środa, 17 lipca 2019

"Tam, gdzie wiecznie świeci słońce..." - geneza i powstanie Deutsches Afrikakorps

12 lutego 1941 r. generał Erwin Rommel oraz adiutant Adolfa Hitlera, generał dywizji Rudolf Schmundt, przylecieli na pokładach Heinkel He 111 z włoskiej Katanii do Trypolisu. Rommel chciał zapoznać się z sytuacją w Libii zanim przybędą tam główne siły nowo powstałego niemieckiego korpusu ekspedycyjnego. Afrykański krajobraz - piaszczyste pustkowia i monotonne wzgórza - zrobiły na nim przygnębiające wrażenie. Na miejscu trwały już walki oddziałów włoskich z Anglikami. Wiedząc, że sojusznicy nie poradzą sobie w siłami wroga, 14 lutego 1941 r. do brzegu przybija pierwszy okręt transportowy Kriegsmarine z 3. Batalionem Rozpoznania oraz częścią 5. Dywizji Lekkiej na pokładzie. Jeszcze zanim Niemcy przystąpili do walki generał Erwin Rommel wiedział, że przebieg wojny w Afryce Północnej będzie zależał od mobilności wojsk biorących w niej udział. Mimo że zainteresowanie Hitlera Afryką Północną ograniczało się właściwie tylko do pomocy Włochom w utrzymaniu Libii, to pełen determinacji i ambicji Rommel miał o wiele większe plany, o czym niedługo mieli przekonać się Alianci. Wbrew powszechnej opinii o tym, iż wszystkie niemieckie wojska walczące w Afryce Północnej wchodziły w skład Deutsche Afrikakorps (DAK), to tak naprawdę był on niczym innym, niż jedyne korpusem pancernym wchodzącym w skład przemianowanej z Panzergruppe Afrika oraz Panzerarmee Afrika - Deutsche-Italienische Panzerarmee - które finalnie przybrało formę Herresgruppe Afrika. 

Obalenie mitów
Kiedy początkiem września 1941 r. rozbito włoską 5. Armię pod dowództwem generała armii Italo Gariboldiego, powstała armijna Grupa Pancerna Afryka - Panzergruppe Afrika, na czele której stanął wspomniany generał wojsk pancernych Erwin Rommel. W skład tej grupy wchodził właśnie DAK oraz kilka wydzielonych sił włoskich. Pozostałe oddziały Włochów były pod bezpośrednim rozkazem dowództwa wojsk Osi w Afryce, które oficjalnie nosiło nazwę Comando Superiore della Forza Armate dell Africa - Naczelne Dowództwo Wojsk Armii w Afryce. 30 stycznia 1942 r. Panzergruppe Afrika została przeformowana w Panzerarmee Afrika (Armia Pancerna "Afryka"), dowodzona przez generała pułkownika, a od 21 czerwca 1942 r. - feldmarszałka Erwina Rommla.
Panzerarmee Afrika składała się się z Deutsche Afrikakorps, pozostałych niemieckich formacji lądowych oraz jednego/dwóch korpusów włoskich. Po rozwiązaniu Comando Superiore della Forza Armate dell Africa, reszta włoskich oddziałów weszła pod dowództwo nowo sformowanej Deutsch-Italienische Panzerarmee, przemianowanej z Panzerarmee Afrika, na czele której znów stanął Rommel. Gwoli ścisłości trzeba dodać, iż formalna zmiana nazwy nastąpiła dopiero 15 października 1942 r.

PzKpfw III Ausf. G z 5. Pułku Pancernego tworzącego później 21. Dywizję Pancerną niedługo po przybyciu do Libii wiosną 1941 r.; warto zwrócić uwagę na standardowy szary kamuflaż i logo 3. Dywizji Pancernej, z której zabrano 5. Pułk Pancerny
Źródło: http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/deutsches-afrikakorps/
Po lądowaniu Aliantów w Afryce Północno-Zachodniej 8 listopada 1942 r., do Tunezji trafiła 5. Armia Pancerna dowodzona przez generała pułkownika Hansa Jürgena von Arnina. Odział ten i Deutsche-Italienische Panzerarmee, walczące niezależnie odpowiednio po zachodniej i wschodniej stronie Afryki Północnej, podlegały bezpośrednio niemieckiemu Oberbefehlshaber Süd - OB Süd (Dowództwo "Południe") na czele którego stał feldmarszałek Albert Kesserling, które to bezpośrednie rozkazy przyjmowało - praktycznie rzecz ujmując - od Oberkommando der Wehrmacht z Berlina, czyli od Adolfa Hitlera. Aby sprawę bardziej skomplikować warto dodać, iż Erwin Rommel często osobiście kontaktował się z Führerem, z pominięciem drogi służbowej przez OB Süd, co bardzo nie podobało się feldmarszałkowi Kesserlingowi, a ich stosunki można łagodnie ująć jako napięte. Mimo że formalnie od 18 września 1942 r. dowodzenie przejął Rommel, to aż do 2 lutego 1943 r. część sił włoskich walczących w Egipcie, a potem w Libii nadal podlegała bezpośrednio włoskiemu dowództwu. W skrócie - każdy dowodził swoją połówką frontu, co nie wyszło państwom Osi na dobre. 
Jak można zauważyć, włosko-niemiecki system dowodzenia w Afryce Północnej był mocno skomplikowany. Jeśli dodać do tego fakt, iż siły powietrzne obu krajów miały swój własny kanał dowodzenia, to robi się z tego niezły mętlik. Jak łatwo się domyślić, Erwin Rommel musiał mieć urwanie głowy, szczególnie, że przez pół roku zmuszony był konsultować swoje decyzje z formalnym przełożonym - generałem armii Gariboldim, a następnie przez kolejny rok z generałem armii Ettore Bastico, którego ze względu na jego zarozumiałość nazywał "Bombastico". Jako że Rommel nie miał zamiaru do końca się podporządkowywać, często robił to, co sam uważał za słuszne. Dowództwo włoskie doskonale zdawało sobie z tego sprawę i jakoś starało się zadośćuczynić obu dowódcom, gdyż Benito Mussolini bardzo cenił Rommla. 

Niemieccy żołnierze podczas działań w Afryce Północnej wiosną 1941 r.
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1563343998/?search[view]=detail&search[focus]=60
13 maja 1943 r. wojska Osi w Afryce Północnej poddały się Aliantom, gen. płk Hans Jürgen von Arnin znalazł się wśród jeńców wojennych. Zarówno Heeresgruppe Afrika, która zastąpiła w końcowej fazie działań afrykańskich Deutsche-Italienische Panzerarmee, jak i Deutsche Afrikakorps, mające w nazwie "Afryka", nie zostały później odtworzone, choć nazwy 5. Armia Pancerna użyto ponownie ponad rok później, kiedy przemianowano na nią Grupę Pancerną "Zachód" walczącą w Normandii. Odtworzono również niektóre dywizje: 21. Dywizję Pancerną, 90. Dywizję Lekką oraz 15. Dywizję Pancerną, ale już pod postacią 15. Dywizji Grenadierów Pancernych i 90. Dywizję Grenadierów Pancernych, a z 5. Armii Pancernej - 334. Dywizję Piechoty i Dywizję "Hermann Göring", która finalnie stała się Dywizją Pancerno-Spadochronową "Hermann Göring". Bezpowrotnie zniknęły natomiast 10. Dywizja Pancerna, 15. Dywizja Pancerna (jako dywizja pancerna), 164. Dywizja Lekka i Brygada Spadochronowa "Ramcke". 
Ten krótki zarys pozwoli lepiej zrozumieć miejsce Deutsches Afrikakorps w ugrupowaniu wojsk Osi w Afryce Północnej oraz obalić krążące mity, że tzw. Afrika Korps (pisane często błędnie, bo prawidłowo, zgodnie z niemieckimi źródłami, powinno się zapisywać jako Afrikakorps lub Afrika-Korps, czyli albo łącznie, albo z myślnikiem), to całość wojsk niemieckich w Afryce Północnej dowodzonych przez Erwina Rommla, gdyż ani nie całość, co pokazano powyżej, a Erwin Rommel owszem, dowodził Deutsches Afrikakorps, ale tylko do 15 sierpnia 1941 r. 

PzKpfw II Ausf. C z 5. Pułku Pancernego 21. Dywizji Pancernej podczas działań w Afryce Północnej latem 1941 r. 
Źródło: https://i.pinimg.com/originals/f5/90/c2/f590c2737e203d14805063591a016134.jpg
Geneza Deutsches Afrikakorps
10 czerwca 1940 r. Włochy wypowiedziały wojnę Francji i Wielkiej Brytanii, mimo że jeszcze rok wcześniej nie chciały się włączyć do wojny. Jednak w obliczu szybkich i względnie łatwych zwycięstw Niemców, chciały mieć swój udział w podziale łupów. Kiedy 22 czerwca 1940 r. nastąpiła kapitulacja Francji, Oberkommando des Heeres (OKH) - Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych, na czele którego stał feldmarszałek Walther von Brauchitsch, zaczęło przygotowywać dalsze działania, tym razem przeciwko Wielkiej Brytanii. W planach uwzględniono pięć możliwych opcji działań w obszarze Morza Śródziemnego, tj. zajęcie Gibraltaru oraz - co ważniejsze dla tematu artykułu - wysłanie oddziałów pancernych w celu wzmocnienia średnio, żeby nie powiedzieć słabo, radzących sobie Włochów w Libii. W tym czasie Benito Mussolini planował zaatakowanie Egiptu z zamiarem odblokowania włoskich posiadłości w Etiopii i włoskiej Somalii. Przy okazji planowano zajęcie Kanału Sueskiego. Odpowiednie przygotowania do ofensywy zlecono dowódcy wojsk włoskich w Libii, marszałkowi Rodolfo Grazianiemu już pod koniec czerwca 1940 r. Jednocześnie od strony Etiopii, przez Sudan, południowy Egipt miał zostać zaatakowany przez stacjonujące tam siły dowodzone przez generała armii Amedeo Giovanni di Savoia-Aosta.

Generał armii Italo Garibaldi wita gen. por. Erwina Rommla oraz gen. Johannesa Streicha - dowódcę 5. Dywizji Lekkiej - w Trypolisie przed Grand Hotel, 12 luty 1941 r. 
Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/44/Bundesarchiv_Bild_101I-424-0258-32%2C_Tripolis%2C_Ankunft_DAK%2C_Rommel.jpg
Feldmarszałek von Brauchitsch zaprezentował swoje plany Adolfowi Hitlerowi 30 lipca 1940 r. Założono, iż konieczny przerzut korpusu pancernego do Afryki Północnej wraz ze sprzętem i zaopatrzeniem może być przeprowadzony jesienią i w grudniu 1940 r. korpus byłby gotowy do działań bojowych. Dzień wcześniej te same propozycje zaoferował wezwany przez Hitlera generał major Walter Warlimont - zastępca Szefa Oddziału Operacyjnego Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu. Co ciekawe, dopiero 31 lipca 1940 r. Führer ogłosił swoim dowódcom zamiar zaatakowania ZSRR. Mimo oczywistego zamiaru skierowania na wschód znacznych sił niemieckich i odstąpienia ataku na Wielką Brytanię, Adolf Hitler uznał propozycję wysłania korpusu pancernego do Afryki Północnej jako "wartą rozważenia", jednak głównym celem niemieckiego wzmocnienia, miało być zapewnienie, że Włochy pozostaną sojusznikiem III Rzeszy. 

Port w Trypolisie - wyładowanie niemieckich czołgów i innych pojazdów należących do 5. Pułku Pancernego działającego w ramach Sperrverband Libyen, do którego należał Deutsches Afrikakorps, marzec 1941 r. 
Źródło: https://www.worldwarphotos.info/gallery/germany/tanks-2-3/panzer-iv-tank/panzer-iv-panzer-regiment-5-afrika-korps-1941-dak/
Od początku 1940 r. trwały przygotowania, aby skompletować mieszaną brygadę wystawioną na podstawie 3. Dywizji Pancernej, w celu jej przetransportowania do Afryki. Warto dodać, że w tym czasie dywizja ta, stacjonująca w Heimat w Niemczech, dysponowała dwoma pułkami pancernymi - 5. Pułkiem Pancernym i 6. Pułkiem Pancernym. Do Afryki miał pojechać ten pierwszy. Jednocześnie 5 września 1940 r. generał pułkownik Alfred Jodl poinformował włoskiego attaché wojskowego w Berlinie o zamiarze wysłania do Afryki brygady pancernej w celu wsparcia oddziałów włoskich. Z Włoch jednak nie nadeszła żadna odpowiedź. Zamiast tego 7 września Mussolini wydał rozkaz marsz. Grazianiemu, aby ten w ciągu dwóch dni rozpoczął ofensywę przeciwko Brytyjczykom w Egipcie. Oczywiście w takim terminie było to nierealne, a włoski atak nastąpił dopiero 13 września. 
16 września 1940 r. zdobyto Sidi Barani i Włosi przesunęli się jeszcze 80 km na wschód, po czym przeszli do obrony. Marszałek Graziani chciał podciągnąć swoje zaopatrzenie i ponownie zaatakować w połowie grudnia. Brytyjczycy zaczęli przygotowywać obronę przed Mersa Matruh. Na południu w drugiej połowie sierpnia Włosi zajęli brytyjską część Somalii i na razie też na tym poprzestali. 

Już 11 lutego 1941 r. pierwsze niemieckie jednostki przypłynęły do portu w Trypolisie; niedługo później dołączyly do nich oddziały bojowe
Źródło: https://erenow.net/ww/panzers-sand-1935-1941-v-1-history-panzer-regiment-5/6.php
Na początku września 1940 r. OKH wysłało do Afryki gen. mjr. barona Wilhelma von Thoma, który wiosną oddał dowództwo 3. Pułku Pancernego i trafił do OKH jako General der Schnellen Truppen - Generał Wojsk Szybkiego Reagowania. W końcu, pod koniec września 1940 r. nadeszła odpowiedź od ówczesnego szefa włoskiego Sztabu Generalnego - marsz. Pietro Badgolio, która brzmiała dość lakonicznie - poza bombowcami nurkującymi Junkers Ju 87B, Włosi żadnego wsparcia nie potrzebują. Ta odpowiedź zaniepokoiła Hitlera do tego stopnia, że poprosił on Mussoliniego o osobiste spotkanie. Doszło do niego 3 października 1940 r. na Przełęczy Brenner leżącej na granicy Włoch i Austrii, czyli w sumie Włoch i III Rzeszy. W trakcie spotkania, Mussolini oświadczył, iż 15 października włoska ofensywa znów ruszy. Hitler obiecał wysłać do Afryki Północnej 100 swoich czołgów i innych pojazdów mechanicznych. Co prawda Mussolini tej oferty nie odrzucił, ale też nie przyjął. Tymczasem 14 października do gen. płk. Franza Haldera dotarł raport gen. mjr. von Thoma, w którym sugerował on użycie czterech dywizji pancernych w Afryce. Większa liczba byłaby problematyczna, a wręcz niemożliwa do zaopatrywania przez Morze Śródziemne, na którym panowała brytyjska Royal Navy, mniejsza zaś nie gwarantowała powodzenia operacji. 24 października raport ten przedstawiono Hitlerowi, który uznał, że skoro Włosi nie potrzebują niemieckiego wsparcia, to on takich sił wysyłać nie będzie.

Wszystkie PzKpfw III, które przybyły do Afryki Północnej były uzbrojone w armatę kalibru 50 mm
Źródło: http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/deutsches-afrikakorps/
Jednakże 28 października 1940 r. włoskie wojska zaatakowały Grecję z terytorium okupowanej Albanii. Mussolini, spragniony sukcesów wojennych, których nie udało mu się dotąd osiągnąć i rozdrażniony przez Niemców wysłaniem bez uprzedzenia go komisji do Bukaresztu w połowie października, a także przejęciem przez III Rzeszę obrony rumuńskich pół naftowych, zdecydował się na swoją "wojnę błyskawiczną" w Grecji, nie biorąc pod uwagę niekorzystnej o tej porze roku pogody i trudnego górzystego terenu do przeprowadzenia ofensywy. Wściekły Hitler, którego Mussolini nie raczył o tym fakcie poinformować, natychmiast wycofał zamiar wysłania jakichkolwiek wojsk do Afryki Północnej, mimo że oddziały były gotowe już od 14 października. Gdy się jednak uspokoił, co zajęło mu prawie trzy tygodnie, 12 listopada wydał Dyrektywę nr 18, w której napisał, że trzeba być gotowym na każdą ewentualność, w tym wysyłanie do Afryki Północnej dywizji pancernej. Podkreślił jednak, by wysłanie to było uzależnione od zdobycia przez Włochów Mersa Matruh.

Należy pamiętać, że Deutsches Afrikakorps był jedynie korpusem pancernym - ogół sił niemieckich walczących w Afryce Północnej nazywał się: Sperrverband Libyen, Panzergruppe Afrika, Pazerarmee Afrika,  Deutsche-Italienische Panzerarmee i ostatecznie Herresgruppe Afrika; na poniższym zdjęciu widoczne logo Deutsches Afrikakorps, czyli palma ze swastyką, umieszczone na kadłubie PzKpfw IV Ausf. D z 8. kompanii 5. Pułku Pancernego 21. Dywizji Pancernej
Źródło: https://erenow.net/ww/panzers-sand-1935-1941-v-1-history-panzer-regiment-5/6.php
Zgodnie z przewidywaniami, Włosi Mersa Matruh nie zdobyli. Mało tego - 6 grudnia 1940 r. gen. Archibald Wavel rozpoczął brytyjską kontrofensywę, czyli operację "Compass". Już 4 dni później odzyskano Sidi Barani, a brytyjskie siły niebezpiecznie parły przed siebie, biorąc po drodze tysiące włoskich jeńców. 22 stycznia 1941 r. zdobyto Tobruk, ważny port i miasto w libijskiej Cyrenajce. Mimo że brytyjska ofensywa zatrzymała się w 8 lutego 1941 r. El Aghelia, to do tego momentu kompletnie rozbito włoską 10. Armię, biorąc do niewoli około 133 300 jeńców. 
W połowie grudnia 1940 r. Włosi zmienili zdanie, co do niemieckiej pomocy. 28 grudnia włoski attaché wojskowy w Berlinie, gen. mjr Luigi Efisio Marras, poinformował szefa OKW, feldmarszałka Wilhelma Keitla, że bez pomocy III Rzeszy Libia upadnie. W tym czasie w drodze na Sycylię był już X Korpus Lotniczy w skład którego wchodziło 100 bombowców Henkel He 111 i Junkers Ju 88, 60 bombowców nurkujących Junkers Ju 87B "Stuka", 20 myśliwców Messerschmitt Bf 109 oraz kilka Bf 110. Jego dowódca, gen. Hans Geisler, do 1933 r. służył w marynarce wojennej, więc miał doświadczenie w działaniach morskich. Zadaniem X Korpusu było atakowanie brytyjskiej żeglugi przez Kanał Sueski, konwojów i okrętów na Morzu Śródziemnym oraz wsparcie wojsk lądowych na kontynencie afrykańskim. 

Przeciwlotniczy niemiecki 8,8 cm Flak 18 był postrachem na wszystkich frontach, szczególnie przeciwko czołgom, Afryka Północna 1941 r.
Źródło: https://www.worldwarphotos.info/wp-content/gallery/germany/artillery/flak-88/Flak_88_dak_Afrika_korps_1941.jpg
8 stycznia 1941 r. na konferencji u Adolfa Hitlera podjęto decyzję o jak najszybszym wzmocnieniu wojsk włoskich w Libii, poprzez wysłanie tzw. Sperrverband Libyen - Sił Blokujących "Libia", które pierwotnie zorganizowano na bazie 3. Dywizji Pancernej. Dowódcą tych sił został... gen. mjr Hans von Funck - dowódca 3. Brygady Pancernej 3. Dywizji Pancernej. Nazwisko Rommla pojawiło się w tym kontekście dopiero kilkanaście dni później. Tymczasem von Funck wyjechał do Libii końcem stycznia 1941 r., aby zorientować się w sytuacji. Jednak na początku lutego 1941 r. obaj panowie zamienili się miejscami - gen. mjr awansowany na gen. por. Erwin Rommel zdał dowództwo nad 7. Dywizją Pancerną, a gen. mjr von Funck je objął. Rommel zameldował się u Hitlera w Berchtesgarden 6 lutego 1941 r., a tego samego dnia feldmarszałek Keitel wydał dyrektywę do rozpoczęcia operacji "Sonnenblume" - Słonecznik.
Kto wysunął nazwisko Rommla, nie udało się dotąd ustalić. Najprawdopodobniej było to sam Hitler W tym czasie nad Rommlem zbierały się ciemne chmury. Jego niesubordynacja jako dowódcy 7. Dywizji Pancernej we Francji nie podobała się XV Korpusowi, któremu podlegała, a także szefostwu OKH. Kiedy Hitler wyznaczył Rommla na stanowisko dowódcy Sperrverband Libyen, nikt z dowódców pancernych przyszłego Frontu Wschodniego nie zaprotestował, a przecież tam miano skierować najlepszych z najlepszych. Ani von Kleist, ani Guderian, ani Hoth, czy Hoepner, dowódcy czterech grup pancernych podczas operacji "Barbarossa", nie zaprotestowali, nie upomnieli się o Rommla, ani w roli dowódcy korpusu, czy chociaż dywizji pancernej. 

Widok na port w Trypolisie, wiosna 1941 r. 
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/dev01/barchpic/2016/09-21/2b/df/2c/athene-6rk3dnlh7xsblyiw4et_layout.jpg
Trudne afrykańskie początki
Operacja "Sonnenblume" miała na celu przerzucenie 3. Batalionu Rozpoznania, niepełnej 5. Dywizji Lekkiej oraz dodatkowych jednostek do Libii. Zgodnie z planem, dowództwo nad całym przedsięwzięciem otrzymał gen. por. Erwin Rommel, a jego szefem sztabu został płk Claus von dem Borne. Gdy 12 lutego Rommel pojawił się w Libii w celu rozeznania sytuacji, pierwsze elementy logistyczne, w tym dwie sekcje transportu, mały element remontowy i niewielka kolumna zaopatrzeniowa już tam dotarły - jednostki bojowe były dopiero w drodze.
Parowiec Saalfeld przybył do Trypolisu 14 lutego 1941 r. mając na pokładzie 3. Batalion Rozpoznania oraz 39. Dywizjon Przeciwpancerny. Pierwszy z nich składał się z:
  • dowództwa i sztabu (dwa dowódcze SdKfz 263, pięć dowódczych SdKfz 223)
  • kompanii samochodów pancernych (pluton trzech radiowych 8x8 SdKfz 232, trzy standardowe SdKfz 231, dwa plutony 4x4 SdKfz 222)
  • kompanii motocyklowej (trzy plutony po 11 motocykli z koszem, dwa motocykle zwykłe, dwa samochody osobowo-terenowe) 
  • kompanii broni ciężkiej (pluton przeciwpancerny z trzema działami 3,7 cm PaK 36 ciągnięte przez Horch 1A, pluton dział piechoty z dwoma działami 7,5 cm Ie.IG 18 L11,2 z takimi samymi ciągnikami, pluton saperów)
Każdy z tych pododdziałów miał ponadto pewną liczbę samochodów ciężarowych, osobowych i motocykli. 39. Dywizjon Przeciwpancerny dysponował trzema kompaniami po trzy plutony mające po cztery działa 3,7 cm PaK 36 z ciągnikami Horch 1A oraz odpowiednią liczbę pojazdów towarzyszących. W późniejszym okresie działań wojennych każdy trzeci pluton kompanii przeciwpancernej przezbrojono w trzy armaty 5 cm PaK 38 z ciągnikami półgąsienicowymi SdKfz 10.

Ciągnik półgąsienicowy SdKfz 10 ciągnący armatę 3,7 cm PaK 36 w Afryce Północnej, wiosna 1941 r.  
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1563344008/?search[view]=detail&search[focus]=76
Mianowany na gen. por. Erwin Rommel przywitał obu dowódców wspomnianych pododdziałów i dał im czas do rana 15 lutego na wyładunek i osiągnięcie gotowości bojowej na brzegu Morza Śródziemnego. Mimo długich przygotowań, Niemcy nie mieli pojęcia co tak na prawdę ich czeka w Afryce. Nie wiedzieli nawet, jaki kamuflaż będzie odpowiedni. Służby zaopatrzeniowe nie miały odpowiednich farb i wozy bojowe i inne pojazdy pojechały w obowiązującym wówczas, szarym kamuflażu. Początkowo na miejscu smarowano łaty na pojazdach olejem i posypywano piaskiem, bo kiedy ten wysechł, to kruszywo się utrzymywało, pozostawiając piaskowe plamy na szarym tle. Dopiero później pojawiło się charakterystyczne żółto-brązowe malowanie - Dunkelgrau RAL7021. 
Problem był także z wyżywieniem. Ktoś stwierdził, że ziemniaki, chleb, margaryna i masło nie mogą być używane w takim klimacie, bo pierwsze dwa łatwo się zepsują, a kolejne - roztopią. Dlatego ziemniaki zastąpiono fasolą, a chleb - sucharami, do smarowania użyto natomiast oliwy z oliwek. Kiełbasa, absolutnie niedopuszczalna jak uznano, oraz inne mięso stanowiły nie lada kłopot. Stosowano wołowinę w puszkach lub włoskie gotowane racje żywnościowe, które ze względu na oznaczenie literkami AM (Amministrazione Militare - Administracja Wojskowa), były przez Niemców nazywane "Arsch der Mussolini" (Dupa Mussoliniego), choć sami Włosi określali je jako "Arabo Morto" (Martwy Arab). Dieta była uboga w warzywa i owoce, a co za tym idzie - w witaminy, co dramatycznie osłabiało odporność niemieckich żołnierzy.

Żołnierze Deutsches Afrikakorps po spełnieniu określonych warunków tj. minimum 6 miesięcy służby w Afryce Północnej, bycie rannym tamże, itp., mieli opaski z nazwą korpusu naszywane na prawym rękawie bluzy mundurowej, 15 cm nad mankietem
Źródło: https://erenow.net/ww/panzers-sand-1935-1941-v-1-history-panzer-regiment-5/6.php
Umundurowanie początkowo wzorowane było na standardowym Wehrmachtu w kolorze oliwkowo-szarym, choć bluzy mundurowe były lżejsze i cieńsze. Szybko jednak się okazało, że spodnie są zbyt ciasne i krępują ruchy. Jako że temperatura była mało znośna, to żołnierze modyfikowali swoje ubrania, np. odcinając rękawy i nogawki spodni, tworząc nieprzepisową "tropikalną" wersję. Dowódcy początkowo walczyli z tym faktem, bo skaleczenia nóg i rąk na pustyni było niebezpieczne przez wszędobylski piach i pył, ale takie modyfikacje były używane do końca działań w Afryce Północnej. Co więcej, pod wpływem palącego słońca mundury miały tendencję do zmiany koloru na żółto-szary. Co ciekawe, w Deutsches Afrikakorps niezależnie od stopnia, wszyscy mieli ten sam wzór munduru, różniący się tylko odznakami. Początkowo stosowano do umundurowania duże korkowe hełmy, mające chronić przed słońcem, ale szybko okazało się, że nie spełniają w ogóle podstawowego zadania hełmu - nie chronią przed środkami bojowymi (pociskami i odłamkami). Poza tym były ciężkie i niewygodne. W ich miejsce po prostu noszono lekkie, wysokie czapki polowe, a później wprowadzono używane w Europie stalowe hełmy. Doskonałym elementem wyposażenia okazały się być jedynie wysokie skórzane buty, które chroniły nogi przez dostającym się praktycznie wszędzie piaskiem i pyłem.

Niemieckie czołgi na ulicach Trypolisu podczas parady 2 marca 1941 r.
Źródło: http://www.welt.de/img/zweiter-weltkrieg/crop152363292/9476934554-ci3x2l-w900/Deutsche-Panzer-in-Tripolis-um-1941.jpg
Kiedy w czerwcu 1942 r. Niemcy przejęli duże magazyny zaopatrzenia w Tobruku, zdobyto bardzo duże ilości brytyjskiego, bardzo wygodnego umundurowania. Szybko je wykorzystano, naszywając własne odznaki i stopnie, przez co ciężko było odróżnić Niemca od Brytyjczyka. Przy okazji do użytku włączono wiele zdobycznych pojazdów, ale na nich malowano duże czarne krzyże, a na maskach lub na dachu często rozwijano czerwoną flagę ze swastyką.
Wbrew wyobrażeniu Niemców, że "Afryka = pustynia piaszczysta", to większość działań prowadzonych było na pustyni piaszczysto-kamienistej lub wręcz kamienistej. Powodowało to trudności z przemieszczaniem się pojazdów kołowych, gdyż kamenie często przebijały opony. Niemcom wydawało się, że najlepszym okresem do prowadzenia działań w Afryce będzie okres wiosenny i jesienny. Temperatury były wówczas znośne, a pora zimowa wiązała się zazwyczaj z ulewami. W istocie jednak działania prowadzono cały rok, także latem mimo palącego słońca. Przez pozostałe pory roku wiały wiatry, szybko zamieniające się w burze piaskowe - zgubne dla ludzi i sprzętu. W ogóle niemieckie pojazdy początkowo trafiły do Afryki bez żadnych filtrów piaskowych, co powodowało szybkie zużywanie silników. Później zaczęto montować filtry pustynne, co poprawiło sytuację. Często bywały też problemy z przegrzewaniem się zespołów napędowych, szczególnie w czasie jazdy pod górę.

Pododdział z 5. Pułku Pancernego podczas pobytu w Trypolisie wiosną 1941 r.
Źródło: https://erenow.net/ww/panzers-sand-1935-1941-v-1-history-panzer-regiment-5/6.php
Ogólnie do działań w Afryce Północnej nadawała się jedynie północna część pustyni. Kilkanaście kilometrów od wybrzeża morskiego kończyła się roślinność i z reguły znikały wszelkie ludzkie osady, za wyjątkiem niewielkich oaz. Przez kolejne 50-60 km ciągnął się kamienisto-piaszczysty pas, z reguły o twardej nawierzchni, po której dało się jako tako poruszać w dowolnym kierunku. Były jednak na nim wzgórza i grzbiety, które trzeba było omijać, gdyż pojazdy nie radziły sobie z nimi. Dalej na północ, jakieś 80 km od Morza Śródziemnego, twarda nawierzchnia kończyła się i przechodziła w czysty piach. Nawet człowiek z trudem się tam poruszał, więc o działaniach wojennych nie było nawet mowy. Z tego powodu całą wojnę w Afryce Północnej toczono w owym północnym pasie o średniej szerokości 60-90 km (czasem mniej, bardzo rzadko więcej), opierając południowe skrzydło o niedostępny teren. Wszelkie manewry sprowadzały się do obszaru nadmorskiego, a dodatkowo wzdłuż całego libijskiego wybrzeża biegła szosa zwana Via Balbia, najczęściej wykorzystywana przez długie kolumny zaopatrzeniowe. O sieci kolejowej nie wspominam, bo właściwie jej nie było.

Niemieccy żołnierze z Deutsches Afrikakorps w Trypolisie w 1941 r.; na głowach mają charakterystyczne korkowe hełmy z których szyko zrezygnowano ze względu na ich zerową ochornę przed odłamkami i pociskami
Źródło: https://c8.alamy.com/comp/CPJ85G/soldiers-of-the-afrika-korps-in-tripoli-1941-CPJ85G.jpg
Niemieccy dowódcy szybko przekonali się, że większość terenu umożliwia ruch w szeroko rozciągniętej grupie, a nie w kolumnach. W ten sposób zaczęto ugrupowywać pododdziały w "prostokąty", z elementami rozpoznania z przodu, czołgami posuwającymi się po bokach i z tyłu, a artylerią przeciwpancerną, piechotę zmotoryzowaną, dowództwo, artylerię polową i elementy logistyczne w takiej kolejności w środku. Walki na pustyni miały charakter wysoce manewrowy. Niemcy wypracowali taktykę, w ramach której przystępowali do ataku zza linii ukrytych armat przeciwpancernych. Po pierwszym starciu z brytyjskimi czołgami, niemieckie czołgi szybko się wycofywały tuż za tę linię. Brytyjczycy, którzy nie mogli powstrzymać się od pościgu prowadzonego na dużej prędkości, byli natychmiast dziesiątkowani efektywnym ogniem dział przeciwpancernych. Dopiero przybycie na miejsce gen. Bernarda Montgomerego ukróciło te iście ułańskie szarże.
Ważnym aspektem była obecność niemieckich generałów na pierwszej linii frontu. Rommel osobiście dawał przykład, nierzadko nawet włączając się do osobistego przejęcia dowodzenia daną jednostką w kluczowym momentach walki. Inni generałowie dowodzący DAK (kiedy Rommel został dowódcą grupy, a następnie armii pancernej) oraz dywizjami, również często znajdowali się na pierwszej linii. Żołnierze bardzo to cenili, a ich morale było wysokie. Ani Włosi, ani Brytyjczycy nie stosowali takich rozwiązań - generałowie dowodzili z bezpiecznych pozycji, oddalonych od pola walki. 
Wkrótce po osiągnięciu gotowości bojowej przetransportowane do Afryki Północnej niemieckie jednostki natychmiast wyruszyły do położonego nad Zatoką Wielką Syrta miasta portowego Sytra, ponad 300 km od Trypolisu. Stąd oba pododdziały, jako pierwszy element Sperrverband Libyen, miały wejść do walki.

Zarówno Erwin Rommel, jak i inni dowódcy często byli obecni na pierwszej linii, co imponowało żołnierzom i podnosiło ich morale
Źródło: https://militaryhistorynow.com/2014/09/01/crazy-like-a-fox-12-remarkable-facts-about-erwin-rommel/

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza