środa, 4 grudnia 2019

"Szmajser" nie od Schmeissera - MP 38 i MP 40

MP 38 oraz jego bezpośrednie rozwinięcie - MP 40 - to najsłynniejsze i najliczniejsze pistolety maszynowe, jakich używali Niemcy podczas II wojny światowej. Jak na tamte czasy były to bardzo nowoczesne i innowacyjne konstrukcje, które jednak miały swoje wady. Jaka była ich geneza? Z czego wynikały te innowacje? Jak sprawdzały się w boju? Dlaczego błędem jest nazywanie ich "schmeisser"? O tym wszystkim w dzisiejszym artykule.

Problem i próba rozwiązania
Konstruktorzy broni w czasach Cesarstwa Niemieckiego mieli chyba najbardziej utrudnione zadanie w dziejach rozwoju jakichkolwiek konstrukcji. Pruskie władze wojskowe - istny beton na polu innowacji - były niesamowicie trudne do przekonania o jakichkolwiek rozwiązaniach ułatwiających prowadzenie walki. Jednak zdarzały się wyjątki. W czasie Wielkiej Wojny Hauptmann Hans Piderit badał zagadnienia dotyczące przydatności w boju lekkiej, przenośnej broni maszynowej, o dużej sile ognia i wystarczającej mocy obalającej. Jego raport z wiosny 1916 r. był na tyle entuzjastyczny, że przekonał pruską Gewehr-Prüfungskommission (Komisję Doświadczalną Broni Piechoty) do poparcia dość rewolucyjnego zagadnienia wprowadzającego tego typu broń do zadań szturmowych, a nie tylko wspomagających. Słusznie założono, że jeśli udałoby się przeciwnika przycisnąć ogniem ciągłym, to łatwiej byłoby zająć jego okopaną pozycję za pomocą kilku granatów, bo pozwoliłoby to na podejście znacznie bliżej niż strzelając z powtarzalnego Gew98 czy Kar98AZ. Problem polegał na tym, że żeby to wszystko uzyskać, trzeba było mieć odpowiednią broń - a tej armia niemieckie nie miała.

Żołnierz Wehrmachtu celujący z MP 40; takie trzymanie tego pistoletu maszynowego było błędem, gdyż powodowało zacięcia
Źródło: https://i.pinimg.com/originals/af/6c/77/af6c774d892f165bc748a7bc9872d4fc.jpg
Co prawda od 1914 r. był już dostępny pierwszy w historii pistolet maszynowy konstrukcji Włocha Abiela Revelli, czyli Officine di Villar-Perosa kalibru 9 mm na nabój 9x19 mm Glisenti, jednak skopiowanie go nie wchodziło w grę. GPK z góry odrzuciła broń nieposiadającą zamka ryglowanego, a pod warsztat wzięto biedny P.08, którego usilnie próbowano przekształcić na pistolet strzelający ogniem ciągłym biorąc jego wersję długolufową L.P.08, dodając jej kolbę oraz skomplikowany, bębnowo-pudełkowy magazynek na 32 naboje 9x19 mm. Masa zamka i jego krótka droga spowodowały jednak, że nie dało się zejść z szybkostrzelności poniżej 1 200 szt./min., a przy takim tempie magazynek nie nadążał z podawaniem nabojów, co z kolei prowadziło do zacięć i pustych przelotów zamka, gdy ten nie miał czego "zagarnąć" i ryglował się na pustej komorze. To wszystko spowodowało, że GPK niechętnie musiało zrezygnować z tego pomysłu i rozpisać konkurs wśród cywilnych konstruktorów broni. Spośród wielu chętnych do realizacji wybrano dwóch: Andreasa Schwarzlose z Berlina oraz Hugo Schmeissera z Suhl.

L.P.08 w wersji maszynowej z nieporęcznym magazynkiem "ślimakowym" oraz doczepianą kolbo-kaburą
Źródło: http://www.lugerforum.com/images/ArtilleryStock.jpg
MP 18/I
Hugo Schemisser był synem słynnego niemieckiego konstruktora broni, a szczególnie wczesnych pistoletów samopowtarzalnych - Louisa Schmeissera. W 1905 r. młody Hugo odziedziczył po nim stanowisko kierownika oddziału produkcji broni w zakładach Theodor Bergmann Industrie-Werke z Gaggenau, z siedzibą w Suhl. Właściciel firmy patentował wszystkie wynalazki swoich konstruktorów w swoim imieniu, dlatego właśnie wszystkie bronie wymyślone przez Schmeissera, znane są jako Bergmanny. Louis Schmeisser, który musiał sam utrzymać trójkę dzieci, ledwo wiązał koniec z końcem, a Theodor Bergmann czerpał pokaźne zyski z jego pomysłów. Ta sytuacja spowodowała, że stary Schmeisser odszedł w celu znalezienia lepiej płatnej pracy, którą zagwarantowały mu zakłady Rheinmetall. Nauczyło to Hugo Schmeissera żeby pilnować, aby wszelkie patenty wymyślone przez niego, były zgłaszane pod prawidłowym nazwiskiem.
Wiosną 1917 r. GPK wybrała do produkcji pistolet maszynowy Schmeissera - MP 18/I z przygotowaniem produkcji na 50 000 sztuk. Wniosek patentowy (patent nr DRP319035) na tę broń złożono 30 grudnia 1917 r. w imieniu Bergmanna, ale tym razem to Hugo Schmeisser wpisany był jako jej jako konstruktor, co nie zmienia faktu, że do dziś wiele opracowań historycznych nazywa ten pistolet maszynowy "Bergmannem", co jest błędem, chociaż właśnie to nazwisko wybite jest na komorze zamkowej z racji zakładów producenta.

MP 18/I konstrukcji Hugo Schmeissera, a produkcji zakładów Theodor Bergmann Industrie-Werke, przez co mylnie nazywa się go "Bergmannem"
Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/85/Bergmann_MP18.1.JPG
MP 18/I to broń dość skomplikowana, ale początki zawsze bywają trudne. Ten pistolet maszynowy wyposażono w drewniane łoże połączone zawiasem z rurową komorą zamkową, w której zamek porusza się napędzany wąską sprężyną powrotną na żerdzi, mieszczącą się wewnątrz tulei oddzielnej od zamka wraz z iglicą. Ktoś zapyta: a po co tak to rozdzielać? Śpieszę wyjaśnić - rozwiązanie to miało jedynie technologiczne znaczenie, gdyż funkcjonalnie obie części pełnią rolę zamka z iglicą stałą, ponieważ bezwładność zapobiega ich rozdzieleniu przy ruchu przód-tył. Taki dwudzielny zamek był charakterystyczny dla wszystkich późniejszych pistoletów maszynowych konstrukcji Hugo Schmeissera i stał się rozwiązaniem z nim utożsamianym, co było jedną z przyczyn późniejszego zamieszania z ustaleniem pochodzenia MP 38 i MP 40.
Wprowadzenie do użytku bojowego MP 18/I było utrudnione poprzez niewielką zdolność produkcyjną zakładów Bergmanna. Zgodnie z raportami z 18 listopada 1918 r., czyli tydzień po zakończeniu Wielkiej Wojny, wykazanych jest zaledwie 10 000 sztuk, czyli pięć razy mniej niż pierwotnie zamówiono. Zakończenie konfliktu nie spowodowało jednak, że zaprzestano wytwarzania i dostarczania tych pistoletów maszynowych. Zanim podpisano traktat wersalski i zanim wszedł on w życie 28 czerwca 1919 r. zakazując m.in produkcji broni samoczynnej z wyłączeniem znanej już licencjonowanej fabryki Simson, Bergmann wyprodukował jeszcze 25 000 MP 18/I, co jak łatwo policzyć, daje ich łączną sumę na poziomie 35 000 egzemplarzy, przy czym Aliantom zgłoszono jedynie 10 000 szt., a resztę ukryto na "lepsze czasy". Taka ilość została rozdzielona na nowo powstałą Reichswehrę oraz liczne formacje policyjne i gdyby nie sukcesy organizacji paramilitarnych i policyjnych w walce z komunistami w latach 20. w Berlinie i Bawarii, to zapewne broń ta zniknęłaby w zapomnieniu.

Modyfikacja MP 18/I, czyli MP 18/IV z pudełkowym magazynkiem na 20 nabojów 9x19 mm
Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/dd/MP18VWM.jpg?1575226339412
Zakończenie produkcji nie kończy jednak historii Hugo Schmeissera. Już na początku 1918 r. proponuje on, aby zamienić ciężki i nieporęczny magazynek bębnowo-pudełkowy na lekki i prosty magazynek pudełkowy na 20 nabojów. Oczywiście GPK z góry odrzuciła ten pomysł, bo gdzie to tak zmniejszać pojemność aż o 12 sztuk, no i co zrobić z tyloma zalegającymi w magazynach magazynkami "ślimakowymi"? Po Wielkiej Wojnie, zanim zakłady Bergmann zamknięto, Schmeisser opracował modyfikację swojej broni - MP 18/IV, gdzie zastosował odrzucony dwurzędowy magazynek o jednopozycyjnym wprowadzeniu nabojów, co jednak wymagało całkowicie zmienionego gniazda magazynka. Od teraz było ono prostopadłe do osi lufy, a nie skierowane ukośnie do tyłu, jak w pierwotnej wersji. Oprócz tego na nowym magazynku wybito puncę "System Schmeisser" i po raz pierwszy nazwisko tego konstruktora znalazło się na projektowanej przez niego broni. Jako od tej pory już z niej nie zeszło, to utarło się przekonanie, iż "niemiecki pistolet maszynowy = Schmeisser".
Po wojnie zakłady Bergmanna w tajemnicy rozpoczęły produkcję seryjną MP 18/IV w Szwajcarii, eksportując tę broń do Azji i Ameryki Południowej, nie płacąc przy tym ani grosza jej konstruktorowi. Schmeisser dowiedział się o wszystkim z gazet i stwierdził, że tak nie może być. Oburzony postępowaniem dotychczasowego pracodawcy, końcem 1919 r. jego drogi z Bergmannem się rozeszły.

Niemiecki policjant uzbrojony w MP 18/I w Berlinie, 1919 r. 
Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b6/MP_18_Berlin_1919.jpg
Dwa lata Hugo Schmeisser musiał poczekać, aż ktoś się zainteresuje jego konstrukcją. W 1921 r. licencję na wytwarzanie MP 18/IV kupiły zakłady C.G.Haenel z Suhl, które współpracowały z belgijską wytwórnią Bayard z Herstal. Z produkcji jednak niewiele wyszło, ale Belgowie zainteresowali się pistoletami maszynowymi Schmeissera. Niedługo później konstruktor ten zaprojektował i opatentował pistolet kieszonkowy (Haenel mod. I), który tak spodobał się C.G.Haenel, że w 1922 r. zatrudnił Hugo Schmeissera i jego brata - Hansa. Pierwszy zajmował się kierownictwem nad produkcją swojego własnego pistoletu, a drugi - został dyrektorem handlowym.

Hugo Schmeisser ze swoim drugim pistoletem maszynowym - MP 28/II
Źródło: https://weaponews.com/weapons/65354647-ar-15-company-schmeisser.html
MP 28/II
W 1919 r. pruska GPK zostaje zastąpiona przez Inspektion für Waffen und Gerät (IWG, Inspektorat Uzbrojenia i Wyposażenia). W 1925 r. zleca on prowadzenie tajnych badań nad rozwojem pistoletów maszynowych. Trzy lata później Hugo Schmeisser przedstawia swoją propozycję, czyli MP 28/II. Broń ta wywodzi się z poprzedniego modelu, zachowując jej układ konstrukcyjny, ale tym razem wyposażona jest w magazynek pudełkowy, przełącznik rodzaju ognia oraz celownik krzywiznowy wyskalowany co 100 m (po bardzo optymistyczne 1 000 m), zamiast przerzutowego na 100 i 200 m. W związku ze skargami na wąską sprężynę powrotną w MP 18/I, która często się uszkadzała przy składaniu i wymagała prowadzącej żerdzi, w nowej broni zastosowano sprężynę znacznie szerszą i umieszczoną nie wewnątrz tulei iglicy, jak dotychczas, ale na zewnątrz. Nowy pistolet maszynowy Schmeissera bił na głowę wszystko, co przedstawili konkurenci. Na życzenie IWG zwiększono jednak pojemność magazynka do 32 nabojów.

Porównanie MP 18/I (u dołu) oraz MP 28/II (u góry)
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/05
Oficjalnie MP 28/II nie mógł zostać przyjęty do uzbrojenia Reichswehry, ale Haenel otrzymał zapewnienie, iż w razie potrzeb, to właśnie ich broń zostanie zamówiona. W międzyczasie nowa konstrukcja zaczęła przyciągać zainteresowanie potencjalnych odbiorców z zagranicy. Aby je zrealizować, odnowiono kontakty z Belgami, a produkowane ta MP 28/II eksportowano do Hiszpanii, Portugalii, Japonii, Chin, Związku Południowej Afryki oraz do Ameryki Południowej. W 1934 r. przyjęła go do uzbrojenia armia belgijska. Na początku lat 30. spadkobierca Theodora Bergmanna próbował zablokować tę współpracę, powołując się na prawa ojca do patentu Schmeissera, ale sąd nie dał się przekonać i sprawę oddalił. Syn Theodora Bergmanna, tak samo się nazywający, konkurował później ze Schmeisserem o wojskowe zamówienia proponując swój BMK 32 i jego późniejsze rozwinięcia - MP 34 i MP 35, z których ten drugi był produkowany w czasie II wojny światowej przez zakład Junker & Ruh dla Waffen-SS.
Gdy w 1935 r. Adolf Hitler olał traktat wersalki, nowo powstały Wehrmacht zamówił u Schmeissera jedynie gniazda magazynka nowego typu do przeróbki MP 18/I, zamiast całych MP 28/II. Zamówienie to było niewielkie i w czasie II wojny światowej MP 18/I w swojej pierwotnej formie nie należał w cale do rzadkości. Co gorsza dla Schmeissera, jednocześnie do uzbrojenia został przyjęty EMP produkcji ERMA. 

Żołnierz Wehrmachtu wyposażony w MP 28/II podczas działań w Polsce we wrześniu 1939 r. 
Źródło: https://i.pinimg.com/736x/6c/ba/0c/6cba0c61461281660f451cee097900aa.jpg
Vollmer, ERMA i EMP
W czasie gdy Bergmann i Schmeisser sądzili się o prawa patentowe do MP 28/II, potajemnie do prac nad nową bronią przystąpiły zakłady Erfurter Machinenfabrik B. Geipel GmbH (w skrócie ERMA) z Erfurtu. W 1931 r. właściciel firmy - Berthold Geipel - wykupił patent na autorski pistolet maszynowy młodego konstruktora Heinricha Vollmera, który prowadził zakład w Biberach am Riss. Jeszcze w 1925 r. Vollmer skonstruował własną broń o mało wyszukanej nazwie Vollmer-Maschinenpistolle 1925 (VMP 1925), który bez większego powodzenia starał się sprzedać IWG oraz za granicą. Wyprodukowano ich zaledwie kilka sztuk, które posłużyły do badań.
Może i VMP 1925 nie był oszałamiającą konstrukcją, ale wojsko zainteresowało się nim na tyle, że potajemnie włączyło zakłady Vollmera do programu tworzenia nowej broni. W wyniku tego powstał VMP 1926, podobny do poprzednika, ale już z odsłoniętą lufą, która w dodatku była pozbawiona żeber chłodzących, co było prawdziwym ewenementem na skalę europejską. W 1928 r. Reichswehra urządziła kolejny tajny konkurs, w którym Heinrich Vollmer wziął udział z kolejną generacją swojej broni - VMP 1928 - niemal identyczną od poprzedniej ale tym razem zasilaną z dwurzędowego magazynka pudełkowego dołączanego poziomo. Dwa lata później pojawił się VMP 1930 - wersja z dłuższą lufą w której konstruktor użył sprężyny powrotnej o niewielkiej średnicy, podobnej do tej z MP 18I, ale wymyślił sposób na zapewnienie jej prowadzenia na całej długości, unikając jednocześnie konieczności użycia żerdzi. Sprężyna została osadzona w tulei, wsuwając się teleskopowo do wnętrza zamka, która w odróżnieniu od tej Schmeissera - była zamknięta od tyłu, a iglicę osadzono na stałe w czółku. Heinrich Vollmer szybko opatentował do rozwiązanie (patent DRP 580620 przyznany w 1933 r.).

VMP 1930 z podpórką wysuniętą i schowaną
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni, 12/08
VMP 1930 powstało 400 szt. - najwięcej z dotychczasowych pistoletów maszynowych Vollmera, a aż 150 egzemplarzy wyeksportowano do bułgarskiej policji. Niestety dla Vollmera sukces jego broni przypadł na czasy Wielkiego Kryzysu i taka ilość nie była w stanie utrzymać fabryki. Nadzieja pojawiła się w zakładach Erfurter Machinenfabrik B. Geipel GmbH, które 20 października 1931 r. decydują się odkupić prawa licencyjne do rozwiązań technologicznych VMP 1930. Wszystkie prace dotyczące przygotowania i produkcji pistoletu maszynowego Vollmera odbywały się bez jego udziału. Heinrich Vollmer nigdy nie pracował w zakładach ERMA, a jego kontrakt z tą firmą miał charaktery wyłącznie biznesowy i zakończył się w momencie zakupu praw ERMA do VMP 1930. 

Wczesny EMP z celownikiem krzywiznowym 
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni, 12/08
ERMA już samodzielnie zaczęła dopracowywać konstrukcję Vollmera i w 1932 r. pojawił się EMP - Erma-Maschinenpistole (lub MPE - Maschinenpistole Erma, zależnie od źródła). Miał on pneumatyczny opóźniacz systemu Vollmera, ale odsłoniętą lufę nakryto na całej długości perforowanym płaszczem. Ta ostatnia zmiana wynikała z wymogów wojska, które obawiało się, że goła lufa będzie skutkować licznymi oparzeniami rąk żołnierzy. Podobnie jak 95% ówczesnych pistoletów maszynowych EMP był zasilany z magazynka ułożonego poziomo z lewej strony, jednak odrzucono proponowane przez Schmeissera mocowanie komory zamkowej na zawiasie i zamiast tego, postawiono na komorę wyjmowaną do przodu z tylca umieszczonego w łożu, tak jak w VMP 1930. Mniej udaną konfiguracją było zdemontowanie przedniego chwytu i zmiana formy łoża zgodnie z zamówieniem armii boliwijskiej. Paragwajczycy natomiast nie byli wybredni i kupili EMP w formie pierwotnej. Egzemplarze obu serii zamykają się w liczbie 2 000 szt.
Początkowe zainteresowanie tą konstrukcją zaczęło nieco przygasać i ERMA wkrótce stworzyła nową wersję - EMP 34, z długą lufą i celownikiem krzywiznowym oraz - wedle uznania - zaczepem do bagnetu. Model ten zakupiła Jugosławia, gdzie był użytkowany przez gwardię królewską. Rok później - gdy powstał Wehrmacht - ERMA wypuściła na rynek EMP 35, który charakteryzował się krótką lufą kolbą przystosowaną do mocowania pasa nośnego oraz celownikiem przerzutowym na 100 i 200 m. Mimo to niemieckie siły zbrojne nie były nim zainteresowane na tyle, żeby przyjąć tę broń do uzbrojenia, za to policja i SS nie pogardziły tą konstrukcją i stały się głównym użytkownikiem EMP 35, a jak przestano je produkować - przerzuciły się na także pogardzany przez Wehrmacht MP 35 zakładów Bergmanna.

EMP 34 z długą lufą, celownikiem krzywiznowym i bagnetem
Źródło: Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni, 12/08
Decydujący 1936 r.
Wehrmacht wstrzymywał się z większymi zamówieniami na pistolet maszynowy, gdyż trwały walki o taktyczne miejsce nowej broni oraz jej założenia konstrukcyjne. Konserwatyści byli zdania, że broń ta musi mieć drewnianą kolbę, a moderniści chcieli konstrukcji dostosowanej do wymagań nowych metod prowadzenia wojny, przede wszystkim dla wojsk powietrzno-desantowych i pancernych. Schmeisser ugiął się namowom tych pierwszych i stworzył MP 36/III, czyli pistolet maszynowy wyglądem przypominający zwykły karabinek piechoty. W tej konstrukcji Schmeisser połączył swoje rozwiązania z tymi od Heinricha Vollmera: zamek dwuczęściowy, tym razem z tuleją i iglicą w formie teleskopowej oraz trójczłonowa osłona sprężyny powrotnej. W podstawie iglicy zamontował dodatkowy zderzak łagodzący uderzenie w tylec komory i stanowiący wewnętrzną żerdź, która miała zapobiegać skręcaniu i wyboczeniu ściśniętej sprężyny. Komora zamkowa została mocno usadzona w łożu i do rozkładania nie było potrzeb jej podnoszenia - wystarczyło zdjąć tylec i zdjąć cały zespół ruchomy, a następnie zdjąć zamek z teleskopu sprężyny z iglicą. Magazynek w broni był dołączany pionowo od dołu, co było nowością w pistoletach maszynowych niemieckiej konstrukcji, w której dotychczas niepodzielnie rządziły magazynki poziome. Jeden z prototypów MP 36/III miał układ z rękojeścią napinania umieszczoną z lewej strony. Te nowoczesne pomysły zostały jednak "opakowane" w coś z poprzedniej epoki, czyli drewniane łoże pełnej długości, z nakładką, bączkami i zaczepem do bagnetu.

Prototyp MP 36/III Hugo Schmeissera częściowo rozłożony; w porównaniu do EMP 36 ERMA, broń ta wygląda jak z poprzedniej epoki 
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/05
Z drugiej strony, ERMA przygotowywała coś o wiele nowocześniejszego chcąc zniwelować podstawowy problem ówczesnych pistoletów maszynowych, czyli dużą wagę i wymiary. Konstruktorzy zaproponowali EMP 36 z czymś dotąd niespotykanym w tej klasie broni - składaną kolbą! Całkowicie metalowa była zaopatrzona w zawias, pozwalający złożyć ją w położeniu transportowym pod komorę zamkową. Co więcej, EMP 36 był bardzo płaski i lekki w porównaniu z dotychczasowymi europejskimi konstrukcjami, a zastosowany w nim magazynek podawał naboje od dołu. Nie był on jednak całkowicie pionowy, jak chociażby w MP 36/III, a lekko nachylony do przodu i odstający w lewo. Lufę ponownie pozbawiono blaszanej osłony, gdyż broń miała służyć do strzelania przez szczeliny w czołgach. W tym właśnie celu lufę zaopatrzono w charakterystyczny hak umieszczony pod jej wylotem, współpracujący z podstawą muszki, pomagający w tym, aby broń nie cofnęła się przypadkowo do pojazdu podczas prowadzenia ognia i nie narobiła większych szkód obsługującemu i jego kolegom niż celowi. Zadbano także o polepszenie ergonomii obsługi pistoletu maszynowego wewnątrz ciasnych pojazdów, przenosząc rękojeść napinania zamka na lewą stronę komory zamkowej. Ułatwiło to zmianę magazynka pozwalając jednocześnie trzymać broń prawą ręką za chwyt pistoletowy i wymienić magazynek lewą, co było wiele szybsze i wygodniejsze, a także łatwiej było wrócić do pozycji strzeleckiej.

EMP 36 zaproponowany przez ERMA okazał się o wiele lepszą konstrukcją, bardziej dostosowaną do nowych sposobów prowadzenia walki 
Źródło: https://vignette.wikia.nocookie.net/world-war-2/images/2/26/MP_36.png/revision/latest?cb=20121229144822
Zespół ruchomy EMP 36 przypomina wcześniejszy model ERMA, ale pojedynczą tuleję sprężyny powrotnej zastąpiła osłona złożona z dwóch teleskopowych segmentów - podobna nieco do rozwiązań Schmeissera z MP 36/III. Jedyną drewnianą częścią EMP 36 była okładzina komory spustowej, do której przykręcono od dołu aluminiowy chwyt z okładzinami także wykonanymi z drewna. Z tyłu ukrytej wewnątrz drewnianej okładziny komory spustowej osadzona była oś całkowicie metalowej kolby dwuramiennej ze składaną stopką.
Geipel po zapoznaniu się z konstrukcją MP 36/III zaprotestował, iż konstrukcja urządzenia powrotnego Schmeissera narusza patent Vollmera. Hugo Schmeisser, jako że nie miał pieniędzy na procesy sądowe - oddał sprawę bez walki, zawierając za pośrednictwem wojskowym układ z Geipelem. W związku z tym, że jego rozwiązanie było znaczenie lepsze od tego zaproponowanego przez ERMA, wojsko odkupiło ten pomysł, polecając jednocześnie Geipelowi zastosować go w broni. Oprócz tego Schmeisser dostał zapewnienie, że dostanie duże zamówienia na produkcję nowych pistoletów maszynowych.

Z połączonych rozwiązań MP 36/III i EMP 36 powstał w końcu MP 38, którego Wehrmacht przyjął na uzbrojenia 29 czerwca 1938 r. 
Źródło: https://weaponews.com/images/2017/04/21/c657ed236e13a1de45e4a0755e4ac24b.jpg
MP 38
Nowa broń wykorzystująca zamek oddzielny od iglicy oraz magazynek, oba konstrukcji Hugo Schmeissera, w połączeniu z rozwiązaniami ERMA przeszła do historii jako MP 38. W związku z tym wygląda na to, iż C.G.Haenel od początku aktywnie uczestniczył w tworzeniu tej broni, a przedprodukcyjny prototyp pokazany na zdjęciach ma na magazynku napis "MP 38" oraz znak fabryczny C.G.Haenel. Jednak trzeba powiedzieć jasno: za prace konstrukcyjne odpowiada wyłącznie ERMA i MP 38 jest wyłącznie wytworem tego zakładu.  
Nowy pistolet maszynowy dostał także okładki wykonane z tworzywa sztucznego, zastępujące te drewniane, hak i podstawa muszki zostały nieco powiększone, muszkę osłonięto tunelową osłoną, a w jej podstawę wkomponowano występ do mocowania ochraniacza wylotu, zamykanego klapką. Sam wylot został wyposażony w gwint do przykręcania odrzutnika do amunicji ćwiczebnej lub innych urządzeń wylotowych zabezpieczony w czasie nieużytkowania metalowym pierścieniem. To najbardziej zagadkowy i jednocześnie najbardziej bezużyteczny element tego pistoletu maszynowego, bo armia niemiecka nigdy nie przyjęła oficjalnie ślepego naboju, z którym wyrzutnik (a znane są jego dwie odmiany) miałby współpracować.

Żołnierze Heer z MP 38, które można poznać po charakterystycznych żebrowanych komorach zamkowych i gniazdach magazynków
Źródło: https://i.ebayimg.com/images/g/FpkAAOSww9xZC5PA/s-l500.jpg
Kolejną modyfikację przeszło frezowane gniazdo magazynka, które zaopatrzono w otwory odciążające, ale przy masie całości ich znaczenie wydaje się czysto estetyczne. Podobne wycięcia wykonano także wzdłuż zewnętrznej powierzchni komory zamkowej, która z rurowej stała się żłobkowana. Przy okazji uproszczenia mechanizmu spustowego, z którego wyeliminowano przetykowy przełącznik umiejscowiony nad spustem, zmieniono całkowicie komorę spustową, co i tak wymagał zmieniony zawias kolby tym razem wyposażony w masywny zatrzask ustalający. Tak zmodyfikowany pistolet maszynowy wz. 38, czyli MP 38 wszedł do uzbrojenia 29 czerwca 1938 r. i natychmiast zamówiono go w masowych ilościach. Według coraz szybciej rosnącego Heer, pistolet maszynowy był potrzebny dla każdego dowódcy drużyny, do każdego pojazdu pancernego, a przecież dopominali się o niego także Fallschirmjäger z Luftwaffe oraz podległe SS-Reichsführerowi Heinrichowi Himmlerowi - SS wraz z policją. Zgodnie z obietnicą C.G.Haenel dostał spore zamówienie na MP 38, które zaczął realizować dopiero po wybuchu wojny. Ogólnie do końca 1938 r. wyprodukowano nie więcej niż kilkaset sztuk tej broni, a na wielkie manewry Wehrmachtu z wiosny 1939 r. z całej III Rzeszy udało się ich ściągnąć zaledwie 700 sztuk. W chwili rozpoczęcia "Fall Weiss" armia niemiecka dysponowała 8 772 sztukami MP 38, które i tak w większości nie wzięły udziału w walkach, bo dzierżyli je spadochroniarze, których na większą skalę w Polsce nie użyto. Produkcję kontynuowano w obu zakładach do końca 1940 r. pod kodami producenta: "27" dla ERMA i "122" dla C.G.Haenel. Mimo pełnego przejścia na wytwarzanie MP 40, o którym za chwilę, znane są egzemplarze wytworzone w 1941 r. oznaczone literowym kodem "ayf" od ERMA. Łączna ilość wyprodukowanych MP 40 zamyka się w okolicach 40 000 szt.

Tymczasowy bezpiecznik zamka w przednim położeniu w MP 38 i MP 40, czyli skórzany pasek zapinany na hakowej rękojeści zamka
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/05
Bojowe użycie MP 38, szczególnie w 1940 r., ujawniło wiele mankamentów tej konstrukcji. Pistolet co prawda był wygodny w użytkowaniu, ergonomiczny i w miarę niezawodny, ale jednocześnie wrażliwy na zanieczyszczenia oraz niebezpieczny. W odróżnieniu od EMP, MP 38 nie miał żadnego bezpiecznika blokującego zamek w przednim położeniu i jeżeli broń ulegała jakimś większym przeciążeniom, np. podczas upadku, to zamek przełamywał opór sprężyny i cofał się, a jeśli magazynek był załadowany (a był), to podczas powrotu dosyłał nabój do komory, a iglica go odpalała. Zapobiec temu można było na dwa sposoby: albo nosić broń niezaładowaną (przypomnę, że trwała wojna), albo zabezpieczoną, co w tym wypadku znaczyło odciągnięcie zamka i zaczepienie rękojeści napinania na występie z tyłu komory zamkowej. To z kolei otwierało dostęp wszelkim zabrudzeniom do komory zamkowej i magazynka, co prowadziło do zacięć. Dziwne, że nikt na etapie konstruowania tej broni nie wpadł na to, iż może się tak dziać, no i po fakcie trzeba było szybko coś wykombinować i umieścić bezpiecznik pozwalający zabezpieczyć broń z zamkiem w przednim położeniu. Roboczym rozwiązaniem okazała się skórzana obejma na przednią część komory zamkowej, do której przyszyty był pasek z otworem na rękojeść napinania, używany zarówno w MP 38, jak i w MP 40. Trwałym rozwiązaniem stała się dopiero zmiana konstrukcji rękojeści zamka, a broń z taką modyfikacją oznaczono MP 38/40. Kolejnym problemem, którego o dziwo nie poprawiono nawet w MP 40, był magazynek. Ładowanie 32 nabojów było rzadkością, bo przy takiej liczbie MP 38 lubił się zacinać. W związku z tym lepiej było załadować o dwa mniej i być pewnym, że broń wystrzeli, niż mieć na to 50% szans.

Feldwebel z Heer uzbrojony w MP 38
Źródło: https://i.pinimg.com/originals/b1/16/64/b11664a2e69a174f208c8f3b85a4d27e.jpg
MP 38(L)
Jak większość niemieckiej broni z okresu II wojny światowej, także MP 38 był praco- i materiałochłonny. W związku z tym trzeba było jakoś uprościć i przyśpieszyć proces jego wytwarzania, bo trzeba przyznać, że 40 000 szt. składanych w dwóch fabrykach przez dwa lata w czasie wojny, nie jest imponującym wynikiem. Pomysły były dwa:
  1. Rozdzielenie produkcji poszczególnych części na kilka zakładów i tym samym skupienie się na montażu 
  2. Zmiana technologii produkcji 
Praca badawcze w ramach punktu nr 2 prowadził: 
  1. C.G.Haenel, co doprowadziło do powstania prototypu MP 38(L)
  2. Heereswaffenamt (HWA, Urząd Uzbrojenia Wojsk Lądowych), co doprowadziło do powstania MP 40 
MP 38(L) nie był zły i nawet by się przyjął, ale tylko wtedy, gdyby do jego produkcji wykorzystano mniej strategiczny materiał. Zamiast komory zamkowej i spustowej z oddzielnym tylcem i chwytem wykorzystano w nim dwa odlewy ze stopu aluminium. Co prawda obniżyło to masę o 1 kg i znacznie zmniejszyło pracochłonność, ale na aluminium priorytet miało Luftwaffe i MP 38(L) pozostaje tylko ciekawostką.

Prototyp MP 38(L) z komorą zamkową i spustową odlewaną z lekkiego stopu aluminium
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/05
MP 40
Heereswaffenamt wybrał zupełnie inną drogę w przyśpieszeniu i ułatwieniu produkcji MP 38. Na sam początek zastąpiono aluminiowy chwyt blaszanym. Następnie uznano, że obróbki gniazda magazynka są do niczego nie potrzebne i zrezygnowano z nich, pozostawiając je gładkimi. W końcu nastąpiła największa i najbardziej znacząca zmiana - komorę zamkową z rury bez szwu zastąpiła zwijana z tłoczonej blachy i zgrzewana punktowo. Przy okazji udało się zmniejszyć powierzchnię styku zespołu ruchomego ze ścianami komory, a co za tym idzie - opory tarcia. Komora MP 38 miała wewnątrz przekrój kołowy, a zamek przylegał do niej całą swoją powierzchnią, co w razie dostania się tam zanieczyszczeń i poprzez zwiększone tarcie zamka mogło doprowadzić do zacięcia broni.

 MP 40 produkcji ERMA (kod "fxo") kalibru 9 mm na nabój 9x19 mm
Źródło: https://www.rockislandauction.com/detail/78/1591/german-mp40-ayf-code-erma-mp40-submachine-gun
Nowa komora MP 40 to dzieło Antona Petera, który tak lubował się w blachach, że nadano mu pseudonim "Stahlblech Peter" - Blaszany Piotruś. Miała ona przekrój nieregularnego wieloboku, tworzącego szyny po których poruszał się zamek, a w związku z tym, że były one rozdzielone przestrzeniami - mogły się tam zbierać zanieczyszczenia, które już nie przeszkadzały w funkcjonowaniu broni. Co ciekawe, mimo zastosowania obróbki bezwiórowej w MP 40, wzrosła materiałochłonność. Na ważący 4,08 kg MP 38 potrzeba było 10,7 kg stali, a na MP 40 o masie własnej 4,03 kg - aż 11,7 kg. Dopiero w dalszej modyfikacji sposobów produkcji udało się zejść do poziomu z MP 38. Równocześnie nie udało się także zejść z jednostkowych kosztów produkcji, ale za to MP 40 mogli produkować o wiele mniej wykwalifikowani robotnicy, oszczędzając cenny czas fachowców i obrabiarek. Obie zmiany: konstrukcyjna i organizacja produkcji, w końcu wywindowały ilość wyprodukowanych sztuk. Pomocne było także uruchomienie linii produkcyjnej w zakładach Steyr (kod producenta "660", potem "bnz"), którego w 1940 r. przestawiono z wytwarzania MP 34 na rzecz MP 40 właśnie. Doszło do tego, że to Steyr stał się największym producentem tych pistoletów maszynowych i składał je najdłużej, bo aż do października 1944 r.

Dwuczęściowa rękojeść zamka - bezpiecznik MP 40 w położeniu "odbezpieczony" (u góry) i "zabezpieczony" (u dołu)
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/05
Mimo powyższych zmian, konstrukcja MP 40 bynajmniej nie stanęła w miejscu i w trakcie masowej produkcji ewoluowała. Pierwotnie ten pistolet maszynowy zachował frezowane gniazdo magazynka, pozbawione jedynie otworów odciążających, starą podstawę muszki z zaczepem do ochraniacza wylotu i pierwotny zamek z hakowaną rączką. Pierwsze modyfikacje nastąpiły w 1942 r. Uproszczono podstawę muszki, eliminując występ ochraniacza. Blaszany ochraniacz zastąpił kapturek z elastycznego tworzywa sztucznego, zwanego nipolamem, blokowany w specjalnie w tym celu wykonanym podcięciu nakrętki wylotowej. Dzięki temu wyeliminowano przymarzanie ochraniacza do lufy lub rozdęcie jej, gdy użytkownik zapomniał o zdjęciu go tuż przed użyciem - plastikowy kapturek bez problemu dało się przestrzelić. Największą zmianą było jednak wprowadzenie nowej, dwudzielnej rękojeści napinania, która składała się z nieruchomego trzpienia, przyspawanego do zamka i osadzonej na nim ruchomej tulei bezpiecznika z występem wprowadzanym w wcięcie z przodu komory zamkowej. Przypominało to nieco rozwiązanie zastosowane w rosyjskim PPSz-41 i raczej nie jest przypadkiem, że weszło ono do produkcji rok po rozpoczęciu działań na Froncie Wschodnim (25 czerwca 1942 r.). Instrukcja zawierająca rysunki nowego systemu i nakazująca wdrożenie go przy okazji przeglądów i napraw w MP 38 oraz wczesnych MP 40 pojawiła się 1 czerwca 1943 r., ale szło to tak opornie, że np. w Waffen-SS rozkaz ten wprowadzono dopiero 15 lipca... 1944 r.

Trzy typy szyn pod lufą MP 40; od góry: blaszana, plastikowa i cynkowa
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/05
Wkrótce rozpoczęły się kolejne zmiany konstrukcyjne. Jeszcze w 1942 r. pojawiło się nowe gniazdo magazynka, zawijane i zgrzewane z blachy. W związku z tym, iż ścianki były teraz cieńsze niż w wersji frezowanej - dodano usztywniające, pionowe żebra, co stało się znakiem charakterystycznym dla MP 40. Na przełomie 1942/1943 r. doszło jeszcze do zmiany sposoby wytwarzania chwytu: dwie połówki z cienkiej blachy, zgrzewanych i nitowanych wkładką kabłąka spustowego, zostały zastąpione przez dwie bardziej masywne połówki, łączone spawem wzdłuż krawędzi, co znacznie usprawniło ich produkcję. W 1943 r. broń także przeszła modyfikacje, które objęły: szynę ochraniającą dolną powierzchnię lufy (odlewana z lekkiego stopu lub tworzywa sztucznego została zastąpiona w niektórych seriach szyną tłoczoną z blachy), nakrętkę lufy (sześć plasków do klucza zastąpiła jedna ich para).

Czwarty wariant MP 40 z blaszaną szyną pod lufą (1), nakrętką lufy z dwoma wycięciami na klucz (2) oraz chwytem spawanym z połówek
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/05
Wszystkie te zmiany konstrukcyjne objęły każdy z zakładów produkujących MP 40, czyli: ERMA (kod "ayf"), Haenel ("fxo") oraz Steyr ("bnz"), więc pistolety maszynowe wyglądały praktycznie tak samo, niezależnie od producenta. Pierwszy produkcję MP 40 zakończył C.G.Haenel już pod koniec 1942 r., przygotowując się do prac nad karabinkiem na nabój pośredni (późniejsze StG 44 - link). Rok później także ERMA przeszła z MP 40 na ówczesne MP 43 i MP 44. W 1944 r. produkcją MP 40 zajmował się tylko Steyr, dlatego ostatnie zmiany w tej broni obejmujące chwyt i komorę spustową z tylcem dotyczą jedynie egzemplarzy z kodem producenta "bnz". Dopiero pod koniec wojny Hugo Schmeisser dopiął swego, bo to właśnie jego konstrukcja, czyli pierwszy w historii karabinek samoczynno-samopowtarzalny na nabój pośredni - Sturmgewehr 44 - miał przejąć od MP 40 miano podstawowej broni automatycznej Wehrmachtu i Waffen-SS.

Środkowa część komór zamkowych MP 40 pierwszej (u góry) i trzeciej wersji (u dołu)
Źródło: STRZAŁ - magazyn o broni nr 9/05
MP 40 vs. PPSz-41
MP 40 w walkach sprawdzał się różnie, szczególnie jak się go źle używało. Prawdą jest, iż był wrażliwy na zanieczyszczenia i wymagał regularnego czyszczenia, ale nie była to specjalnie podatna na zacięcia broń. Te prowokowali sam użytkownicy trzymając ten pistolet maszynowy za magazynek podczas strzelania. Było to błędem, gdyż jako chwyt przewidziane było gniazdo magazynka. Jednak co do aspektu ergonomii strzelania i celności - MP 40 właściwie nie miał sobie równych. Bardzo łatwo można go było kontrolować prowadząc ogień ciągły, bo jego szybkostrzelność była na poziomie 400 strz./min, chociaż do czyszczenia pomieszczeń i okopów lepiej nadawał się PPSz-41, co także było powodem ich użytkowania w armii niemieckiej. Trzeba pamiętać, że MP 38 i MP 40 było bardzo mało (około 1,1 mln) w porównaniu do ilości wyprodukowanych pistoletów maszynowych w ZSRR (samych PPSz-41 było ponad 5,5 mln) i uzbrojony w Kar98k żołnierz niemiecki wolał wziąć ze sobą broń maszynową, która w warunkach miejskich sprawdzała się o wiele lepiej niż męczenie się z karabinem powtarzalnym.
Nie jest też prawdą, że niemiecka broń nie wytrzymywała surowej zimy na froncie wschodnim - odpowiednio nasmarowana działała bez problemu, ale tego potrzeba było smaru zimowego, którego albo nie było, albo było bardzo mało. Co ciekawe, według rosyjskich testów PPSz-41 mógł wytrzymać nawet 30 000 strzałów bez jakichkolwiek napraw, a bez smarowania - nawet 5 000, co jest bardzo imponującą liczbą, niezmieniającą faktu, że Rosjanie także swoją broń smarowali, bo takie wyniki były raczej wyjątkiem niż regułą.

PPSz-41 był bardziej niezawodny i odporny na ciężkie warunki wojenne od MP 40, ale miał swoje liczne wady, przede wszystkim: duża masa, długość, nieporęczność, toporność w obsłudze broni i ładowaniu magazynków, magazynek bębnowy powodujący liczne zacięcia, przyrządy celownicze tylko z nazwy oraz sama celność na większym dystansie
Źródło: https://static.myvimu.com/photo/90/96089023.jpg
W wielu źródłach można przeczytać, że niemieccy żołnierze woleli używać zdobycznych sowieckich pistoletów maszynowych, np. PPSz-41, bo te były bardziej niezawodne i odporne na warunki atmosferyczne - prawda, ale nie do końca. PPSz-41, szczególnie ze swoim 72-nabojowym magazynkiem bębnowym, zacinał się wcale nie rzadziej niż MP 40, a sam proces ładowania go przyprawiał o ból głowy. Strzelanie z PPSz-41 również nie było niczym przyjemnym. W zamyśle miała to być broń do "czyszczenia pomieszczeń i okopów" i wydaje się, że aspekt celności w tej konstrukcji całkowicie pominięto. Nieco lepiej było po doczepieniu magazynka łukowego, co powodowało, że broń automatycznie stawała się o 1,5 kg lżejsza, ale żeby włożyć tam 35 nabojów 7,62x25 mm - potrzeba było stalowego kciuka. Pod względem ergonomii strzelania i użytkowania, MP 40 był o kilka klas wyżej niż PPSz-41. Bez przesady można stwierdzić, iż w tej drugiej broni wszystko działało strasznie topornie i trzeba było używać mnóstwa siły żeby chociażby doczepić prawidłowo magazynek czy przełączyć rodzaj prowadzonego ognia. Kolejną przewagą MP 40 nad PPSz-41 są przyrządy celownicze. Niemieckie po prostu służą do tego, do czego zostały stworzone, a przy rosyjskiej konstrukcji można by rzecz, że ktoś tam coś wytłoczył, wypiłował, zamontował i są, bo wypada żeby były. Co więcej Rosjanie znali wady swoich pistoletów maszynowych, które nie sprawdzały się wszędzie z powodu swojej wagi oraz rozmiarów i szybko rozpisali kontrakt na coś jeszcze prostszego oraz tańszego w produkcji. Tym samym do uzbrojenia wszedł PPS-42 oraz PPS-43 (jako wersja seryjna).

MP 40 było o wiele bardziej ergonomiczny w obsłudze i nieporównywalnie celniejszy niż PPSz-41; jednak równocześnie, w związku z tym, że strzelał z zamka otwartego - bardziej podatny na zanieczyszczenia powodujące zacięcia, które dodatkowo prowokowali sami żołnierze trzymając broń za magazynek podczas strzelania
Źródło: https://i.ebayimg.com/images/g/SWoAAOSwJzpcce9D/s-l400.jpg
Trzeba jednak oddać rosyjskiej konstrukcji, że jej duża masą własna i to nawet bez magazynka niweluje efekty odrzutu i podrzutu mocnej amunicji jaką strzela, dlatego prowadzenie ognia ciągłego z tego pistoletu maszynowego o szybkostrzelności teoretycznej nawet 1 000 strz./min jest całkiem znośne, ale przeszkadza w prowadzeniu ognia "w punkt", jednakże przecież nikt nie projektował tej broni w takim celu. Co do odporności na ciężkie warunki frontowe, to faktycznie PPSz-41 wypadł lepiej niż MP 40 i można by rzecz - bardzo dobrze spełnił postawione przed nim zadanie.
Oczywiście Niemcy używali zdobycznych PPSz-41 pod nazwą MP 717(r) i to nie tylko dlatego, że były bardziej niezawodne w trudnych warunkach, ale także dlatego, że nierzadko łatwiej było zdobyć amunicję 7,62x25 mm niż niemiecką. Jednak niektóre PPSz-41 przerabiano pod strzelanie amunicją 9x19 mm dostosowane do użytkowania magazynków od MP 40, które oznaczono MP 41(r).

Niemieccy żołnierze ze zdobyczną rosyjską bronią na Froncie Wschodnim nie byli rzadkim widokiem - była ona o wiele bardziej dostępna niż niemiecki odpowiednik, a w warunkach miejskich pistolet maszynowy sprawdzał się o wiele lepiej niż powtarzalny Kar98k
Źródło: https://www.picclickimg.com/00/s/ODI2WDk3NQ
Skąd ten "Schmeisser"?
W końcu nadszedł czas na wyjaśnienie, dlaczego MP 38 i MP 40 noszą do dziś miano "schmeisserów", mimo że akurat z tymi konstrukcjami Hugo Schmeisser miał niewiele wspólnego. Główną przyczyną wydaje się być MP 41 - w 100% skonstruowany przez niego, będący hybrydą MP 28/II, MP 36/III oraz MP 40 właśnie. W 1941 r. C.G.Haenel wypuścił tę broń na rynek w związku z tym, iż HWA nie pozwalał na eksport MP 40 za granicę, a sporo krajów dopytywało się o "jakiś pistolet maszynowy słynnego Schmeissera". Jako że MP 28/II i MP 36/III już nie produkowano, to trzeba było stworzyć coś od podstaw.

Trzeba przyznać, że MP 41 przypomina MP 40, więc niewtajemniczeni mogli się pomylić
Źródło: http://www.magnum-x.pl/artykul/jedyny-prawdziwy-schmeisser-mp-41
MP 41 miał drewniane łoże wzięte z MP 28/II oraz komorę zamkową (osadzoną na stałe w łożu jak w MP 36/III), zamek z dwudzielną rękojeścią i tylcem, a także teleskopem przejęte od MP 40. W nowej konstrukcji zrezygnowano z haka pod lufą, bo zamawiający ją Rumuni nie przewidywali strzelania z czołgu. MP 41 wyglądał jak broń sprzed wojny - pięknie oksydowana i w pełni opisana. Najbardziej w oczy rzucał się napis "PATENT SCHMEISSER" na komorze zamkowej i samym magazynku. Gdy broń trafiła w ręce Aliantów, poprzez jej bardzo podobny wygląd do MP 38 i MP 40 uznano, że wszystkie te pistolety maszynowe są skonstruowane przez Hugo Schmeissera. No przecież wyraźnie jest napisane i to w dwóch miejscach! Biuletyny alianckie rozprzestrzeniły tę błędną nazwę i nawet w polskich instrukcjach o niemieckiej broni MP 38 oraz MP 40 widnieją jako "szmajsery". Po wojnie nikt nie chciał słuchać Niemców, którzy wyraźnie podkreślali, że Hugo Schmeisser tych pistoletów maszynowych nie skonstruował, ale o dziwo nikt nie chciał ich słuchać. Sam zainteresowany nie mógł tego potwierdzić, bo od 1946 r. był już w ZSRR i pracował w iżewskiej fabryce, gdzie trwały prace nad AK. Jak już im nie był potrzebny - w 1952 r. odesłano go do Niemiec, gdzie zmarł 12 września 1953 r. w Erfurcie na nowotwór. Dla uzupełnienia dodam, że niemieccy żołnierze na MP 38 i MP 40 mówili "empi" lub "erma". Więcej informacji o MP 41 tutaj.

Wbrew powszechnej opinii ani MP 38, ani MP 40 nie miały na magazynkach wybitej puncy "PATENT SCHMEISSER"; ten napis widniał na MP 41 w dwóch miejscach: na komorze zamkowej oraz właśnie na magazynku, który był niemal identyczny z tymi od MP 38 i MP 40; gdy Alianci przejęli tę broń, poprzez jej podobieństwo do MP 38 i MP 40, uznali, że wszystkie te pistolety maszynowe są skonstruowane przez Hugo Schmeissera; stąd mylnie zaczęto nazywać je "schmeisserami"; 
zdjęcie nr 1 - opis na komorze zamkowej MP 41, zdjęcie nr 2 - magazynek od MP 38/40 (po lewej) oraz od MP 41 (po prawej) z widoczną puncą "PATENT SCHMEISSER"
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 1 (127)
Źródło: http://www.deactivated-guns.co.uk/deactivated-guns/axis-deactivated-guns/mp41-magazine/prod_1474.html

4 komentarze: