29 kwietnia 2020

Symbol nowych czasów - P.08 Parabellum

Zanim do powszechnego użytku wśród niemieckiej kadry oficerskiej weszły pistolety konstrukcji zakładów Carl Walther GmbH, miano podstawowej broni krótkiej dzierżył nie kto inny, jak P.08 Parabellum, którego do 1942 r. wyprodukowano prawie 3 mln egzemplarzy. Broń ta szybko zyskał sobie wielką popularność i używana była przez cały okres II wojny światowej. Jaka jest jego historia? Dlaczego strzela nabojem 9x19 mm? Skąd wzięła się nazwa "Parabellum"? Zapraszam do podróży w czasie.

Krótka historia broni krótkiej
Mimo że za prekursora broni palnej uznaje się lancę ognistą z X w., to dopiero dzięki wynalezieniu przez Hiszpanów na początku XV w. zamku lontowego, broń z nim stała się pierwszą skuteczną ręczną bronią palną, nazwaną arkebuzem. Miał on jednak wiele wad. Ładowanie broni i strzelanie było czasochłonne, jeszcze na początku XVII w. zabierało sporo czasu. O celności i zasięgu w ogóle nie było mowy. Dobrze wyszkolony łucznik potrafił strzelać dalej i celnej niż żołnierz uzbrojony w arkebuz. Mimo że zamek lontowy zmienił charakter powadzenia wojny, to z uwagi na jego wady szybko uznano, że potrzeba nowego mechanizmu. Około 1515 r. w Niemczech wynaleziono zamek kołowy. Lont zastąpiono kółkiem zębatym, który się nakręcało, aby broń była gotowa do strzału. Jako że budowa takiej broni była bardzo droga, to nie rozpowszechniła się zbytnio, ale przyczyniła się do wynalezienia pistoletu (nazwę wzięto od włoskiego miasta Pistoia, gdzie produkowano pierwsze egzemplarze tej broni) - o wiele tańszego w produkcji w związku z mniejszą materiałochłonnością. Pistolet był lżejszy, krótszy i bardziej funkcjonalny, a poza tym można było łatwo nosić go przy sobie. Nie dziwi więc fakt, że szybko znalazł uznanie wśród klasy wyższej i oficerskiej. 
Początkiem XVII w. pojawia się zamek skałkowy, w którym ładunek odpalał się za pomocą iskier z krzemienia poprawiając skuteczność i parametry broni, także tej krótkiej. Oczywiście ładowane odprzodowo karabiny i pistolety z zamkiem skałkowym również w końcu stały się nieefektywne. Trzeba było skonstruować broń, która będzie ładowana w części wlotowej lufy, co pozwoli zastosować w niej bruzdowanie, znacznie poprawiając celność i zasięg. Rozwiązaniem tych problemów stał się ryglowy odtylcowy karabin igliczny opatentowany w 1836 r. przez Niemca Johanna Nokolausa von Dreyse'a. Zamek skałkowy zostaje zastąpiony przez kapiszon odpalający ładunek. Broń ta stała się standardem we wszystkich armiach świata.

Holenderscy ochotnicy z SS-Panzergrenadier-Division "Wiking" podczas ćwiczeń strzeleckich z wykorzystaniem P.08 Parabellum
Źródło: https://www.facebook.com/worldwarincolor/photos/5th-ss-panzer-division-waffen-ss-grenadiers-dutch-volunteers-are-training-with-t/2280698065393306/
Kolejnym dużym krokiem w powstaniu pistoletu jaki znamy obecnie, było otworzenie w 1794 r. pierwszych fabryk broni w Stanach Zjednoczonych. Wraz z tym zaczęły tworzyć się małe prywatne przedsiębiorstwa produkujące broń, aby zaspokoić utrzymujący się popyt. Jednym z nich była fabryka broni Samuela Colta założona w 1836 r., która produkowała pięciostrzałowe rewolwery. To właśnie ten konstruktor uznawany jest za prekursora tego typu broni. Był to wielki skok jakościowy w stosunku do tego, co dotychczas oferowano na rynku. Niestety, początkowo odbiorcy nie docenili nowej konstrukcji Colta i ten musiał zamknąć swoją fabrykę po zaledwie 6 latach działalności. Jednak po wybuchu wojny z Meksykiem w latach 1846-1848, Stany Zjednoczone zgłosiły zapotrzebowanie na broń palną. Samuel Colt założył w tym czasie nową fabrykę w Connecticut produkującą nowy, sześciostrzałowy rewolwer. Tym razem okazał się on ogromnym sukcesem sprawiając, że Colt stał się właścicielem największej prywatnej fabryki broni do 1865 r. w USA, ale najlepsze miało dopiero nadjeść.
Wodą na młyn dla Colta była wojna secesyjna (lata 1861-1865), gdzie sprzedaż sięgała setek tysięcy egzemplarzy. Do 1857 r. fabryka Colta była monopolistą na amerykańskim rynku ręcznej broni palnej. Oprócz wojska, konstrukcje Colta cieszyły się także uznaniem cywilów, którzy chętnie kupowali je na polowania, a o których możliwości nabycia informowały liczne reklamy. Z racji wygasających patentów na rewolwery Colta, inne amerykańskie przedsiębiorstwo - Smith&Wesson - dostrzegło okazję na zaprezentowanie się ze swoimi produktami. Korzystając z pomijanego ówcześnie pomysłu na nabój scalony, wprowadza w 1868 r. na rynek rewolwer Smith&Wesson Model 1, który stał się pierwszą w historii bronią zasilaną takim rodzajem amunicji. Staje się ona ogromnym przełomem w historii broni palnej, wyznaczając jej dalszy rozwój. Dwa lata wcześniej - w 1866 r. - Francuzi robią coś podobnego, tylko w sektorze amunicji, wymyślając proch bezdymny, który wydziela znacznie mniej dymu niż proch czarny, ma o wiele lepsze właściwości balistyczne i (co wynika z poprzedniej cechy) umożliwia zmniejszenie kalibru broni przy jednoczesnym zwiększeniu osiągów pocisku. Od tego czasu świat długiej i krótkiej broni palnej miał się zmienić na zawsze.

 Smith&Wesson Model 1 to pierwsza w historii broń krótka zasilana nabojem scalonym
Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/48/Smith_%26_Wesson_Model_1%2C_2nd_Issue.jpg
Maxim, Borchardt, Löwe i ich wynalazki 
Gdyby nie rozwiązanie amerykańskiego konstruktora broni Hirama S. Maxima, być może jeszcze długo czekalibyśmy na pierwszy pistolet samopowtarzalny. To właśnie on wymyślił mechanizm z ryglem kolankowo-dźwigniowym oraz układ mechanizmu z suwadłem lufy, poruszającym się wewnątrz nieruchomego szkieletu broni. Połączenie krótkiego odrzutu lufy i ryglowania dźwigniami zainspirowało Hugo Borchardta - także Amerykanina, chociaż naturalizowanego - do stworzenia działającego na tej zasadzie pistoletu.
W 1860 r. - w wieku 16 lat - Hugo Borchardt przyleciał do USA wraz z rodzicami opuszczając rodzinny Magdeburg. Już od początku swojego pobytu za oceanem miał do czynienia z sektorem produkcji broni palnej. Pracował u Pioneera, Singera, Colta, Winchestera, aby 1 czerwca 1876 r. zostać kierownikiem w Sharps Rifle Manufacturing Co. w Bridgeport. W fabryce Winchestera młody Borchardt skonstruował rewolwer, który zmusił zakłady Colta do zawarcia układu: miały nie produkować karabinów z przeładowaniem dźwigniowym w zamian za to, że Winchester zrezygnuje z wytwarzania rewolwerów Borchardta. Będąc już u Sharpsa usprawnił zamek klinowy karabinu, który w 1878 r. trafił do uzbrojenia armii chińskiej. Jednak w 1881 r. Sharps Rifle Manufacturing Co. bankrutuje i Hugo Borchardt decyduje się na powrót do Europy, trafiając do austro-węgierskiej fabryki broni Fegyver és Gépgyár Részvéntarsaság z siedzibą w Budapeszcie. To właśnie tam w wyniku wnikliwej analizy karabinu maszynowego Maxima, wpada na pomysł stworzenia pistoletu działającego na podobnej zasadzie, ale z suwadłem odkrytym, poruszającym się na wierzchu szkieletu. Około 1890 r. dokumentacja tego projektu trafiła w ręce braci Löwe - mających w Berlinie swój własny zakład produkujący broń palną.

Pistolet C/93 konstrukcji Hugo Borchardta z 1893 r. to pierwszy pistolet samopowtarzalny w historii 
Źródło: https://modernfirearms.net/wp-content/uploads/2018/10/b1-650x270.jpg
Hugo Borchardt poznał Ludwiga Löwe znacznie wcześniej, bo już w 1869 r. jeszcze w USA, gdy ten trafił do fabryki Singera w poszukiwaniu amerykańskiego partnera do produkcji maszyn do szycia. Obaj panowie szybko znaleźli wspólny język i prowadzili bardzo obfitą korespondencję aż do śmierci Ludwiga Löwe w 1886 r. Mając w głowie i na papierze projekt nowej broni, Borchardt odnowił kontakty z Isidorem Löwe, który po śmierci brata przejął rodzinną firmę, proponując mu swój wynalazek. Ludwig Löwe & Co. sfinansowała zarówno dopracowanie konstrukcji, jak i uzyskanie na nią patentu i 9 września 1893 r. Hugo Borchardt otrzymał niemiecki patent nr 75 837, a już rok później na rynku pojawił się jego pistolet oznaczony C/93 (Construktion 1893 - na marginesie dodam, że w tamtych czasach, zanim Wilhelm II Hohenzollern nie zreformował ortografii na przełomie wieków, w języku niemieckim nie używano dużej litery "K" na początku wyrazu).
C/93 był pistoletem samopowtarzalnym działającym na zasadzie krótkiego odrzutu lufy z ryglowaniem dźwignią łamiącą się do góry. Po oddaniu strzału zarówno zamek, jak i lufa z suwadłem są odrzucane razem, po czym rolka na końcu tylnej dźwigni napotykała krzywkę odryglowującą znajdującą się w tylnej części szkieletu. Po niej rolka spychana była w dół i powodowała uniesienie środkowej osi, załamanie dźwigni oraz odryglowanie zamka. Produkcja tego dość skomplikowanego pistoletu trwała do 1899 r. i powstało go zaledwie 3 000 szt. - wszystkie w kalibrze 7,65 mm na skonstruowany przez Hugo Borchardta nabój 7,65x25 mm.
W międzyczasie zakłady Ludwig Löwe & Co. przeszły reorganizację. Od 1877 r. Ludwig Löwe wykupywał akcje Mausera od tego stopnia, że w połowie lat 90. XIX w. stał się właścicielem pakietu kontrolnego swojego najpoważniejszego konkurenta z Oberndorf. Mimo to Paul Mauser zachował stanowisko, a fabryka markę i asortyment, więc w sumie niewiele się zmieniło. Jednak sytuację miał pogorszyć nieszczęsny Gewehr 88, o którym pisałem w artykule o Kar98k (link). W związku z licznymi, kompletnie nieuzasadnionymi i absurdalnymi oskarżeniami dotyczącymi tego karabinu, który produkowały zakłady Ludwig Löwe & Co., w 1886 r. Isidor postanowił usunąć się w cień i całkowicie przebudował strukturę swojego koncernu, dokupując wiosną 1896 r. Deutsche Metallpatronenfabrik Lorenz w Karlsruhe. Niedługo później - latem 1896 r. - ogłoszono, że berlińską fabrykę Löwego przejmuje... Mauser, a po połączeniu się z oddziałem amunicyjnym byłego koncernu, stworzono Deutsche Waffen- und Munitionsfabriken (DWM, Niemiecka Fabryka Broni i Amunicji). Umierający w 1910 r. Isidor Löwe pozostawił po sobie imperium przemysłowe, które ówcześnie miało pozycję na równi z zakładami Krupp A.G.

 Hugo Borchardt - wynalazca pierwszego pistoletu samopowtarzalnego
Źródło: http://www.armeetpassion.com/inventeurs/borchardt-hugo.JPG
Luger wkracza na scenę
Georg Luger urodził się 6 marca 1849 r. w Steinach am Brenner, leżącej 30 km na południe od Innsbrucka. W 1865 r. wstąpił do armii austriacko-węgierskiej, z której odszedł 7 lat później, gdyż przełożeni nie zaakceptowali jego wyboru narzeczonej. Z wojska Georg Luger trafił na kolej, co okazało się przepustką do wielkiej kariery. Około 1875 r. rozpoczął on współpracę z największym konstruktorem broni w Austrii - inż. Ferdinandem Ritterem vin Mannlicherem. Obaj panowie stworzyli pierwszy rodzimy karabin powtarzalny - M1895. Od tego czasu zaczęła się trwająca 20 lat kooperacja, w której Luger odpowiadał za marketing konstrukcji Mannlichera. W takiej samej roli odwiedzał USA reklamując produkty zakładów Mauser. Niestety Amerykanie nie byli zainteresowani niemiecką bronią, ale naturalny talent marketingowy Lugera dostrzegł Isidor Löwe, który w 1891 r. ściągnął go do Berlina. To właśnie Austriak zajmował się marketingiem produkowanego od 1894 r. pistoletu samopowtarzalnego C/93, gdyż Hugo Borchardt - introwertyk nieprzyjmujący żadnej krytyki - nie nadawał się do tej roli. W 1894 r. z nową konstrukcją w ręku Georg Luger znów udał się za ocean. Także on wpadł na pomysł sprezentowania tej broni Williamowi Frederickowi Cody'emu, znanego jako "Buffalo Bill", gdy ten jeździł wraz ze swoim cyrkiem po Europie (w 1906 r. odwiedził m.in. Rzeszów) oraz zaprezentował go Szwajcarom, kiedy ci chcieli przyjąć do uzbrojenia pistolet samopowtarzalny.

Georg Luger - twórca P.08 Parabellum
Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/91/Luger19062iq.jpg
Pierwsze sukcesy i nowa-stara konstrukcja 
Jako że Szwajcarzy odkryli w sobie powołanie do pieniądza, w połowie XIX wieku rosnące wpływy do kasy federalnej pozwoliły na unowocześnienie armii. To właśnie w tym kraju prace nad pociskiem płaszczowym Obersta Eduarda Rubina doprowadziły do przejścia ze standardowego kalibru 11 mm na 7-8 mm, a po wynalezieniu prochu bezdymnego na jeszcze mniejszy. Mało tego, to Szwajcarzy wprowadzili na rynek europejski pierwszy małokalibrowy (7,5 mm na nabój 7,5x55 mm) karabin zasilany z magazynka wymiennego, czyli Schmidt-Rubin M89. Nie dziwi więc fakt, że Szwajcaria stanęło do wyścigu także w temacie nowoczesnej broni krótkiej, która miałaby zastąpić używane od 1882 r. rewolwery systemu Chamelot-Delvigne, szczególnie, że prace nad taką bronią prowadziły wszystkie sąsiednie kraje. W 1895 r. - gdy Isidor Löwe musiał tłumaczyć się dlaczego "sprowadził nieszczęście na Pruską armię Gewehrem 88" - szwajcarska Kriegsmaterialverwaltung (KMV, Wojskowa Służba Uzbrojeniowa) powołała komisję, która miała wybrać odpowiednią konstrukcję. Do boju stanęły:
  • Bergmann M.94 konstrukcji Luisa Schmeissera, który ówcześnie pracował w zakładach Bergmann, gdzie każda wypuszczona broń była sygnowana nazwiskiem właściciela 
  • Mannlicher M.94 wiadomych zakładów z wiadomym konstruktorem 
Pistoletu Borchardt-Luger z 1898 r. odryglowywany jeszcze rolką na końcu dźwigni, ale już ze sprężyną w chwycie
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/2006
Okazało się jednak, że obie bronie nie spełniają szwajcarskich wymogów i na swój pierwszy pistolet samopowtarzalny musieli poczekać jeszcze 2 lata, kiedy do stawki dołączyły znany już C/93 oraz C/96 produkcji Mausera. Mimo trwających niemal rok prób, nadal nie podjęto decyzji - celem było wprowadzenie nowoczesnego wojskowego pistoletu, ale nie na siłę, a obie konstrukcje wydawały się być niedopracowane. O ile zasada działania, wymienny magazynek i ryglowany zamek C/93 przypadły do gustu, to jego spore wymiary i waga dyskwalifikowały pistolet. Hugo Borchardt kategorycznie odmówił przekonstruowania swojej broni, więc Szwajcarzy grzecznie mu podziękowali. Isidor Löwe nie zamierzał się poddać i odsunął Borchardta od dalszych prac, zastępując go Lugerem. Ten przebudował pistolet według własnej koncepcji i tak powstał Borchardt-Luger M1898, który pobił wszelką konkurencję.
Nowa broń już w wersji prototypowej była lżejsza o 310 g i krótsza o ponad 80 mm. W wyniku kolejnych poprawek konstrukcja miała już coraz mniej wspólnego z pierwowzorem, aby ostatecznie się z nim rozminąć w 1899 r. wraz z modelem M1899. Georg Luger zmienił także amunicję poprzez skrócenie łuski naboju Borchardta, tworząc nowy - 7,65x22 mm. Pozwoliło to zmniejszyć obwód chwytu, gdzie mieścił się magazynek, a także znacznie go pochylono, poprawiając ergonomię. Trzeba zaznaczyć, że pod tym względem Luger był prekursorem, bo zajęło wiele lat zanim inni producenci wpadli na tak oczywisty pomysł (Rosjanie ogarnęli temat chyba najpóźniej, bo jeszcze w 1933 r. wypuścili TT). Dzięki skróceniu naboju można było również przenieść do wnętrza chwytu płaską sprężynę powrotną, co zlikwidowało kryjący ją nawis z tyłu pistoletu, a dalsze zmiany pozwoliły na jego całkowite wyeliminowanie, gdyż Luger zmienił całkowicie sposób odryglowania zamka. Dotychczasowa rolka odryglowująca została zastąpiona występami zawiasu łączącego dźwignie regulujące. W czasie odrzutu dźwignie te napotykały paraboliczne rampy szkieletu, po których były unoszone, co doprowadzało do odryglowania. Przemianę przeszedł także mechanizm spustowy. C/93 w lewej ściance suwadła miał umieszczony zaczep iglicy w postaci wychylnej dźwigni. Sama iglica - osadzona wewnątrz zamka - napinała się po oddaniu strzału - kiedy zamek wracał w przednie położenie. Wystający z boku zamka ząb spustowy iglicy natrafiał na zaczep i pozostawał na nim, podczas gdy cały czas ruchomy zamek napinał sprężynę uderzeniową. Powracające w przednie położenie wraz z zamkiem suwadło, dochodząc, doprowadzało zaczep z powrotem w zasięg szyny spustowej, która u Borchardta była ukośna i osadzona wewnątrz szkieletu oraz przechylała się pod naciskiem spustu w bok, obracając przy tym zaczep. U Lugera cała konstrukcja działała pewniej, choć nieco większa wymagała więcej miejsca, ale za to była wyjątkowa. Szyna w kształcie litery "L" została umiejscowiona wewnątrz kwadratowej pokrywki z lewej strony szkieletu nad spustem, którą zdejmowało się w czasie rozkładania. Poziome ramię dźwigni wchodziło do szczeliny w górnej części języka spustowego, a pionowe opierało się o przerywacz, który miał formę podpartego sprężyną pręta, umieszczonego w przednim końcu zaczepu iglicy. W położeniu spoczynkowym, sprężyna spustowa odsuwa górne ramię od przerywacza poprzez język spustu. Po ściągnięciu spustu górne ramię natrafia na przerywacz, a dalszy nacisk powoduje obrót zaczepu i zwolnienie iglicy. Po oddaniu strzału pręt powracającego przerywacza natrafia na wciąż wciśnięte górne ramię szyny spustowej i chowa się do wnętrza zaczepu. Dopiero zwolnienie spustu, a przez to odsunięcie górnego ramienia poza zasięg zaczepu, pozwala sprężynie przerywacza znów wysunąć pręt i wszystko wraca do położenia wyjściowego, przygotowując broń do oddania kolejnego strzału. Cały ten długi i nudny proces trwa w rzeczywistości ułamek sekundy.

Zmiana kąta ustawienia rękojeści w pistoletach Borchardta (po lewej) i Lugera (po prawej)
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/2006
Za bezpiecznik w C/93 służyła przesuwana w pionie zasuwka blokowana sprężynowym zatrzaskiem. Umiejscowienie oraz układ tego bezpiecznika zmuszało do użycia obu rąk. Luger słusznie uznał, iż jest to niepraktyczne rozwiązanie i zastąpił je modnym w tym czasie bezpiecznikiem chwytowym, który wyłączał się jak się obejmowało dłonią chwyt - podobne rozwiązanie zastosowano w pistolecie Colt M1911. Nowy pistolet nazwany w literaturze Modell 1899 lub Versuchmodell III został zgłoszony do opatentowania 30 sierpnia 1898 r. (patent nr 109 481).
Zmieniony pistolet spodobał się Szwajcarom o wiele bardziej niż poprzednik, ale nie ustrzegli się przed zgłoszeniem kilku uwag. Oberst von Orelli - szef komisji konkursowej - zażądał przywrócenia bezpiecznika nastawnego, ale w zmienionej formie. W związku z tym Luger nadał mu postać dźwigni, której obrót w górę powodował zablokowanie dźwigni bezpiecznika chwytowego w pozycji zwolnionej, co uniemożliwiało oddanie strzału. System ten pozwalał na jego obsługę jedną ręką, zwykle lewą, z racji umiejscowienia. Również na żądanie Obersta von Orell'ego zamontowano zaczep zamkowy uruchamiany występem na podajniku magazynka, który zatrzymywał otwarty zamek po ostatnim strzale.
Ostateczne próby Szwajcarzy przeprowadzili od 24 listopada do 8 grudnia 1898 r. w Bernie. Wzięło w nich udział aż 7 pistoletów:
  • Borchardt-Luger M1898 
  • Modell 1899
  • Mauser C/96
  • Mannlicher M.96
  • Bergmann No. 3 M98
  • Bergmann No. 5 M98
  • Krnka-Roth M.98
Modell 1899 lub Versuchmodell III z 1898 r. odryglowywany "uszami" szkieletu oraz z bezpiecznikiem chwytowym
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/2006
Próby celności, odporności na zniszczenie i głupoty użytkowania, żywotności, moczenia w wodzie oraz niezawodności przetrwał tylko jeden. Jak łatwo się domyślić, była to konstrukcja Lugera. Jednak w tym miejscu bynajmniej nie kończy się szwajcarski "1 z 10", bo 2 lata później do konkursu przystąpiły kolejne dwa pistolety: Hauffa i Browninga FN 99 (prototyp słynnego FN 1900). Na nic się to zdało, bo w przeprowadzonych kolejnych już testach z maja 1899 r. musiały ustąpić konstrukcji Lugera z wdrożonymi poprawkami Obersta von Orell'ego. W końcu jesienią 1899 r. Szwajcarzy ogłosili, że już się zdecydowali i dalszych prób przeprowadzać nie będą. 4 maja 1900 r. pierwszy na świecie pistolet samopowtarzalny został przyjęty na uzbrojenie armii (szwajcarskiej) pod nazwą "Pistole, Ordonnanz 1900, System Borchardt-Luger", rozpoczynając światową karierę tej konstrukcji, która miała trwać przez ponad 40 lat. Zgodnie z decyzją Bundesrat (Szwajcarski Parlament Federacyjny) z 2 kwietnia 1901 r. zakłady Deutsche Waffen- und Munitionsfabriken otrzymały zamówienie na pierwsze 3 000 sztuk, których pierwsza partia dotarła do odbiorcy do końca 1902 r.

"Pistole, Ordonnanz 1900, System Borchardt-Luger" kalibru 7,65 mm na nabój 7,65x22 mm
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/2006
9x19 mm Parabellum 
Wybór Szwajcarów namieszał nieco w świecie broni palnej, ale wywołał niemałe zainteresowanie za granicą. Isidor Löwe szybko uznał, że przyjęta nazwa "Pistole M1900" jest mało chwytliwa i ochrzcił swój nowy sztandarowy produkt adresem telegraficznym spółki DWM - Parabellum - będącej częścią rzymskiej maksymy "Si vis pacem, para bellum" - Jeżeli chcesz pokoju, szykuj się do wojny
Inne kraje, chcące iść w ślady Szwajcarów, zgłaszały jednak uwagi odnoście amunicji jaką ta broń strzelała, zresztą słusznie. Nabój 7,65x22 mm miał dość małą moc obalającą, więc w 1902 r. Georg Luger rozszerzył łuskę, zwiększając wymiary do 9 mm. W ten sposób powstał eksperymentalny nabój 9x22 mm Parabellum. Najbardziej niezadowoleni z kalibru Brytyjczycy w sumie ostatecznie i tak nie przyjęli tej broni do swojego uzbrojenia, pozostając wiernym rewolwerowi, z którym poszli walczyć w II wojnie światowej. Mimo to DWM miał okazję dopracować nowo powstałą amunicję i w trakcie prac nad nią zrezygnowano z butelkowej łuski, prostując jej ścianki i zmniejszając jej długość. W ten sposób mogła ona pomieścić cięższy, 8-gramowy cylindryczno-stożkowy pocisk przy zachowaniu długości całkowitej naboju. Tak właśnie powstała najbardziej znana i do dziś najczęściej używana amunicja pistoletowa na świecie - 9x19 mm Parabellum. Nowy nabój o oznaczeniu DWM 480 wszedł do produkcji seryjnej w 1904 r.

Porównanie w rozmiarze rzeczywistym nabojów 7,65x22 mm (po lewej) i 9x19 mm (po prawej); ktoś napisze, że ten pierwszy nabój to "7,65x21 mm" i będzie miał rację, bo oba wymiary są używane do tej amunicji; jednak bliższe prawdzie jest 22 mm, gdyż łuska mierzy dokładnie 21,59 mm, co sugeruje zaokrąglić w górę
Źródło: opracowanie własne
Amerykański Sen
Oczywiście wybór pierwszego samopowtarzalnego pistoletu dla armii nie przeszedł obojętnie za oceanem. Już 2 tygodnie po zamówieniu Bundesrat, dowódca Springfield Armory otrzymał rozkaz zakupienia partii 1 000 sztuk pistoletów Lugera do celów testowych oraz 200 000 nabojów do niego. Aby obniżyć cenę, broń zakupiono bez jakiegokolwiek oporządzenia dodatkowego, bo te zamówiono w fabryce Rock Island Armory na wzór cywilnych odpowiedników. Dostarczane z Europy pistolety w Rock Island Armory oznaczano amerykańskim orłem wybitym na komorze nabojowej, stąd partię tę nazwy się American Eagle. Tylko te pierwsze 1 000 sztuk oznaczano w USA, resztę już w Berlinie.
W maju 1903 r. Georg Luger osobiście zawiózł do Stanów Zjednoczonych trzy pistolety w kalibrze 9 mm, czyli modele M1902, z lufami długości 100 mm, 120 mm i 148 mm. Z zewnątrz M1902 różnił się jedynie licznikiem pozostałych nabojów w magazynku, widocznych przez ściętą szczelinę w okładzinie chwytu. W rezultacie zamówiono drugą, tym razem liczącą 50 szt. partię pistoletów w kalibrze 9 mm. Testy Amerykanów potwierdziły to, co wyszło Brytyjczykom - nabój 9x22 mm Parabellum powoduje za dużo zacięć i nie nadaje się do użytku. Kolejna partia z 1904 r. strzelała już amunicją 9x19 mm Parabellum.
Amerykański Sen pistoletów Lugera skończył się szybko, bo już w 1906 r., kiedy to w USA przyjęto na podstawowe uzbrojenie pistoletowe kaliber .45 cala z nabojem .45 ACP (11,43x23 mm). Wówczas wycofano z testów wszystkie pistolety Parabellum, które albo zezłomowano (szkoda), albo wysprzedano na aukcjach za grosze, albo raczej centy. Mimo że Georg Luger w 1907 r. wysłał prototypową partię Parabellum kalibru .45, ale nic to nie dało - górą był John Moses Browning i jego rewolucyjny Colt M1911. Nabój 9x19 mm musiał czekać aż 78 lat żeby stać się podstawową amunicją pistoletową armii Stanów Zjednoczonych.

Parabellum M1906 (n/A) w wersji American Eagle
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/2006
Morska przygoda
Na równo z armią szwajcarską, pistolety Parabellum trafiły do armii niemieckiej. W boju mieli wypróbować je pruscy oficerowie oddziałów interwencyjnych, którzy tłumili "powstanie bokserów" w Chinach. Wyniki tych prób były, no cóż, różne. Jednym pistolet się podobał, drugim nie za bardzo uznając go za zbyt skomplikowany do codziennego użytku. Mimo niejasnych ocen wojsko rozpoczęło nieoficjalne testy, by ustalić która grupa miała rację. W 1903 r. Gewehr-Prüfungs-Kommission (Komisja Doświadczalna Broni Piechoty), czyli znany i (nie)lubiany beton, testowała kilka pistoletów, w tym także Parabellum kalibru 9 mm. Deutsches Heer (wojska lądowe) kilkukrotnie kupowały niewielkie partie testowe tej broni, ale w sumie od 1900 do 1906 r. nie zapadła żadna konkretna decyzja. Inaczej było w dynamicznie rozwijającej się Reichsmarine (marynarka), która namyślała się znacznie krócej. To właśnie marynarze pierwsi przyjęli do uzbrojenia karabin maszynowy Maxima (już w 1894 r.) i teraz także nie bali się otworzyć na nowe. 12 grudnia 1904 r. Reichsmarineamt (Urząd Marynarki Rzeszy) oficjalnie przyjął do uzbrojenia "9-mm-Pistole, Marine-Modell 1904, System Borchardt-Luger", czyli pierwszy seryjnie produkowany Parabellum na nowy nabój 9x19 mm. Marynarze od razu zamówili 8 000 sztuk Parabellum z lufą o długości 150 mm, celownikiem przerzutowym (nastawy na optymistyczne 100 m i loteryjne 200 m), a także powiększonym wyciągiem służącym jako wskaźnik załadowania. P.04 - jak nazywano tę broń - posiadał również najnowsze osiągnięcie konstrukcyjne Lugera, czyli śrubową sprężynę powrotną zamiast dotychczasowej płaskiej. Jak na razie pozostawiono bezpiecznik chwytowy, ale przekonstruowano występy odryglowujące środkowej dźwigni, które zmieniły kształt na walcowe. Mimo tego pozostawiono na prawym występie zapadkę przeciwskokową, która zapobiegała niezamierzonemu odryglowaniu broni.
Po wyprodukowaniu około 20 000 szt. P.04 w 1909 r. pistolet przeszedł gruntowne zmiany, ujednolicając go konstrukcyjnie z P.08. Pozostawiono jedynie 150-mm lufę oraz przerzutowy celownik.

9-mm-Pistole, Marine-Modell 1904, System Borchardt-Luger (Marine-Pistole 04) z 1904 r.
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/2006
Parabellum n/A i szwajcarska wojna o koszty
Z miesiąca na miesiąc pistolet Lugera zyskiwał coraz większa popularność. Wiele europejskich krajów zamawiało po kilka sztuk partii testowych, po czym odsyłało uwagi. Najbardziej krytyczni okazali się Holendrzy, którzy swoje próby przeprowadzili na przełomie lat 1902/1903. Dostało się przede wszystkim płaskiej sprężynie powrotnej, która według nich powinna być śrubowa. Gdy DWM wyprodukował prototyp broni z takim rozwiązaniem, okazało się, że Holendrzy mieli rację, bo ten typ sprężyny działał po prostu lepiej. W grudniu 1904 r. Parabellum ze sprężyną śrubową sprzedano Reichsmarine oraz podpisano kontrakt na dostawę kolejnej partii testowej do Holandii. Jednak i tym razem nie obeszło się bez słów krytyki, bo Niemcy za bardzo się pośpieszyli przysyłając niezbyt dopracowane konstrukcje i Holendrzy olali temat. Przez 1905 r. konstruktorzy z DWM poprawili zarówno sprężynę, jak i bezpieczniki. Od teraz można było usunąć zapadkę antyodskokową i w 1906 r. do masowej produkcji wszedł Parabellum n/A (neuer Art, nowy model), znany także jako P.06 Parabellum w kalibrach 7,65 mm i 9 mm.

Szwajcarski Pistolle M1900, czyli P.06 kalibru 7,65 mm
Źródło: https://www.swisswaffen.com/pictures/pistole-1900-06/akg28rvlf1l9.jpg
Największym odbiorcą P.06 w mniejszym kalibrze - a później także producentem - została Szwajcaria. Do wybuchu wojny w 1914 r. Szwajcarzy zakupili 15 125 sztuk w dwóch oddzielnych partiach, dopóki DWM nie zatrzymał eksportu uzbrojenia. W związku z tym trzeba było poszukać innego źródła, a mając już blisko 18 000 sztuk tych pistoletów różnych odmian, zdecydowano się na uruchomienie produkcji w kraju, zachowując swój neutralny status do walczących dookoła krajów. Wydaje się jednak, iż Szwajcarzy wcale się z tym nie śpieszyli, bo pierwsza egzemplarze zeszły z produkcji (rozpoczętej w 1917 r.) dopiero w 1919 r. Skala także nie była imponująca, bo Waffenfabrik Bren do 1928 r. wyprodukowała 17 874 szt. pistoletów P.06 Parabellum, a spowodowane to było faktem, iż Szwajcarzy cały czas uważali tę broń za zbyt skomplikowaną dla zwykłego żołnierza no i zbyt drogą żeby każdy sobie mógł na nią pozwolić. W rzeczywistości koszt wyprodukowania jednej sztuki spadł z 400 franków w 1918 r. do 225 franków w 1928 r., ale używany równocześnie Ordnnanzrevolver 82 kosztował tylko 120 franków. Niestety dla Szwajcarów już nie było z czego zbijać ceny, bo technologia była czaso-, praco- i materiałochłonna. 17 kwietnia 1928 r. miejscowy Kriegtechnische-Abteilung (KTA, Zarząd Techniki Wojskowej) rozpoczął działania mające skutkować tańszą odmianą P.06, ale oszczędzono zaledwie... 10 franków na sztuce. Mimo to uznano, że jest to niezły początek i model z okładkami rękojeści z tworzywa sztucznego oraz bez trzeciego magazynka przyjęto do uzbrojenia pod nazwą P.06/24. Do 1933 r. wyprodukowano 5 590 sztuk tych pistoletów. W międzyczasie KTA wprowadził kolejne zmiany. Przede wszystkim zrezygnowano z moletowania występów środkowej dźwigni, uproszczono dźwignię bezpiecznika i łącznika do rozkładania broni, wyprostowano przednią ściankę rękojeści, wywalono wszelkie niepotrzebne ozdobniki oraz odciążające wycięcia w szkielecie, a gumę z okładek zastąpiło tańsze tworzywo sztuczne. W wyniku tych zmian powstał P.06/29 za cenę produkcyjną 160 franków/sztukę. Broń wprowadzono do uzbrojenia 30 listopada 1929 r., ale produkcję rozpoczęto dopiero w 1933 r., bo Mauser zaproponował Szwajcarom P.06 po 132 franki/sztukę. Jednak w związku z niepewną  sytuacją w Niemczech spowodowaną napięciami politycznymi, których punktem kulminacyjnym było dojście do władzy Adolfa Hitlera 30 stycznia 1933 r. - ofertę odrzucono. Rząd szwajcarski obawiając się wybuchu kolejnego konfliktu do którego zapewne dążył nowy Führer - dał zielone światło Waffenfabrik Bren. Pierwsza partia Ordonnanzpistole P06/29 trafiła do wojska 29 sierpnia 1933 r. Do 1947 r., kiedy zaprzestano ich wytwarzać, powstało ich jeszcze 27 931 szt. + 2 000 szt. w wersji cywilnej.

P.06/24 także produkcji szwajcarskiej (Waffenfabrik Bren)
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/2006
P.08 Parabellum
Dzięki cesarzowi Wilhelmowi II, który w przeciwieństwie do Pruskich władz wojskowych był zwolennikiem postępu w rozwoju broni, w końcu i Deutsches Heer ugięły się i ponownie wzięto na warsztat Parabellum, tym razem w wersji P.06 i na nabój 9x19 mm. Zgodnie z oczekiwaniami przysłano listę uwag z poprawkami od których było uzależnione przyjęcie go do uzbrojenia. Większość z nich miała na celu obniżenie ceny jednostkowej broni, a składało się na to:
  • eliminacja bezpiecznika chwytowego
  • eliminacja zaczepu do kolby 
  • eliminacja zapadki kolanka 
  • śrubowa sprężyna powrotna 
  • lufa o długości 100 mm 
  • stałe przyrządy celownicze z muszką osadzoną na jaskółczy ogon
Jedyną rozrzutnością było żądanie umieszczenia wyciągu-wskaźnika załadowania. Kierownictwo DWM nie dyskutowało, bo z klientem na co najmniej 100 000 szt. nie wchodzi się w polemikę. Żądania wojska zostały w pełni spełnione i w końcu 22 sierpnia 1908 r. do uzbrojenia Deutsches Heer wszedł "Pistole Parabellum, Modell 1908" - w skrócie P.08. Wkrótce zamówiono łącznie aż 250 00 sztuk tej broni i okazało się, że DWM nie jest w stanie takiej ilości wyprodukować. Jedynym wyjściem z tej sytuacji było uruchomienie produkcji licencyjnej w zakładach państwowych. Spośród dostępnych opcji wybrano Gewehrfabrik Erfurt i w 1911 r. pierwsze P.08 z Erfurtu trafiły do wojska. 
W DWM nie obijano się i poczyniono kroki, aby zwiększyć wydajność zakładu. W tym celu marynarskie Parabellum otrzymało szkielet P.08, podobnie jak wersje eksportowe do Szwajcarii, Bułgarii, Holandii, Rosji, Portugalii i Brazylii. 4 sierpnia 1913 r. DWM poszedł jeszcze dalej, bo wszystkie szkielety zaopatrzono w szyny do mocowania kolby dostawnej, mimo że tylko Marine-Parabellum oraz istniejące dopiero na papierze lg.P.08 takowej używał. 
W międzyczasie wojsko zaczęło zmieniać zdanie co do usuniętych przez siebie części. Na mocy poprawki kontraktu z 6 maja 1913 r. wycięcie na zaczep powróciło jako standardowe wyposażenie, gdzie jego braki musiano uzupełnić także w poprzednio wypuszczonych egzemplarzach. Do wybuchu Wielkiej Wojny pierwsza partia 250 000 szt. P.08 Parabellum została wykonana. Po zakończeniu konfliktu wojsko zamówiło kolejne i ocenia się, że w latach 1909-1918 wyprodukowano łącznie 1 650 000 szt. P.08, co daje niemal 2 000 000 pistoletów systemu Borchardt-Luger wszystkich odmian.

P.08 produkcji Gewehrfabrik Erfurt z 1912 r.
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/2006
Wersja dla artylerii 
W 1913 r. Deutsches Heer podpatrzył u kolegów w Reichsmarine użycie Parabellum z długą lufą i dostawną kolbą, co czyniło z tej broni mini karabinek samopowtarzalny. Zdecydowano, że koniecznie trzeba wyposażyć w coś takiego artylerię. Kroki ku temu poczyniono już w 1907 r., z tym że skłaniano się ku Mauserowi C/96, ale po decyzji z 1908 r. miał to być pistolet Parabellum. Konstruktorem takowej broni miał być Hauptmann Adolf Fischer z wojsk artyleryjskich, który pracował także nad wojskową wersją Parabellum. Oficjalnie nową broń nazwano "lange Pistole 08" (długi Pistolet wz. 08) - w skrócie lg.P.08, ale wśród żołnierzy szybko ochrzczono go jako Artillerie-Parabellum, skracane potem do Ari-Para. W tej wersji lufa urosła do 192 mm i zaopatrzona została w ryglowany śrubą mikrometryczny celownik krzywiznowy z ramieniem wyskalowanym do... 800 m, co było jeszcze w miarę sensowne w karabinie, a w pistolecie niekoniecznie. 4 czerwca 1913 r. Ari-Para został przyjęty do uzbrojenia, a w sierpniu w Berlinie i Erfurcie ruszyły prace nad jego produkcją. Prototypy były gotowe dopiero w lutym 1914 r., ale armia od razu zamówiła 209 000 sztuk dla artylerii, lotnictwa i podoficerów piechoty.
Już w pierwszych miesiącach wojny nowe pistolety zaczęły trafiać na front, ale szybko okazało się, że 8-nabojowy magazynek jest za mały, żeby można było skutecznie szturmować wrogi okop lub bronić stanowisko baterii przez atakiem. W związku z tymi uwagami w 1915 r. rozpoczęto prace nad magazynkiem o większej pojemności, ale chyba nikt się nie spodziewał, że przybierze on charakter bębnowo-pudełkowy. Przyjęty do uzbrojenia w 1917 r. Trommelmagazine 08 (TM.08) składał się jakby z dwóch magazynków: dolny, bębnowy mieścił 20 szt. amunicji, a górny, pudełkowy - 12 szt. Razem dawało to imponujące jak na tamte czasy 32 naboje, ale jednocześnie TM.08 był bardzo ciężki, podatny na zabrudzenia oraz często się zacinał, a bez specjalnego urządzenia do ładowania - był bezużyteczny z powodu silnej sprężyny podajnika, bo samym palcem można było włożyć co najwyżej 10 nabojów. Mimo tych wad lg. P.08 do dziś cieszy się sporym zainteresowaniem, a zachowane egzemplarze osiągają ceny znacznie wyższe niż zwykłe P.08. 
Produkcja oryginalnych Ari-Para zakończyła się w 1918 r., ale potem dwukrotnie powracały na linie montażowe: raz w ramach kontraktu krótkoterminowego z Persami w 1935 r., a drugi - w 1985 r., gdy zakłady Mauser zakończyły swoją produkcję "neo-Parabellum" serią 250 szt. "Erinnerungsmodell Lange Pistole 08".

lange Pistole 08, czyli popularny Artillerie-Parabellum (Ari-Para)
Źródło: https://lskb.pl/lskb/wp-content/uploads/2015/05/P08-Artilleriepistole.jpg
W służbie III Rzeszy
Jak już wiadomo, Traktat Wersalski - największy wróg Adolfa Hitlera w jego początkowej działalności - ograniczył mocno niemiecką produkcję różnego rodzaju sprzętu wojskowego. Jeżeli chodzi o broń palną, tylko zakłady Simson w Suhl mogły ją wytwarzać. Fabryka ta dostała łaskawie od Aliantów pełną linię produkcyjną pistoletów P.08 Parabellum z Erfurtu. Od 1925 r. także Krieghoff z Suhl miał kontakt z tą bronią, ale tylko w charakterze naprawczym. Po Wielkiej Wojnie, a w czasie Wielkiego Kryzysu z 1929 r. zakłady Deutsche Waffen- und Munitionsfabriken podupadły i znów zmieniły swoją nazwę na Berliner-Karlsruher Industriewerke (BKIW). Nie oznacza to, że fabryka stała i nic z niej nie wychodziło, bo składano tam cywilne P.08 z lufą o długości poniżej 100 mm i w kalibrze 7,65 mm - zgodnie z wymogami wersalskimi - które trafiały za granicę. Największym odbiorcą były Stany Zjednoczone, a konkretnie nowojorska firma A.F. Stoeger, eksportująca z Niemiec różnego rodzaju broń już od kilkudziesięciu lat. Od 1930 r. P.08 sprzedawano pod zastrzeżoną marką "Luger", chociażby do Holandii i Finlandii. Łącznie od 1920 do 1930 r. BKIW wyprodukował tylko 35 000 pistoletów. Był to marny wynik biorąc pod uwagę fakt, że w latach świetności taka ich liczba opuszczała fabrykę co kwartał. W końcu w 1930 r. podjęto decyzję, że w Berlinie P.08 już produkować nie będą i całą linię przeniesiono do Oberndorf, gdzie miał je składać Mauser. Przeprowadzka ponad 800 maszyn i całej kadry technicznej rozpoczęła się 1 marca 1930 r., a produkcja ruszyła równo 2 miesiące później. Warto zaznaczyć, że jeszcze przez 5 kolejnych lat P.08 produkcji Mausera nosiły oznaczenia zakładów DWM. Przenosiny z Berlina miały jeszcze jeden ważny powód, być może o wiele istotniejszy. W związku z potajemną odbudową sił zbrojnych, masową produkcję broni łatwiej można było ukryć w Oberndorf niż w stolicy.

Oficer Luftwaffe podczas strzelania z P.08 Parabellum
Źródło: https://66.media.tumblr.com/tumblr_lgy1n1MeYT1qcipwbo1_500.jpg
W 1934 r. - już po dojściu do pełni władzy Adolfa Hitlera - Heereswaffenamt (HWA, Urząd Uzbrojenia Wojsk Lądowych) nadał Mauserowi kod producenta "S/42". Rok produkcji na wczesnych pistoletach był oznaczony poprzez litery: "K" - dla 1934 r. i "G" dla 1935 r. Po jawnej remilitaryzacji Niemiec w 1935 r., rok później bito już datę normalnie. W 1940 r. kod producenta skrócono do "42", a od 1941 r. pojawił się nowy kod "byf" używany we wszystkich wojskowych P.08 Parabellum do końca ich produkcji w 1942 r. Co ciekawe, Mauser jako jedyny producent i tylko w ostatnich dwóch latach wytwarzania tych pistoletów bił na nich puncę "P.08" - do tamtego momentu zarówno wojskowe, jak i cywilne Parabellum nosiły tylko kod producenta + datę produkcji w wersji dla armii.
Przez cały okres przedwojennej produkcji w zakładach Mausera wysyłano broń za granicę, m.in. do Holandii, Portugalii Łotwy, Szwecji oraz wspomnianej wcześniej Persji.
Sama II wojna światowa była dla P.08 początkiem upadku. Zanim jednak powszechnie do produkcji wszedł Walther P.38, korzystano z obu zachowanych linii produkcyjnych. Od Mausera w latach 1936-1942 wyszło ponad 930 000 szt. tych pistoletów dla wojska, nie licząc wersji eksportowych. Co do Simsona, to w ciągu 10 lat wyprodukowano tam zaledwie kilkaset sztuk. W 1935 r. firma została odebrana żydowskim właścicielom, a linia produkcyjna P.08 uległa prawie całkowitemu zniszczeniu. W miejsce tego zakładu powstał Gustloff-Werke, podległy NSDAP, ale mimo dobrych chęci - brakowało sprzętu, ludzi i doświadczenia, aby na poważnie rozkręcić produkcję. W latach 1937-1942 wyprodukowano tam jedynie 9 700 szt. - głównie dla Fallschirmjäger - które do dziś stanowią łakomy kąsek dla kolekcjonerów. Potem P.08 w zakładach Gustloff-Werke zastąpił FG 42 (więcej o tej broni tutaj).

P.08 Parabellum produkcji zakładów Mauser ("byf") z 1941 r. 
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/2006
Szybki upadek
Z biegiem czasu wyszło, że P.08 nie nadaje się do nowoczesnej wojny. Jego czasochłonna i bardzo nieekonomiczna technologia nie opłacała się III Rzeszy. Aby Parabellum powstał maszyny musiały wykonać 642 operacje, a pozostaje 136 wymagało ręcznej pracy. Łącznie dawało to 12,5 roboczogodziny. Jednak co ciekawe, jego koszt utrzymania P.08 w produkcji miał niewiele wspólnego z ceną jednostkową. Masowa skala wytwarzania doprowadziła już dawno do amortyzacji maszyn i ten spadł do 17,80 RM, przy czym sprzedawano go za 40 RM. Podsumowaniem tego wszystkiego był fakt, że idealnie spasowany P.08 nie lubił się z tanią, wojenną amunicją i często odmawiał współpracy. Doszło do tego, że zakazano stosowania amunicji w stalowych łuskach (zakleszczały się i pękały w komorze) oraz ze stalowym rdzeniem (przekaszały się między magazynkiem a lufą, powodując zacięcia przy dosyłaniu) i specjalnie pod P.08 wypuszczano partię nabojów w łuskach mosiężnych z rdzeniem ołowianym. Było to już w 1944 r., a jak wiadomo, wtedy miedzi i ołowiu Niemcom brakowało na potęgę.
Porównując P.08 do Walthera P.38, to ten drugi miał on ogromną przewagę w kwestii ceny. Koszt produkcji broni wynosił zaledwie 5,60 RM, przy takiej samej cenie sprzedaży! No, nie wszędzie, bo jak P.38 zastąpił P.08 u Mausera, to cena poszybowała do aż 32 RM/szt.! Mimo to oszczędności były na tyle duże, że Parabellum podziękowano w sumie z dnia na dzień. Prawdą jest fakt, że P.38 miał więcej oraz bardziej skomplikowanych części, ale poza montażem, wszystko wykonywały maszyny, które mogły być obsługiwane przez niewykwalifikowaną siłę roboczą, a poza tym używane materiały były znacznie gorszej jakości, a pistolet strzelał bez problemu wszystkim, co mu się załadowało.

Policyjny P.08 Parabellum produkcji DWM z 1929 r. z bezpiecznikami samoczynnymi systemu Schivy (1) oraz Walthera (2)
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/2006
Ostatnia droga i zmartwychwstanie
Po zakończeniu produkcji P.08 u Mausera, broń tę wytwarzano już tylko w Bernie. Jednak u Szwajcarów pistolet ten także długo nie przetrwał, na co wpływ miał ogromny postęp technologiczny w broni palnej z czasów II wojny światowej. Jego archaiczna konstrukcja, długi czas produkcji i jej wysokie koszty, a w końcu kaliber 7,65 mm, który był już przeżytkiem dobiły tego wiekowego dinozaura. Jeszcze w 1943 r. Szwajcarzy w końcu zdecydowali się przejść na kaliber 9 mm, ale mimo że nowa wersja sprawdziła się doskonale, także i na nią szybko przyszedł czas - wojsko zdecydowało, że chce nowej broni i nowego naboju.
W związku z taką decyzją Waffenfabrik Bren, na podstawie francuskiego pistoletu Mle1935A, opracował nową konstrukcję - P.49. Pistolet ryglowany przez przekoszenie lufy działał w testach na tyle dobrze, że w 1947 r. nie zamówiono już kolejnej partii P.06/29. Jednak i w Bernie nie cieszono się za długo nową bronią, bo wraz z przyjęciem jej do uzbrojenia w 1949 r. - produkcję przeniesiono do zakładów SIG, gdzie P.49 (na rynku cywilnym znany jako P210) był produkowany do połowy lat 70., doczekawszy się nawet wariantu sportowego. 
Zdemontowana i zakurzona linia produkcyjna Parabellum przeleżała w magazynach 20 lat. W końcu amerykańska firma Interarmeo wysłała do Waffenfabrik Bren i Mausera zapytanie ofertowe, pytając o cenę jednostkową, gdyby znów uruchomić produkcję. Obie firmy potraktowały sprawę poważnie, a Szwajcarzy nawet na nowo ustawili linię i wyprodukowali partię prototypową (P29/65). Mauser ograniczył się tylko do papierologii, ale podał lepszą cenę i otrzymał dzięki temu zamówienie, które ruszyło w listopadzie 1970 r. Co ciekawe, Niemcy zakupili od Szwajcarów ich linię w 1967 r., ale po inwentaryzacji wyszło, że w sumie nic się z niej przyda, oprócz narzędzi i sprawdzianów. To tłumaczy dlaczego pierwsza partia "neo-Parabellum" nosiła oznaczenie "P.29/70", które były dokładnymi kopiami szwajcarskich P.06/29. Szybko jednak zaczęto dochodzić do pierwowzoru, ale cały czas pistolety miały angielskie oznaczenia bezpiecznika: SAFE-LOADED, zamiast GESICHERT-GELADEN. Broń oferowano z lufami 100, 120 i 150 mm w kalibrze 7,65 mm oraz 100 i 150 mm w kalibrze 9 mm. Po dwóch latach produkcji - w 1972 r. - pojawił się nowy model: P29/73, w którym wróciło dolne wybrzuszenie rękojeści, przywracając chwytowi charakterystyczny obrys rodem z Niemiec. Ponownie zaczęto też moletować występy odryglowujące dźwigni. Muszka wróciła do wersji z P.08, a bezpiecznik chwytowy z dźwignią wzięto od Parabellum n/A.

Szwajcarski P.06 produkcji Waffenfabrik Bren z 1927 r. z ochraniaczem muszki nałożonym na wylot lufy
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/2006
Od połowy lat. 70 popyt na Parabellum zaczął słabnąc i Mauser przeszedł na produkcję tzw. serii upamiętniającej, która liczyła od 250 do 500 szt. w przeznaczeniem na rynek kolekcjonerski. Zaliczono do niej: bułgarski P.06, rosyjski P.06, marynarski P.04, karabinek M1902, American Eagle, odmianę z licznikiem nabojów, P.08 w wersji armijnej i Ari-Para. Oprócz tego pojawiły się kopie tzw. Baby-Luger na nabój 7,65 mm Browning, a także modele sportowe. W 1972 r. powstał nawet prototyp Parabellum na nabój .45 ACP, ale ostatecznie Mauser nie wprowadził go do produkcji. 
W 1979 r. - gdy Mausera przejęły zakłady Diehl - stopniowo ograniczano produkcję broni cywilnej, koncentrując się na lotniczej armacie przeciwlotniczej BK 27 kalibru 27 mm, która do dziś jest flagowym produktem tej firmy, należącej od 1995 r. do Rheinmetall. Nie oznacza to bynajmniej, że o Parabellum zapomniano. Do dziś jest to bardzo popularna wśród kolekcjonerów broń, a oryginały z epoki osiągają na aukcjach często całkiem wysokie ceny. Mało tego, wiele firm produkuje jego kopie, które szybko znajdują nabywców, a zaprezentowana w 2006 r. na targach IWA seria 200 szt. P.08 produkcji Krieghoffa po 10 500 euro/sztukę niech będzie ukoronowaniem jego historii.

Różnice w konstrukcji zamków poszczególnych pistoletów Parabellum
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/2006

2 komentarze:

  1. Świetny blog. Codziennie w pracy na przerwie sprawdzam, czy nie pojawiło się coś nowego i łykam stąd wszystko jak pelikan, ale taka drobna uwaga. Jako rekonstruktor XVII wieczny (1618-1648 konkretnie), do tego muszkieter właśnie mogę Ci śmiało powiedzieć, że z muszkietu lontowego doświadczony strzelec bez komendy jest bez problemu w stanie wystrzelić 2 razy w ciągu minuty. 10-15 minut ładowanie muszkietu jest chyba liczone razem z ubraniem całego szpeju i zjedzeniem śniadania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię i bardzo się cieszę. Co do muszkietu, to znalazłem takie informacje w źródłach, które oczywiście nie są bezbłędne. Dziękuję za czujność i wyjaśnienie tematu!

      Usuń