środa, 15 kwietnia 2020

Biuro podróży "Drittes Reich", czyli Legion Condor w Hiszpanii

Trwająca od 17 lipca 1936 r. do 1 kwietnia 1939 r. hiszpańska wojna domowa pomiędzy rządem Republiki Hiszpańskiej a prawicową opozycją stała się bardzo dobrym pretekstem dla Adolfa Hitlera, aby jego armia mogła przetestować nowe rodzaje broni, które miały mu pomóc w podbiciu świata. Już w listopadzie 1936 r. III Rzesza wysłała do Hiszpanii kilkutysięczną formację wojskową, zwaną Legion Condor. Przez cały okres trwania konfliktu przewinęło się przez nią około 20 000 żołnierzy. To właśnie oni w bardzo dużym stopniu przyczynili się do zwycięstwa nacjonalistycznego rządu Generala Francisco Franco i to ten południowoeuropejski kraj miał stać się poligonem doświadczalnym dla najnowocześniejszych wówczas rodzajów uzbrojenia Wehrmachtu. 

Początek
Historia ingerencji wojsk III Rzeszy w wojnę domową w Hiszpanii ma swój początek 27 lipca 1936 r., kiedy to delegacja wysłana przez Generala Francisco Franco w składzie: Johannes Bernhardt, Adolf Langenheim (baj byli niemieckimi obywatelami i członkami NSDAP, rezydującymi w Maroku Hiszpańskim) i General Francisco Aranzzo, który osobiście wiózł pismo do Adolfa Hitlera, wylądowała zarekwirowanym samolotem Junkers Ju-52/3m pilotowanym przez Hauptmanna Alfreda Henke na lotnisku Gatow w Berlinie. Delegaci udali się wprost do szefa Organizacji Zagranicznej NSDAP - Geuleitera Ernsta Bohle. Ten zaaranżował im spotkanie z zastępcą Führera - Rudolfem Hessem - mające odbyć się w Turyngii. Po rozmowie, formalnie druga najważniejsza osoba w III Rzeszy poinformowała, że przybyła z Hiszpanii delegacja ma natychmiast udać się do Bayreuth, gdzie na Festiwalu Wagnerowskim przebywał Adolf Hitler, o co zresztą poprosił sam Führer podczas jego rozmowy telefonicznej z Hessem. W końcu 25 lipca około godziny 22:00 delegaci dotarli do willi "Haus Wahnfried", gdzie musieli cierpliwie poczekać, aż przedstawienie dobiegnie końca. Niedługo później, gdy wreszcie trafiono przed oblicze Adolfa Hitlera, Johannes Bernhardt przedstawił mu list od Generala Franco, gdzie we własnoręcznie napisanym piśmie, tytułując Hitlera "Wasza Ekscelencjo", oprócz prośby o dostarczenie 10 samolotów transportowych, 6 myśliwców i innego wyposażania wojskowego apelował o pomoc "w walce przeciw skorumpowanej demokracji i komunizmowi". "A kto to jest ten Franco i czym dysponuje?" - zapytał Hitler i po usłyszeniu odpowiedzi dodał: "Tak małą ilością pieniędzy nie zaczyna się wojny!". Mimo to zdecydował się udzielić pomocy zbuntowanemu generałowi i nie zważając na późną porę, rozkazał stawić się ministrowi lotnictwa Reichsmarschallowi Hermannowi Göringowi oraz ministrowi wojny Generalfeldmarschallowi Wernerowi von Blombergowi, którzy zresztą także przebywali w Bayreuth. Przedstawicieli niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych pominął. Gdy wszyscy się zebrali, Adolf Hitler poinformował towarzystwo o podjętej chwilę wcześniej decyzji i zalecił niezwłoczne działania. O godzinie 1:30 już następnego dnia pożegnał wysłanników, zapewniając, że pomoc III Rzeszy będzie większa, niż prosił Franco.

PzKpfw I Ausf. A z Legionu Condor podczas działań w Hiszpanii
Źródło: https://www.worldwarphotos.info/gallery/germany/tanks-2-3/panzer-i/legion-condor-spain-panzer-i-tank/
Za taką decyzją Adolfa Hitlera przemawiało wiele przesłanek, zarówno wojskowych, jak i ideologicznych. Co więcej, Führer liczył, że w przyszłości General Franco mu się odwdzięczy w przypadku ewentualnego konfliktu z Wielką Brytanią i Francją, gdyż położenie Hiszpanii utrudniłoby sytuację militarną obu krajów. Pomoc Hiszpanii mogła przynieść także korzyści gospodarcze, biorąc pod uwagę bogate złoża surowcowe tego kraju. Dodatkowym argumentem psychologicznym mógł być również fakt, że ówcześnie w Hiszpanii mieszkało około 15 000 Niemców, których Hitler nie chciał pozostawiać na pastwę komunistów. Jednocześnie Adolf Hitler zdawał sobie sprawę, że w połowie 1936 r. III Rzesza nie jest gotowa do otwartego konfliktu z innymi krajami europejskimi, dlatego nie chciał żeby ta interwencja przerodziła się w coś większego. Führer miał nadzieję, że nacjonaliści odniosą szybkie zwycięstwo, a rozmiar niemieckiej pomocy pozostanie w tajemnicy. Cała operacja otrzymała kryptonim "Feuerzauber" (Czar Ognia), co było nawiązaniem do twórczości Richarda Wagnera, którą Hitler tak uwielbiał.
26 lipca 1936 r. wysłannicy z Hiszpanii nadali do Generala Franco depeszę, że wszystko idzie zgodnie z planem i dzień później odlecieli do Teutanu tym samym Junkersem Ju 52/3m.  Rankiem 28 lipca delegatów przyjął General Franco, któremu Johannes Bernhardt zdał szczegółową relację z pobytu w Niemczech. Krótko później Hauptmann Henke zabrał na pokład Junkersa 41 tzw. Moros - tubylczych żołnierzy hiszpańskich wojsk kolonialnych należących do Afrykańskiego Korpusu Kolonialnego, po czym poleciał do Sevilli. Tak rozpoczął się pierwszy duży most powietrzny w historii działań wojennych. W wyniku zaistniałych zdarzeń propozycja hiszpańskiego rządu republikańskiego z 1 sierpnia 1936 r., dotycząca zakupu niemieckich samolotów, została odrzucona.

Nacjonaliści podczas marszu na linię frontu w górach Guadarrama, wrzesień 1936 r.
Źródło: Technika Wojskowa Historia nr 4/2015
Biuro podróży "III Rzesza" 
Zgodnie z nocnymi ustaleniami, rozkazem z 26 lipca 1936 r. podsekretarz stanu Ministerstwa Lotnictwa Rzeszy,  Generaloberst und Generalinspekteur der Luftwaffe Erhard Milch powołał Sonderstab W ("Specjalny Sztab W"), który pod dowództwem Generalleutnanta Helmutha Wilberga (stąd "W" w nazwie) miał kierować całością pomocy dla sił rebelianckich. Jeszcze 26 lipca podczas narady w Ministerstwie Lotnictwa zdecydowano, że należy jak najszybciej wysłać do Hiszpanii 20 nieuzbrojonych samolotów transportowych Junkers Ju 52/3m, a za ich transfer mieli odpowiadać piloci cywilni. Co więcej, drogą morską do Kadyksu planowano wysłać 6 samolotów myśliwskich Heinkel He 51 wraz z uzbrojeniem, wojskowym personelem lotniczym, obsługą naziemną oraz 20 działami 2-cm-Flak 30. Przerzut ten mieli zorganizować oficerowie Transportverwaltung der Oberkommando der Marine (Sekcji Administracji Transportu Naczelnego Dowództwa Marynarki Wojennej), przydzieleni do Sonderstab W, a jego wykonanie zlecono spółce zajmującej się spedycją morską - Matthias Rohde z Hamburga.
Samoloty transportowe miały zostać przejęte od Lufthansy, a dla przykrycia ich faktycznej działalności stworzono fikcyjną spółkę HISMA GmbH, którą 31 lipca 1936 r. w Tetuanie zarejestrowali Johannes Bernhardt i admirał w stanie spoczynku Fernando de Carranza-Fernandez-Reguera. Zanim powstał sztab Legionu Condor, to właśnie HISMA GmbH zajmowała się wszelkimi sprawami dotyczącymi niemieckiej pomocy w Hiszpanii. Nieco później otworzono w Berlinie spółkę ROWAK GmbH, mającą kooperować z tą pierwszą, a której na ten cel Bank Rzeszy przyznał 3 mln RM. Jej głównym zadaniem miało być dostawa surowców z Hiszpanii w zamian za wysłany tam sprzęt wojenny. Działalność ROWAK GmbH była tak utajniona, że dopiero po miesiącu dowiedziały się o niej resorty spraw zagranicznych i gospodarki.

General der Flieger Helmuth Wilberg - szef Sonderstab W (wtedy jeszcze w stopniu Generalleutnant) - i jego pokaźna kolekcja odznaczeń
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Helmuth_Wilberg#/media/Plik:Half-Jew_General_Helmut_Wilberg.jpg
Oprócz sprzętu lotniczego, trzeba było także ludzi, którzy mieliby to wszystko użytkować. W tym celu 27 lipca Generalleutnant Helmuth Wilberg zlecił nabór ochotników. Do dowódców Jagdgeschwader 132 i 134 oraz Kampfgeschwader 153, 155 i 253 wpłynęły jednoznacznie brzmiące rozkazy mówiące o tym, że mają ze swoich jednostek, będących w trakcie rozbudowy lub tworzenia wydzielić część personelu latającego i naziemnego. Podoficerowie, oficerowie i żołnierze o wysokich kwalifikacjach po wyrażeniu zgody na wyjazd do Hiszpanii mieli zostać natychmiast odesłani do Döbernitz pod dyspozycję Majora Alexandra von Scheele. Ten pilot i weteran Wielkiej Wojny brał udział na przełomie lat 20. i 30. w konflikcie na terenie Ameryki Południowej i biegle mówił w języku hiszpańskim. Dla ukrycia jego działalności w Döbernitz utworzono... biuro podróży o nazwie Reisengesellschaft Union. Już 29 lipca zgłosiło się 25 oficerów oraz 66 podoficerów i żołnierzy Luftwaffe. Były to głównie załogi Junkersów Ju 52/3m, ale także sześciu pilotów Heinkel He 51 i kilku niezbędnych do działań mechaników, artylerzystów przeciwlotniczych, łącznościowców oraz medyków.
Major von Scheele poinformował zebranych ochotników, że na pewien czas muszą rozstać się z mundurami, aby żaden z nich nie został zidentyfikowany jako niemiecki żołnierz. Oprócz żołdu, jaki im normalnie przysługiwał, w Hiszpanii wypłacano im drugie pobory (w pesetach), naliczane od jednego stopnia wyżej niż posiadany. Każdy z nich musiał ponadto podpisać klauzulę tajności, która zobowiązywała do całkowitego milczenia odnośnie miejsca i celu wyjazdu. Wszelka korespondencja z rodziną musiała przejść przez Berlin. Na końcu Major von Scheele poinformował, że ochotnicy wyruszą się do Hiszpanii udając turystów udających się do Genui we Włoszech. Każdy otrzymał 200 RM przeznaczone na zakup cywilnych ubrań.

Myśliwce Heinkel He 51 z Legionu Condor, które odegrały dużą rolę podczas wojny domowej w Hiszpanii
Źródło: https://i.pinimg.com/originals/0d/cd/e6/0dcde645c9df827f51e0a1054e4f387f.jpg
31 lipca 1936 r. do Döbernitz przybyli Generaloberst und Generalinspekteur der Luftwaffe Erhard Milch oraz Generalleutnant Helmuth Wilberg, aby pożegnać ochotników i sprecyzować zadania jakimi mają się zająć. Wszelkie akcje bojowe były zakazane, a Niemcy mieli się zając jedynie transportem wojsk Generala Franco z Maroka do Hiszpanii. W tym czasie myśliwce Heinkel He 51 miały zapewnić osłonę, nie nawiązując kontaktu z lotnictwem republikańskim. Generaloberst Milch podkreślił jednak, że w razie ataku, mają pełne prawo się bronić.
Tego samego dnia "turyści" udali się do hamburskiego portu, skąd wyczarterowanym przez firmę Matthias Rohde statkiem SS Usaramo ruszyli w drogę. Oprócz nich na jednostkę załadowano sześć rozmontowanych myśliwców Heinkel He 51, wyposażenie i uzbrojenie dla Junkersów Ju 52/3m, działka przeciwlotnicze i ponad 100 ton różnego innego sprzętu. Ładunki umieszczone w szczelnie zamkniętych skrzyniach oznaczono jako narzędzia. Podczas załadunku jedna z nich rozbiła się o nabrzeże portowe w wyniku złego podczepienia. Jak wspominał uczestnik tych wydarzeń Max Graf von Hoyos: "I co z niej się wytoczyło? A no wielka bomba lotnicza!". Pracujący dokerzy szybko zorientowali się, co tak naprawdę zawiera ładunek, a jako że było wśród nich kilku sympatyków zdelegalizowanej Kommunistische Partei Deutschlands (KPD, Komunistyczna Partia Niemiec), informacja o wysyłce uzbrojenia prawdopodobnie do Hiszpanii niedługo potem trafiła do Madrytu i Moskwy.

Junkersy Ju 52/3m na lotnisku w San Sebastian
Źródło: https://www.worldwarphotos.info/gallery/germany/aircrafts-2/junkers_ju_52/junkers-ju-52-legion-condor-spain-san-sebastian/
Powietrzna rywalizacja  
SS Usaramo wypłynął z Hamburga nocą 1 sierpnia 1936 r. W ostatniej chwili na pokładzie zainstalowano radiostację Kriegsmarine, gdyż jej dowództwo podjęło wszelkie kroki do zapewnienia bezpieczeństwa transportowi. Od 5 sierpnia statek był dyskretnie eskortowany przez operujące na wodach hiszpańskich okręty  pod dowództwem Konteradmirala Rolfa Carlsa. Rankiem 6 sierpnia SS Usaramo wpłynął do Kadyksu, witany przez wiwatujący tłum i orkiestrę wojskową. Następnego dnia, po załadowaniu na pociągi całego transportu, wyruszono do zajętej przez rebeliantów Sevilli. Na lotników po cywilnemu czekał równie cywilny Hauptmann Henke - oficjalnie pilot Lufthansy - aby zorientować przybyłych w sytuacji oraz opowiedzieć o dotychczasowych doświadczeniach w przerzucie wojsk z Maroka. Jednocześnie z pojawieniem się Niemców w Sevilli, na położone obok lotnisko Tablada, przyleciało 10 samolotów Junkers Ju 52/3m. Wkrótce dotarły tam kolejne (ostatnie 10 sierpnia). W trakcie lotu z Niemiec utracono tylko jedną maszynę i to w wyniku pomyłki nawigacyjnej. Przybyłymi do Hiszpanii załogami Ju 52/3m dowodził Oberleutnant Rudolf "Bubb" von Moreau. Niemcom przyszło działać w warunkach całkowitej improwizacji. Na pierwszej odprawie Oberleutnant von Moreau stwierdził: "Nie mamy żadnych map. Na kartce wyliczyłem kurs i czas przelotu do Tetuanu. Proszę wszystkich żeby mnie naśladować i po prostu lądować tam gdzie ja".

Marokańscy żołnierze w oczekiwaniu na przerzut niemieckimi samolotami transportowymi Junkers Ju 52/3m
Źródło: Technika Wojskowa Historia nr 4/2015
Każda z załóg latała 3-4 razy dziennie na trasie Sevilla-Tetuan. Lot zajmował około 90 minut, co uznano za zbyt długi czas. Aby go skrócić, bazę przeniesiono bliżej Kadyksu - do Jerez de la Frontera, dzięki czemu przelot trwał już tylko 30 minut. Niemieccy piloci urządzili sobie zawody co do ilości transportowanych żołnierzy. Zamiast przewidzianych 17, zabierano nawet 40 Marokańczyków z pełnym uzbrojeniem. Hauptmann Henke wygrał zawody, bo jednego dnia udało mu się zabrać aż 243 Moros! Oczywiście przeciążone maszyny z trudem odrywały się od ziemi, ale kto by się tym przejmował. Same przeloty musiały odbywać się na minimum 3 000 m, aby uniknąć ostrzału z okrętów republikańskich. Niemieccy żołnierze skarżyli się, że Marokańczycy źle znosili przeloty i pierwszą czynnością po wylądowaniu było czyszczenie samolotów.
Zaraz po częstym sprzątaniu, kolejny problem generowały braki paliwowe. Nadmiernie eksploatowane maszyny spalały dziennie po 15 000 - 20 000 litrów benzyny. Pewną jej ilość udało się sprowadzić z Francji, a ostatecznie zgromadzono paliwo z całego Maroka, które miało jednak niską liczbę oktanową. Poprawa nastąpiła dopiero po przeszmuglowaniu benzolu z Algierii, który dolewano "na oko" do benzyny, a następnie toczono w beczkach wzdłuż pasa startowego, aby się wymieszało. Ogólnie samoloty były poddawane bardzo dużym przeciążeniom, a ewentualne naprawy i przeglądy wykonywano jedynie w nocy.
W takich warunkach aż prosiło się, żeby doszło do jakiegoś wypadku. Ten nastąpił 15 sierpnia, gdy po starcie z Jerez de la Frontera rozbił się Junkers Ju 52/3m pilotowany przez Unteroffiziera Helmutha Schulze, który zginął wraz z mechanikiem pokładowym Unteroffizierem Herbertem Zechem. Byli to pierwsi niemieccy żołnierze, którzy zginęli w trakcie wojny domowej w Hiszpanii. W dniach 10-16 sierpnia transportowano po około 400 żołnierzy dziennie, a później liczby te spadły do 1 200 - 1 600 na tydzień. Z początkiem września samoloty przewoziły sprzęt i zaopatrzenie, osiągając 70 ton pomiędzy 14 a 20 września. Łącznie od 28 lipca do 11 października 1936 r. niemieckie załogi wykonały 868 lotów przewożąc 13 528 Marokańczyków i ponad 270 ton różnego rodzaju materiałów wojskowych.

Moros w dokach portu Melilla przygotowują się do transportu do Hiszpanii latem 1936 r. 
Źródło: Technika Wojskowa Historia nr 4/2015
W czasie gdy lotnictwo przerzucało marokańskich żołnierzy, na lotnisku Tablada montowano sześć myśliwców Heinkel He 51. Prace prowadzono na tyle szybko, że już 12 sierpnia pierwszy Kette (łańcuch) wzbił się w powietrze. Ponieważ Niemcom nie wolno było przeprowadzać lotów bojowych, z wyjątkiem eskorty samolotów transportowych, pierwsze trzy myśliwce przekazano Hiszpanom. Decyzję tę podjął Major Alexander von Scheele, wobec gorących próśb i zapewnień, że miejscowi lotnicy rwą się do działań Żeby nikt się nie pozabijał w ferworze walki, do celów szkoleniowych Major von Scheele wyznaczył Oberleutnanta Krafta Eberhardta. Wkrótce General Franco zwrócił się z prośbą do Sonderstab W o sześć kolejnych myśliwców Heinkel He 51, a kiedy 20 sierpnia do Hiszpanii przybył Generalleutnant Wilberg - wyprosili dalsze 20. Tym razem miały być to jednak samoloty rozpoznawcze Heinkel He 46. Dodatkowo Niemcy zobowiązali się wysłać kolejne Junkersy Ju 52/3m, tym razem z pełnym uzbrojeniem bombowym. W związku z taką skalą, oprócz transportu, kolejnym ważnym zadaniem stało się szkolenie hiszpańskich pilotów. Oprócz tego Leutnant Hans-Joachim Hermann ze względu na znajomość języka francuskiego szkolił miejscowych artylerzystów w obsłudze dział przeciwlotniczych 2-cm-Flak 30. Do pomocy przydzielono mu trzech niemieckich żołnierzy pod dowództwem Feldwebela Hakenholta.
W czasie wolnym od obowiązków część niemieckich żołnierzy wybierała się na zwiedzanie Sevilli. Niektórzy z nich nosili śnieżnobiałe ubrania wyjściowe pozbawione wszelkich wojskowych oznak. Przypominały one stroje, jakie nosiła reprezentacja Niemiec na odbywających się jednocześnie Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie. Oczywiście o "gościach" z Luftwaffe mówiło już całe miasto, na co zresztą uskarżał się niemiecki konsul w Sevilli, a jako że żołnierze odróżniali się wyglądem od miejscowych, łatwo można było odgadnąć, o kogo konkretnie chodzi. Często jednak spotykali się ze spontanicznymi owacjami na ulicy.
Pierwszy etap pomocy, czyli przerzut sprzętu i żołnierzy oraz otwarcie korytarza powietrznego z Maroka - został spełniony. Wobec tego, iż nie było widać końca wojny domowej, trzeba było się dodatkowo uzbroić, przy okazji podrzucając też coś siłom nacjonalistycznym. W związku z tym, że premier Portugalii António de Oliveira Salazar jawnie wspierał Generala Franco, część transportów przekierowywano do Lizbony, gdzie drogą lądową mogły dotrzeć do celu, unikając przy tym kontroli okrętów republikańskich. Trzeba jednak zaznaczyć, że wskutek brytyjskiej interwencji, już we wrześniu 1936 r. trzeba było z tej opcji zrezygnować.

Sytuacja w Hiszpanii we wrześniu 1936 r. Kolorem różowym zaznaczono tereny kontrolowane przez nacjonalistów, a kolorem niebieskim - przez republikanów
Źródło: https://histmag.org/Wojna-domowa-w-Hiszpanii-oczyma-Ksawerego-Pruszynskiego-15027
Pierwsze starcia w powietrzu
Mimo że działania Niemców w Hiszpanii miało ograniczyć się do powietrznego transportu wojsk Generala Franco z Maroka, już w połowie sierpnia 1936 r. przystąpiono do wykonywania także lotów bojowych. Zakaz uczestnictwa w walce został ostatecznie odwołany przez Adolfa Hitlera tajnym rozkazem z 28 sierpnia. Łatwo się domyśleć, że przyczynił się do tego atak na okręt liniowy Jaime I przeprowadzony 12 sierpnia, przez który Sonderstab W zdecydował, że kolejne cztery Junkersy Ju 52/3m będą wyposażone w bomby. Z pomocą przy wyposażaniu samolotów przybył do Sevilli Oberst Kurt Pflugbeil - Inspektor Lotnictwa Bombowego Luftwaffe, występujący tam pod pseudonimem "Paul". Właśnie tak chciano nazwać Junkersy z nowo tworzonej Kampf-Staffel (eskadry bombowej), ale ostatecznie pierwsze trzy maszyny ochrzczono "Pedro 1-3", a pozostałe "Pablo 1-3", aby nie zdradzać faktu, że pilotują je Niemcy. Kette "Pedro" dowodził Oberleutnant von Moreau, a Kette "Pablo" Oberleutnant Rudolf Jöster. Te sześć bombowców Junkers Ju 52/3m rozpoczęło wkrótce loty (także nocne) nad terenami kontrolowanymi przez republikanów. Nocą 20 sierpnia Oberleutnant von Moreau podjął się ryzykownego zadania - miał zrzucić prawie 2 tony żywności i leków obrońcom twierdzy Alcázar de Toledo. Samolot nadleciał nad nią lotem ślizgowym z wyłączonymi silnikami, ale zrzut nie był celny i wpadł w republikańskiej milicji. Oberleutnant von Moreau nie zraził się niepowodzeniem i spróbował raz jeszcze, tym razem w dzień 21 sierpnia. Z wysokości 500 m zdołał zrzucić ładunek na dziedziniec twierdzy o wymiarach 60x70 m! Mimo że jego Junkers został mocno podziurawiony kulami przeciwnika, pilot bez problemów wrócił od bazy. Powtórzone jeszcze kilka razy zrzuty pozwoliły oblężonym rebeliantom przetrwać do czasu, aż przybyły posiłki. W Salamance sam General Francisco Franco podziękował Oberleutnantowi von Moreau'owi, a te działania były zapowiedzią operacji zaopatrywania okrążonych sił, jakie miały miejsce już w czasach II wojny światowej.

Niemiecki bombowiec Heinkel He 11 w Hiszpanii oraz żołnierze Luftwaffe z Legionu Condor, 1938 r.
Źródło: Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/25/Bundesarchiv_Bild_183-C0214-0007-013%2C_Spanien%2C_Flugzeug_der_Legion_Condor.jpg
Z inicjatywy Oberleutnanta von Moreau'a odbył się także pierwszy nalot przeciwko celom strategicznym w Madrycie. Oficer Luftwaffe zaproponował zbombardowanie budynków Ministerstwa Wojny. 29 sierpnia 1936 r. pilotowany przez niego samolot z wysokości 500 m zrzucił serię 250-kg bomb, uzyskując parę trafień. W następnych tygodniach już całe Kette "Pablo" i Kette "Pedro" atakowały cele z całej Hiszpanii, przerzucając się na kolejne lotniska. Z braku artylerii niemieckie Junkersy musiały także torować drogę rebeliantom. Jednym z większych sukcesów było zniszczenie magazynu z 4 milionami litrów materiałów pędnych w Alcázar de San Juan.
Po 15 września sześć Ju 52/3m przebazowano do Logroño, skąd w dniach 18-19 września wykonywały loty nad Bilbao. Jedna z bomb o masie 250 kg trafiła w hotel "Palast" - siedzibę republikańskich władz - uszkadzając przy tym elektrownię, wodociągi i gazownię. Jako że w Kraju Basków rządowe lotnictwo w sumie nie istniało, a jedyną poważną bronią przeciwlotniczą jaką dysponowano były karabiny maszynowe - pozwalało to na niemal bezkarne działania. Zmieniło się to dopiero pod koniec 1936 r., kiedy republikańska Escuadrilla Norte została wyposażona w sowieckie myśliwce I-15.
Po nalotach na Bilbao na cel wzięto republikańskie lotnisko w Getafe, a następnie cele wojskowe w Siguenza. W związku z tym samoloty znów przebazowano, tym razem do Barahon. Atak przeprowadzano siłą Rotte (pary). Dzięki niedużej odległości pomiędzy Barahon a Siguenzą, Junkersy znajdowały się nad miastem praktycznie cały czas. Po zrzuceniu bomb, strzelcy pokładowi ostrzeliwali miejscowość z karabinów maszynowych. Niemieckie samoloty uczestniczyły również w bombardowaniu Madrytu. Od października 1936 r. do stycznia 1937 r. w wyniku tych działań (również przy udziale Włochów i nacjonalistów) w mieście zginęło od 2 200 do 2 500 mieszkańców, a około 4 000 było rannych. Słabe lotnictwo republikańskie nie stanowiło początkowo większego zagrożenia. Ważną, a nawet przełomową datą w kontekście działań nad stolicą był 4 listopada 1936 r., kiedy nad madryckim niebem pojawiły się myśliwce I-15 pilotowane przez dobrze wyszkolonych sowieckich pilotów. Od tego czasu każdy lot nad Madrytem wiązał się z dużym ryzykiem i to właśnie tego dnia zginął pierwszy lotnik z załóg bombowym - Leutnant Oskar Kolbitz - śmiertelnie trafiony nad Getafe ogniem z sowieckiej maszyny należącej do Escadrilla Palancar.

Junkers Ju 87B "Stuka" z oznaczeniami nacjonalistów
Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Junkers_Ju_87A_with_Spanish_rebel_markings.jpg
Kilka dni po utworzeniu ekipy bombowej, loty bojowe rozpoczęli piloci myśliwców. Było to głównie spowodowane tym, że przebieg szkolenia nacjonalistów szedł źle, żeby nie powiedzieć tragicznie, a ci zdążyli już uszkodzić kilka He 51 (22 sierpnia skasowali dwie maszyny). Z przywiezionych sześciu myśliwców, Niemcy dysponowali teraz połową, którą pilotowali: Oberleutnant Eberhardt - jako dowódca oraz Oberleutnant Trautloft i Oberleutnant Knüppel. Niemiecki Kette szybko odniósł pierwsze zwycięstwa, kiedy to 25 sierpnia natknął się na trzy republikańskie samoloty francuskiej produkcji Breguet 19, lecące 500 m poniżej Niemców. Oberleutnant Trautloft natychmiast wykonał manewr nurkujący i z 30 m otworzył ogień. Po kilku sekundach jedna maszyna już zaczęła spadać. W międzyczasie także Oberleutnant Eberhardt zestrzelił jedną maszynę przeciwnika. Były to pierwsze dwa niemieckie powietrzne zwycięstwa w Hiszpanii. Trzeci uciekł tylko dlatego, że karabiny maszynowe w samolocie Oberleutnanta Knüppela zacięły się.
26 sierpnia Kette "Eberhardt" zgłosił zestrzelenie kolejnych dwóch samolotów Berguet 19. Następnego dnia Oberleutnant Knüppel podziurawił myśliwiec Nieuport 52, pilotowany przez Anglika Briana Griffina, więc okazało się, że po stronie republikańskiej także pojawiali się piloci z zagranicy. 29 sierpnia Heinkel He 51 natknęły się na dwa samoloty bombowe Potez 540 nad górami Sierra de Guadarrama. Jeden z nich był na zmianę atakowany przez trzy niemieckie maszyny, ale jakimś cudem republikański samolot o mocnej konstrukcji zdołał uciec lotem ślizgowym na tereny kontrolowane przez własne wojska. Następnego dnia Niemcy znów spotkali się z tymi samolotami. Atak od przodu zakończył się poważnymi uszkodzeniami francuskich samolotów, a według Niemców dwa z nich rozbiły się nieopodal Madrytu. Tego dnia skończyło się także pasmo sukcesów. W trakcie walk z myśliwcami republikańskimi zestrzelony został He 51 Oberleutnanta Trautlofta, ale pilot uratował się dzięki spadochronowi. Już dwa dni później zemścił się i zniszczył Nieuport 52.
W międzyczasie z Niemiec przybyła nowa dostawa myśliwców Heinkel He 51, co pozwoliło na stworzenie drugiego Kette, nad którym dowodzenie przejął Oberleutnant Ottheinrich von Houwald. Początkowo nowa formacja miała zająć się bronieniem lotniska w Cáceres, gdzie stacjonowali niemieccy piloci. 5 września 1936 r. Oberleutnant von Houwald zanotował pierwsze zwycięstwa w powietrzu zestrzeliwując jednego Nieuport 52 i jednego Berguet 19. Tego dnia Oberleutnant Knüppel strącił jeden z nielicznych republikańskich myśliwców Loire 46.

Wycieczka z Niemiec - Reichsführer-SS Heinrich Himmler i członkowie SS oprowadzany po ruinach twierdzy Alcázar de Toledo przez Generale José Moscardó Ituarte już po zakończeniu wojny domowej, 1 października 1940 r. 
Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/ac/Himmoscaralcaz1940.jpg/1280px-Himmoscaralcaz1940.jpg
6 września Niemcy zestrzelili dwa bombowce Potez 540 (Kette "Eberhardt"). Oprócz tego po raz pierwszy zaatakowano myśliwcami Heinkel He 51 obiekty naziemne. Żeby choć trochę wyrównać szansę, władze republikańskie starały się kupić sprzęt lotniczy za granicą. Udało im się nabyć nowoczesne myśliwce Dewoitine 372, które były o wiele szybsze niż maszyny którymi dotychczas dysponowano, o czym przekonali się Niemcy 17 września. Kette "Eberhardt" natrafił na jeden taki samolot, który ku zdziwieniu Niemców - zaatakowała pierwszy, ale na ich szczęście niecelnie. Okazało się, że niemieckie myśliwce nie były w stanie dogonić francuskiej maszyny, za to bez problemu poradziły sobie później z kolejnym Nieuportem 52.
23 września 1936 r. Niemcy przenieśli się na północ Hiszpanii, do miejscowości Vitoria, skąd miały także eskortować Junkersy Ju 52/3m bombardujące Kraj Basków. Trzy dni później niemieccy piloci zgłosili kolejne trzy zwycięstwa w powietrzu, chociaż w 1964 r. ówczesny obserwator republikański Juan Maluquer powiedział, że nie został wtedy trafiony, tylko skończyła mu się amunicja i wykonał gwałtowny manewr, gubiąc swojego prześladowcę, Leutnanta Heftera z Kette "von Houwald". Mimo 21 przestrzelin, republikańska maszyna zdołała wrócić do bazy. 28 września wspomniany Leutnanta Hefter zginął, wracając z eskorty Junkersów. W brawurowym locie na małym dystansie przywalił skrzydłem w wieżę ratuszową w Vitorii. Okazało się, że jak na razie budynki były skuteczniejsze niż republikańscy piloci.
Od 29 września Niemcy stacjonowali na lotnisku w Avili. Dzień później Oberleutnant Trautloft i Oberleutnant Eberhardt zestrzelili po jednym samolocie Potez 540, co powiększało i tak imponujący już bilans nielicznych He 51, chociaż istnieje prawdopodobieństwo, że dane te są nieco zawyżone, gdyż opierają się tylko na niemieckich raportach. Zresztą obie strony początkowo zaliczały jako zestrzelenie nawet niewielkie uszkodzenia.

Dornier Do 17 z Aufklärungs-Gruppe 88 Legionu Condor, 1937 r. 
Źródło: https://www.pinterest.cl/pin/12947917661508338/
Pod koniec września do Hiszpanii dotarło 10 nowych niemieckich pilotów oraz sześć myśliwców Heinkel He 51. Często niemiecka Staffel działała w różnych regionach Hiszpanii zajmując się eskortą lub zestrzeliwaniem maszyn przeciwnika. 19 października, startujące z Saragossy He 51, strąciły pięć republikańskich samolotów. Aż trzy z nich miały przypaść na konto Leutnanta Oskara Heinrici'ego.
W październiku skierowano do Hiszpanii pierwszy wodnosamolot - Heinkel He 60, a wkrótce dołączył do niego kolejny. Obie maszyny stacjonowały w Kadyksie, patrolując Cieśninę Gibraltarską. Jako że Niemcy radzili sobie bez problemów, do Hiszpanii zaczęto wysyłać maszyny w celach testowych. Były to samoloty szturmowe Henschel Hs 123A oraz bombowiec nurkujący Heinkel He 50G. Do wzmocnienia lotniska Tablada wysłano także działa przeciwlotnicze 8,8-cm-Flak 18 w sile baterii pod dowództwem Oberleutnanta Hermanna Aldingera. Łącznie w październiku na wyposażeniu Luftwaffe w Hiszpanii było:
  • 20 samolotów bombowych i transportowych Junkers Ju 52/3m
  • 14 myśliwców Heinkel He 51
  • 6 samolotów rozpoznawczych Heinkel He 46
  • 2 wodnosamoloty Heinkel He 60
  • 2 samoloty szturmowe Henschel Hs 123A
  • 1 bombowiec nurkujący Heinkel He 50G
  • 3 baterie 2-cm-Flak 30
  • 1 bateria 8,8-cm-Flak 36
Mimo że były to niewielkie siły, to i tak operacja "Feuerzauber" dawno przekroczyła pierwotne założenia. Całokształt udziału Niemców w wojnie zaczął przekraczać kompetencje i możliwości Majora von Scheele oraz jego niewielkiego sztabu. Zgodnie z decyzją Adolfa Hitlera z 5 września 1936 r. do Hiszpanii przybył Oberstleutnant Walter Warlimont. Przez dwa miesiące od utworzenia Legionu Condor pełnił on funkcję przedstawiciela Wehrmachtu przy Generale Francisco Franco. W tym czasie przyporządkowano mu wszystkich niemieckich żołnierzy przebywających wówczas w Hiszpanii. Oprócz tego zmieniono także kryptonim operacji na "Guido" - tak jak pseudonim Oberstleutnanta Warlimonta.

Nacjonaliści Generala Francisco Franco, których szkolili niemieccy żołnierze z Legionu Condor, 1939 r.
Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/12/Bundesarchiv_Bild_183-E20569-21%2C_Spanien%2C_Ausbildung_durch_%22Legion_Condor%22.jpg
Heer wkracza do akcji 
Żołnierze Heer, czyli niemieckich Wojsk Lądowych, pewnie nigdy by się w Hiszpanii nie pojawili (a jak już, to dużo później), gdyby nie stanowcza prośba Generala Franco. Chciał on nie tylko rozbudować swoje wojska, ale także je wyszkolić, a w tym pomoc niemiecka była nieoceniona. Z myślą o szkoleniu nacjonalistycznych czołgistów i artylerzystów, już we wrześniu 1936 r. Niemcy wysłali tam niewielki oddział o kryptonimie "Drohne". 20 września dowódcy Panzer-Regiment 4 (2. Panzer-Division) i Panzer-Regiment 6 (3. Panzer-Division) otrzymali rozkazy wybrania ochotników, podobnie jak dwa miesiące wcześniej dowództwo Luftwaffe. Pierwsi zgłosili się Hauptmann Ziegler, Hauptmann Crohn, Oberleutnant Wolf i Oberleutnant von Bothe. Co ciekawe, pancerniacy na czas trwania "misji specjalnej" zostali wcieleni do Luftwaffe i podobnie jak lotnicy, mieli udawać cywilnych turystów. Pierwsza zgromadzona w Döbernitz grupa z Panzerwaffe liczyła 122 osoby. Powołana Panzergruppe "Drohne" została zorganizowana jako jednostka szkolna, której liczebność wkrótce osiągnęła 200 żołnierzy. Skład Panzergruppe "Drohne" tworzyły:
  • dwie kompanie czołgów lekkich PzKpfw I Ausf. A i PzKpfw I Ausf. B 
  • kompania przeciwpancerna z działami 3,7-cm-Pak 35/36
  • kompania transportowa
  • kompania techniczna
  • pluton łączności 
Oprócz PzKpfw I Ausf. A, Niemcy przywieźli ze sobą także Ausf. B
Źródło: https://www.minecreek.info/armored-cars/t26-model-1933-aranjuez-group-madrid-november-1936.html
Dowódcą tej formacji został Oberstleutnant Wilhelm Ritter von Thoma, uprzednio stojący na czele II./Panzer-Regiment 4. W Hiszpanii służył aż do 6 czerwca 1939 r. - biorąc udział w 192 starciach i awansując dzięki temu na stopień Oberst.
28 września 1936 r. sprzęt, wyposażenie i żołnierze (w liczbie 389 - w tym z Panzergruppe "Drohne") zostali załadowani na statki Girgenti i Passages, które wraz z ośmioma innymi transportami z przełomu września i października, udały się ze Szczecina na Półwysep Iberyjski (miejsce nie było przypadkowe, bo to właśnie ze szczecińskiego portu regularnie wyruszały statki z zaopatrzeniem do Prus Wschodnich, dzięki czemu można było zatuszować prawdziwy cel). Oba statki wiozły 41 szt. PzKpfw I Ausf. A, 20 szt. 3,7-cm-Pak 35/36, 4 szt. 8,8-cm-Flak 18, 8 szt. 2-cm-Flak 30, 50 moździerzy 8-cm-Granatwerfer 34, 12 szt. MG 34, 2 000 szt. Kar98k, 150 szt. P08 Parabellum, a także 36 szt. Heinkel He 51, 3 szt. Junkers Ju 52/3m, 20 szt. ciężarówek 5-tonowych, 25 szt. terenowych samochodów ciężarowych, 10 szt. samochodów osobowych oraz spore ilości amunicji i innego wyposażenia.
Po przybyciu do Kadyksu 14 października 1936 r. Panzergruppe "Drohne" została przerzucona koleją do Cáceres, gdzie odwiedził ją General Franco cztery dni później. Niemcy rozpoczęli intensywne szkolenie wojsk rewolucjonistów, ale wkrótce - w wyniku ciężkiej sytuacji na froncie - wbrew początkowym założeniom, niemieccy czołgiści wzięli udział w walkach o Madryt.
PzKpfw I Ausf. A z Panzergruppe "Drohne" podczas przejazdu w Hiszpanii
Źródło: https://s.ciekawostkihistoryczne.pl/uploads/2011/12/Panzergruppe-%E2%80%9EDrohne%E2%80%9D-w-marszu.jpg
Legion Condor
Listopadowe walki o Madryt skończyły się porażką wojsk Generala Franco, których sytuacja stawała się coraz gorsza. Okazało się, że Republika Hiszpańska potrafiła przeorganizować swoje siły zbrojne, w których służyło coraz więcej ochotników z zagranicy. Największy na to wpływ miała decyzja ZSRR z 28 sierpnia 1936 r. dotycząca udzielenia pomocy rządowi republikańskiemu, która przybrała charakter podobny do pomocy niemieckiej.
Rozwój działań w Hiszpanii, a zwłaszcza ingerencja Stalina, wzbudziły niepokój w Berlinie i Rzymie, szczególnie, że sam General Franco oceniał sytuację jako niezbyt korzystną. Podczas rozmowy z Oberstleutnantem Walterem Warlimontem z 16 października poprosił go, aby Niemcy przysłali do Hiszpanii jeszcze więcej sprzętu i wojska. W tym celu 21 października w Berlinie doszło do spotkania ministrów spraw zagranicznych Niemiec i Włoch: Konstantina von Neuratha oraz Galeazzo Ciano. Obaj podjęli decyzję, że trzeba zwiększyć zakres pomocy w Hiszpanii i uznać rząd Generala Franco, o ile zdoła zając Madryt. Trzy dni później także Adolf Hitler podjął wysunął podobne wnioski. Sytuacja ta zbiegła się z podpisaniem tzw. Paktu Antykominternowski pomiędzy Niemcami a Włochami (25 listopada 1936 r.). Trzeba jednak zaznaczyć, że Hitler zamierzał uzależnić dalszą pomoc dla Generala Franco od przejęcia przez niego twardych warunków. Konteradmiral Wilhelm Canaris - prowadzący rozmowy na ten temat z Hiszpanią, 30 października otrzymał instrukcję z postulatami jakie ma przekazać:

"Szybkie zdobycie Madrytu ma decydujące znaczenie polityczne, ponieważ dzięki temu nastąpi uznanie białego rządu przez Niemcy oraz Włochy i tylko to usprawiedliwi skuteczne środki pomocy. Większy jej zakres w lotnictwie wymaga, aby:
a) niemieckie formacje w Hiszpanii muszą zostać podporządkowane niemieckiemu dowództwu, który powinien być jedynym doradcą Generala Franco w sprawach ich dotyczących i powinien składać sprawozdania jedynie osobiście do Generala Franco; na zewnątrz pozostaną pozory hiszpańskiego dowództwa
b) wszystkie niemieckie jednostki bojowe, obrony przeciwlotniczej, zwiadu, wliczając w to służby tyłowe, zostały włączone do niemieckiego korpusu lotniczego zgodnie z punktem a)
c) niemieckie bazy były dostatecznie chronione w razie potrzeby przez wzmocnione oddziały wojska
d) prowadzenie zarówno operacji lądowych, jak i powietrznych było aktywniejsze i racjonalniejsze oraz realizowane przez kombinację tych dwóch rodzajów operacji w celu jak najszybszego zajęcia portów, które mają znaczenie dla dostawy pomocy rosyjskiej.
Przewidujemy zwiększenie pomocy, o ile General Francisco Franco podpisze powyższe żądania". 

Niemieccy instruktorzy z Panzergruppe "Drohne", którzy szkolili nacjonalistów w Hiszpanii oraz czołgi PzKpfw I Ausf. B
Źródło: https://s.ciekawostkihistoryczne.pl/uploads/2011/12/Instruktorzy.jpg
General Franco oczywiście nie miał wyboru i na niemieckie warunki musiał się zgodzić. Dzięki temu Niemcy utworzyli korpus, mający wspierać nacjonalistów w Hiszpanii. Nazwali go Legion Condor, który początkowo miał się nazywać "Eiserne Legion", ale Reichsmarschall Hermann Göring uznał, że "Legion Condor" brzmi lepiej. 7 listopada 1936 r. - czyli w dniu, w którym uznaje się początek istnienia Legionu Condor, na pokładzie statku SS Fulda wypłynęło ze Szczecina pierwszych 700 niemieckich żołnierzy. Był to już dwudziesty pierwszy transport wysłany z Niemiec do Hiszpanii, ale bynajmniej nie ostatni. Do 29 listopada było ich już nie mniej niż 25. Przywiozły one 5 000 żołnierzy oraz mnóstwo uzbrojenia i sprzętu, a punktem koncentracji była Sevilla.
31 października do Hiszpanii przyleciał Generalmajor Hugo Speerle, który miał objąć dowództwo nad Legionem Condor, pod pseudonimem "Sander". Co ciekawe, był on negatywnie nastawiony do ruchu nacjonalistycznego, czego wcale nie ukrywał. Mimo to, jako że był bliskim współpracownikiem Göringa, nikt mu z tego tytułu problemów nie robił. Jego szefem sztabu początkowo był Major Alexander Holle, a od stycznia 1937 r. - Oberstleutnant Wolfram von Richthofen. 5 listopada 1936 r. zakończyła się natomiast hiszpańska przygoda pierwszego niemieckiego lotnika tam działającego - Hauptmanna Alfreda Henke. Powrócił do Niemiec, aby zająć się tym, co robił przed konfliktem, czyli lataniem pasażerskimi samolotami Lufthansy.
W pierwszym okresie istnienia Legion Condor miał następującą organizację:
  • Sonderstab 88 (kryptonim S/88) 
  • Kampf-Gruppe 88 (kryptonim K/88)
  • Jagd-Gruppe 88 (kryptonim J/88)
  • Aufklärungs-Gruppe 88 (kryptonim A/88)
  • Aufklärungs-Staffel-See 88 (kryptonim AS/88) 
  • Versuchs-Bomber-Staffel 88 (kryptonim VB/88) 
  • Versuchs-Jadg-Staffel 88 (kryptonim VJ/88)
  • Flak-Abteilung 88 (kryptonim F/88) 
  • Luft-Nachrichten-Abteilung 88 (kryptonim LN/88) 
  • Park-und-Luftfahrzeug-Gruppe 88 (kryptonim P/88) 
  • Betriebs-Kompanie 88 (kryptonim B/88)
  • Munitions-Anstalt 88 (kryptonim MA/88)
  • Wetterstelle 88 (kryptonim W/88)
  • Lazarett 88 (kryptonim Laz/88)
  • Sanitäts-Abteilung 88 (kryptonim San/88)
  • Verbindungsstab 88 (kryptonim VS/88)
Generalmajor Hugo Speerle - dowódca Legionu Condor wraz z pilotami Jagd-Gruppe 88, 1936/1937
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/dba/de/search/?yearfrom=1936&yearto=1939&query=Legion+Condor
W maju 1937 r. Niemcy w Hiszpanii dysponowali około 100 sprawnymi samolotami, a w grudniu 1938 r. Legion Condor miał już 120 maszyn (do tego 180 szt. nacjonalistów i 200 szt. Włochów). Jasne jest, że ilość samolotów, to nie wszystko, gdyż nieocenione okazało się wyszkolenie i doświadczenie niemieckich pilotów oraz umiejętności ich dowódców. Zgodnie z szacunkami, straty jednostek lotniczych Legionu Condor w trakcie lotów bojowych wyniosły co najmniej 72 maszyny + 160 samolotów utraconych na ziemi w wyniku wrogich nalotów, awarii technicznych i katastrof.
Dowódcy Legionu Condor podporządkowano także niewielkie siły lądowe, wydzielone przez Heer, o kryptonimie "Imker". Takim samym pseudonimem posługiwał się ich dowódca - Oberstleutnant Hans Freiherr von Funck - mianowany na tę funkcję 19 września 1936 r., a którą sprawował do wiosny 1939 r., awansując w międzyczasie do stopnia Oberst.
Dzięki kolejnym transportom licząc pod koniec 1936 r. 300 żołnierzy. Dostarczona kolejna partia PzKpfw I (tym razem Ausf. B), pozwoliła na sformowanie trzeciej kompanii szkolnej. Nowym miejscem stacjonowania został Cubas de la Sagra pod Madrytem. Trzeba pamiętać, że Panzergruppe "Drohne" była jednostką szkoleniową, a nie bojową i miała jedynie pomóc nacjonalistom w tworzeniu ich wojsk pancernych. Pod koniec 1936 r. Niemcy wzięli udział w przekształcaniu hiszpańskiego Regimento de Infanteria Argel número 37 w Batallón de Carros de Combate (batalion pancerny). Dzięki zakupom kolejnych PzKpfw I oddział ten cały czas się rozbudowywał, a obok niemieckich maszyn używano w boju także zdobycznych sowieckich czołgów T-26. W lutym 1938 r. jednostka ta została włączona do hiszpańskiej Legii Cudzoziemskiej, pod nazwą Bandera de Carros de Combate de la Legión. Miał on wówczas na stanie cztery kompanie PzKpfw I i dwie kompanie T-26. W sumie w latach 1936-1929 do Hiszpanii wysłano:
  • 122 szt. PzKpfw I (w tym 96 szt. Ausf. A i 26 szt. Ausf. B), chociaż niektóre źródła podają, że było ich od 102 do aż 180 szt.
  • 4 szt. klPzBfWg I (czołgi dowodzenia) 
  • 1 szt. PzKpfw I Ausf. A do nauki jazdy 
Mercedes-Benz 170V ze Sonderstab 88 (kryptonim S/88) Legionu Condor
Źródło: https://www.worldwarphotos.info/gallery/germany/wehrmacht_trucks/mercedes-benz/mercedes-170v-legion-condor/
Co ciekawe, pojazdy te okazały się zaskakująco wytrzymałe i do końca wojny przetrwało aż 93 z nich. Wraz z rozbudową nacjonalistycznych jednostek pancernych liczebność Panzergruppe "Drohne" malała. Początkiem 1938 r. oddział liczył tylko 100 niemieckich pancerniaków w jednej szkolnej kompanii. Ocenia się, że w czasie całej wojny domowej w Hiszpanii Niemcy wyszkolili około 6 200 miejscowych żołnierzy do służby w oddziałach pancernych, co niewątpliwie było bardzo dużym wsparciem. Czasami zdarzało się, że w podbramkowej sytuacji także żołnierze Panzerwaffe brali udział w bezpośrednich starciach, dlatego aż siedmiu z nich zginęło, w tym Leutnant Hans von Morner. 
W skład Legionu Condor wchodziła także specjalna jednostka wywiadu radiowego o kryptonimie "Horch", gdzie służyło około 200 niemieckich żołnierzy. Funker-Kompanie "Horch" prowadziła stały nasłuch radiowy i prowadziła szkolenia dla rewolucjonistów. O tym jak wielkie mieli zasługi niech świadczy fakt, że tylko dwóch oficerów Heer otrzymało od Generala Franco odznaczenie Medalla Militar i oprócz Oberstleutnanta Wilhelma Rittera von Thoma, był to właśnie dowódca Funker-Kompanie "Horch" - Oberstleutnant Ernst Hertzer.
Niemieccy instruktorzy mieli ogromne znaczenie dla wojsk Generala Franco. W 1937 r. było ich w sumie 130, gdzie wspólnie z Hiszpanami stworzyli sieć ośrodków treningowych. Do lutego 1939 r. przeszkolono w nich aż 56 000 nacjonalistów. Zarówno metody, jak i rezultaty szkolenia niemieckich instruktorów poważnie wpłynęły na kształt armii Generala Franco. Adolf Hitler zrezygnował z wysłania do Hiszpanii trzech dywizji piechoty, po namowach Generala Wernera von Fritscha, który uważał, że ewentualne straty tam poniesione wpłyną na tempo rozwoju Wehrmachtu.

Ciepły klimat i piękne krajobrazy Półwyspu Iberyjskiego musiały być bardzo ujmujące, bo chociażby taki Willi Striehn z Panzergruppe "Drohne", przebywał turystycznie w Hiszpanii od 8 października 1936 r. do 15 listopada 1937 r.
Źródło: http://gmic.co.uk/uploads/post-195-1155412881.jpg
Liczebność Legionu Condor rosła z czasem, ale nigdy nie osiągnęła więcej niż 6 500 żołnierzy. Przeciętny okres pobytu w Hiszpanii wynosił 9 miesięcy, a od drugiej połowy 1937 r. zrezygnowano z całkowicie ochotniczego naboru i od tego czasu wybrani przez przełożonych podoficerowie i oficerowie wyrażali tylko zgodę na wyjazd. Dzięki stopniowej wymianie składu osobowego Legionu Condor, aż 20 000 niemieckich żołnierzy zdobyło doświadczenie bojowe. Przez cały okres pobytu ich obecność była objęta ścisłą tajemnicą i nie informowano o niej publicznie. Członkowie Legionu Condor otrzymywali automatycznie jeden stopień wyżej, niż posiadali i byli równocześnie bardzo dobrze opłacani. Dla przykładu Leutnant z Luftwaffe otrzymywał 3 700 peset (1 200 RM), a podoficer-mechanik 2 500 peset (800 RM). Jak stwierdził jeden z niemieckich pilotów, Leutnant Harro Harder: "To co nas tu trzyma to w końcu nie ideały, ale młodzieńczy entuzjazm, chęć przygody no i 1 200 marek żołdu". Wielu niemieckich żołnierzy po powrocie z "misji" było w stanie kupić sobie nowy samochód osobowy! Nie można jednak upraszczać, że głównym powodem była chęć zarobku, bo wielu pojechało tam z pobudek ideologicznych - aby zwalczać komunizm.
Jak duże było zaangażowanie III Rzeszy w wojnę domową w Hiszpanii? Wartość dostarczonego sprzętu i zaopatrzenia dla rebeliantów Generala Franco wyniosła około 215 mln USD w cenach z 1939 r., z czego 21% przeznaczone było bezpośrednio dla nacjonalistów, a reszta posłużyła jako zabezpieczenie logistyczne działań Legionu Condor.
W latach 1936-1939 niemieccy żołnierze brali udział we wszystkich najważniejszych bitwach wojny domowej. W ciągu 33 miesięcy stracono bezpowrotnie 299 żołnierzy Legionu Condor. Najwięcej z nich, bo aż 170, było lotnikami, 96 to żołnierze z jednostek lądowych Luftwaffe, a reszta pochodziła z Heer i Kriegsmarine. Do tej liczby trzeba dodać 31 zabitych marynarzy, którzy polegli w wyniku republikańskiego bombardowania pancernika Deutschland oraz 588 żołnierzy hospitalizowanych z uwagi na rany, wypadki i choroby.

Sytuacja w Hiszpanii w lutym 1939 r. - za kilka miesięcy republikanie (kolor niebieski) złożą broń, a Generale Franco i jego wojska (kolor różowy) osiągną upragnione zwycięstwo
Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Spanish_Civil_War#/media/File:Map_of_the_Spanish_Civil_War_in_February_1939.png
Poligon doświadczalny
Jak już wspomniałem, Hiszpania była także bardzo dobrym poligonem doświadczalnym różnego rodzaju sprzętu. Oprócz czołgów i samolotów, testowano chociażby działa oraz broń piechoty. Niektóre pododdziały wojsk nacjonalistycznych uzbrojono w MP 28/II, MP 34 i EMP. Zebrane wnioski wykorzystano później przy tworzeniu MP 38. Dodatkowo testom poddawano także broń zdobyczną. Dla przykładu za dostarczenie niezniszczonego czołgu T-26 Niemcy płacili 500 peset.
Niemcy nie angażowali się do wielkich operacji, ale mogli testować zarówno sprzęt, jak i taktykę walki. Próby przeprowadzano także na morzu, gdzie wraz z Włochami stworzono "zaporę z okrętów podwodnych" w Cieśninie Sycylijskiej i zatapiano statki handlowe (przede wszystkim wiozące sowiecki sprzęt), chociaż wskutek interwencji międzynarodowej ograniczono ten proceder.
Przede wszystkim jednak skupiono się na testowaniu samolotów. Dotyczyło to chociażby bojowego wykorzystania bombowców nurkujących Junkers Ju 87B "Stuka", gdzie potwierdzone zostały ich walory pilotażowe oraz przydatność do niszczenia celów naziemnych. Na podstawie zebranych doświadczeń w Hiszpanii można było dopracować ten typ samolotu, czyniąc z niego ważny punkt wsparcia dla wojsk lądowych.
Od jesieni 1937 r. do wiosny 1938 r. Niemcy musieli ograniczyć swą obecność w Hiszpanii ze względów politycznych. Adolfowi Hitlerowi zależało, aby ten lokalny konflikt trwał jak najdłużej i zaangażował inne kraje Europy Zachodniej, co dawałoby mu możliwość realizacji "pokojowego" nabycia ziem na wschodzie. Od wiosny 1938 r. zarówno Niemcy, jak i Włosi czynnie wspierali wojska Generala Franco, chociaż ci pierwsi nadal starali się testować swój sprzęt i taktykę walki, a drudzy - angażowali się militarnie w operacje. W tym czasie testom zostały poddane: średni bombowiec Heinkel He 111, samolot bombowy i rozpoznawczy Dornier Do 17, a także prototypowe bombowce nurkujące Henschel Hs 123 oraz nowe myśliwce Messerschmitt Bf 109.

Piloci nowych myśliwców Messerschmitt Bf 109 z Versuchs-Jadg-Staffel 88 w Hiszpanii
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/dba/de/search/?yearfrom=1936&yearto=1939&query=Legion+Condor&page=2
Działania w Hiszpanii udowodniły, że lotnictwo ma ogromne znaczenie w nowoczesnej wojnie i będzie odgrywać kluczową rolę w przyszłych konfliktach. Jednocześnie zdano sobie sprawę, że działając samodzielnie nie mogło osiągnąć strategicznego celu wojny, czyli pokonania przeciwnika. Nie potwierdziły się przekonania dotyczące skutków dywanowych bombardowań dużych aglomeracji miejskich, bo wbrew założeniom - nie wywołały one masowej paniki - oraz priorytetu w rozwoju samodzielnych flot powietrznych wykorzystywanych wyłącznie do prowadzenia działań strategicznych. Wojna domowa w Hiszpanii potwierdziła natomiast słuszność poglądów tych, którzy uważali, że należy równomiernie rozwijać wszystkie rodzaje lotnictwa. Szczególnie dużą wartość bojową wykazało lotnictwo szturmowe i to one później było rozwijane najszybciej. Uzyskano także sporo wiedzy w temacie niszczenia celów nawodnych.
Oprócz lotnictwa w hiszpańskiej wojnie domowej dużą rolę odegrały czołgi. Zdaniem wielu, to właśnie ten pojazd miał przywrócić walor manewru na polu walki, a nawet być decydującym w całych bitwach i operacjach. Niemcy od początku zdawali sobie z tego sprawę, co dodatkowo głośno podkreślał Generaloberst Heinz Guderian. Warunkiem powodzenia miało być użycie czołgów w dużych jednostkach pancernych, które musiały być wspierane przez piechotę i artylerię. Jednak w Hiszpanii czołgi sprowadzono przede wszystkim do roli wsparcia piechoty, gromadząc je w małych pododdziałach, albo nawet jako pojedyncze maszyny. Co prawda pewne próby z wykorzystaniem ich większej liczby podejmowano, ale bez większych sukcesów. Zrodziły się nawet wnioski, że czołg powinien pełnić rolę jedynie wsparcia piechoty, jednak przede wszystkim u Sowietów. Nie ulega wątpliwości, że warunki terenowe w Hiszpanii nieco ograniczały możliwości szybkiego działania jednostek pancernych, a z drugiej strony nie było aż tak dużo czołgów, aby można je był użyć jako "pięść uderzeniową", za czym opowiadali się teoretycy broni pancernej.
W zmaganiach obu stron dużą rolę odegrała artyleria. Po raz kolejny okazało się, że zmasowany ogień wielu dział jest czynnikiem decydującym na polu walki. Pogłębiał się również podział artylerii, uzależniony od wykonywanych działań bojowych. Coraz większą rolę zaczęły odgrywać haubice i działa o dużym zasięgu, a w obronie przeciwlotniczej - małokalibrowe działka. Działania w Hiszpanii przyczyniły się także do sprawdzenia celowości formowania wojsk zmotoryzowanych, szczególnie u Włochów. Z ich doświadczeń szeroko korzystali Niemcy, dostrzegający znaczenie motoryzacji w wojsku.
Trwająca blisko trzy lata wojna stworzyła III Rzeszy niepowtarzalną okazję na sprawdzenie różnego rodzaju teorii prowadzenia działań wojennych oraz przetestowania na polu walki najnowszych typów uzbrojenia. Inną sprawą pozostaje fakt, że analiza walk w Hiszpanii dokonana przez dowództwo Luftwaffe miała raczej powierzchowny charakter i na szczęście dla Aliantów - nie wszystkie wyciągnięte z niej wnioski okazały się słuszne w latach II wojny światowej.

Messerschmitt Bf 109 z Versuchs-Jadg-Staffel 88 (VJ/88) w barwach nacjonalistycznych 
Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/9c/Bf_109A_from_the_Condor_Legion_with_Nationalist_Spain_markings.jpg

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza