środa, 12 lutego 2020

"Sowieckie Termopile", czyli bitwa pancerna pod Rosieniami

Kiedy 22 czerwca 1941 r. III Rzesza zaatakowała ZSRR wydawało się, że będzie to bardzo szybka kampania, która zakończy się spektakularnym zwycięstwem Niemców. Oprócz zaskoczenia, jakie wywarły na najeźdźcy nowe sowieckie czołgi T-34/76 oraz KW-1 i KW-2, wszystko wydawało się iść zgodnie z planem. Mimo że faktycznie niemieckie czołgi i artyleria miały problemy z niszczeniem tych maszyn, to często dochodziło do bardzo spektakularnych pogromów, których dobrym przykładem jest rozegrana od 23 do 25 czerwca 1941 r. bitwa pancerna pod Rosieniami. To tam miało dojść do niesamowitego wydarzenia, w którym jeden sowiecki KW-2 przez dwa dni ponoć zatrzymał całą niemiecką dywizję pancerną, co jak się okazuje - ma niewiele wspólnego z prawdą.

Krótki wstęp przypominający
Jak  już wspomniałem w artykule o PzKpfw V "Panther", prawdą jest, że w czasie operacji "Barbarossa" niemieckie wojska pancerne przeszły niemały szok. Okazało się bowiem, że nowe sowieckie czołgi miały przewagę w grubości pancerza, uzbrojeniu oraz mobilności. Wehrmacht i Waffen-SS mogły co najwyżej wystawić do walki wyposażone w krótkolufowe armaty kalibru 7,5 cm Panzerkampfwagen IV oraz uzbrojone w to samo działo StuGi III. Te musiały podjechać na niebezpiecznie bliską odległość, żeby wyeliminować z walki sowiecki pojazd, co przy słabym wyszkoleniu załóg Armii Czerwonej, zadziwiająco często się udawało. Nie zmieniało to faktu, że niemieckie wozy pancerne w teorii okazały się gorsze od ich sowieckich odpowiedników. Niemcy często zmuszeni byli do niszczenia ich za pomocą artylerii, lotnictwa albo do omijania. 
W praktyce okazało się jednak, że początkowe obawy były zbyt przesadne. W wielu bezpośrednich starciach z czołgami średnimi Panzerwaffe, straty Armii Czerwonej były często o wiele większe niż u Niemców, gdyż taktyka walki pancernej po stronie Heer i Waffen-SS była o wiele lepsza, o wyszkoleniu załóg nie wspominając. Potwierdzeniem tego niech będzie fakt, iż według szacunków z 22 czerwca 1941 r. w sześciu sowieckich korpusach zmechanizowanych znajdowało się realnie 746 czołgów, w tym 482 szt. T-34/76 i 264 szt. typu KW, a już 8 lipca liczba ta skurczyła się do 48 pojazdów (44 szt. T-34 i 4 szt. KW), więc przez dwa tygodnie gdzieś magicznie zniknęło 698 maszyn. Przykładem takiego starcie, gdzie teoretycznie Niemcy powinni przegrać, a chociażby ponieść jakieś znaczne straty, jest właśnie bitwa pod Rosieniami.

Pododdziały z 6. Panzer-Division w drodze do miejscowości Rosienie, 22 czerwca 1941 r. 
Źródło: https://e-libra.ru/files/books/2019/02/19/414709/Autogen_eBook_id1.jpg
Początek 
Heeresgruppe "Nord" była chyba najbardziej specyficzna ze wszystkich niemieckich związków operacyjnych, które miały uderzyć na ZSRR. Nie dość, że szeroko rozstawiona, z częścią sił wyznaczonych do ochrony obszaru Prus Wschodnich, to jeszcze jej nie najmocniejsze jednostki pancerne były częściowo skierowane w Morze Bałtyckie i zgrupowane na mało dogodnym terenie. Tam gdzie był on najlepszy do użytkowania działania prowadzić miały dywizje piechoty z trzech korpusów 16. Armee wymierzone w najważniejszy dla Heeresgruppe "Nord" węzeł komunikacyjny - Dyneburg. Oznaczało to, że 4. Panzer-Gruppe dowodzona przez Generalobersta Ericha Hoepnera, będąca "taranem" całej Heeresgruppe "Nord", była zmuszona działać częściowo lekkim łukiem, jeżeli miała zajęć najważniejsze obiekty terenowe. Wymusiło to na dywizjach pancernych z XXXXI. Armee-Korps (tak, Niemcy zapisywali rzymskie "40" jako "XXXX", a nie "XL") natarcie z dwóch stron: 6. Panzer-Division zaraz po przekroczeniu granicy z ZSRR miała skręcić na wschód, a 1. Panzer-Division miała poruszać się przed siebie w kierunku północnego-wschodu. 
Kluczowa dla tematu artykułu 6. Panzer-Division pod dowództwem Generalleutnanta Franza Landgrafa, była jedną z najsłabszych jakościowo dywizji pancernych III Rzeszy. Jednostka miała na uzbrojeniu czeskie czołgi lekkie PzKpfw 35(t) w liczbie aż 155 szt. Ogólnie na stanie było 245 czołgów, ale 13 z nich było pojazdami dowodzenia, a tylko 35 szt. stanowiły najbardziej wartościowe PzKpfw IV. Podobnie sprawa miała się w innych pododdziałach dywizji: Artillerie-Regiment 76 miał na stanie jedynie lekkie haubice 10,5 cm leFH 18, a Panzerjäger-Abteilung 41 posiadał głównie działa przeciwpancerne 3,7-cm-PaK 36 (efektywniejsze 5-cm-PaK 38 miała tylko 1. Batterie). Co więcej, od początku 6. Panzer-Division nie mogła liczyć na wsparcie oddziałów artyleryjskich wyższego szczebla organizacyjnego.

Czołg KW-1 oglądany przez niemiecką piechotę na początku operacji "Barbarossa"; zetknięcie się z tymi maszynami musiało być dla Niemców dużym szokiem
Źródło: Technika Wojskowa Historia - 06/2017 (48)
22 czerwca 1941 r., gdy czołowe pododdziały z 6. Panzer-Division zdobyły wyznaczone wcześniej przygraniczne tereny, jednostka zaczęła się przegrupowywać, aby wprowadzić swoje grupy bojowe w otwartą przestrzeń. Żeby to było możliwe, Infanterie-Regiment 114 (mot.) musiał uprzednio zająć przejścia na rzece Szeszuwie. Udało im się to już około godz. 6:30, co pozwoliło pchnąć natarcie do przodu. To z kolei miała przeprowadzić Kampfgruppe "Raus" pod dowództwem Generalobersta Erharda Rausa będąca najsilniejszym związkiem taktycznym w dywizji, składającym się z Panzer-Regiment 11, I./Infanterie-Regiment 114 (mot.), 3./Panzerjäger-Abteilung 41, 3./Panzer-Pionier-Bataillon 57, Flak-Batterie z Flak-Abteilung 441 oraz II./Artillerie-Regiment 76. Zanim to wszystko ruszyło, na zwiad pojechał Kradschützen-Bataillon 6, który na przestrzeni kilku następnych dni był odpowiedzialny za rozpoznanie dwóch czołowych grup bojowych, bowiem oprócz Kampfgruppe "Raus", nieco na południe nacierała słabsza Kampfgruppe "Seckendorff" na czele której stał Oberleutnant Freiherr von Seckendorff. Składała się ona z II./Infanterie-Regiment 114 (mot.), 6./Artillerie-Regiment 76 oraz 2./Panzer-Pionier-Bataillon 57. 
Zgodnie z meldunkami, w ciągu pierwszego dnia operacji "Barbarossa" Sowieci nie stawiali większego oporu, o ile w ogóle podejmowali walkę. Dzięki temu niemieckie natarcie szło bardzo sprawnie oraz szybko i już 22 czerwca 1941 r. w południe kolumny utknęły na drogach, którymi przemieszczano się przez mocno zalesione tereny Litwy. Mimo że Panzer-Regiment 11 posiadał lekkie czołgi, to ciągle zapadały się one w grząskim gruncie. Zarządzony manewr, mający na celu wypchnięcie do przodu piechoty zmotoryzowanej, nie powiódł się z powodu ogromnych zatorów drogowych. W związku z tym rozpoznawczy Kradschützen-Bataillon 6 przez jakiś czas musiał czekać na resztę w osamotnieniu. Niedaleko niego oczekiwały pododdziały z Aufklärungs-Abteilung 57, a za nimi - jednostki Infanterie-Regiment 114 (mot.). Gdzieś tam pomiędzy powoli sunął I./Panzer-Regiment 11. Całość sił głównych przemieszczała się wzdłuż rzeki Saltuony na wschód, po jej północnej stronie, aby dojść do miejscowości Rosienie, będącej głównym węzłem drogowym w rejonie. 
Chcąc nadrobić czas stracony w korkach, dowództwo 6. Panzer-Division zdecydowało się na nocne przemieszczenie, ku niezadowoleniu żołnierzy. Jednak dzięki temu jednostki przesunęły się nieco do przodu i rankiem 23 czerwca trafiły na większy opór przeciwnika. W wyniku niespodziewanej wymiany ognia, czołowe pododdziały zaczęły meldować o brakach w amunicji, ale te nie mogły zostać uzupełnione, bo oddziały zaopatrzeniowe były nie wiadomo gdzie z tyłu.

Prawdziwy symbol bitwy pod Rosieniami - czyli rozjechane niemieckie działa przeciwpancerne i samochody, choć zastanawia brak śladów gąsienic czołgowych wroga
Źródło: https://www.mk.ru/upload/entities/2015/04/29/articles/detailPicture/67/cd/c3/a88646687_5666049.jpg
Natarcie na Rosienie 
Tymczasem Kampfgruppe "Seckendorff" realizowała swoje natarcie najkrótszą drogą, wysuwając się powoli ku miejscowości Rosienie, obsadzonej przez resztki 48. Dywizji Strzelców. Niemcom udało się zająć ją po trzech godzinach walk - około 14:00, o czym zameldowano do dowództwa. W rzeczywistości Kampfgruppe "Seckendorff" nie zdobyła całych Rosieni, tylko jej południowo-wschodnią część, a reszta upadła, gdy została zamknięta w kleszcze przez nadchodzącą Kampfgruppe "Raus". Można zatem przyjąć, że do godz. 15:00 znajdujący się w miejscowości Rosjanie byli całkowicie pod kontrolą Niemców, a czołowe pododdziały obu grup przemieszały się dalej na wschód i północny wschód ku rzece Dubysie. 
W międzyczasie zajmujący uprzednio Rosienie Sowieci cofnęli się o 4 km do lasów rozciągających się wokół miasteczka. Dzięki temu przez pewien czas blokowali przeprawę przez rzekę. Sami Niemcy nie pchali się tam imponującymi siłami, w ogóle nie wykorzystując swoich jednostek pancernych, które w większości pozostały w Rosieniach. Dowództwo 6. Panzer-Division przypuszczało, iż Sowieci uderzą swoimi zwartymi pododdziałami pancernymi, co potwierdzały meldunki jednostek rozpoznawczych. Według nich czołgi Armii Czerwonej rankiem 23 czerwca opuściły Kiejdany i o godz. 10:0 dotarły do miejscowości Ilgizaj, czyli jakieś 10 km w linii prostej od Rosieni.

Armata przeciwlotnicza 8,8-cm-FlaK ostrzeliwuje sowieckie pozycje na drodze Rosienie-Katauskiai
Źródło: https://e-libra.ru/files/books/2019/02/19/414709/Autogen_eBook_id8.jpg
Niemcy mieli rację - naprzeciw 6. Panzer-Division wychodziły dwie potężne kolumny wojsk pancernych - 3. i 4. Pułk Czołgów. Jednak w związku z tym, że pojazdy zostały zahamowane przez uciekających sowieckich żołnierzy, 3. Pułk Czołgów musiał obejść zator nieco dłuższą drogą. W międzyczasie Kampfgruppe "Raus" około godz. 20:00 nie dość, że skutecznie dotarł do rzeki Dubysy, to zdobył nienaruszoną przeprawę oraz stworzył dobrze umocniony przyczółek na jej wschodnim brzegu, pod miejscowością Katauskiai znajdującej się na drodze do Siuliwa. Nieco wcześniej drugi przyczółek znajdujący się bardziej na południe, zdobyła dla Kampfgruppe "Seckendorff" 3./Kradschützen-Bataillon 6, która jednak nie zdołała utrzymać się przy moście w związku z kontratakami Sowietów z obu stron, wspartymi czołgami. Po poniesieniu znacznych strat i wyczerpaniu amunicji, około godz. 19:00 3. Kompanie musiała się wycofać. Jeszcze bardziej na południe jednostki z Kampfgruppe "Koll" z kilkoma czołgami z Panzer-Regiment 11 trafiły na nadające się do przeprawy odcinki rzeki i obsadziły je, ale nie zdążono wykorzystać ich do poprawy sytuacji Kradschützen-Bataillon 6. Jednak związany tam trzeci przyczółek rokował pewne nadzieje na ewentualne szybkie zajęcie następnego dnia, więc pozostał pod kontrolą Niemców, których w sumie i tak nikt nie atakował.

Mapa ukazująca zdobycie miejscowości Rosienie przez Kampfgruppe "Raus" i Kampfgruppe "Seckendorff" 23 czerwca 1941 r. 
Źródło: Technika Wojskowa Historia - 06/2017 (48)
W nocy z 23 na 24 czerwca 1941 r. pod Rosieniami trwały mniejsze bądź większe starcia, a podobna sytuacja miała miejsca na tyłach dywizji i korpusu. W lasach na zachód od pozycji 6. Panzer-Division oraz na północ od jej szlaków komunikacyjnych, dochodziło do starć blokujących postępy oddziałów z tyłu. Niemcy nie pozostawali bierni i Generalleutnant Franz Landgraf wysłał jedną kompanię motocyklową z Kampfgruppe "Seckendorff" nad Dubysę, w celu odzyskania utraconych pozycji. 2./Kradschützen-Bataillon 6 doszła do rzeki, obchodząc Sowieckie pozycje z flanki i w ciemnościach udało jej się zająć most. Co więcej, Niemcy z powodzeniem zdobyli niewielki przyczółek, który jednak chwilę później został odbity przez czołgi nieprzyjaciela. Niemieccy artylerzyści bezradnie obserwowali jak ich pociski z dział 3,7-cm-PaK 36 odbijają się od pancerzy sowieckich czołgów. Ponieważ nie było możliwości ich zatrzymania, trzeba było je przepuścić. Te jadąc na pełnym gazie dosłownie rozjechały niemieckie pozycje, a reszta pododdziału wycofała się lub została odcięta. Sowieckie czołgi krążyły dookoła przeprawy i strzelały do wszystkiego, co się ruszało. Kilka z nich typu KW-1 należało do 5. kompanii z 3. Pułku Czołgów. Mimo że rosyjski pododdział zgubił się w ciemności, to usłyszawszy strzały - kierował się w tamten rejon. Po drodze Sowieci trafili na pojazdy pancerne należące do 6. Panzer-Division, a jako że Niemcy byli bardzo zaskoczeni, sromotnie to starcie przegrali. Ogółem niemiecka dywizja straciła 7 czołgów, 2 pojazdy pancerne i motocykl.

Czołg KW-1 zniszczony na drodze prowadzącej prawdopodobnie do miejscowości Rosienie
Źródło: Technika Wojskowa Historia - 06/2017 (48)
Dalsze walki i problemy
Klęskę ponieśli także motocykliści z Kradschützen-Bataillon 6. Do dowództwa dywizji co chwilę dochodziły meldunki o utracie kolejnych przyczółków, a także o zniszczeniu kompanii przez sowieckie czołgi ciężkie. Niemcy jednak nie reagowali swoimi czołgami, gdyż podtrzymywano czas ataku na godz. 6:00, tak jak to ustalono z dowództwem XXXXI. Armee-Korps. Sowieci jednak nie czekali i po uzupełnieniu amunicji i paliwa - zaatakowali pierwsi. Po przejściu rzeki czołgi typu KW skoncentrowały się we wskazanych rejonach, po czym bladym świtem ruszyły przez stanowiska własnej piechoty do przodu, niczym taran. Walka trwała jakieś dwie godziny, podczas której - według Sowietów - prowadząc ogień w ruchu niszczono niemieckie czołgi, działa i siłę żywą. Po przejechaniu 3-4 kilometrów atak nieco przystopował. Niemcy powstrzymali pierwsze uderzenie nieprzyjaciela około godziny 6:00. W dowództwie korpusu odnotowano, że z powodu braku w tamtym rejonie dział kalibru 8,8 cm - "sytuacja jawi się tam bardzo niebezpiecznie". Faktycznie, Sowietom udało się złamać obronę Kampfgruppe "Seckendorff", ale na szczęście dla Niemców - nie potrafili tego wykorzystać. Dowództwo XXXXI. Armee-Korps w związku z meldunkiem, natychmiast kazało posłać w tamten rejon baterię dział przeciwlotniczych 8,8cm-FlaK 36 z I./Flak-Regiment 3, które powinny być w ramach dywizji, a przez których brak wytworzyła się taka, a nie inna sytuacja. Jednak z powodu zatorów drogowych, te mogły przybyć nie wcześniej niż po południu 24 czerwca.
Po pierwszym uderzeniu Armia Czerwona nie odpuściła i w ciągu dnia atakowała jeszcze kilkukrotnie, powiększając do wieczora swój zachodni przyczółek nad rzeką Dubysą. Dane niemieckie raportują o dwóch-trzech atakach, a sowieckie - aż o sześciu i to wykonanych tylko przez jedną kompanię. Ile by ich nie było, to Niemcy znaleźli się w bardzo trudnej dla siebie sytuacji.

Mapa ukazująca natarcie z wieczora 23 czerwca 1941 r. dwóch niemieckich grup bojowych na rzekę Dubysę, w celu zdobycia przepraw i przyczółków, co w przypadku Kampfgruppe "Seckendorff" doprowadziło do pierwszych starć z sowiecką 2. Dywizją Pancerną
Źródło: Technika Wojskowa Historia - 06/2017 (48)
Podczas drugiego - według Niemców - natarcia kryzys w szeregach 6. Panzer-Division pogłębił się. Kiedy około godziny 10:00 Rosjanie znów przeprowadzili ofensywę, nastała kolejna panika. Do sztabu napływały meldunki, że wróg dysponuje zaledwie 7-8 ciężkimi czołgami, które w plutonach rozjeżdżały niemieckie stanowiska powodując wyłomy. Nieskuteczność dział 5-cm-PaK 38 wpłynęła na załamanie własnych linii, a sowieckie czołgi mogły wjeżdżać coraz głębiej, nawet pomimo tego, że rosyjska piechota była niemiłosiernie dziesiątkowana przez artylerię i MG-Truppen, a teren bitwy zalegał wrakami zniszczonych lekkich czołgów T-26 i typu BT. Jednak na czołgi typu KW nie było rady i jak na razie - robiły co chciały.
Meldunki spływające do 6. Panzer-Division wpłynęły na decyzję o wstrzymaniu jakichkolwiek działań, dopóki sytuacja pod Rosieniami nie zostanie opanowana, mimo że dowództwo XXXXI. Armee-Korps nakłaniało do wysłania czołgów w ten rejon. W związku z tym, że Generalleutnant Franz Landgraf nie był chętny do zmiany zdania, argumentując przeważającymi siłami wroga, wyszedł pomysł ponownego wsparcia dywizji ciężką artylerią polową z dyspozycji korpusu, ale na nią także trzeba było poczekać do południa. Z kolei dowództwo XXXXI. Armee-Korps odrzuciło możliwość zbombardowania Sowietów za pomocą Junkersów Ju-87B "Stuka", bo te były potrzebne w innych rejonach walk.
W wielu opracowaniach dotyczących bitwy pancernej pod Rosieniami przyjęło się, iż po tym wydarzeniu 6. Panzer-Division została wsparta 15-cm-schwere Feldhaubitze 18 z II./Artillerie-Regiment 59, ale tak naprawdę pododdział ten został przekazany dywizji już 22 czerwca 1941 r. Najprawdopodobniej chodziło o działa Schwere 10-cm-Feldkanone 18 z - prawdopodobnie - dwóch baterii Artillerie-Abteilung 611.

Kolejna mapa, gdzie zaznaczono pierwszą fazę walk z 24 czerwca 1941 r., która doprowadziła do prawie całkowitego zniszczenia 3./Kradschützen-Bataillon 6 oraz stałego zajęcia brodu rzeki Dubysy przez 6./Infanterie-Regiment 114 (mot.)
Źródło: Technika Wojskowa Historia - 06/2017 (48)
Próbując powstrzymać narastającą panikę, dowództwo dywizji rozpoczęło przygotowania do obrony Rosieni. Około godz. 9:00 wydano rozkazy przegrupowywania pododdziałów i ulokowania ich na obrzeżach miasteczka, przez co znacznie wzrosła rola marginalnej dotąd Kampfgruppe "Koll". Na północ i północny-zachód od miejscowości skupiono wszystkie dostępne czołgi z 6. Panzer-Division, ale Sowieci byli już zbyt blisko. Skupieni wokół miejscowości Rosjanie rozpoczęli ostrzał artyleryjski, co skłoniło przemierzającą się w okolicy 269. Infanterie-Division do ominięcia jej od południa. Szybkie postępy wroga wymusiły w końcu na dowództwie 6. Panzer-Division zwolnienie jakichkolwiek czołgów, co w tym przypadku oznaczało II./Panzer-Regiment 11. Odbywało się to jednocześnie pod naciskiem ze strony XXXXI. Armee-Korps, który chciał aby 6. Panzer-Division dotrzymywała kroku 1. Panzer-Division kierującej się na Sowietów w miejscowości Grinkiszkis. Zgodnie z planem obie te dywizje miały przejść przez rzekę, zdobyć przyczółki i - nie oglądając się na zagrożenie - przeć cały czas na wschód. Z zapisów wynika, że zarówno dowództwo XXXXI. Armee-Korps, jak i 6. Panzer-Division w ogóle nie brało pod uwagę klęski, a dążono po prostu do zapanowania nad sytuacją. Oba sztaby uznały, że kilka ciężkich czołgów nie może zagrozić całej dywizji pancernej, a zniszczenie wroga i dalsze przemieszanie się na wschód jest kwestią czasu.

Zniszczone niemieckie ciężarówki przez sowieckie czołgi pod Rosieniami
Źródło: https://e-libra.su/read/414709-1941-zabytye-pobedy-krasnoy-armii-sbornik.html
Tymczasem II./Panzer-Regiment 11 uzbrojony głównie w lekkie PzKpfw 35(t) ruszył z miejsca koncentracji pod Rosieniami na wschód i rozwinął się przed małą wioską Grudeiszki. Po zetknięciu się z czołgami wroga, nie do końca poradzono sobie z założeniami, mimo intensywnego ostrzału i szybkiego wyczerpania amunicji. W czasie długiej wymiany ognia jeden z czołgów typu KW-1 po prostu przejechał po niemieckim czołgu z dowództwa kompanii, przewracając czeską maszynę. Na szczęście dla Niemców skutecznym ogniem wykazały się załogi PzKpfw IV, które zniszczyły część sowieckich czołgów ciężkich. Pancerniacy szybko dostrzegli, że natychmiastowe skutki przynosi ostrzał włazów i wizjerów, a co więcej - podatny na zniszczenie jest tył czołgu KW. Po objechani go, można było zaliczyć skuteczne przebicie, co doprowadzało do zapalenia silnika, chociaż możliwe, iż to późniejsze spostrzeżenia.

Ataki sowieckich wojsk od wczesnego ranka do południa 24 czerwca 1941 r., które na głównym odcinku walki doprowadziły czołgi KW-1 do wsi Grudeiszki, za którą znajdował się II./Panzer-Regiment 11; na drodze prowadzącej do pozycji Kampfgruppe "Raus", pod wsią Dainiai podjechały czołgi KW-2; w tym czasie 6. Panzer-Division była uwikłana w obronę Rosieni, gdzie rozstawiono I./Infanterie-Regiment 114 (mot.) oraz II./Infanterie-Regiment 114 (mot.)
Źródło: Technika Wojskowa Historia - 06/2017 (48)
Legenda vs. rzeczywistość
Po krótkiej, ale intensywnej walce, II. Abteilung musiał się cofnąć w celu uzupełnienia amunicji. Doprowadziło to do chwilowej przerwy w działaniach. Po przegrupowaniu się ruszono do kolejnego natarcia, tym razem wspomaganego przez część Panzer-Abteilung 65 oraz I./Infanterie-Regiment 114 (mot.), a także artylerii polowej i rakietowej, oddanej do dyspozycji 6. Panzer-Division. Do około godz. 15:00 niemieckie pododdziały przełamały się i zepchnęły Sowietów z przedpola. Godzinę później Infanterie-Regiment 114 (mot.) ruszył do kolejnego ataku i powoli zbliżał się do zachodniego brzegu rzeki Dubysy, ale został powstrzymany przez kontratak sowieckiej piechoty i ostrzał artylerii zza rzeki. O godz. 19:00 Niemcy znów stanęli w wyniku użycia przez Sowietów swoich czołgów ciężkich. Dowództwo 6. Panzer-Division ponownie chciało rozpocząć działania zaczepne, ale ostatecznie z tego zrezygnowano. Kiedy jej najbardziej wysunięte pododdziały przygotowywały się do wieczornego natarcia na rzekę, na ich tyłach toczono nierówną walkę z sowieckimi czołgami ciężkimi.  

Kontratak II./Panzer-Regiment 11 o godz. 12:00-13:00 w celu powstrzymania skutecznego natarcia czołgów KW zagrażających wsi Rosienie
Źródło: Technika Wojskowa Historia - 06/2017 (48)
Do dziś nie udało się ustalić, ile ich tak naprawdę było, ale wiadomo, iż nie był to jeden "legendarny" KW-2 (lub KW-1, jak uważają niektórzy rosyjscy autorzy, o czym później), blokujący drogę, jak to się przedstawiało przez wiele lat, a z resztą legenda ta nadal jest żywa. Nie dość, że nie zatrzymał on całej dywizji na 2-3 dni, tylko jej poddziały tyłowe i zaopatrzenie, to nawet nie chodziło o ten samotny czołg. Główne starcia z co najmniej kilkoma czołgami KW miały miejsce na drodze z Rosieni na wschód, czyli w pasie działań Kampfgruppe "Seckendorff". W zapisach z tej bitwy można wyczytać, że jeden z czołgów KW blokował Niemców na drodze już przy Dubysie, gdzie miał nadziać się na dowództwo Kradschützen-Bataillon 6 i po zniszczeniu dwóch niemieckich ciężarówek, padł w powodu awarii. 24 czerwca 1941 r. około godz. 9:00 odnotowano kolejny przypadek, gdzie tym razem dwa czołgi ciężkie KW stały na tej samej drodze, tylko bardziej na zachód. Wszystkie musiały paść ofiarą indywidualnych niemieckich akcji pionierów, dział przeciwlotniczych 8,8-cm-FlaK czy innej artylerii.

Główny atak Kampfgruppe "Seckendorff" po południu 24 czerwca 1941 r. zwiększonymi siłami obejmujący artylerię w celu eliminacji czołgów KW stojących na drodze z Rosieni do rzeki Dubysy; Niemcy powstrzymywali natarcie Sowietów do wieczora, kiedy to Armia Czerwona wyprowadziła kontratak stopujący, a atak plutonu czołgów KW doprowadził do rozjechania baterii dział przeciwpancernych
Źródło: Technika Wojskowa Historia - 06/2017 (48)
Spośród zwalczanych czołgów typu KW jeden padł ofiarą nieznanego Oberleutnanta, który miał podłożyć pod niego minę przeciwpancerną i w ten sposób go unieruchomić. Innego KW miał obezwładnić Leutnant Ekhart z Infanterie-Regiment 114 (mot.), który na ochotnika podszedł pod sowiecki czołg i zerwał mu gąsienicę wiązką granatów, a następnie ładunkiem wybuchowym uszkodził mu działo. Po jego unieruchomieniu około godz. 13:00 wyprowadzono naprzeciw niego haubicę 10,5 cm leFH 18 i bezpośrednim strzałem zniszczono go bezpowrotnie. Później to samo udało się powtórzyć przy innym KW, tym razem za pomocą dział 8,8-cm-FlaK, które z resztą unieszkodliwiły kilka kolejnych ciężkich czołgów wroga, co z resztą odnotowano około godz. 17:30 w dowództwie korpusu. Jednym z nich nie mógł być bynajmniej pojedynczy i "legendarny" KW-2, który miał stać na drodze Rosienie-Katauskiai, wykorzystując przyległy las do osłony. O takowym Niemcy dowiedzieli się dość niespodziewanie, gdyż wjechała na niego ciężarówka transportująca jeńców pod nadzorem tylko jednego podoficera. Można przyjąć, iż niemiecki pojazd padł ofiarą "legendarnego" KW-2, ale trzeba podkreślić, że nie jest to pewne, gdyż w okolicy znajdowały się liczne sowieckie siły pancerne, w tym zapewne kilka innych czołgów KW, z których jeden mógł zniszczyć niemiecką ciężarówkę. Samochód ten jechał z przyczółku nad rzeką Dubysą, obsadzonego przez Kampfgruppe "Raus", do Rosieni, ale w pewnym momencie dostał strzała nie wiadomo skąd, który zniszczył ciężarówkę, zabił kilku żołnierzy, a ci co przeżyli - uciekli. Jeden z dwóch Niemców, którzy przeżyli starcie z "Legendą" wrócił na przyczółek, aby poinformować kolegów o pułapce. Nie uchroniło ich to jednak przed stratami, bowiem ku Kampfgruppe "Raus", ruszyła kolumna zaopatrzeniowa, która nadziała się na ten KW-2 i w wyniku ostrzału straciła dwie ciężarówki spośród prawdopodobnie dwunastu. Ocalałe samochody wycofały się najprawdopodobniej do Rosieni i poinformowały o "blokadzie". W wyniku tego do jej usunięcia skierowano pluton dział 5-cm-PaK 38 z 1./Panzerjäger-Abteilung 41 (legenda głosi o całej baterii, ale nie znajduje to potwierdzenia w źródłach historycznych) dowodzony przez Oberleutnanta Hakenauera. Dwa działa ostrzelały KW-2 z około 200 do 600 m (w zależności od źródła), uzyskując 8 trafień, ale czołg w pewnym momencie obrócił wieżę, odpowiedział ogniem i je zniszczył. Wychodzi na to, że ta wymiana ognia mogła mieć miejsce jeszcze przed południem, kiedy to 1./Panzerjäger-Abteilung 41 została skierowana do akcji. To z kolei potwierdza tezę, iż KW-2 dotarł na miejsce blokady rankiem, w następstwie sowieckiego uderzenia z godz. 4:00. Musiał być to jeden z czołgów ciężkich należących do 4. Pułku Czołgów skierowanych do natarcia wzdłuż zachodniego brzegu rzeki Dubysy na północ, ku przeprawie obsadzonej przez Kampfgruppe "Raus". Pododdział tam działający najprawdopodobniej wydzielił pojedynczy czołg do osłony własnych tyłów i odcięcia niemieckiej komunikacji.

 Działania Niemców z rana 25 czerwca 1941 r. - atak Kampfgruppe "Koll" ku Kampfgruppe "Raus" zajmującej przyczółek na Dubysą, w celu zniszczenia dwóch blokujących drogę czołgów KW, w tym legendarnego KW-2
Źródło: Technika Wojskowa Historia - 06/2017 (48)
Kiedy dowództwo dywizji zameldowało o klęsce swojego plutonu, do zniszczenia KW-2 skierowano kolejne działa. Tym razem były to haubice 10,5 cm leFH 18, a właściwie jedna haubica (a nie cała bateria, jak jest w legendzie), co nie mogło przynieść spodziewanego efektu. Ostatnia nadzieja spoczywała na przeciwlotniczych 8,8-cm-FlaK 36 najpewniej z 1./Flak-Regiment 3, przydzielonej Kampfgruppe "Koll" przez dowództwo XXXXI. Armee-Korps, ale jak się okazało - Niemcy dalej olewając temat - posłali tam znów pojedynczą sztukę. Akcja z jej wykorzystaniem okazała się ponownie mało udana, bo gdy obsługa ustawiała działo do strzału jakieś 500 m od KW-2, ten obrócił wieżę i wystrzelił, niszcząc je jednym pociskiem. Najwcześniej mogło mieć to miejsce pomiędzy godz. 13:00 a 14:00. W końcu chciano zniszczyć KW-2 za pomocą pionierów, ale w wyniku ostrzału - nie mogli podejść do tego czołgu ciężkiego. Ostatecznie następnego dnia rano - 25 czerwca 1941 r., w wyniku akcji Panzer-Abteilung 65, udało się zniszczyć "Legendę". Niemcy w końcu wykazali się sprytem i użyli PzKpfw 35(t) jako przynęty. Jego zadaniem było odwrócenie uwagi załogi sowieckiego czołgu, a w tym czasie artylerzyści z Panzer-Abteilung 65 mieli rozstawić 8,8-cm-FlaK 36 i zaatakować od tyłu. Plan się powiódł - kiedy sowieci zajęli się próbą ostrzelania lekkego niemieckiego czołgu, artylerzyści wystrzelili pocisk przeciwpancerny. Zaliczono skuteczne trafienie, ale wieża czołgu zaczęła się obracać w stronę obsługi działa, która natychmiastowo oddała dwa kolejne strzały. Co prawda wieża już nie ruszyła, ale wbrew oczekiwaniom - czołg się nie zapalił. Aby się upewnić - wystrzelono jeszcze czterokrotnie. Gdy było już pewne, że sowiecka maszyna nie będzie więcej stwarzała zagrożenia, Niemcy podeszli do niej i ku zdumieniu odkryli, że tylko dwa pociski z działa kalibru 8,8 cm przebiły pancerz. Nagle zaczęła ruszać się klapa od włazu na wieży. Jeden z pionierów zachował zimną krew i wsunął granat do dziury po pocisku. Po głuchym wybuchu otworzono włazy i Niemcom ukazało się sześć ciał załogi. Była godzina 10:00 25 czerwca 1941 r.

Niemieccy żołnierze przy "Legendzie"; według rosyjskiego historyka i redaktora naczelnego czasopisma Фронтовая иллюстрация Maksima Kolomietsa (z którego zbirów owe zdjęcie pochodzi), nie był to KW-2, a KW-1 należący do 3. kompanii I. batalionu 4. Pułku Pancernego z 2. Dywizji Pancernej, co ma potwierdzać poniższa fotografia; czy to faktycznie ten czołg, nie wiadomo, ale ilość niemieckich żołnierzy przy nim daje do myślenia; jednak faktem jest, że przy drodze zakopano sześciu sowieckich tankistów, co potwierdza ekshumacja z 1965 r., a załoga KW-1 liczyła pięć osób; można teraz snuć domysły, że albo był to faktycznie KW-2, albo Niemcy zakopali tam jeszcze kogoś z obrony czołgu lub specjalnie w celach dezinformacyjnych, bo jeżeli przez 22 godziny nie mogli poradzić sobie z gorzej opancerzonym i słabiej uzbrojonym KW-1, no to cóż...
Źródło: https://www.wearethemighty.com/articles/this-lone-soviet-tank-was-ready-to-fight-the-entire-nazi-invasion-of-russia
W opracowaniach historycznych można przeczytać, iż Kampfgruppe "Koll" miała dotrzeć do Kampfgruppe "Raus", nawet jeśli wiązałoby się to z koniecznością podjęcia walki. Kampfgruppe "Raus" miała wyjść ze swojego przyczółka i w wyniku ofensywy - ułatwić kolegom zadanie. Celem dla tych obu związków taktycznych nie był jednak samotny KW-2, bo tym miał się zająć wspomniany wcześniej Panzer-Abteilung 65. Jak można wyczytać w raporcie z dnia 25 czerwca 1941 r. "Panzer-Abteilung 65 pokonał ciężki nieprzyjacielski czołg przy drodze przemarszu Kampfgruppe 'Raus', zamykając tamtejsze dalsze oddziały nieprzyjaciela. Kampfgruppe wyrwała się z Katauskiai". Sam opis z niemieckiego raportu może i nie jest szczegółowy oraz generuje wiele niejasności, ale wydaje się wyraźnie wskazywać na walki prowadzone na północno-wschodniej drodze ku rzece i wokół przyczółku obsadzonego przez Kampfgruppe "Raus", w trakcie których Niemcy mieli zniszczyć kilka czołgów KW zgrupowanych tam wraz z innymi pododdziałami. Do tych pojazdów trzeba zaliczyć ten "legendarny" KW-2.
W wyniku akcji Panzer-Abteilung 65 poległa cała załoga KW-2 i być może jeszcze kilku żołnierzy go osłaniających, o ile nie opuścili swoich stanowisk w nocy. Nieopodal czołgu pochowano sześciu, których uznaje się za załogę tegoż pojazdu. Według naocznego świadka - Povilasa Tamutisa mającego wtedy 14 lat, mieszkającego zaledwie kilometr od tych wydarzeń "Niemcy usunęli ten czołg z drogi, żeby nie przeszkadzał w przejściu, a następnego dnia przywieźli Żydów z Rosieni i zmusili ich do wyciągnięcia zabitych z czołgu oraz wykopania dla nich masowego grobu tuż przy drodze. Tam została zakopana cała załoga, ale wcześniej zabrano im wszystkie dokumenty".
Warto jeszcze wspomnieć o tym, dlaczego on tam właściwie cały czas stał i nie próbował manewrować?  Wydaje się być to w miarę oczywiste - Sowietom zabrakło paliwa, którego nie miał kto im dostarczyć. Pan Povilasa Tamutisa widział sowieckich tankistów, którzy pytali miejscowych, gdzie można zatankować. Co się stało z sowieckim czołgiem? Według innego świadka został on przetransportowany do Rosieni, gdzie stał do 1944 r. w centrum miasta, niedaleko posterunku policji. W 1965 r. przeprowadzono ekshumację pochowanej przy drodze załogi, po której udało się ustalić tożsamości dwóch żołnierzy: P.W. Jereszowa i W.A. Smirnowa.

Znaleziona podczas ekshumacji z 1965 r. łyżka należąca do A.W. Smirnowa z załogi "legendarnego" czołgu; oprócz tego odnaleziono także długopis, kolejną łyżkę z inicjałami "S.N" oraz papierośnicę w której znajdowało się zaświadczenie z Powiatowego Komitetu Wojskowego w Pskowie na nazwisko Pawieł W. Jereszow wydane 11 lutego 1940 r.
Źródło: https://www.mk.ru/social/2015/04/29/odin-den-iz-zhizni-klimenta-voroshilova.html
Tymczasem bitwa pod Rosieniami pomału wygasała, a jej główne walki przeniosły się na na wschodni brzeg rzeki, gdzie dostrzeżono w końcu kleszcze niemieckiego okrążenia. Rozpoznanie lotnicze wciąż raportowało o potencjalnych ruchach wroga za Dubysą, informując o około 30 czołgach ciężkich i artylerii. Gdy 25 czerwca 1941 r. dowództwo 6. Panzer-Division ogarnęło w końcu, że Sowieci rozpoczęli ostateczny odwrót w wyniku ich otoczenia, najpierw wydało rozkaz ataku dla czołowych Kampfgruppe "Raus" i "Seckendorff" przez rzekę, zaraz potem pchnięto do przodu Kampfgruppe "Koll", a ostatecznie całą dywizję. Było jednak za późno. Sowiecka 2. Dywizja Pancerna już o świcie podjęła działania na nowym dla niej kierunku natarcia. Zaciskające się coraz bardziej niemieckie okrążenie zmusiło Sowietów do kontrnatarcia na Rosienie już w nocy z 24 na 25 czerwca, mimo że już raz ponieśli tam klęskę. Znów użyto czołgów KW jako taranów, ale Niemcom udało się je wszystkie zniszczyć. Na koniec w lesie przy skrzyżowaniu dróg pod Petkūniškiai Kampfgruppe "Koll" trafiła na dwa unieruchomione czołgi KW, które miały osłaniać cofające zgrupowania Sowietów. Oba zostały wysadzone przez niemieckich pionierów. Po zakończeniu walk, w celu ewentualnej obrony wysunięto do przodu dwie haubice 10,5 cm leFH 18 z Artillerie-Regiment 59.

Porzucony w terenie czołg KW-2; wydaje się, że pojazdy te nie odegrały większego znaczenia w bitwie pod Rosieniami, gdyż zapewne było ich tam jedynie kilka sztuk
Źródło: Technika Wojskowa Historia - 06/2017 (48)
Bezprecedensowe zwycięstwo
Bitwa pancerna pod Rosieniami pomiędzy niemiecką 6. Panzer-Division a rosyjską 2. Dywizją Pancerną trwała już dwa dni, choć z punktu widzenia sowieckiej ofensywy - skończyła się wieczorem 25 czerwca 1941 r. Wydaje się jednak, że starcie to trzeba rozpatrywać tylko w kontekście działań pod miejscowością Rosienie, gdzie je faktycznie rozstrzygnięto. Przed południem 25 czerwca na wschodnim brzegu rzeki Dubysy toczyły się odmienne działania resztek wojsk sowieckich, które nawet nie podejmowały walki, a raczej starały się uciec z niemieckiego okrążenia, porzucając przy tym masę sprzętu.
Trzeba powiedzieć jasno - pod Rosieniami Sowieci ponieśli klęskę absolutną, nawet jeśli nie zgadzają się z tym rosyjscy historycy, którzy jakoś nie potrafią sformułować takiej tezy. Co więcej, walczący w tamtym obszarze doskonale zdawali sobie z tego sprawę. W meldunkach i raportach Armii Czerwonej można przeczytać, że zniszczono Niemcom 40 czołgów, 40 dział i od 40 do nawet 100 motocykli - wszystko to za cenę straty całej dywizji pancernej, która dodatkowo była bardzo dobrze wyposażona. Mało tego, Sowieci nie osiągnęli ani jednego założenia nawet na stopniu taktycznym. Za jedyny sukces można uznać związanie bojem 6. Panzer-Division, ale w takiej sytuacji jaka wytworzyła się na Dubysą, wygrana z połowy dnia nie miała żadnego znaczenia.
Z drugiej strony Niemcy odnieśli pewny sukces. Początkowo donoszono, iż w walce zniszczono ponad 100 czołgów, 400 ciężarówek i 30 dział wroga, co potwierdza zapis dowództwa XXXXI. Armee-Korps z wieczora 25 czerwca 1941 r. Odnotowano tam, że w bitwie pancernej o rzekę Dubysę przeciwnik stracił 115 czołgów, jednak następnego dnia - po dokładnych obliczeniach - wyszło ich aż 186 zniszczonych lub zdobytych, w tym 29 ciężkich. Do tego trzeba dodać szacunkowe 30% wysadzonych w powietrze lub opuszczonych przez załogi w związku z ugrzęźnięciem w błocie.

Zapis dowództwa XXXXI. Armee-Korps z 26 czerwca 1941 r. informujący o zadanych stratach wrogowi, w tym zniszczeniu lub zdobyciu 186 czołgów
Źródło: https://forum.axishistory.com/download/file.php?id=257600&sid=c8cc82684c7ec6d8db9091679d4ba675&mode=view
Dane te współgrają z zapisem Fremde Heere Ost (Wydział Obcy Armii Wschód), w którym pod datą 26 czerwca 1941 r. podsumowując bitwę stwierdzono, że przeciwnik stracił około 260 czołgów, w tym 24 ciężkie, 600 pojazdów i 47 dział. Niemcy wzięli do niewoli także pewną liczbę sowieckich żołnierzy i nie jest prawdą, jakoby było to 25 osób dziennie, w związku z ich dużą walecznością. Tak przedstawiają się dane 6. Panzer-Division z całego okresu bitwy, łącznie z walkami po przekroczeniu rzeki Dubysy (26-27 czerwca 1941 r.):
  • 23 czerwca: 123 jeńców, zniszczone: 7 dział przeciwpancernych 
  • 24 czerwca: 36 jeńców, zniszczone: 3 działa przeciwpancerne
  • 25 czerwca: 90 jeńców, zniszczone: 5 dział przeciwpancernych, 12 czołgów, 12 samochodów
  • 26 czerwca: 150 jeńców, zniszczone: 2 działa przeciwpancerne, 34 czołgi, 246 samochodów
  • 27 czerwca: 100 jeńców, zniszczone: 34 czołgi, 122 samochody
Za okres samej bitwy pod Rosieniami Niemcy wzięli zatem 249 jeńców i zniszczyli 15 dział. Pewne jest, że na zachodnim brzegu Dubysy straty sprzętowe Sowietów były niewielkie, gdyż był to rejon zaopatrywany zza rzeki i dopiero po jej przekroczeniu pododdziały 6. Panzer-Division przejęły park maszynowy wroga. Wartą odnotowania jest niewielka liczba jeńców, biorąc pod uwagę, że sowiecka jednostka mogła liczyć od 6 000 do 9 000 żołnierzy. Nawet jeśli przyjmiemy, iż spora część z nich dostała się do niewoli innych niemieckich dywizji podczas prób przebicia się z 25 i 26 czerwca, to i tak należałoby się spodziewać około 2 000 do 3 000 zabitych pod Rosieniami. W porównaniu do jeńców jest to liczba o wiele większa, co daje do myślenia.

Czołg KW-1 zmasakrowany przez niemiecką artylerię pod Rosieniami
Źródło: http://wwii.space/wp-content/uploads/2019/08/image005-19.jpg
Kolejną ciekawą rzeczą jest to, że początkowo Niemcy nie odnotowali żadnych zadanych strat w czołgach, a przecież 2. Dywizja Pancerna traciła na bieżąco swoje czołgi lekkie, które przerzucała za Dubysę. W wyniku tego po niecałych dwóch dniach walk Rosjanom zostało ich tylko około 10 sztuk. Te 12 czołgów odnotowanych w dokumentacji 6. Panzer-Division odnosi się prawie na pewno do czołgów ciężkich typu KW, w rzeczywistości zniszczonych pomiędzy Rosieniami a rzeką Dubysą w dniach 24-25 czerwca 1941 r. Jeżeli faktycznie Niemcy wyeliminowali 12 z nich, a Sowieci do walki wystawili 51 szt. - to wynika z tego, że 18 kolejnych tego typu maszyn utracono w podmokłym terenie, tak jak to odnotowano w niemieckich raportach.
Za sukces zniszczenia całej dywizji pancernej Niemcy zapłacili stratą 185 żołnierzy (w tym 71 zabitych i 18 zaginionych). Najwięcej z nich poległo w czasie najcięższych walk 24 czerwca. Straty w czołgach ograniczyły się zaledwie do maksymalnie 10 maszyn. Sam II./Panzer-Regiment 11 miał stracić tylko dwa i to nie bezpowrotnie, bo nadawały się do użytku po remoncie. Najwięcej ubytków odnotował Kradschützen-Bataillon 6, który faktycznie poniósł ciężkie straty - zniszczono lub zdziesiątkowano jego dwie kompanie, nie licząc własnych pododdziałów wsparcia. Utracono także kilkadziesiąt samochodów i kilkanaście dział przeciwpancernych, szczególnie 3,7-cm-PaK 36.
Jak widać bitwa pod Rosieniami była dla Armii Czerwonej totalną porażką, podobnie jak wszystkie inne z tej fazy operacji "Barbarossa". Tymczasem w wielu nie tylko sowieckich opracowaniach, ale także i tych wydawanych na Zachodzie i w Polsce podkreśla się, że bitwa ta była przejawem waleczności i oporu Sowietów, a Niemcy wygrali ją przypadkiem. Dodatkowo sugerują one, że kontakt z czołgami ciężkimi typu KW spowodował taki szok, że niemal cała niemiecka dywizja pancerna załamała się. Symbolem tego wszystkiego był i nadal jest "legendarny" KW-2, samotnie powstrzymujący - w zależności od opracowania - pułk pancerny, dywizję pancerną, a nawet cały korpus!
Źródło stworzenia tej legendy jest bardzo ciekawe. Nie dziwi fakt, iż wywodzi się ona z sowieckiej propagandy. Incydent z KW-2 na drodze z Rosieni do Katauskiai po raz pierwszy zostało opisane przez Generalobersta Erharda Rausa w 1953 r., ale na cały świat rozsławił go Steven Zaloga w broszurze o czołgu KW napisanej dla "Osprey Observer". Obie prace koncentrują się właśnie na tej potyczce, spychając całą bitwę pod Rosieniami do roli marginalnej. Szczególnie wyraźne jest to w przypadku prac rosyjskich, których autorzy ochoczo powielają propagandowe informacje o "legendarnym" KW-2, nie szczędząc w opisach absurdalnych wydarzeń.

Przerwa w działaniach jednego z batalionów 6. Panzer-Division uzbrojonego w PzKpfw 35(t), który widnieje na zdjęciu, koniec czerwca 1941 r.
Źródło: Technika Wojskowa Historia - 06/2017 (48)
Podsumowanie i wnioski 
Nie zmienia to jednak faktu, że walki z ciężkimi czołgami KW-1 i KW-2 pod Rosieniami wywarło na Niemcach ogromne wrażenie. Były to jedne z pierwszych starć z tymi pojazdami i szybko okazało się, że Heer i Waffen-SS nie dysponują odpowiednimi czołgami do ich zwalczania z większego dystansu. Gdyby nie pomoc Luftwaffe i artylerii, Panzerwaffe miałaby bardzo utrudnione zadanie. Jak odnotowano w raporcie XXXXI. Armee-Korps z 23 czerwca 1941 r., podstawowe działa przeciwpancerne kal. 3,7 cm oraz 5 cm były niewystarczające do ich niszczenia, nawet wykorzystując amunicję podkalibrową. Natarcia grup czołgów KW wspieranych przez piechotę były piorunujące, a raporty o takich wydarzeniach docierały aż do Berlina. Po pierwszych unieruchomieniach czołgów typu KW z 24 i 25 czerwca Niemcy dokonali ich inspekcji. O efektach szybko raportowano "do góry". Okazało się, że są to wozy uzbrojone w armaty 7,62 cm oraz 15,2 cm i ważą około 50 ton przy pancerzu grubości 80-85 mm, a ich załogi liczyły od 5 do 6 żołnierzy.
Jeśli jednak pominiemy aspekt techniczny KW, łącznie z legendą tego samotnego KW-2, a skupimy się tylko na bitwie pod Rosieniami, to to co na papierze wydaje się potężną i dająca przewagę bronią Armii Czerwonej - w rzeczywistości świadczy o jej dużej nieudolności. Z dostępnych danych wynika, że Sowieci nie byli w stanie przeprowadzić ani jednego zorganizowanego ataku czy kontrataku na przyczółku nad rzeką Dubysą, a wszelkie zamieszanie jakie wywołały czołgi ciężkie, wynikało z przypadkowego ich rozproszenia. Można przyjąć, że pod Rosieniami Sowieci wykorzystali z pięć plutonów czołgów KW, ale tylko na drodze z Rosieni do rzeki Dubysy jednocześnie zastosowali dwa z nich razem (to te 7-8 czołgów wspomniane przez Niemców). Co więcej, pojazdy te nie ciągnęły natarcia sił sowieckich, najpewniej z powodu braku łączności, zgrania i ogólnego słabego wyszkolenia na poziomie operacyjnym i dowódczym. Przecież można było wykonać ataki siłami całej kompanii, wykonującej jedno uderzenie po drugim, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że 6. Panzer-Division mogła równie dobrze nazywać się 6. Papier-Division, patrząc na jej uzbrojenie. A tak Rosjanie ograniczyli się do ostrzeliwania niemieckich okopów i przez to niemiecka dywizja nie została nawet odrzucona, o rozbiciu nie wspominając. Faktem jest, że Sowieci doprowadzili do chwilowej paniki wśród niemieckich jednostek, a nawet częściowo udało im się odciąć Kampfgruppe "Raus", a Kampfgruppe "Seckendorff" rozjechać, ale obie z nich nie zostały zniszczone. Niemcy szybko uporali się z chwilowym kryzysem i z miejsca podjęli właściwe kroki, aby zapewnić sobie zwycięstwo. Odejmując kilka krótkich epizodów - Niemcy cały czas trzymali kontrolę nad przebiegiem bitwy, działali elastycznie i z wyczuciem, nie poddając się miażdżącej przewadze jaką stwarzały czołgi KW.

Przechadzając się po okolicy miejscowości Rosienie w dniach 23-25 czerwca 1941 r. można było trafić na zniszczone sowieckie czołgi ciężkie KW-1 i - w mniejszej ilości - KW-2
Źródło: https://e-libra.ru/files/books/2019/02/19/414709/Autogen_eBook_id9.jpg
Po stronie sowieckiej brak było jakichkolwiek czynników, które pozwoliłyby uzyskać przewagę w bitwie. Wynikało to albo ze słabego przygotowania taktycznego, albo z niskich umiejętności dowódczych. Dla przykładu: rosyjska artyleria owszem, ostrzeliwała niemieckie pozycje, ale zupełnie pominęła PzKpfw IV, które strzelały do czołgów KW. Zamiast wykorzystać swoje czołgi ciężkie do niszczenia niemieckich dział przeciwpancernych w celu torowania drogi dla czołgów lekkich - Sowieci woleli je rozjeżdżać. Dlatego też plutony KW działały samodzielnie i raczej bez rozpoznania. Tak oto stopniowo 2. Dywizja Pancerna zaczęła się wykrwawiać, a szalejący pancerniacy w czołgach KW-1 i KW-2 jeździli po okolicy, bezsensownie zagrzebując się w błocie. Do dziś nie wiadomo kto wpadł na tak genialną taktykę rozjeżdżania niemieckich dział i taranowania pojazdów, ograniczając ostrzał do minimum. Przez takie działania niemieccy czołgiści poczuli się pewniej, bo zdawali sobie sprawę z nieudolności przeciwnika. Zdumiewający jest fakt, że chociażby pluton KW nie zdziesiątkował kontratakującego II./Panzer-Regiment 11 wyposażonego głównie w lekkie PzKpfw 35(t) w sytuacji, gdzie niemal każdy celny strzał z działa 7,62 cm powinien co najmniej unieruchomić czołg czeskiej produkcji, a nawet PzKpfw IV, który jeszcze wtedy nie mógł się pochwalić w miarę grubym pancerzem. Niewielkie straty Niemców wśród ludzi i sprzętu świadczy o ich ogromnej przewadze w wyszkoleniu na stopniu operacyjno-dowódczym.

W bitwie pod Rosieniami bardzo duża rolę odegrała niemiecka artyleria; poniżej działo przeciwlotnicze 8,8-cm-Flak 36
Źródło: https://topwar.ru/uploads/posts/2018-07/thumbs/1531492581_01.jpg
Na sam koniec warto zastanowić się, co w istocie było najbardziej kluczowe w bitwie pod Rosieniami. Wydaje się, że w starciach pancernych najważniejszą rolę odgrywają czołgi, jednak w tym przypadku nie ma to potwierdzenia, gdyż lepiej opancerzone i uzbrojone KW ani nie zniszczyły Niemców, a czołgi Heer także nie zatrzymały Sowietów. Ci nie wiadomo czemu użyli swoich najlepszych pojazdów do eliminowania... niemieckich motocykli, a Niemcy po prostu mieli za słabe czołgi do równorzędnej walki. Stąd też w bitwie pancernej pod Rosieniami najważniejszą rolę odegrała artyleria i to tylko niemiecka, którą wykorzystano po mistrzowsku - zgodnie z wcześniejszymi doświadczeniami i przedwojennymi założeniami taktycznymi.
Nie oznacza to jednak, że za zwycięstwo Niemców odpowiadają dwie czy trzy baterie dział. Należy mieć świadomość, że cała 6. Panzer-Division przyczyniła się do zniszczenia 2. Dywizji Pancernej, ale równie duże uznania powinny przypaść lotnikom z Luftwaffe. Sowieckie pododdziały znajdowały się pod nieustanną kontrolą samolotów zwiadowczych, która kończyła się nalotami "Stukasów", ograniczając działania Armii Czerwonej. Ten aspekt bitwy jest nagminnie pomijany w opracowaniach na jej temat, a jedyne co się wspomina, to rzekome żądania dowódcy 6. Panzer-Division dotyczące wsparcia "Stukasów" w zniszczeniu "legendarnego" KW-2, a ma on o wiele większe znaczenie dla jej zrozumienia. Niestety dla Rosjan, bitwa pod Rosieniami ani nie była współczesnymi Termopilami, ani chociażby Wizną.

Miejsce "legendarnego" starcia z czołgiem KW-2 ponad 70 lat później wskazuje Pan Maksim Kolomiets, który uważa, że był to KW-1
Źródło: https://www.mk.ru/social/2015/04/29/odin-den-iz-zhizni-klimenta-voroshilova.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz