środa, 2 października 2019

Pocztowy karabinek z trwałą ondulacją - Kar98k

Podczas II wojny światowej wyprodukowano około 12 000 000 sztuk Kar98k, który był podstawową bronią Wehrmachtu oraz Waffen-SS przez cały okres jej trwania. Wywodzący się z Gewehr 98 system "Acht-und-Neunzig" Paula Mausera do dziś stanowi szczytową formę rozwoju karabinu powtarzalnego na nabój scalony z prochem bezdymnym i mimo że ma on już ponad 120 lat - nic lepszego nie wymyślono. Chociaż podczas II wojny światowej w walkach lepiej sprawdzały się karabiny samopowtarzalne, a Niemcy takowe wprowadzili za późno i w zbyt małych ilościach - to zarówno Gew98, Kar98 i Kar98k w swojej klasie były konstrukcjami wybitnymi i bardzo dobrze współpracowały z użytkownikami, mimo iż Mauser długo nie mógł przebić się ze swoją bronią przez bardzo konserwatywne pruskie władze wojskowe Cesarstwa Niemieckiego.

Trudne początki
Kiedy w 1871 r. Królewska Wirtemberska Fabryka Karabinów w Oberndorf pod zarządem braci Wilhelm'a i Paul'a Mauser stworzyła swoją pierwszą wojskową konstrukcję - jednostrzałowy Mauser M1871 - mimo dużego sukcesu - pruskie władze wojskowe z nowo utworzonej II Rzeszy, czyli odrodzonego Cesarstwa Niemieckiego, postarały się, żeby braciom Mauser woda sodowa do głowy nie uderzyła. O ile pozwolono im wykupić założoną przez Fryderyka I Wirtemberskiego fabrykę, likwidując przy okazji uzbrojeniową niezależność dawniej samowystarczalnego Królestwa Wirtembergii, to i tak większość kontraktów na dostawy wojskowych karabinów dostały zakłady pruskie. 
W połowie lat 80. XIX w. bracia Mauser przystąpili do modyfikacji swojej pierwszej seryjnie produkowanej broni i przerobili ją na karabin powtarzalny (Mauser M1871/84). Znów jednak pruska Gewehr-Prüfungskommission (GPK) - Komisja Badawcza Broni Strzeleckiej - zarządzająca uzbrojeniem armii cesarskiej zadbała, żeby profitów z tego tytułu nie wystarczyło firmie na mocne stanięcie na własnych nogach. W 1886 r. odwieczny wróg Niemców - Francja - pchnęła wyścig zbrojeń na nowy, do tej pory nieznany poziom, wprowadzając pierwszy karabin na nabój z prochem bezdymnym - Lebel modèle 1886. Niemiecki przemysł chemiczny stawał na głowie, aby powtórzyć to osiągnięcie, ale nie udawało im się to przez prawie 2 lata.

Niemiecki żołnierz ze swoim Kar98k podczas służby wartowniczej w Rosji; obok leżą dwa granaty Stielhandgranate 24 mit Brennzünder 24
Źródło: https://www.flickr.com/photos/farinihouseoflove/3982705163/
W 1887 r. Mauser w końcu uzyskał upragniony kontrakt, który mógł zapewnić mu pokaźne zyski, czyli zamówienie na 500 000 karabinów dla armii tureckiej. Sułtan płacił bez problemów i niemal dwa razy tyle, co Kaiserlische Armee - ale ponieważ już nie raz źle wychodził na europejskich dostawach, płatność miała być po dostarczeniu karabinów. Nie byłby to problem, gdyby nie fakt, iż Turcja wyznaczyła bardzo krótki termin realizacji - jedynie 2 lata. Wymagało to rozbudowy parku maszynowego, a na to przecież trzeba było mieć pieniądze. Tych Mauser nie posiadał, a wspierające go dotychczas banki odmówiły kredytów. Ciekawe dlaczego...
Wybawieniem okazała się transakcja z bogatym berlińskim przemysłowcem Ludwig'em Loewe, który dał pieniądze na rozbudowę zakładów, ale w zamian przejął ich własność, choć pozostawił markę i Paula Mausera na czele działu technicznego. Dział finansowy i marketing przejęli ludzie z Berlina. Ktoś zapyta - a co z Wilhelmem? A no ten już od pięciu lat nie żył i nie doczekał sukcesów jakie miały nadejść.

Pierwszy seryjnie produkowany karabin powtarzalny Mauser M1871/84 kalibru 11 mm na nabój 11x60 mm R
Źródło: https://i.imgur.com/Bxcu2dn.jpg
Komisja wie lepiej 
W tym czasie GPK już rozpaczliwie poszukiwała broni zdolnej stawić czoło francuskiemu Lebel'owi. Okazję dostarczył dezerter, Lotaryńczyk pochodzenia niemieckiego, który uciekł na drugi brzeg Renu i sfinansował sobie dalsze życie sprzedając rodakom francuską Wunderwaffe. Po przeprowadzeniu analizy prochu nitrocelulozowego "Poudre B", Niemcy skopiowali go i na początku 1888 r. w końcu pojawił się niemiecki nabój Infanteriepatrone 88 o wymiarach 7,92x57 mm. Po rozwiązaniu jednego problemu, pojawił się następny - z czego będzie się nim strzelać, bo nie było żadnej broni przystosowanej do nowej amunicji, którą można by było szybko wprowadzić do produkcji i uzbrojenia. Mauser był zawalony kontraktem tureckim, a pruskie fabryki, tak szczodrze obdarzone kontraktami krajowymi - nie były w stanie skonstruować nic swojego. W wyniku tego GPK na szybko złożyło Frankensteina: lufę skopiowano z Lebel modèle 1886, jednorzędowy magazynek na 5 nabojów z Mannlichera Modell 1895, a zamek z Mausera M1871/84. Głównym producentem tego składaka, którego żołnierze ochrzcili "Kommissionsgewehr" został... Ludwig Loewe. Paul Mauser będący teraz jego podwładnym, nie mógł zaprotestować przeciw takiemu układowi. Jednak nie miał on większych obiekcji także z innego powodu - sytuacja ta paradoksalnie działała na jego korzyść. Gdyby to on stworzył kolejny karabin dla wojska, to zapewne znów byłby pominięty, a teraz mógł na spokojnie zajmować się produkcją eksportową, jednocześnie doskonaląc konstrukcję za rządowe pieniądze przelewane do Oberndorf od berlińskiej centrali Loewe'go.

Gew88 - czyli "Kommissionsgewehr" powstały przez połączenie rozwiązań z trzech konstrukcji (u góry) oraz turecka wersja belgijskiego Mausera - Tüfek 90 (u dołu)
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
Nadmiernie pewna swego GPK sama wzięła się za konstruowanie karabinu, a zadanie to - jak pokazały późniejsze wydarzenia - znacznie ją przerosło. W ten sposób Komisja strzeliła sobie w kolano, bo kolejne, coraz bardziej fatalne wady modelu jej autorstwa zaczęły wychodzić na światło dzienne. Sytuacja ta jednak nikogo niczego nie nauczyła. Mimo że o kompromitacji GPK uczy się w praktycznie każdej szkole technicznej na świecie, to po upływie ponad 100 lat Polska powtórzyła to samo w przypadku pistoletu WIST-94. 
Oprócz wyżej wymienionych korzyści dla Paula Mausera, sprzyjała mu także sytuacja międzynarodowa. Po tym ja Francja i Niemcy przyjęły karabiny na naboje scalone z prochem bezdymnym, cały świat natychmiast chciał pójść w ich ślady. Dzięki Loewe'mu Mauser nie musiał czekać aż rząd zwolni nowy nabój 7,92x57 mm z wymogów tajemnicy państwowej i umożliwi eksport strzelających nim karabinów. Do berlińskiego imperium Loewe należała bowiem także Metallpatronenfabrik Lorenz w Karlsruhe, gdzie powstawał własny nabój karabinowy z prochem bezdymnym - 7,65x53 mm. Mauser zamiast ścigać się z GPK, w której zawsze jako nie-Prusak był na przegranej pozycji - spokojnie dopracował swój własny karabin strzelający tym nabojem, by w 1889 r. sprzedać jedno i drugie rządowi belgijskiemu.

Blaszana osłona lufy pomysłu Armanda Miega była prekursorem dzisiejszych luf samonośnych; Turcy jednak nie chcieli mu płacić i specjalnie dla nich Paul Mauser stworzył swoją słynną kaskadową lufę, której ta rura była zbędna 
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
Mle 1889 - rewolucja wśród karabinów
Pojawienie się belgijskiego Mausera sporo namieszało w świecie broni palnej. Nowa broń, wprowadzała od razu trzy pomysły, które od tej pory stały się oczywistością w konstrukcji karabinów powtarzalnych: 
  • pierwszy - jednoczęściowy trzon zamkowy z ryglami na części czołowej. Po raz pierwszy zerwano z układem wieloczynnościowego zamka pamiętającego jeszcze czasy, gdy głównym ryglem była rączka zamkowa. Przez lata standardem były zamki złożone z 2-3 części, nawleczonych na przechodzącą przez nie iglicę. Mauser zastąpił je jednoczęściowym trzonem zamka z integralnymi ryglami na czole, wprowadzonymi przez obrót w opory ryglowe w pierścieniu komory zamkowej, zaraz za tylnym płaskiem lufy. Taki zamek był znacznie bardziej wytrzymały i pozwalał podnieść ciśnienie robocze w lufie bez rewolucji w metalurgii
  • drugi - zamknięty, stały (ale z otwieranym dnem), jednoczęściowy magazynek pudełkowy, który po raz pierwszy łączył zalety dwóch dotąd stosowanych magazynków, eliminując ich wady. Można było ładować go pojedynczymi nabojami i doładowywać w miarę opróżniania (tak jak magazynek rurowy), a podobnie jak "magazynek pakietowy" Mannlicher'a był on umieszczony w środku ciężkości karabinu i jego opróżnianie nie zmieniało wyważenia broni. Magazynek rurowy, oprócz zmiany wyważania broni w trakcie strzelania, był bardzo powolny w ładowaniu, a magazynek od Mannlicher'a - mimo że o wiele szybszy i umożliwiający napełnienie go jednym ruchem ręki - to najpierw trzeba było go wystrzelać i wyrzucić pusty ładownik, a dopiero potem można było napełnić go pełnym. Bez tych blaszanych obejm system zasilania w ogóle nie funkcjonował, gdyż szczęki magazynka stanowił właśnie ładownik. Jeśli ich nie było, karabin stawał się jednostrzałowy. Magazynek Mausera usuwał tę wadę, stosując szczęki wkomponowane w komorę zamkową wraz z rozdzielaczem, który pod naciskiem z góry, przy ładowaniu, przepuszczał naboje od wnętrza magazynka, ale z powrotem wypuszczał je tylko pojedynczo, zapobiegając dosyłaniu dwóch nabojów jednocześnie. Otwierane dno magazynka Mausera pozwalało na szybkie rozładowanie broni bez konieczności ręcznego zwalniania pojedynczych nabojów spod rozdzielacza. Wystarczyło otworzyć dno, aby naboje wysypały się na rękę - podobnie jak naciśniecie zatrzasku pozwalało w każdej chwili rozładować magazynek pakietowy wyrzucając ładownik z pozostałymi w nim nabojami. Ta łatwość ładowania i rozładowania stanowiła o wyższości magazynków pudełkowych nad rurowymi i w końcu przesądziła o zaniku tych drugich. Magazynek Mausera miał także tę przewagę nad tym od Mannlicher'a, iż był całkowicie zamknięty, co chroniło naboje przez zanieczyszczeniami
  • trzeci - łódka nabojowa, czyli pasek blachy, utrzymujący naboje, wpychane z niej kciukiem do wnętrza magazynka, co pozwalało szybko załadować broń, eliminując mozolne wkładanie pojedynczych nabojów do magazynka
Belgijski Mauser - Mle 1889 kalibru 7,65 mm na nabój 7,65x53 mm
Źródło: https://www.libertytreecollectors.com/productcart/pc/viewPrd.asp?idproduct=8006
Paul Mauser odegrał się na GPK, która użyła jego zamka, kopiując rurową osłonę lufy do "Kommissionsgewehr". Było to nieco mniej epokowe osiągnięcie, ale Belgowie zachowali tę blaszaną rurę zapewniającą lufie niemal samonośną konstrukcję do końca produkcji karabinu Mle 1889 po I wojnie światowej. Turcy także się na niej poznali i resztę z półmilionowego zamówienia karabinów już w 1889 r. zastąpili modelem belgijskim, tyle że bez rury. Tureckich zamówień było jeszcze tak dużo, że Loewe, by zachować ten kontrakt, musiał sprzedać Belgom licencję na produkcję Mle 1889, bo wraz z Mauserem nie byli w stanie wyprodukować w takim czasie wystarczającej liczby karabinów dla obu odbiorców. W tym celu zawiązało się konsorcjum producentów broni z okręgu Liège z Loewe'm, które przejęło nazwę Fabrique Nationale d'Armes de Guerre i przystąpiło do budowy fabryki karabinów Mausera w Herstal pod Liège

Nabój 7,65x53 mm z pociskiem tępołukowym (u góry) oraz z pociskiem ostrołukowym (u dołu)
Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/7.65%C3%9753mm_Mauser
Nowy magazynek, zamek i nabój
Sukcesy eksportowe belgijskiego Mausera na trzech kontynentach (1889 r. - Belgia, 1890 r. - Turcja, 1891 r. - Argentyna) przyciągnęły uwagę innych krajów, które także chciały kupić konstrukcję z Oberndorf. Jednocześnie Paul Mauser cały czas pracował nad ulepszeniem swojej broni. Już turecki model z 1890 r. miał nieco odmienny mechanizm spustowy i zamek oraz zastosowano w nim również wynalazek, któremu Mauser był wierny do końca. Zamiast umieszczać cienkościenną lufę w blaszanej osłonie, miała ona teraz zmienną w swojej długości grubość - najgrubsza była na wysokości komory nabojowej, a potem jej średnica malała skokowo, z wyraźnie zaznaczonymi stopniami. Pozwalało to gorącej lufie pęcznieć bez obaw o to, że wygnie drewno z łoża, rujnując celność. Aby żołnierz nie poparzył sobie palców, nad łożem pojawiła się krótka nakładka, pozwalająca bezpiecznie przenosić karabin.

Mauser Model 1891 kalibru 7,65 mm na nabój 7,65x53 mm dla Argentyny
Źródło: https://cdn.shopify.com/s/files/1/1524/1342/products/ON5331__01.jpg?v=1539293113
W 1892 r. powstała odmiana dla Hiszpanii, przyjęta do uzbrojenia rok później. Przyniosła ona kolejne epokowe wynalazki Mausera. Pierwszym był dwurzędowy magazynek pudełkowy, gdyż uznano, że ten jednorzędowy za bardzo sterczy i jest podatny na uszkodzenia, a poza tym wymagał rozdzielacza, który utrudniał ładowanie, a czasami zawodził i powodował zacięcia. W wersji dwurzędowej oddzielny rozdzielacz nie był potrzebny, gdyż podwójnemu podawaniu nabojów zapobiegała konfiguracja magazynka. Stopień na podajniku powodował, iż dwa rzędy nabojów ustawione były w szachownicę, wzajemnie się blokując na przemian pod prawą i lewą szczęką magazynka. Szerzej rozstawione szczęki ułatwiały szybkie ładowanie z łódki. Poza tym nowy magazynek był znacznie krótszy i całkowicie mieścił się w łożu - na zewnątrz wystawało tylko denko utrzymywane zatrzaskiem, nadal pozwalając na błyskawiczne rozładowanie broni. 
Kolejna zmiana objęła zamek i także pozostała już do końca historii wojskowych Mauserów. Stworzono zupełnie nowy model wyciągu sprężystego - zewnętrzny, pełniący funkcję listwy prowadzącej zamek i pozostający nieruchomo na swoim miejscu mimo obrotu trzonu przy ryglowaniu. Zmiana wewnętrznego wyciągu sprężynowego obracającego się wraz z trzonem na sprężysty wyciąg zewnętrzny ułatwiła manipulację zamkiem - do tej pory ryglując i odryglowując zamek strzelec musiał oprócz tarcia rygli przełamać także opór pazura prącego o wtok łuski. Teraz ten opór znikał, bo nowy pazur obracał się wokół trzonu, pozostając nieruchomo względem łuski naboju.

Karabin Tüfek 90 z jednoczęściowym trzonem zamka i lufą stopniowaną bez osłony Miega, ładowany z łódki oraz hiszpański Mauser M1893 w wersji krótkiej (czyli w sumie M1913) z dwurzędowym magazynkiem i zamkiem posiadającym zewnętrzny wyciąg' obie konstrukcje miały jeszcze zamki z iglicą napinaną w trzecim takcie (przy zamykaniu zamka)
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
W tym samym roku powstał już drugi firmowy nabój Mausera, znacznie bardziej udany i rozpowszechniony od poprzednika - 7x57 mm, płaskotorowy i bardzo celny przy niskim odrzucie. Amunicja ta - poza Hiszpanią - zawojowała w krótkim czasie całą Amerykę Łacińską, a w Europie stała się regulaminowym nabojem armii serbskiej.
Nową konstrukcję - a jakże - zakupili także Turcy (na nabój 7,65x53 mm), Szwedzi i Brazylijczycy. W następnych latach uproszczono nieco konstrukcję trzonu zamkowego i w 1895 r. tak zmodyfikowany karabin został zakupiony przez Chiny, Persję, Chile, Kostarykę, Oranię, Transwal, Salwador, Meksyk, Serbię Honduras, Luksemburg, Wenezuelę, Paragwaj oraz Urugwaj. Zamówień było tak dużo, że teraz nawet olbrzymie zakłady Loewe'go nie dały już rady ich wykonywać na czas i produkcję rozszerzono na topowe fabryki zbrojeniowe w Europie: belgijską FN, austro-węgierską OEWG oraz szwedzkie: Carl Gustaf i Husqvarna. 

Hiszpański Mauser M1893 strzelał nowym nabojem Mausera - 7x57 mm; pocisk po prawej jest używany do polowań
Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/7%C3%9757mm_Mauser
W poszukiwaniu kozła ofiarnego 
Wraz z sukcesem eksportowym karabinów Mausera Kaiserlische Armee uświadomiła sobie, że nowo przyjęty Gewehr 88 już na wstępie był opóźniony technicznie i popełniono błąd pomijając Mausera w procesie projektowania nowej broni na potrzeby armii. Problem polegał na tym, że Gew88 był autorską konstrukcją GPK i przyznanie się do błędu kosztującego 1 900 000 sztuk tych nieudanych karabinów skutkowałoby utratą twarzy dla wielu wysoko postawionych armijnych "ekspertów". Trzeba było znaleźć jakąś inną przyczynę, dla której wymiana tak dużej ilości broni byłaby konieczna i uzasadniona.
Z pomocą przyszła seria wypadków na strzelnicach, rozpoczęta dosłownie dzień po wprowadzeniu pierwszych wyprodukowanych Gew88. Nagminnie dochodziło do rozerwania luf, komór zamkowych, zerwania rygli, a także poparzeń twarzy i oczu strzelców gorącymi gazami w wyniku przebijania miseczek spłonek. Karabin stworzony przez wojsko zagrażał życiu i zdrowiu ich własnych żołnierzy - za takie coś powinny polecieć głowy niejednych oficerów odpowiedzialnych za tę konstrukcję. Ale nie w nacjonalistycznych Niemczech u schyłku XIX wieku, gdzie armia była świętością - tu trzeba było znaleźć jakiegoś kozła ofiarnego. Oczywistym było, że za coś takiego odpowiadać musi jakiś wróg narodu niemieckiego, a tak się złożyło, że największy producent nieudanych karabinów - Ludwig Loewe - był Żydem. Mimo że nie on karabin konstruował i nie jego winą było to, że nadawał się co najwyżej na pałkę - stał się celem nagonek. Oskarżono go o sabotaż i nieważne było, iż sąd nie dopatrzył się żadnych wrogich czynów z jego strony, a sam cesarz Wilhelm II publicznie chwalił przemysłowca za propaństwową postawę - wojsko i prasa wiedziały lepiej. Po pewnym czasie atmosfera zrobiła się tak gęsta, że Loewe postanowił usunąć się w cień i całkowicie przebudował strukturę swojego koncernu, zmieniając w nazwę z niewłaściwego etnicznie nazwiska na pierwiastki patriotyczne - od 1896 r. firma nosiła nazwę Deutsche Waffen- und Munitionsfabriken - Niemiecka Fabryka Broni i Amunicji.

Ewolucja zamka karabinowego od Gew88 do Gew98; od lewej: zamek z trzyczęściowym trzonem z Gew 88, zamek z jednoczęściowym trzonem i wyciągiem wewnętrznym z Tüfek 90, zamek z wyciągiem zewnętrznym z M1893 i zamek z Gew98 z dwutaktowym napinaniem iglicy i ryglem bezpieczeństwa; od przodu widać różnice konstrukcyjne: wewnętrzny prętowy wyrzutnik z Gew88, przecięty szczeliną wyrzutnika zewnętrznego lewy rygiel wszystkich zamków Mausera, dodatkowy rygiel i żebro ustalające wyciągu
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
Zarzuty kierowane pod adresem Loewe'go były absurdalne. Był on wprawdzie największym producentem Gew88 i przyjętego wraz z nim Kar88, ale nie jedynym. Ogółem berlińska firma zbudowała jedynie 425 000 z 1 900 000 zakupionych u kilkunastu w sumie dostawców w kraju i za granicą, a wybuchały wszystkie - niezależnie kto i gdzie je składał. To właśnie zmiany wprowadzone u Loewe przy niemałym udziale Paula Mausera pozwoliły uporać się z tą epidemią, ale po drodze okazało się, że trzeba wymienić materiał na lufę i profil bruzdowania, który pośpiesznie skopiowano z Lebel'a. Był on dostosowany do pocisku francuskiego, a nie niemieckiego - a różniły się od siebie wieloma aspektami, nie tylko tym, że pierwszy miał kryzę wystającą, a drugi nie. Dopracowano także samą amunicję, a zwłaszcza proch, w którym zmiana flegmatyzatora pozwoliła uzyskać upragnioną stabilizację i powtarzalność procesu spalania. Poprawiona konstrukcja łuski zapobiegła nagminnemu dotąd wbijaniu pocisku do wnętrza łuski, powodującemu potęgowanie ciśnienia. Późniejsza zmiana naboju i w jej wyniku kolejna wymiana lufy całkowicie uleczyła Gew88 i Kar88 ze wszystkich dolegliwości - nie była jednak w stanie zmienić tego, że 1918 r. były one już beznadziejnie przestarzałe technicznie, podobnie jak jego rówieśnicy i pierwowzory.

Gew88 nie dość, że nie był udany, to za jego niepowodzenie oberwało się nie temu, co powinno
Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/3b/Infanteriegewehr_m-1888
Wśród niemieckich potentatów zbrojeniowych nikt nie wierzył w zarzuty przeciw Loewe. Zresztą i tak nie było możliwości całkowitego uniezależnienia od niego produkcji broni w Niemczech - nie było wtedy ani jednej liczącej się firmy konkurencyjnej wyspecjalizowanej w produkcji broni strzeleckiej na rynku niemieckim. Przyszłe niemieckie potęgi przemysły zbrojeniowego, takie jak Rheinmetall AG, Walther GmbH czy J. P. Sauer & Sohn GmbH w latach 90. XIX wieku były zaledwie manufakturami, a pruski przemysł państwowy i prywatny całkowicie pozbawiony był zaplecza konstrukcyjnego - jak dowiodła ta afera. Szukając wyjścia z sytuacji, w jaką na własną prośbę wpakowała się armia, generałowie nie mieli wyjścia - czekała ich wyprawa w worze pokutnym do Oberndorf.

Ludiwg Loewe został kozłem ofiarnym i to na niego przerzucono całą winę za wadliwą konstrukcję Gewehr 88 mimo że nie miał on z nią nic wspólnego
Źródło: https://alchetron.com/cdn/ludwig-loewe-b94ef096-7fad-4d55-89ff-771160a6750-resize-750.jpg
Dalszy rozwój karabinu
Tymczasem Paul Mauser nie spoczywał na laurach, tylko nadal ulepszał swoją konstrukcję. W 1895 r. zbudował i opatentował zupełnie nowy zamek, napinany - w odróżnieniu od dotychczasowego - nie w pierwszym (odryglowanie) lub w trzecim (zamykanie) takie, lecz po pół skoku iglicy w taktach pierwszym i czwartym. W ten sposób zmniejszyła się siła potrzebna do odryglowania zamka i napięcia iglicy, a w przypadku niewypału ponowne napięcie iglicy wymagało jedynie uniesienia i opuszczenia rączki zamka, a nie wyrzucenia naboju, lub ręcznego napięcia jak w modelach z napinaniem w trzecim takcie. Takie rozwiązanie pozwoliło skrócić zameczek i kurek, eliminując ręczne napinanie, mające umożliwić właśnie ponowne odpalenie niewypału. Nowy zamek miał również trzeci rygiel - a ściślej mówić - występ zabezpieczający zwany ryglem nieco na wyrost, jako że w czasie normalnego strzelania nie przenosił on żadnych obciążeń i nawet nie stykał się ze ściankami opory wykonanej w dnie komory zamkowej naprzeciw mostka. Jego zadaniem było przechwycenie trzonu w razie zerwania jednego z rygli głównych, aby zapobiec wypadkom zranienia wyrwanym zamkiem, zdarzającym się w Gew88. Wzdłuż trzonu pojawiło się dodatkowo żebro ograniczające obrót wyciągu.

Żołnierze z Kaiserlische Armee uzbrojeni w Gew88
Źródło: https://www.flickr.com/photos/35636458@N06/4003831036
Nowy zamek znacznie lepiej zabezpieczał strzelca przed poparzeniem gazami w razie przebicia spłonki. Czółko było zagłębione w trzonie, przez co gazy nie miały możliwości ujścia bokami wzdłuż trzonu do tyłu, co było główną przyczyną takich wypadków w karabinie GPK. Te gazy, które wydostawały się przez szczelinę wyrzutnika w lewym ryglu, były odprowadzane z wnętrza pierścienia komory zamkowej na zewnątrz kanałem lewego rygla i przez wycięcie na kciuk ręki wciskającej do magazynka naboje z łuski. Te, które przedostały się do wnętrza trzonu przez otwór igliczny, były odprowadzane dwoma kanałami upustowymi dużej średnicy o owalnym przekroju, uchodzącymi do wnętrza magazynka. Znacznie powiększona przednia krawędź zameczka tworzyła tarczę, która odchylała te gazy, które ewentualnie wyleciałyby do tyłu. Komisja wojskowa badająca nowy zamek była nim zachwycona i zarekomendowała natychmiastowe wprowadzenie do go produkcji nowych karabinów Gew88 w zakładach w Spandau.

Karabin M.88/97, w którym próbowano połączyć "Kommissionsgewehr" z nowym zamkiem Mausera napinającym iglicę w I lub IV takcie; Mauser dołożył od siebie łoże z szyjką bez chwytu pistoletowego
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
Za tą rekomendacją nie poszły jednak żadne inne działania. Dopiero na drugi rok zakłady Mausera dostały zamówienie na partię 2 000 karabinów przeznaczonych do prób wojskowych. Miały one mieć nowe zamki, ale bazując konstrukcyjnie na Gew88. Karabin ten oznaczono M.88/97 o 11 marca 1897 r. edyktem cesarskim został skierowany do produkcji i następnie po zakończeniu obliczanych na 5-6 lat trwania prób wojskowych - miał być przyjęty do uzbrojenia. W tym samym czasie GPK prowadziła próby M.88/97 z nabojami mikrokalibrowymi 5,2x67 mm i 6x68 mm firmy Polte z Magdeburga, z którymi wiązano duże nadzieje, planując zastąpić nimi amunicję 7,92x57 mm. W październiku GPK zamówiła u Mausera drugą partię - tym razem 2 185 testowych M.88/97 kalibru 6 mm, na nowy nabój 6x59 mm. Planowane próby miały trwać do 1902 r. i prowadzono je równolegle z badaniami ulepszonego karabinu M.88/97 kalibru 7,92 mm.

Jak na razie Mausera strzelał nabojem 7,92x57 mm z z pociskiem tępołukowym
Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/7.92%C3%9757mm_Mauser#/media/File:8x57.jpg
Epokowy Mauser
Jako że wojsko jak na razie tylko testowało broń z Oberndorf, to Paul Mauser miał mnóstwo czasu na stworzenie swojej najsłynniejszej konstrukcji, którą do dziś uznaje się za kwintesencję i szczyt rozwoju technicznego karabinów powtarzalnych. Zamiast znów upychać nowy zamek w starym nieudanym karabinie, Paul Mauser stworzył od podstaw całkiem nową broń łączącą wszystkie poprzednie zalety karabinów od czasów powstania ich dla belgijskiej armii w 1889 r. W nowym modelu pojawiły się: wyrzutnik/zatrzask zamka w tylnej części komory zamkowej, jednoczęściowy trzon z ryglami symetrycznymi na czole i ryglem bezpieczeństwa, ruchomy zewnętrzny wyciąg sprężysty, dwurzędowy magazynek wewnętrzny - stanowiący integralną część kabłąka spustu, ładowany z łódki i zaopatrzony w mocowane zatrzaskiem dno. Lufa bez osłony, nakryta drewnianą nakładką sięgająca od celownika do tylnego bączka, miała w swojej długości jeden stopień, a przedni bączek mocował znaczni ulepszony zaczep bagnetu. Pierwotny M.88/97 Mausera miał celownik ramkowy z mikrometryczną regulacją, ale cesarz Wilhelm II był wielkim fanem celownika ramieniowo-krzywiznowego konstrukcji Major'a Lange - jednego z oficerów GPK - i taki też nakazał zamontować w seryjnym karabinie, mimo że był on wielki, ciężki i skomplikowany.

Najbardziej epokowy ze wszystkich Mauserów - Gewehr 98
Źródło: http://yonyon.lolipop.jp/LongGun/caw/gew98/pic_01.jpg
Aby utrzymać masę broni poniżej 4 kg obiecanych cesarzowi, Paul Mauser zdecydował się na krok, który do dziś budzi zdziwienie zwłaszcza cywilnych użytkowników tego karabinu. Zamiast dotychczasowego wyciora pełnej długości 740 mm w gwintowane gniazdo wkręcony jest pręt mający zaledwie 330 mm, z wyraźnie wyciorową główką ze szczeliną i szmatką do oczyszczania broni z nagaru i nagwintowanym otworem z przodu. Drugim zyskiem - oprócz mniejszej masy - była unifikacja. Zamiast dołączania wyciorów różnej długości w zależności od wymiarów lufy, wszyscy nosili takie same. Wystający z przedniego bączka odcinek pręta pod lufą służył jako koźlik - występ do sczepiania z innymi karabinami przy ustawieniu ich w tzw. kozły po to, aby nie odkładać broni na ziemię, co mogło doprowadzić do niepotrzebnych nikomu zanieczyszczeń.
Mimo zaawansowanego technicznie nowego Versuchgewehr 97, GPK nie miała zamiaru przyjmować go, a jak na razie zajmował się rozwiązaniem problemu wycofania prawie dwóch milionów Gew88 i Kar88. W końcu jednak się udało. 4 kwietnia 1898 r. GPK poddała się i na ręce cesarza Wilhelma II złożyła rekomendację przyjęcia do uzbrojenia nowego karabinu Mausera. O tym, iż cesarz musiał znać całą sprawę od początku świadczy fakt, że jego podpis zatwierdzający sugestię GPK znalazł się na projekcie rozkazu wprowadzającego Infanterie Gewehr Modell 1898 (w skrócie Gew98) już następnego dnia!

Gew98 występował także w rzadkiej wersji "szturmowej" z magazynkiem na 20 nabojów tzw. okopowym - Grabenmagazin
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
Gewehr 98
Gew98 skierowano do produkcji omijając kilka szczebli, jakie musiałby on przejść w normalnej sytuacji. Wyznaczono od razu sześciu producentów: Mauser, DWM (Ludwig Loewe), pruskie państwowe arsenały w Gdańsku, Erfurcie i Spandau, a także bawarskie w Ambergu. Pierwsze egzemplarze trafiły do jednostek w 1889 r., a już w 1901 r. doszło do ich chrztu bojowego, kiedy trafiły do Chin wraz z bawarskimi jednostkami niemieckiego korpusu ekspedycyjnego, który miał za zadanie tłumić powstanie bokserów - na marginesie, przy tej samej okazji ich pruscy koledzy użyli bojowo po raz pierwszy "Kommissionsgewehr". Do końca 1907 r. zakończono proces przezbrajania jednostek pierwszoliniowych z Gew88 na nowy Gew98, a od 1912 r. zaczęły je dostawać również jednostki rezerwowe.

Gew88 (u góry) i późniejszy Kar98AZ (u dołu) - mimo 110 mm różnicy w długości lufy, wymiary broni z bagnetem są niemal identyczne dzięki nietypowemu ustawieniu zaczepu bagnetu w Kar98AZ i wyborowi (bagnet wz. 98/05)
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
Gew98 miał pas nośny dołączany od spodu łoża, do strzemienia zamontowanego pod przednim bączkiem i dwóch zaczepów - w miejscu łączenia przedniej części kabłąka spustu z obudową magazynka i na spodzie kolby - przed które przedkładało się oś sprężynowej klamerki zaszytej na drugim końcu pasa. Dwa zaczepy pozwalałby bez zmiany długości samego pasa szybko zmienić jego konfigurację z transportowo-bojowej do paradnej, w której pas był naciągnięty pod karabinem.
Doświadczenie I wojny światowej, w której całe jednostki piechoty wyposażono z powodzeniem w bardziej poręczne karabinki Kar98AZ z lufami długości 590 mm sprawiły, że po wojnie podjęto decyzję o całkowitym zastąpieniu Gew98 z lufą 740 mm - "krótkim karabinem". Bazą wyjściową do jego konstrukcji miał być właśnie Kar98AZ. Ogółem w ciągu dwóch dekad kariery wojskowej Gew98 wyprodukowano ich ponad 6 000 000 sztuk.

Zaczepy do tylnego końca pasa nośnego na kolbie Gew98 były umieszczone w dwóch miejscach: w przedniej ścianie kabłąka spustu i za szyjką; w tylny zaczep włożony jest (otwarty) zatrzask, umożliwiający łatwe przepinanie pasa z jednego zaczepu na drugi
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
Wersja skrócona i kolejny nowy nabój
W 1899 r. do prób kwalifikacyjnych oddano pierwszą odmianę Gew98 - Karabiner 98 (karabinek) dla oddziałów jezdnych - kawaleria i artyleria - z lufą długości 435 mm i miniaturową wersją celownika Lange-Visier. W 1901 r. w jego ślady poszła niemal identyczny Kar98A (mit Aufplanzvorrichtung - z zaczepem do bagnetu) dla jednostek strzelców konnych. Oba karabiny weszły do uzbrojenia jednostek kawalerii w 1902 r. wypierając wcześniejszy Kar88. Jednak kariera produkcyjna i wojskowa Kar98/98A została gwałtownie przerwana, gdy w 1905 r. Kaiserlische Armee przyjęła do uzbrojenia nowy nabój. Poza zachowaną łuską poprzednika, w nowej amunicji zmieniono praktycznie wszystko. Największa i od razu rzucającą się modyfikacją był nowy pocisk - lżejszy, bardziej wystający z łuski, grubszy i o całkowicie innym profilu - tzw. pocisk ostrołukowy. Była to niemiecka odpowiedź na kolejne osiągnięcie wroga zza Renu - pocisk ostrołukowy Balle D z 1898 r. O ile jednak francuski był wykonany z pełnego tombaku, to niemiecki miał klasyczną konstrukcję pełnopłaszczową z pokrytym miedzioniklem stalowym płaszczem okrywającym ołowiany rdzeń. Konwersja do nowego naboju wymagała nie tylko zmiany celowników, ale także kolejnej wymiany luf, bo nowy pocisk miał większą średnicę.

Kar98A - karabinek dla jednostek strzelców konnych
Źródło: https://www.libertytreecollectors.com/productcart/pc/viewPrd.asp?idproduct=8143
Nowy nabój był na tyle większy od poprzednika, że karabiny konwertowane pod niego musiały mieć w pierścieniu komory zamkowej wycięty kanał, by możliwe było ładowanie magazynka z łódki. Przerobione karabiny oznaczono literą "S" bitą na wierzchu komory zamkowej. Już od 1905 r., razem z konwersjami Gew88, starych Gew98 oraz odmian Kar98, ruszyła produkcja nowych karabinów systemu 98 od razu dostosowanych do nowej amunicji. Karabinki jednak z nowym nabojem współpracować nie chciały więc wycofano je z produkcji. Po przeróbce okazało się, że większe ciśnienie z krótkiej lufy powoduje znaczne zwiększenie huku wystrzału i płomienia wylotowego, oślepiającego żołnierza w nocy i demaskującego jego pozycję. Mim przerwania i wycofania karabinków z produkcji, zostawiono je w jednostkach jako broń tymczasowa, strzelająca starym nabojem - do czasu stworzenia nowego karabinka kawaleryjskiego. Wraz z pojawieniem się nowych Kar98AZ na nowy nabój, stare Kar98/98A zniknęły z jednostek jeszcze przed 1914 r.
Na końcu warto dodać, iż w niemieckiej nomenklaturze na krótki karabin mówi się "Karabiner", czyli "karabinek". Tak na prawdę, broni o takiem nazwie należały do klasy zapoczątkowanej w 1903 r. przez SMLE - karabinów krótkich. Ja jednak zostanę przy dosłownym tłumaczeniu z języka niemieckiego z uwagi na bohatera artykułu.

Finalna wersja naboju do karabinów i karabinków Mausera - 7,92x57 mm z pociskiem ostrołukowym w pełnym płaszczu pokrywającym ołowiany rdzeń
Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/7.92%C3%9757mm_Mauser#/media/File:8x57.jpg
Karabiner 98AZ 
Nowy karabinek wpasował się w ówczesną europejską modę na kompaktowy karabin wojskowy dla różnego rodzaju wojsk. Była to broń kompromisowa między tradycyjnym długim (z lufą o długości ponad 700 mm) a poręcznym, lecz pozbawionym prawdziwej wartości bojowej karabinkiem kawaleryjskim z lufą poniżej 500 m, będących na dobrą sprawę bronią do obrony osobistej. Krótki karabin miał lufą długości zazwyczaj około 600 mm, a jego celność oscylowała w granicach 600-800 m - był to jak najbardziej praktyczny dystans prowadzenia ognia. Prace nad niemieckim krótkim karabinem rozpoczęto już w 1905 r. w arsenale w Spandau, a ich owocem był wprowadzony w 1908 r. Kar98AZ (mit Aufplanz- und Zusammensetzvorrichtung, czyli "karabinek wz. 98 z zaczepem do bagnetu i koźlikiem"). Oznaczenie oddaje zasadniczą różnicę w stosunku do starego Kar98/98A - lufa długości 590 mm sadzona była w sięgającym niemal wylotu lufy łożu, na którego końcu znajdował się rozbudowany przedni bączek, do którego przymocowany był hak do stawiania broni w kozły i belka zaczepu do mocowania bagnetu. Zaczep ten kończył się zaledwie 15 mm przed wylotem lufy, toteż bagnet tkwi na nim raczej na słowo honoru i walka na nie była ostatnią rzeczą, jaką by sobie życzyli niemieccy żołnierze mający na wyposażeniu tę wersję.

Kar98AZ kalibru 7,92 na nabój 7,92x47 mm
Źródło: https://imgur.com/gallery/FgZpI
Kar98AZ produkowany był do końca I wojny światowej, a potem wrócił do produkcji po jej zakończeniu i wytwarzano go od 1928 r. Ogółem do 1918 r. dostarczono ich ponad 1 500 000 sztuk, co czyni go drugim pod względem ilości modelem systemu 98, ale ze względu na poręczność w walce okopowej, zdecydowanie nie cieszył się największą popularnością wśród użytkowników. Karabinek ten od początku miał nowoczesny i prosty celownik ramieniowy z krzywizną w podstawie zamiast skomplikowanego, dużego i ciężkiego Lange-Vision. W warunkach walki pozycyjnej gwałtowanie spadała odległość wymiany ognia, a tymczasem najniższa nastawka celownika Lange wynosiła 400 m. Skala celownika Kar98AZ zaczynała się od 100 m, a wartość ta lepiej była dostosowana do warunków wojny okopowej.
Brak wystarczających mocy przerobowych w Spandau przy nigdy niekończących się zamówieniach armii sprawiła, iż w czasie wojny produkcję Kar98AZ uruchomiono także u innych wytwórców, w tym cywilnych. Po Wielkiej Wojnie dla Reichswehry i policji produkowały zakłady berlińskiego Mausera (dawniejsze DWM), Heanela, Simsona i V.C. Schillinga w Suhl, Waffenwerke Oberspee w Kombusch oraz fabryka w Niederschonweide pod Berlinem. Od 1923 r. produkcję zmonopolizował Simson, który jako jedyny miał licencję Aliantów na wytwarzanie broni dla niemieckich formacji zbrojnych. Jednocześnie oznaczenie karabinków zmieniono na K98a.

Gew88 ma rączkę zamkową prostą (u góry), a Kar98AZ - zagiętą ze ściętą i moletowaną kulką (u dołu)
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
Kar98b
Jak już wspomniałem, pojęcie "Karabiner" okazało się w terminologii niemieckiej bardzo pojemne i oznaczało właściwie każdą broń długą z zaczepem do pasa nośnego pozwalającym dołączyć go z boku, a nie od spodu. Po Wielkiej Wojnie w Reichswehrze stosowano także skonstruowany dla cyklistów Radfahrergewehr 98 z lufą o długości 740 mm, który od normalnego długiego Mausera różnił się tylko sposobem umieszczenia zaczepów do pasa i zagiętą rączką zamkową. Jednostki cyklistów rozformowano wraz z przejściem wojny z wczesnej fazy manewrowej do walki pozycyjnej, ale ich karabiny nadal były używane. W 1923 r. poddano je modernizacji polegającej na wymianie Lange-Vision na płaskie celowniki ramieniowe z krzywizną w podstawie i zmieniono oznaczenie broni na Kar98b, chociaż przerwanej produkcji na nowo nie podjęto.

Kar98b - nowa odmiana ze zmienionym celownikiem
Źródło: http://yonyon.lolipop.jp/LongGun/caw/gew98/pic_01.jpg
Nowa krótka wersja
W połowie lat 20. karabiny Mausera z zapasów Kaiserlische Armee rozeszły się po całej Europie, gdyż zaliczono je jako zdobycz lub reparacje wojenne. Część fabryk została zdemontowana i oddana zwycięskim państwom Ententy i ich sojusznikom - 1921 r. taki los spotkał Królewską Fabrykę Karabinów w Gdańsku, która decyzją Rady Ambasadorów przypadła Polsce i stała się zaczątkiem warszawskiej Państwowej Wytwórni Karabinów, a potem również Państwowej Wytwórni Broni z Radomia, która od 1928 r. nazywała się "Fabryka Broni".
Puste magazyny sprawiły, iż niedługo zaczęto myśleć nad ich zapełnieniem. Tym razem miała to być jedynie broń klasy "Karabiner", bazująca na Kar98AZ - ale z uwzględnieniem nauk z eksploatacji ich z czasów wojny. W związku z zakazami traktatu wersalskiego - poligonem badawczym stały się zagraniczne firmy produkujące karabin systemu 98 Mausera, korzystając z niemieckiej pomocy technicznej. Ta, w postaci wsparcia konstrukcyjnego, organizacyjnego i przekazywana doświadczeń z czasów Wielkiej Wojny - była oferowana za pół darmo, gdyż w rzeczywistości zagraniczne spółki, które ją przyjmowały, finansowały badania nad nowymi karabinami dla przyszłej odrodzonej niemieckiej armii.

Przedni bączek Kar98AZ z zaczepem do bagnetu i koźlikiem
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
Nie dziwi więc fakt, iż w całej Europie około 1923 r. zaczął pojawiać się zbliżony model krótkiego karabinu z lufą około 600 mm i skróconym w stosunku do Kar98AZ łożem, tak aby umożliwić pewniejsze zaczepienie bagnetu na wzór Gew98. Broń tego typu pojawiła się w 1924 r. jednocześnie w belgijskiej FN i czechosłowackiej CZ.
Mauser z Oberndorf, jedyny ocalały z dawnego imperium DWM, wprowadził również w 1924 r. podobnie skonfigurowany eksportowy karabin Standard-Modell z lufą 600 mm, prostą rączką zamkową i zaczepami do pasa pod łożem. Początkowo produkowany był na zamówienie Deutsche Reichspost (DRP) - Poczty Rzeszy Niemieckiej - oraz na eksport. To właśnie ta broń miała stać się pierwowzorem nowego karabinka odrodzonego Wehrmachtu.

Mauser Standard Modell - protoplasta Kar98k
Źródło: blob:null/4edd6f4b-e594-4a80-ac40-8abcf736ce64
Kar98k 
Już w 1933 r. - po dojściu do władzy Adolfa Hitlera - pojawiła się nowa broń od Mausera - Standard-Modell II. Było to rozwinięcie poprzedniego eksportowanego modelu, ale już z zagiętą rączką zamkową i bocznymi zaczepami do paska nośnego w stylu K98b. Rok później Mauser i J.P. Sauer & Sohn rozpoczęły produkcje wspólnego typu karabinka, który od Standard-Modell II różnił się jedynie dodaniem na wzór Gew98 blaszanego występu do rozkładania zamka na kolbie, połączeniem oddzielnych dotąd sprężyn bączków i usunięciem żłobków pod palce z łoża. Wraz z ogłoszeniem odrodzenia armii w postaci Wehrmachtu - konstrukcja ta stała się jej oficjalną bronią - karabinkiem Kar98k - jak "kurz", czyli krótki - w odróżnieniu od długiego Kar98b.

Kar98k kalibru 7,92 mm na nabój 7,92x57 mm - podstawowa broń Wehrmachtu i Waffen-SS podczas II wojny światowej
Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/c9/Kar_98K_-_AM.033696.jpg/1200px-Kar_98K_-_AM.033696.jpg
W 1934 r. wprowadzono wraz z karabinkiem nowy przybornik do czyszczenia broni - Reinigungsgerät 34 (RG 34) - przenoszony w blaszanej puszce, a zawierający oprócz narzędzia do otwierania dna magazynka, szczotek i olejarki - także słynny wycior koralikowy, popularny później wśród konspiratorów, powstańców i żołnierzy alianckich jako akcesorium mody i smycz do pistoletu. Wycior ten miał długość 250 mm i jako że nie nadawał się za bardzo do czyszczenia lufy, służył przede wszystkim jako koźlik, albo wybijacz łusek, gdyby ta utknęła w lufie.

Komora zamkowa Kar98k - identyczna dla wszystkich broni systemu 98: 1-zaczep spustowy, 2-zatrzask zamka z wyrzutnikiem, 3-wycięcie na kciuk do ładowania z łódki, 4-ujście kanału lewego rygla odprowadzającego gazy, 5-wycięcie do łódki z nabojami
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
Produkcja
Oficjalnie nowy karabinek przyjęto 14 czerwca 1935 r., co ogłoszono tydzień później rozkazem nr 275 w "Allgemeine Heeresmitteilungen" - dzienniku urzędowym Reichskriegsministerium, ale rozpoczęcie produkcji przez J.P. Sauer & Sohn w 1934 r. sugeruje, iż rzeczywiste przyjęcie nastąpiło wcześniej. W kodzie logistycznym nowy karabinek nosił kryptonim Adalbert, który w 1944 r. zmieniono na Dauerwelle - czyli... "trwała ondulacja". Jednocześnie z przyjęciem do uzbrojenia rząd kupił od Mausera licencję na Kar98k i od tego momentu liczba producentów zaczęła wzrastać.

Zamek Kar98k w położeniu - "odbezpieczony" 
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
W latach 1935-1936 poza Mauserem (kod producenta S/42, a następnie: 42, byf, svw) i .P. Sauer & Sohn (S/147, 147, ce) karabinki produkowały także: oddział Mausera w Berlinie - dawny DWM (S/243, 243, ar), Erma w Erfurcie (S/27, 27, ax), BLM w Lubece (S/237, 237, duv) i BSW w Suhl - były Simson, a późniejszy Gustloff-Werke (logo BSW, a następnie: 337, bcd). Po 1940 r. produkcję Kar98k przenoszono do zakładów zdobycznych: Steyr, Radom (wspólne kody 660, bnz) oraz Brno (dou, dot, swp), a także do wydziałów produkcyjnych SS w obozach koncentracyjnych. Z pierwotnych producentów jedynie Mauser z Oberndorf produkował Kar98k do końca wojny, a Mauser z Berlina i .P. Sauer & Sohn wykonywali je do 1944 r. Mimo to w ciągu zaledwie 10 lat masowej produkcji do uzbrojenia Wehrmachtu trafiło około 12 000 000 karabinków tego typu, z czego połowę stanowiły Kar98k wyprodukowane od podstaw, a resztę przeróbki starych Gew98 oraz zdobyczne Mausery polskie, czechosłowackie, austriackie, jugosłowiańskie i belgijskie. Największym producentem tej broni były zakłady Mauser z Oberndorf które dostarczyły ponad 4 400 000 (36,7% ogólnej liczby) tych karabinków.

Oryginalna tablica szkoleniowa Wehrmachtu do Kar98k z przekrojem i schematami mechanizmów broni 
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
Ostatnie zmiany
W miarę postępów wojennych konstrukcja Kar98k ulegała zmianom, głównie mającym na celu uproszczenie i przyśpieszenie produkcji, a najlepiej - po kosztach. W 1939 r. zaczęto od dodania tunelowej osłony muszki i wydłużenia ponownie wyciora do 330 mm. W tym samym czasie rozpoczęto program, który miał na celu zastąpienie łoża z pełnego drewna sklejką. Łoże te wyparły tradycyjne do 1942 r. Sklejkowe kolby zaopatrywano już nie w płaskie stopki, ale tłoczone na głębokość około 15 mm blaszane trzewiki. Pod koniec 1944 r. zaprzestano montować na kolbach występ do rozkładania zamka, który zastąpił i to z powodzeniem - przelotowy otwór w dolnej części blaszanego trzewika kolby. Z racji tego, że im dalsze lata wojny, tym oszczędzano na wszystkim, na czym się dało, to coraz więcej elementów frezowanych zostało zastępowanych tłoczonymi z blachy, oksydę zastępowano tańszymi i szybszymi pokryciami, aż w 1944 r. w ogóle z tego zrezygnowano i zastąpiono fosforowaniem, które nie dość, że tańsze i szybsze, to dawało trwalszą powłokę. Następną zmianę przeszły bączki. Zamiast mocować je centralną sprężyną po prawej stronie łoża, trzymającą dotąd oba, zaczęto je po prostu przykręcać wkrętami.

Celownik ramieniowo-krzywiznowy z krzywizną w podstawie ze skalą od 100 do 2 000 m z Kar98k; na naprawdę skali tej używano rzadko lub w ogóle, a jak już to do maksymalnie 300-400 m
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
Na przełomie 1943 i 1944 r. wykształcił się tzw. Kriegsmodell - model wojenny Kar98k, w którym wprowadzono wszystkie te uproszczenia. Celownik stracił skalę umieszczoną od dołu na ramieniu i teraz można było korzystać tylko z tej na górnej powierzchni. Przedni bączek zastąpiono byle jak zgrzaną pełną opaską z blachy, z czasem zaprzestano wyposażania karabinków w prętowe sekcje wyciorów, a w 1945 r. pojawił się model, który nie miał nawet zaczepu do mocowania bagnetu. Również w ostatnią zimę wojny pojawiła się wersja Kar98k mająca powiększony kabłąk spustu, pozwalający strzelać w grubych rękawicach.

Przybory do czyszczenia Kar98k - koralikowy wycior z zaczepioną szczotką do przewody lufy, a poniżej sekcja wyciora wyjęta z kanału pod zaczepem bagnetu
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
Ostatnia droga
Kulminacją tych uproszczeń był wprowadzony do produkcji na ograniczoną skalę Kar98kv - kurz, vereinfacht - krótki, uproszczony - wyglądający jak wiatrówka. Mechanizm spustowy i zamek były przejęte z Kar98k, ale zamek miał uproszczoną bryłę, a trzon pozbawiono żebra ograniczającego obrót wyciągu. Celownik uproszczono jeszcze bardziej zastępując go stałą szczerbiną ustawioną na 100 m. Nowe łoże skrócono do połowy i pozbawiono nakładki. Kabłąk z magazynkiem był wykonany z blachy, ale w odróżnieniu od Kriegsmodell - pokrywka była zamontowana na stałe. Podobnie jak w późniejszych Kriegsmodell stosowano rozwiercanie wylotu lufy, gdyż większa średnica pozwalała gazom idącym zza pocisku w razie strzału z wylotem zatkanym śniegiem lub błotem oczyścić lufę, zapobiegając jej rozdęciu lub nawet rozerwaniu. Pod koniec wojny zaprzestano nakładać jakiekolwiek powłoki ochronne na części broni.

Ewolucja kolb Kar98k - od lewej: z płaską stopką w kolbach z pełnego drewna (za ze zdjęcia jest akurat ze sklejki), z głębokim trzewikiem do kolb sklejkowych jeszcze z występem do rozkładania zamka i ostateczny model bez występu z otworem w trzewiku...
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
...oraz spodów magazynka Kar98k - od góry: frezowany otwierany (identycznie jak w Gew98), blaszany otwierany i blaszany jednoczęściowy
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.
Kilka miesięcy później, po kapitulacji III Rzeszy, w maju 1945 r. zakończyła się niemiecka historia broni systemu 98, ale zdobyte wówczas przez Aliantów miliony karabinków wkrótce zaczęły opływać świat. W latach 50. Kar98k wróciły do rąk policjantów i żołnierzy odradzających się państw niemieckich, ale niedługo później zaczęły je zastępować nowocześniejsze karabiny samopowtarzalne i samoczynne - SKS i AK w NRD, a M1 Garand, FAL i finalnie G3 w RFN. Dzisiaj jedyna broń systemu 98 w Bundeswehrze to uzbrojenie Wachbataillon, czyli batalionu reprezentacyjnego. Szacuje się, że karabiny i karabinki Mausera w systemie 98 - wliczając w to wszystkie cywilne sztucery - wyprodukowano w liczbie około 100 000 000 sztuk.

Długa droga do Kar98k i jego wersje: 1 - pierwszowojenny karabinek cyklistów Radfahrergewehr 98, 2 - unowocześniony Kar98b, 3 - Standard-Modell, 4 - Standard-Modell II, 5 - pierwsza wersja Kar98k, 6 - Kar98k w odmianie "Kriegsmodell" z uproszczoną konstrukcją, 7 - Kar98k późnowojenny ze wzmocnionym trzewikiem kolby i usuniętym frezowanym przednim bączkiem, 8 - Kar98k w wersji skrajnie uproszczonej
Źródło: Strzał - magazyn o broni, nr 4 (83), kwiecień 2010 r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz