środa, 20 listopada 2019

"To oznacza wojnę ze Związkiem Sowieckim!" - SS-Division "Totenkopf" w natarciu na Wschód

22 czerwca 1941 r. III Rzesza przeprowadza największą ofensywę w historii uderzając na swojego byłego już sojusznika - ZSRR. O godzinie 3:15 prawie 4 000 000 żołnierzy wspieranych przez tysiące czołgów i samolotów przekracza nowo utworzoną niemiecko-sowiecką granicę z nadzieją szybkiego zakończenia Operacji "Barbarossa", nie wiedząc, co ich czeka przez najbliższe lata. Jednym z nich był SS-Rottenführer Herbert Brunnegger służący w 4. Kompanie, Bataillon I, SS-Totenkopf-Infanterie-Regiment 2, SS-Division "Totenkopf".

Po kampanii na Zachodzie i służbie w okupowanej Francji jako łącznościowiec i kierowca ciężarówki, SS-Rottenführer Herbert Brunnegger wraz ze swoim pododdziałem otrzymuje rozkaz sformowania się i wyruszenia na północ. Wszyscy myślą, że kolejnym ich punktem będzie Norwegia, ale nawet nie wiedzą, jak bardzo się mylą. Załadowany żołnierzami i sprzętem pociąg wyrusza w kierunku Niemiec przecinając szlaki, którymi niespełna rok wcześniej ci sami żołnierze podążali w przeciwną stronę.
Mimo że pociąg przejeżdża przez wiele rodzinnych dla niektórych miejscowości, to obowiązuje surowy zakaz jego opuszczania w czasie postoju. Wcześniej nie było sposobności zawiadomić bliskich o przyjeździe, więc perony stoją puste. Jak na razie cel podróży to także wielka pustka, a jak wygadał się jeden z oficerów - jest objęty tajemnicą wojskową i nikt nie może dowiedzieć się o przerzucie jednostek z zachodu. Po kilku godzinach jazdy - wraz z kolejnymi mijanymi miejscowościami - staje się jasne, że pociąg niechybnie zmierza na wschód, a nie na północ. Co chwilę pojawiają się nowe informacje: "Rosja zezwoliła nam na przemarsz przez swoje  terytorium w celu ochrony terenów roponośnych w Baku!" - mówi jeden z żołnierzy. Plotka ta zaczyna żyć własnym życiem i już po chwili staje się głównym tematem do rozmów. "Bez sensu. Czemu sami ich nie chronią, tylko my mamy to robić?" - podaje w wątpliwość tę informację jeden SS-Schütze. Dyskusję przerywa noc - czas na odpoczynek.

Żołnierze z SS-Panzer-Grenadier-Division "Totenkopf" podczas działań w ZSRR latem 1943 r.
Źródło: http://blog.naver.com/PostView.nhn?blogId=yumiun&logNo=220368415769
O poranku żołnierzy budzi hałas zatrzymującego się pociągu. "Prusy Wschodnie!" - mówi wychowujący się niedaleko SS-Rottenführer. "A więc to prawda! Jedziemy do Związku Sowieckiego!" - wtórują mu pozostali. Ostatnie kilometry podroży przez tę krainę dzikich jezior prowadzą do niewielkiej wsi. Brunnegger wraz z kolegami Fiffem, Mickiem i Budwim dostają kwaterę u bardzo sympatycznych chłopów. Dołącza do nich Zigenfuss, czyli cała paczka z poprzedniej kampanii jest w komplecie. Oczekiwanie na dalsze rozkazy umilają im przywiezione butelki wytrawnego wina z okolic Bordeaux, które służą także jako bardzo dobry środek wymiany handlowej za gęsi. Okoliczne stawy oferują niezliczoną ilość ryb, które żołnierze mogą łowić do woli. "Prawdziwy raj!" - stwierdza Brunnegger.
Do okolicy przybywa coraz więcej jednostek Wehrmachtu w pełnym wyposażeniu. Po kilku dniach wszystkie oddziały przesuwają się dalej na wschód. 4. Kompanie zostaje skierowana do zakwaterowania w dużej stadninie koni. Reszta Bataillon I również stacjonuje w okolicy. Z dnia na dzień pojawiają się nowe plotki. Ponoć Związek Sowiecki odstąpił Niemcom Ukrainę na 25 lat, aby III Rzesza mogła przez ten czas zapełnić swoje spichlerze. W zamian za to, Niemcy pomogą Rosjanom w rozbudowywaniu przemysłu, a żołnierze Wehrmachtu i Waffen-SS mają pilnować tam porządku. Co przyniosą kolejne godziny?

Niemieckie wojska przekraczają byłą już granicę litewsko-rosyjską 22 czerwca 1941 r.; w tle widoczny reporter wojenny z kamerą dokumentujący to wydarzenie
Źródło: https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/jednostka/-/jednostka/5936712/obiekty/302547#opis_obiektu
Czerwiec 1941 r. jest wyjątkowo gorący. Żołnierze cały czas mają obowiązek pozostać w miejscu stacjonowania swojej jednostki. Samochody są załadowane i gotowe do wyjazdu. Wszystko, co nie pełni funkcji ekwipunku polowego, zostało złożone w specjalnie do tego przeznaczonej ciężarówce. Oprócz broni żołnierze wyposażeni są w bagnety, maski przeciwgazowe, szpadle oraz sprzęt szturmowy, który w głowach powoduje pewien niepokój, bo przecież zgodnie z pogłoskami - jednostki na wschodzie mają pełnić funkcje porządkowe, a nie bojowe. Coraz więcej osób zaczyna wątpić w prawdziwość tych informacji, no bo po co komu do zadań stricte policyjnych moździerze i ciężkie haubice polowe? "Wojna ze ZSRR też jest raczej wykluczona, bo III Rzesza ma z nią zawarty pakt. Dokąd nas wysyłają? Czy jedziemy faktycznie do Baku?" - takie pytania zadawał sobie w głowie  Brunnegger.

Żołnierze z SS-Totenkopf "Division" w pierwszych dniach Operacji Barbarossa
Źródło: http://uncensoredhistory.blogspot.com/2013/03/elite-waffen-ss-soldiers-totenkopf-3rd.html
Prawdopodobnie powyższy opis musiał mieć miejsce przed 14 czerwca 1941 r., gdyż właśnie tego dnia SS-Gruppenführer Theodor Eicke - dowódca SS-Division "Totenkopf" poinformował na odprawie swoich podwładnych - dowódców pułków i batalionów - o celach i zadaniach zbliżającej się kampanii, czyli krótko mówiąc - wojny ze Związkiem Sowieckim. Nie pomiął oczywiście jej ideologicznego, rasowego i politycznego charakteru, rozkazując przy tym swoim oficerom, żeby byli bezwzględni i bezlitośni. Na koniec dodał, że wybuchu wojny należy spodziewać się w ciągu najbliższych dwóch tygodni.

Mapa pokazująca przebieg natarcia czterech dywizji Waffen-SS w tym SS-Division "Totenkopf" w ramach Heeresgruppe "Nord" podczas Operacji "Barbarossa" 
Źródło: https://i.pinimg.com/originals/d2/ca/d9/d2cad9ffdd848dc0940b3227643f4054.jpg
Wracamy do 4. Kompanie. W stadninie życie toczy jak tak jak zwykle. Połączenie mocnego wina oraz upalnego słońca kończy się szybkim pójściem spać. Nieco wytrwalsi śpiewają w akompaniamencie akordeonu. Przez szeroko otwarte drzwi stodoły zagląda coraz czerwieńszy czerwcowy wieczór. Kilku Tyrolczyków zaczęło demonstrować swoje tradycyjne tańce, przerwane nagle ostrym dźwiękiem gwizdka? "Alarm o tak późnej porze? Co się dzieje?" - dziwi się Brunnegger. Atmosfera momentalnie staje się napięta. Padnięci alkoholową ucztą szybko dochodzą do siebie.
Dyżurny podoficer każe opuścić miejscowym miejsce stacjonowania kompanii w trybie natychmiastowym. Cała 4. Kompanie zbiera się na zewnątrz w oczekiwaniu na rozkazy. Po kilku minutach niepewności w końcu odzywa się SS-Unterscharführer: "Za dziesięć minut, o godzinie 22:00 cały Bataillon ma się stawić na polanie sosnowej za stadniną w celu odczytania rozkazu Führera. 4. Kompanie ma się tam znaleźć natychmiast!".

Funker z SS-Division "Totenkopf" podczas działań w ramach Operacji "Barbarossa" latem 1941 r. w ZSRR
Źródło: https://bundesbildarchiv.init-ag.de/device_barch/dev1/2019/10-16/44/2a/file77k2vfgulmx7wnxzixt.jpg
Zaraz po zakończeniu przemówienia wszyscy żołnierze zaczęli przebierać się w mundury polowe. W biegu nakładali czapki i dopinali pasy. Na zbiórce musieli wyglądać regulaminowo. O 22:00 cały Bataillon I stał już przed dowódcą SS-Sturmbannführerem Wilhelmem Fortenbacherem. Było całkowicie ciemno. Po chwili przyjeżdża także dowódca SS-Totenkopf-Infanterie-Regiment 2 - SS-Standarteführer Heinz Bertling. Po krótkim powitaniu, dowódca pułku wyciąga kartkę i oświetlając ją sobie latarką, przeczytał przydługawą odezwę Führera. "To oznacza wojnę ze Związkiem Sowieckim!" - pomyślał Brunnegger po zakończeniu, ale wśród żołnierzy nie ma wybuchu radości i większego entuzjazmu. Zamiast tego zapada konsternacja.
Noc dobiega końca. Po powrocie do kwatery 4. Kompanie formuje kolumnę marszową. Żołnierze pakują ostatnie rzeczy, piszą ostatnie listy i przygotowują się na nową kampanię, a zaopatrzenie rozdaje ostatnie racje żywnościowe: tabliczki czekolad, puszki z wieprzowiną, papierosy czy nawet koniak. Na koniec sprawdzeniu podlegają Soldbuch i skórzane rzemyki blaszek identyfikacyjnych. Brunnegger jako kierowca samochodu terenowego nie potrzebuje całego wyposażenia i nieporęczny, długi bagnet od Kar98k szybko znika w bagażniku auta. Zanim padnie rozkaz do wyjazdu Brunnegger dołącza do motocyklistów, którzy kończą butelkę Dreisterna. "O rany, mówię ci, z tego gówna to już się szybko nie wydostaniemy do domu!" - mówi siedzący w kącie Möller. "Spokojnie, nie wygłupiaj się! Jak będziesz tak miły i się zamkniesz, to może w masowym grobie dostaniesz miejscówkę u góry" - odpowiedział mu Brunnegger czując mrowienie w brzuchu. Każdy jakoś próbował sobie poradzić z uczuciem niepewności jutra. 

Stoewer R200 Spezial z pododdziału zmotoryzowanego z SS-Division "Totenkopf" na latem 1941 r.
Źródło: https://www.wikiwand.com/pl/3_Dywizja_Pancerna_SS_%E2%80%9ETotenkopf%E2%80%9D
W końcu nadchodzi 22 czerwca 1941 r. O godzinie 3:15 niemiecka artyleria zasypuje pociskami stronę sowiecką na całej długości nowego frontu. Rozpoczyna się największa ofensywa w historii - lasy płoną, Luftwaffe bombarduje co popadnie, a Panzerwaffe już w pierwszych godzinach wdziera się w głąb terytorium wroga. W tym czasie SS-Division "Totenkopf"... czeka. Pech chciał, że podczas Operacji "Barbarossa" - w ramach Heeresgruppe Nord - znalazła się w składzie rezerwy 4. Panzer-Armee pod dowództwem Generalleutnanta Ericha Höpnera , który lekko mówiąc - nie darzył Waffen-SS zbyt dużym poważaniem, a szczególnie nie lubił SS-Gruppenführera Theodora Eickego, który jak wiadomo, "Totenkopf" dowodził. 
4. Kompanie, podobnie jak inne pododdziały, niecierpliwie czeka na rozkaz do wyjazdu. Dla żołnierzy nie ma nic gorszego niż oczekiwanie na zapowiedziane przecież już natarcie. W końcu przychodzi rozkaz: "Do wozów!". Jako że wszyscy byli już przygotowani, wykonano go błyskawicznie. "Zająć miejsca! Zapuszczać silniki!" - krzyczy dowódca 4. Kompanie SS-Hauptsturmführer Wilfried Schrödel i w końcu dodaje: "Naprzód!". 
Jest jeszcze ciemno, gdy kolumna wyrusza na wschód. Drogę oświetlają tylko wąskie paski świateł reflektorów. Wszyscy spodziewali się po Rosjanach silniejszego oporu, a tymczasem jednostki pancerne wchodzą coraz głębiej. Brunnegger skupiony jedzie wyznaczoną drogą, ale w myślach przewija mu się, że Rosjanie jeszcze nie pokazali, na co ich stać. 

Pododdział SS-Division "Totenkopf" podczas walk w Rosji latem 1941 r. 
Źródło: https://media.moddb.com/cache/images/groups/1/5/4293/thumb_620x2000/tumblr_mk2xtp1U9R1r3eyedo1_1280.jpg
Po kilku dniach jazdy 4. Kompanie przekracza most na Dźwinie. Kolumnie cały czas towarzyszy gęsta i jasna chmura kurzu. Stosowanie okularów ochronnych nic nie daje, wszędobylski pył drażni oczy i drogi oddechowe, co utrudnia prowadzenie pojazdów, szczególnie, iż jazda odbywa się w dzień i w nocy, a przerwa jest wyznaczona praktycznie tylko na uzupełnienie paliwa. Kolejnym problemem są fatalnej jakości drogi w porównaniu do tych z Francji. Błotniste koleiny spowalniają kolumnę i kołyszą samochodami na wszystkie strony. Brunnegger stara się odzyskać jakąkolwiek orientację. W nocy pomocne są korony drzew, które odcinają się od nieco jaśniejszego nieba i pozwalają mniej więcej ustalić, jak przebiega szlak. Siedzący obok niego oficer bacznie przygląda się drodze, żeby nie wjechać w poprzedzający pojazd. 
Tym razem żołnierze nie wspomagają się Pervitinem. Mimo ogromnego zmęczenia i braku snu, muszą podążać za jednostkami pancernymi, a niedługo mają zająć pozycję na pierwszej linii. Podczas rzadkich i krótkich przerw samochody są ukrywane w lesie i w krzakach oraz maskowane przed ewentualnym rozpoznaniem z powietrza. Wszyscy czują respekt przed sowieckim lotnictwem, bo zostało one przedstawione jako o wiele bardziej liczne niż Luftwaffe. 

Bohater dzisiejszego artykułu - SS-Rottenführer Herbert Brunnegger, który w czasie początkowej fazy Operacji "Barbarossa" był kierowcą w 4./Bataillon I z SS-Totenkopf-Infanterie-Regiment 2, SS-Division "Totenkopf"
Źródło: https://www.antykwariat.waw.pl/ksiazka,1046391/herbert_brunnegger_kto_sieje_wiatr,21520.html
Gdy kolumna znów ruszyła, dochodzi do niej informacja o zbliżającej się formacji bombowców wroga. Łącznik dostarczający meldunek dodaje, iż w razie ataku kolumna ma się nie zatrzymywać. Niedługo później na niebie pojawia się około 30 dwusilnikowych samolotów. Atakują, lecąc poprzecznie do kierunku jazdy wojsk niemieckich i przez to cały ładunek bomb ląduje na podmokłych łąkach, na prawo od pozycji 4. Kompanie, a sam poddział wychodzi z tego "ataku" bez najmniejszych strat. "Naszym lotnikom nigdy by nie przyszło do głowy atakować w tak idiotyczny sposób" - pomyślał Brunnegger i wraz z kolegami zaczął się zastanawiać, czy komunikaty o zagrożeniu ze strony nieprzyjaciela nie są przypadkiem wyolbrzymione. W tym czasie jakaś Staffel złożona z Messerschmitt Bf 109 zestrzeliła wszystkie wcześniej atakujące bombowce, a piloci niektórych z nich wydostając się z kabiny - ku zdumieniu wszystkich - kładą się płasko na skrzydłach nośnych trzymając się krawędzi i czekają na uderzenie. "Oni nie mają spadochronów!" - krzyczy jeden z podoficerów. 
W gęstym kurzu kolumna 4. Kompanie brnie dalej na wschód mijając bagna, lasy, pastwiska i pojedyncze zabudowania. Dopiero po kilku dniach Niemcy dostrzegają pierwszego sowieckiego żołnierza, który w dodatku nie żyje. Nieskończenie wielki i niemal bezludny kraj oraz samotny zabity żołnierz swoim ponurym klimatem zapowiada, co przyniesie przyszłość. 
W następnych dniach SS-Division "Totenkopf" przeprawia się przez byłą już granicę łotewsko-rosyjską na Wyżynie Wałdaj. Niemcy zbliżają się do Siebieża, a jednocześnie do Linii Stalina, do której 4. Kompanie dociera 6 lipca 1941 r. Dla jej żołnierzy prawdziwa wojna dopiero się zaczyna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz