmera. Większość VMP 1930 została sprzedana za granicę, a największym odbiorcą okazała się bułgarska policja, która kupiła 150 szt. Niestety była i druga strona medalu - Wielki Kryzys spowodował, że IWG nie mógł dalej "sponsorować" zakładów Vollmera, a niewielka ilość zamówień nie pozwalała na utrzymanie się. W związku z tym projekt VMP musiał zostać przerwany. 
 
VMP 1930 z charakterystyczną podpórką wysuniętą i schowaną
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni 12/08
MPE i EMP
Jednak Heinrich Vollmer okazał się dużym szczęściarzem, bo 20 października 1930 r. zakłady Erfurter Machinenfabrik B. Geipel GmbH (ERMA) zakupiły prawa licencyjne na VMP 1930 oraz patent na teleskopową osłonę sprężyny. Po raz kolejny podkreślę, że Heinrich Vollmer nigdy nie pracował w zakładach ERMA, a jego kontrakt z tą firmą miał charakter wyłącznie biznesowy i zakończył się w momencie wyżej wymienionej transakcji. Wszelkie późniejsze prace nad produkcją pistoletów maszynowych wykorzystujących rozwiązania Heinricha Vollmera były prowadzone oraz finansowane przez ERMA. Po spłaceniu wszelkich długów Vollmer zajął się konstrukcją zupełnie innej broni - karabinu automatycznego na nabój pośredni 7,75x39,5 mm, który znany jest jako Maschinenkarabiner M35. Była to bardzo udana broń, ale jej technologia nie nadawała się do produkcji masowej, więc jej nie rozwijano. 
Powstały w 1932 r. EMP lub MPE (nazywany w literaturze z epoki i fabrycznych folderach zmiennie, ale ta druga forma stopniowo zanikała, aby w 1940 r. zniknąć) posiadał pneumatyczny opóźniacz systemu Vollmera, ale odsłoniętą lufę nakryto na całej długości perforowanym płaszczem. Ta ostatnia zmiana wynikała przede wszystkim z wymogów wojska, które obawiało się, że goła lufa będzie skutkować licznymi oparzeniami rąk żołnierzy. Podobnie jak znaczna większość ówczesnych pistoletów maszynowych EMP był zasilany z magazynka doczepianego poziomo z lewej strony, jednak odrzucono proponowane przez Schmeissera mocowanie komory zamkowej na zawiasie i zamiast tego postawiono na komorę wyjmowaną do przodu z tylca umieszczonego w łożu - tak jak w VMP 1930. Mniej udaną konfiguracją było zdemontowanie przedniego chwytu oraz zmiana formy łoża zgodnie z zamówieniem armii boliwijskiej, która z jakiegoś powodu chciała upodobnić EMP do MP 28/II. Jej południowi sąsiedzi - Paragwaj - zdecydował się kupić EMP w pierwotnej formie. Obie partie skierowane do Ameryki Południowej liczyły 2 000 szt. Wszystkie egzemplarze są oznaczone pełną nazwą producenta wybitą na boku komory zamkowej, a także numerem seryjnym znajdującym się na jej tylcu. Próżno jednak szukać gdziekolwiek na broni jej nazwy. 
 
Wczesny EMP/MPE - już produkcji zakładów ERMA - z celownikiem krzywiznowym
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni 12/08
EMP 34 i EMP 35
Po pewnym czasie zakłady ERMA zostały zmuszone do wypuszczenia na rynek kolejnej odmiany EMP, gdyż jej popularność zaczęła przygasać. Nie pomogło nawet szerokie zastosowanie EMP 1930 podczas walk o Gran Chaco. Nowy EMP 1934 był wersją długolufową wyposażoną w celownik krzywiznowy, a jak ktoś chciał, to mógł mieć także zaczep do bagnetu. Model ten został sprzedany do Jugosławii, gdzie wszedł na uzbrojenie gwardii królewskiej. Tym razem broń posiadała wybitą nazwę "EMP", którą umieszczono nad numerem seryjnym na tylcu (nazwa "EMP 34" była używana tylko w materiałach reklamowych ERMA. 
W 1935 r. - gdy powstał Wehrmacht - ERMA wypuściła na rynek EMP 35, który charakteryzował się krótką lufą kolbą przystosowaną do mocowania pasa nośnego oraz celownikiem przerzutowym na 100 i 200 m. Większość zachowanych do dziś EMP 35 ma zamontowany na komorze zamkowej dodatkowy "uniwersalny" bezpiecznik nastawny. Zabezpieczał on przed przypadkowym wystrzałem zarówno z zamkiem w przednim położeniu, jak i tylnym. Jego "uniwersalność" odnosiła się do tego, że można go było zamontować na każdym niemieckim pistolecie maszynowym mającym rurową komorę zamkową (np. na MP 28/II, a co najmniej jeden założono na MP 40), jak i funkcjonowaniu w każdym położeniu zamka. Dzięki niemu wyeliminowano największą przypadłość pistoletów maszynowych strzelających z zamka otwartego - przypadkowe wystrzały na skutek inercji zamka przy uderzeniu kolbą o ziemię lub przy jakimś większym wstrząsie, jeżeli broń była trzymana pionowo za lufę, jak karabin. 
 
EMP 34 z długą lufą, celownikiem krzywiznowym i bagnetem
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni 12/08
Mimo tych wszystkich rozwiązań EMP 35 nie spotkał się z zainteresowaniem Wehrmachtu, który postawił na MP 28/II zakładów C.G. Haenel. Jednak w 1936 r. mniej wybredna okazała się niemiecka policja oraz SS-Verfügungstruppe, które po 1940 r. - już jako Waffen-SS - stały się głównym odbiorcą oraz użytkownikiem EMP 35. Tak więc jeszcze przed wybuchem II wojny światowej Reichsführer-SS Heinrich Himmler szukał pozaarmijnych kanałów zaopatrzenia dla swoich jednostek bojowych wyposażając je w to, czego nie chciał Wehrmacht. Gdy w 1938 r. do uzbrojenia wszedł MP 38 - SS przerzuciło się na MP 35 zakładów Bergmann. 
W każdym razie EMP 35 przyniósł zakładom ERMA niemały sukces, mimo że w ciągu kilku lat sprzedało się "tylko" kilkanaście tysięcy sztuk tych pistoletów maszynowych. Ile dokładnie - do dziś nie wiadomo. Same zakłady ERMA podają, że było to "około" 10 000 szt., ale znane są egzemplarze, których numer seryjny oscyluje w granicach 13 400 szt. Te ostatnie mają krótkie lufy, celownik krzywiznowy, kolby ze strzemieniem do cywilnego pasa nośnego i nie posiadają żadnych oznaczeń (poza numerem seryjnym) - włącznie z cywilnym znakiem odbioru technicznego (N z koroną) lub znakiem odbioru policyjnego (orzeł/F). 
 
ERMA EMP 35 - czyli najliczniejszy pistolet maszynowy z rodziny EMP, używany podczas II wojny światowej głównie przez niemiecką policję i niektóre jednostki Waffen-SS
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni 9/05
Podbój Hiszpanii
EMP 35 był używany nie tylko w III Rzeszy, ale miał swój niemały udział w czasie hiszpańskiej wojny domowej, ale bynajmniej nie po stronie Nacjonalistów - jakby się mogło wydawać - a u Republikanów! Niestety do dziś nie do końca wiadomo, skąd się u nich wzięły niemieckie pistolety maszynowe, gdyż III Rzesza wspierała gen. Franco, więc raczej nie dostarczyła bezpośrednio broni jego przeciwnikom. Wydaje się, że "sprawcą" tego ciekawego wątku mógł być ZSRS, który być może pośredniczył w tych dostawach. Co ciekawe źródła hiszpańskie wskazują na... Polaków. Podobno w 1937 r. do Hiszpanii sprowadzono 3 000 szt. EMP 35 za pośrednictwem SEPEWE. Było to polskie przedsiębiorstwo, które zajmowało się handlem bronią. Był to drugi największy dostawca broni dla Republikanów - po ZSRS, mimo że Polska oficjalnie popierała Nacjonalistów. Idąc dalej, jest jeszcze więcej pytań. Gdy w 1939 r. Republikanie przegrali, udając się na internowanie do Francji złożyli swoją broń na granicy. Gdy Francuzi zrobili później inwentaryzację, to okazało się, że było tam 3 250 szt. EMP 35. Wychodzi na to, że nie dość, że Republikanie nie stracili w walce ani jednej sztuki, to przybyło im kolejnych 250! Mało tego był to około 30% wszystkich wyprodukowanych przez ERMA tych pistoletów maszynowych. 
W tym miejscy trzeba przywołać kolejny hiszpański wątek EMP 35. W czasie wojny domowej kopie tej broni produkowały zakłady Industrias de Alberique w Walencji. Podaje się, że wyszło stamtąd wówczas aż 50 000 szt. tych kopii, ale liczba ta jest na pewno mocno zawyżona. To prawdopodobnie stamtąd pochodzą wszelkie nadwyżki EMP 35 znalezione później u Republikanów, szczególnie, że w większości były one przystosowane do naboju 9x23 mm Lango. Oczywiście nie są to egzemplarze produkowane od 1942 r. na oficjalnej licencji ERMA w Arsenal La Coruña przez Nacjonalistów. Te także były zasilane nabojem 9x23 mm Lango. Oficjalnie nazwano je Subfusil M1941, a później M1941/44, ale potocznie wszystkie hiszpańskie EMP 35 - także te republikańskie - ochrzczono mianem Naranjero - czyli "Pomarańczarz". 
Co ciekawe, żaden z hiszpańskich EMP 35 nie ma niemieckiego "uniwersalnego" bezpiecznika. Zamiast niego pod łożem wystaje bolec. Jest to całkiem niezłe rozwiązanie - jak na prawie polowe warunki jego montażu - bo także nie powoduje przypadkowych wystrzałów z zamkiem w tylnym położeniu oraz nie blokuje zaczepu zamka w trakcie strzelania. Bolec ten - a raczej trzpień - w położeniu spoczynkowym utrzymywała go zwolniona sprężyna w takiej pozycji, że wystając z łoża przez otwór w dole komory zamkowej blokował ją i uniemożliwiał obrót. Gdy był wciśnięty do wnętrze komory ściskał z kolei sprężynę i po zablokowaniu przez obrót wchodził za zamek w przednim położeniu lub w wycięcie w zamku zabezpieczając broń gotową do strzału. Urządzenie to było montowane seryjnie lub dorabiane na wszystkich hiszpańskich EMP 35.
 
Porównanie układu nabojów 9x19 mm (po lewej) i 9x23 mm Lango (po prawej) w magazynkach do EMP 35. Warto zwrócić uwagę na żebro wypełniające przestrzeń pudełka magazynka za nabojami 9x19 mm, które nie występuje w wersji hiszpańskiej
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni 12/08
EMP 35 w wersji wytłumionej
Oddane przez Republikanów EMP 35 zostały przejęte przez Francuzów, którzy od 3 września 1939 r. potrzebowali pistoletów maszynowych "na wczoraj". Problem w tym, że na 3 250 EMP 35, tylko 1 540 szt. miało magazynki. Francuzi próbowali je dokupić w Szwajcarii, skąd w 1938 r. sprowadzono jeden egzemplarz tej broni do testów, ale nieskutecznie. Ostatecznie wybrano 750 szt. najlepiej zachowanych EMP 35 i - wraz z dwoma magazynkami każdy - przekazano je żandarmerii oraz pododdziałom manewrowym. Gdy Niemcy zajęli Francję, zdobyte tam hiszpańskie EMP 35 były używane także przez nich pod nazwą MP 740(f), zataczając swego rodzaju koło. Później część egzemplarzy zostało przekazanych do oddziałów przeciwpartyzanckich Franc-Gards z Francji Vichy, ale po narzekaniach na ich stan, wymieniono je na szeroko dostępne po Brytyjczykach Steny. To właśnie w tym okresie powstał prototyp EMP 35 w wersji wytłumionej. Broń ta wyróżniała się bardzo długą osłoną tłumika, który wyglądał jakby był integralną jej częścią, ale w rzeczywistości równie dobrze mógłby być nakręcany. W ściankach lufy nie było bowiem wywierconych żadnych otworów upustowych oraz komory wstępnego rozprężania, a pocisk wylatywał z niej z prędkością naddźwiękową, która stopniowo wytracała się w tłumiku zasadniczym - rurze wypełnionej przegrodami i stalową watą, która na wylocie zaopatrzona była w aluminiowy kompensator. Ten w ogóle był zbędny, bo działały na niego gazy znacznie osłabione przejściem przez tłumik. Ogólnie wydaje się, że sprawność całej broni była umowna, toteż prac nad nią nie kontynuowano. Powstał tylko jeden egzemplarz znajdujący się w kolekcji brytyjskiej Royal Small Arms Factory.

Nigdy nie wdrożony do produkcji EMP 35 z zakładów ERMA w wersji wytłumionej stworzony na zamówienie francuskich jednostek przeciwpartyzanckich Franc-Gards
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni 12/08
EMP 36
Ostatnią wersją rozwojową EMP zakładów ERMA był EMP 36. Broń ta była swego rodzaju ogniwem łączącym poprzednie wersje (nawet VMP) z MP 38, posiadającym także elementy MP 36/III Hugo Schmeissera. EMP 36 był całkowicie innym produktem niż jego poprzednicy. Posiadał on coś dotąd niespotykanego w tej klasie broni - składaną kolbę - która całkowicie metalowa była zaopatrzona w zawias, pozwalający złożyć ją w położeniu transportowym pod komorę zamkową. Co więcej, EMP 36 był bardzo płaski i lekki w porównaniu z dotychczasowymi europejskimi konstrukcjami, a zastosowany w nim magazynek podawał naboje od dołu. Nie był on jednak całkowicie pionowy, jak chociażby w MP 36/III, a lekko wychylony do przodu i odstający w lewo. Lufę ponownie pozbawiono blaszanej osłony, gdyż broń miała służyć do strzelania przez szczeliny w czołgach. W tym właśnie celu zaopatrzono ją w charakterystyczny hak umieszczony pod jej wylotem, współpracujący z podstawą muszki, pomagający w tym, aby broń nie cofnęła się przypadkowo do pojazdu podczas prowadzenia ognia i nie narobiła większych szkód obsługującemu i jego kolegom niż celowi. Zadbano także o znaczne polepszenie ergonomii obsługi pistoletu maszynowego wewnątrz ciasnych pojazdów, przenosząc rękojeść napinania zamka na lewą stronę komory zamkowej. Ułatwiło to zmianę magazynka pozwalając jednocześnie trzymać broń prawą ręką za chwyt pistoletowy i wymienić magazynek lewą, co było wiele szybsze i wygodniejsze, a także łatwiej było wrócić do pozycji strzeleckiej. Mechanizm spustowy przeniesiono z EMP, a zmieniono go tylko w takim zakresie, jaki wymagała zmiana obrotowej dźwigni przełącznika rodzaju ognia na przepychany kołek o tej samej funkcji. Zamek EMP 36 zachował co prawda układ tego z EMP, ale oba są niezamienne, podobnie jak urządzenie powrotne stanowiące zapowiedź teleskopu z MP 38. Jedyną drewnianą częścią EMP 36 była okładzina komory spustowej, do której przykręcono od dołu aluminiowy chwyt z okładzinami także wykonanymi z drewna. Z tyłu ukrytej wewnątrz drewnianej okładziny komory spustowej osadzona była oś całkowicie metalowej kolby dwuramiennej ze składaną stopką. EMP 36 stanowił jasną zapowiedź przyszłej konstrukcji ERMA - MP 38. Zresztą forma łoża, kolby oraz chwytu pistoletowego z EMP 36 pozostała niezmienna w MP 38. 
 
EMP 36 - ostatnia wersja rozwojowa serii EMP, która w połączeniu z rozwiązaniami z MP 36/III Hugo Schmeissera przekształciła się w MP 38
Źródło: https://udachnyj-enot.com.ua/pistolet-pulemet-erma-emp-36-za-polshaga-do-mp-38-40/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz