24 lipca 2019

Pionierski weteran - MG 34

Już podczas I wojny światowej narodziła się koncepcja tzw. Einheitsmaschinengewehr - uniwersalnego karabinu maszynowego. Jednak zanim pomysł zrealizowano, minęło prawie 20 lat, a pionierami, jak w wielu innych rodzajach broni, byli Niemcy. Stworzyli oni coś, co stało się prekursorem wszystkich tego typu konstrukcji - uniwersalny karabin maszynowy MG 34 produkcji Rheinmetall AG mający na zawsze zmienić taktykę działań piechoty, a także obraz pola walki. Było już o MG 42 - czas na jego poprzednika.

Trudne początki
W większości armii ciężki karabin maszynowy (CKM) i ręczny karabin maszynowy (RKM) były odrębnymi konstrukcjami, wymagającymi odmiennego oporządzenia, części produkcyjnych, przeszkolenia w użytkowaniu oraz naprawie, a sprawy wcale nie polepszał fakt, iż używano kilku typów broni danego rodzaju włączając w to modele zdobyczne. Niemcy jako pierwsi postanowili uprościć sprawę, tworząc lekki karabin maszynowy (LKM) poprzez odchudzenie wersji ciężkiej. Tak oto z Maxima 08 powstał Maxim 08/15 zwany Spandau - od nazwy cesarskiego arsenału. No cóż, rezultat jednak nie był jakiś imponujący, bo zmiana sprowadzała się tylko do uproszczenia szkolenia użytkowników. Sam karabin ważył 14 kg i to bez wody, która była wymagana żeby się nie przegrzał podczas strzelania, a w położeniu bojowym z podstawą dwunożną masa rosła już do 26,4 kg, więc mniej więcej tyle co młotowiertarka Bosch GSH 27 VC. Aby problem rozwiązać jakoś konkretniej powstała koncepcja Einheitsmaschinengewehr (EMG), która zakładała ujednolicenie broni maszynowej w jednostkach liniowych poprzez zastąpienie dwóch rodzajów karabinów maszynowych jednym - uniwersalnym. Tak więc już w 1917 r. w Gewehrfabrik Erfurt powstał projekt pierwszego w historii UKM-u o nazwie MG 16. Patrząc na niego można dojść do wniosku, że jest to w sumie MG 08/15 ze zmodyfikowaną komorą zamkową, umożliwiającą wymianę dolnej płyty z chwytem pistoletowym i kabłąkiem spustu na nową, płaską oraz tylca. Tak zmodyfikowany karabin osadzony na podstawie trójnożnej, którą nieco uproszczono, miał pełnić rolę CKM-u, a zdjęty z niej i zaopatrzony z powrotem w chwyt, kolbę oraz dwójnóg - LKM-u. 
Pomysł na papierze może i był dobry, ale warunki wojenne pokrzyżowały plany Niemcom w jego masowej realizacji. Dodatkowo, nie lubiący zmian wojskowi uznali, że "a komu to potrzebne?" i czepiając się nadmiernej masy i słabej stabilizacji podczas ognia ciągłego na podstawie - pomysł odrzucili. Wady lekkiej wersji poprawiono rok później tworząc MG 08/15 chłodzony powietrzem, ale armia nawet nie chciała słyszeć o takim rozwiązaniu w walce pozycyjnej - to wbiło ostatni gwóźdź do trumny EMG. 

Sekcja MG z Waffen-SS obsługująca MG 34
Źródło: https://germanwarmachine.com/free-media/photo-galleries/mg-34-machine-gun
Wyciszenie
Zgodnie z Traktatem Wersalskim Niemcy nie mogli rozwijać i produkować m.in. ciężkiej broni maszynowej. Mimo że postanowienie to miało teoretycznie osłabić niemiecką armię, to tak naprawdę okazało się dla niej korzystne, pozwalając na pozbycie się balastu setek przestarzałych karabinów maszynowych. Dzięki decyzji Aliantów, Niemcy byli w stanie stworzyć coś zupełnie nowego, o czym kraje zwycięskie nawet nie pomyślały. 
W okrojonej do 100 000 żołnierzy Reichswehrze dowództwo objęło nowe pokolenie, z osobistymi doświadczeniami frontowymi, którzy nauczyli się korzystać z nowatorskich rozwiązań na polu walki. Stworzono i rozwijano teorię wojny manewrowej przy użyciu wojsk pancernych ze wsparciem lotnictwa - słynnego Blitzkriegu. Nikt nie chciał już słyszeć o wojnie pozycyjnej, taka nie wchodziła w grę, a to pozwoliło na odstawienie na boczny tor konstrukcji Hirama Maxima, szczególnie z bardzo ciężkiej podstawy Schlittenlafette 08, ważącej bagatela 38,5 kg. Kiedy w 1928 r. alianccy inspektorzy rozbrojenia opuścili Niemcy, miejscowi konstruktorzy wzięli się do potajemnych prac nad nowym rodzajem karabinu maszynowego. Już wcześniej większość twórców "broni zakazanej" i tak pracowała w przemyśle zbrojeniowym, ale w zakładach zagranicznych krajów neutralnych, szczególnie w Szwajcarii (ręczna broń palna), Szwecji (broń artyleryjska), Holandii (okręty podwodne), albo tych, które nie liczyły się ze zdaniem Aliantów, czyli np. ZSRR (czołgi, lotnictwo).

Karabin maszynowy Solothurn S2-200 w wersji ciężkiej (na górze) oraz lekkiej (na dole) - protoplasta MG 34
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
Noga od stołu i pasikonik
Traktat Wersalski nie zabraniał prac nad ręcznymi karabinami maszynowymi, a o uniwersalnych nawet nie słyszał, więc większość niemieckich konstrukcji z lat 20. i początku 30. zaczynała jako RKM. Rheinmetall, do którego należały zakłady Dreyse w Sömerda, dokończył rozpoczęty jeszcze  w czasie I wojny światowej projekt Dreyse-Muskete, RKM-u działającego na zasadzie krótkiego odrzutu lufy, zasilanego z magazynka i ryglowanego dźwignią. Projekt został oficjalnie zatwierdzony przez kraje zwycięskie i Reichswehra otrzymała pozwolenie na otworzenie produkcji tej broni, która miała iść na wymianę za zezłomowane Maximy. Było jedno "ale" - miał je produkować jedyny licencjonowany producent broni wojskowej w Niemczech - Simson z siedzibą w Suhl.
Przyjęty w 1930 r. MG 13 był już od początku konstrukcją przestarzałą, w zamyśle tworzoną jako broń szkoleniowa. Konstruktor z Rheinmetall Luis Stange skonstruował jednocześnie inny, znacznie bardziej perspektywiczny RKM, także zasilany z mocowanego z boku magazynka na 25 nabojów, ale tańszy w produkcji i mniej zawodny. Dzięki zrezygnowaniu z kurkowego mechanizmu odpalającego z MG 13, mógł także strzelać szybciej. Nazwany przez Stangego S2-200 również działał na zasadzie krótkiego odrzutu lufy, ale zamek miał ryglowany poprzez obrót tulei ryglowej. Rygle, w formie dwóch podwójnych wycinków gwintu, były umieszczane w tylnej części zamka, który w trakcie strzelania się nie obracał - ryglowanie odbywało się poprzez wymuszany krzywkami w komorze zamkowej obrót tulei ryglowej, umieszczonej na końcu suwadła prowadzącego lufę i zamek. Cała broń wraz z rurową komorą zamkową, osłoną lufy oraz liniowym układem konstrukcyjnym, tłumiącym podrzut, bardzo się różniła od dotychczasowych kanciastych karabinów maszynowych. Z racji swojego wyglądu S2-200 szybko dorobił się nazwy "Trischbein" - noga stołowa. Stange zachował w nim system dwudzielnego spustu znany z MG 13, który pozwalał uzyskać ogień pojedynczy i ciągły bez użycia przełącznika rodzaju ognia. Ściągnięcie górnej części spustu oznaczonej "E" (Einzelfeuer) dawało pojedynczy strzał po którym przerywacz uniemożliwiał dalsze strzelanie, a pociągnięcie dolnej części oznaczonej "D" (Dauerfeuer), pozwalało strzelać ogniem ciągłym, jednak wcześniej trzeba było znieść blokadę poprzez wciśnięcie wewnętrznego języka umieszczonego w tej części spustu - wyłączało to przerywacz i pozwalało ściągnąć spust głębiej. W pewnym stopniu system ten przypominał hybrydę spustu dwuchodowego karabinka Steyr AUG z dwuczęściowym spustem pistoletów Glock.

Przyjęty w 1930 r. MG 13 był już od początku konstrukcją przestarzałą, w zamyśle tworzoną jako broń szkoleniowa
Źródło: http://dunkirk1940.org/data/files/mg13lh1.jpg
S2-200 przewyższał MG 13 praktycznie pod każdym względem, no ale ten drugi był już zamówiony i ruszyła jego produkcja. W związku z tym propozycję z Solothurn odrzucono. Nie zapomniano jednak o konstrukcji Stangego, szczególnie, że wraz z karabinem przedstawił on opracowaną w Rheinmetall podstawę amortyzacyjną S7-300 Heuschrecke (pasikonik). IWG (Inspektion für Waffen und Gerät, Inspektorat Uzbrojenia i Sprzętu) już wcześniej chciał przyjąć do uzbrojenia amortyzowaną postawę wzorowaną na podstawie Madsena, aby stworzyć coś w rodzaju UKM-u na bazie MG 13, nazwanego MG 14. Rheinmetall stworzył nawet wariant MG 14 zasilany z taśmy i chłodzony wodą. W klasycznej podstawie do Maxima w formie kołowej podstawy Sokołowa czy wcześniej wspomnianej saneczkowej Schlittenlafette 08, broń była zamocowana na sztywno, a stabilizację poruszającej się przy strzelaniu broni zapewniała przede wszystkim blisko 40 kilogramowa masa podstawy. Karabin osadzony na niej strzelał bardzo celnie i powtarzalnie, ale manewrowości i mobilności nie miał żadnej. Gdyby karabin zawiesić sztywno na lekkiej podstawie, skumulowana energia odrzutu przy długiej serii zwiększyłaby rozrzut, a w skrajnym przypadku mogłaby nawet przewrócić broń wraz z podstawą. Zastosowanie czegoś na zasadzie działania amortyzowanego łoża półsztywnego oraz oporopowrotnika w podstawie karabinu maszynowego pozwalałoby na zmniejszenie jej masy. Jako że siła odrzutu naboju karabinowego była stosunkowo nieduża, na dobrą sprawę podstawa wymagała jedynie sprężynowego powrotnika, bez skomplikowanego hydropneumatycznego systemu hamowania lufy, tak jak w artylerii. Twórcy S7-300 Heuschrecke zastosowali jako element nośny podstawy prostokątny dźwigar - dwie równoległe rury, po których przesuwało się łoże broni, amortyzowane nawiniętymi na nie sprężynami. Rury były połączone z przodu zawiasem przedniej nogi podstawy, a z tyłu poprzeczną belką stanowiącą podstawę celownika. Na rurach tych było osadzone łoże broni z mechanizmem spustowym i obejmą zapinaną na osłonie lufy, a w nim sam karabin. Podstawa była trójnożna, zawias łączący nogi był jednocześnie zawiasem kołyski, której tylny koniec podpierała śrubowa podnośnica, osadzona na ślizgaczu, poruszającym się po obrotnicy - łączącym tylne nogi wycinka łuku. Obrotnica była połączona z przednią nogą teleskopową rozpórką, której długość regulowała wychylenie przedniej nogi. Sama przednia noga również była teleskopowa, co pozwalało na dostosowanie jej długości do wymaganej wysokości osadzenia broni. Tylne nogi były dwuczęściowe, ich górne połówki połączono nieruchomo z końcami obrotnicy, tworząc dolne łoże podstawy. Natomiast dolne połówki nóg łączyły z górnymi przeguby blokowane zaciskami, co pozwalało na regulowanie wysokości podstawy przez ich unoszenie lub opuszczanie. Na ślizgaczu osadzony był poziomy uchwyt do naprowadzania broni na cel, wewnątrz którego znajdowała się dźwignia połączona elastycznym cięgłem z dźwignią spustową na łożu broni, współpracującą ze spustem karabinu. W ten sposób wszystkie elementy odpowiedzialne za celowanie (obrotnica, podnośnica, celownik) znajdowały się na nieruchomej podstawie, podczas gdy karabin mógł się poruszać w kołysce do tyłu i przodu pod wpływem odrzutu i sprężyn. 
S2-200 nie był produkowany seryjnie w swojej podstawowej wersji na nabój 7,92x57 mm, ale przyjęto go do uzbrojenia armii węgierskiej i austriackiej w wersji na naboje 8x56 mm R (odpowiednio 31 M i M.30) z kryzą wystającą produkcji Mannlichera. Doświadczenie zebrane przy jego tworzeniu dały podwaliny pod trzy najważniejsze niemieckie karabiny maszynowe okresu międzywojennego: lotnicze T6-200 (MG 17) i T6-220 (MG 15) oraz uniwersalny MG 34. 

Obserwatorski karabin T6-220 (MG 15) dla Luftwaffe zasilany z dwubębnowego magazynka siodłowego
Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/be/Munster_MG15_%28dark1%29.jpg
Mauser wkracza na scenę
Od połowy lat 20. nad nową generacją karabinów maszynowych prowadził zaawansowane prace znany już konstruktor Heinrich Vollmer. Jego dziełem był szereg modyfikacji CKM-u Maxima, a następnie całkowicie nowy beztaśmowy ręczny karabin maszynowy MG 27 i jego dalsze rozwinięcie - LMG 31 MV, rozwijany w okresie współpracy Vollmera z zakładami Mauser. Te z kolei, oprócz przygarnięcia Vollmera z jego nową konstrukcją, prowadziły jednocześnie własny, oddzielny program ręcznego karabinu maszynowego MG 32, za który odpowiadał Ernst Altenburger. Niestety, nie zachowało się ani jedno zdjęcie tej konstrukcji, jednak z opisów wynika, iż była to broń uruchamiana krótkim odrzutem lufy z zamkiem ryglowanym przerywanym gwintem, podobnie jak u Stangego. W odróżnieniu od S2-200, z jego jednoczęściowym prostym trzonem zamkowym, Altenburger stworzył zamek dwuczęściowy. Składał się on z nieruchomego trzonu zamkowego, w którym obrotowo umieszczony był tłok zaporowy z ryglami na przedniej części i występami prowadzącymi zaopatrzonymi w rolki, które opierały się o krzywki tulei ryglowej, stanowiącej część lufy - inaczej niż u Stangego. Podobnie jak MG 13 i S2-200, LMG 32 był zasilany z bocznego magazynka na 25 nabojów i wyposażony w integralny dwójnóg. Karabin Altenburgera jako jedyny z tej trójki miał za to szybkowymienną lufę, zgodną z patentem DRP 600432. System ten - bez konieczności demontowania całej broni, jak w Maximach - z początku niedoceniany, otwierał drogę do powszechnego użycia broni maszynowej chłodzonej powietrzem, a mimo to zdolnej prowadzić ogień nie ustępujący intensywnością broni z chłodzeniem wodnym. Wymianę rozwiązano w ten sposób, że osłona lufy stanowiła oddzielny element, normalnie zamocowany współosiowo z komorą i obracany mimośrodowo wokół umieszczonego trzpienia komory zamkowej. Jeśli lufa nagrzała się tak, że wymagała wymiany, należało zamek osłony wcisnąć i obrócić komorę zamkową w konfiguracji lekkiej, albo osłonę w ciężkiej w prawo o 180°. Dzięki mimośrodowemu ustawieniu osi obrotu, otwarta osłona ustawiała się równolegle do komory, co umożliwiało wysunięcie gorącej lufy do tyłu i zastąpienie jej zimną. Wciśnięcie zatrzasku osi osłony przy rozkładaniu broni umożliwiało jej obrót o 360° i odłączenie jej od karabinu poprzez zsunięcie z trzpienia komory.

Luis Stange - osoba najbardziej odpowiedzialna za MG 34
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
Frankenstein z Rheinmetall
W 1932 r. Reichswehra miała do wyboru aż 4 modele nowych RKM-ów: MG 13, LMG 31 MV, S2-200 i LMG 32. Każdy z nich mógł spełniać swoje zadanie - tyle tylko, że ono właśnie uległo zasadniczej zmianie. IWG postanowił zrezygnować z podziału na ręczne karabiny maszynowe zasilane z magazynka i ciężkie zasilane z taśmy, wprowadzając w to miejsce uniwersalny karabin maszynowy - Einheitsmaschinengewehr, czyli EMG. Miała to być prosta konstrukcja, bardziej niezawodna, lżejsza i przede wszystkim - wielozadaniowa. Ten sam karabin z wymiennymi akcesoriami służyć miał jako CKM na podstawie trójnożnej, RKM na dwójnogu, broń przeciwlotnicza na różnych podstawach, czołgowa, a nawet lotnicza. Kierownikiem projektu EWG w IWG został dyplomowany inżynier mjr Georg Ritter von Weber. W 1932 r. wybrano do dalszego rozwoju karabin Stangego. Kilka miesięcy później, gdy władzę przejął Adolf Hitler, zapowiedział on wielką remilitaryzację Niemiec i odtworzenie sił zbrojnych z prawdziwego zdarzenia. Czas naglił i aby go zaoszczędzić, sięgnięto po metodę już sprawdzoną w czasie poprzedniego kryzysu, gdy potrzeba było szybkiej odpowiedzi na francuski karabin Lebela. Wtedy to stworzono z gotowych podzespołów: zamka Mausera, magazynka Mannlichera i lufy Lebela karabin Gewehr 88, znany jako Kommissionsgewehr - karabin komisyjny. Z miesiąca na miesiąc powstało coś, co służyło w armii niemieckiej przez kilkanaście lat, zanim zastąpiono go lepszym modelem - słynnym Mauserem Gewehr 98. Weber wraz ze Stange skorzystali z tego wzorca, tworząc hybrydę: S2-200 z zamkiem, wyciągiem, odejmowaną kolbą oraz wymienną lufą Altenburgera, dwójnogiem i systemem łożysk mocujących go na osłonie lufy z MG 13, podstawą trójnożną S7-300 Solothurna, a także metalową taśmą z otwartymi ogniwkami Stangego. W ciągu zaledwie 15 miesięcy Rheinmetall stworzył trzy kolejne wersje EMG I, II i III. Wyposażono je w donośniki bębnowe według patentu DRP 688598, a następnie EWG 33, który otrzymał skonstruowany przez Stangego przesuwak dźwigniowy uruchamiany rolką na zamku. Prawdziwy Frankenstein.
Również podstawa S7-300 uległa zmianom. Ogólny układ pozostał niezmieniony, ale wprowadzono kilka ulepszeń pod kontem eksploatacji w warunkach polowych. Pojawiły się m.in. integralne stopy, pozwalające na obrócenie nóg w przód podczas strzelania z najniższego położenia podstawy, by nie przeszkadzały trzyosobowej obsłudze leżącej za i obok broni, a także gniazdo do mocowania masztu przeciwlotniczego na zawiasie przedniej nogi.

Prototyp EMG III produkcji Rheinmetall AG - wczesna wersja "Frankensteina MG 34"
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
Znów pierwsi 
Pomysł wprowadzenia jednolitego karabinu maszynowego do uzbrojenia lotnictwa spowodował kolejne zmiany. Dowództwo wojsk lądowych uznało, iż szybkostrzelność w granicach 600 szt./min będzie zadowalającym kompromisem pomiędzy potrzebami pola walki a powietrznym chłodzeniem, natomiast sztabowcy wojsk powietrznych nie chcieli słyszeć o szybkostrzelności poniżej 1 000 szt./min oraz żądali dwukierunkowego zasilania pozwalającego doprowadzić taśmę z lewej lub prawej strony broni w zależności od skrzydła, w którym karabin był montowany, więc w celu zachowania pełnej uniwersalności zdecydowano się skomplikować konstrukcję, dodając ogranicznik szybkostrzelności, umieszczony w rękojeści, a także możliwość zmiany kierunku zasilania taśmą. Włączony ogranicznik umożliwiał ograniczenia prowadzenia ognia ciągłego do 600 szt./min, a przy włączeniu - ledwo osiągał wymogi lotników i to kosztem szybszego zużycia, co ich na początku bardzo dziwiło i zniechęcało. No, panowie, coś za coś. W celu zmienności kierunku zasilania z taśmy, przesuwak oddzielono od pokrywy komory zamkowej, tak że mógł być obrócony tyłem naprzód, co zmieniało kierunek przesuwu taśmy. Jednoczęściową dźwignię napędu przesuwaka należało w tym celu zdjąć ze standardowej prawej osi (dla lewostronnego zasilania) i wymienić na jej lustrzane odbicie, wchodzące w skład zestawu akcesoriów, zakładając je na lewą oś wewnętrznej pokrywy (dla zasilania prawostronnego). Zmianę tę dopełniało obrócenie podstawy donośnika tak, aby opora nabojowa znalazła się po lewej stronie.

MG 34 w wersji fortecznej z podstawą forteczną MG-Panzernestlafette
Źródło: http://www.dws-xip.pl/encyklopedia/wp-content/uploads/2015/01/79-mm-MG-34_Ringstand_2.jpg
Częścią przygotowań do użytku EMG 33 w przestworzach była również możliwość zasilania wymiennie z taśmy (karabiny skrzydłowe) lub magazynka (karabin obserwatora). Stange stworzył już obserwatorski karabin T6-220 (MG 15) zasilany z dwubębnowego magazynka siodłowego - właśnie ten zaadoptowano do EMG 33. Jednak aby zmienić zasilanie z taśmowego na magazynkowe, trzeba było zmienić pokrywę komory zamkowej z mechanizmem przesuwaków na komorę z zaczepami do magazynka oraz usunąć podstawę donośnika. Magazynki do MG 15 i EMG 33 są podobnej konstrukcji - lecz niewymienne, gdyż ten od MG 15 ma znacznie silniejsze sprężyny podajnika i zamek EMG 33 nie miałby siły dobrać naboju ze szczęk, dosłać go i odpalić. Jak się wydaje, to właśnie możliwość zmiany sposobu zasilania przesądziła o użyciu - znowu po raz pierwszy na świecie - metalowej taśmy elastycznej o ogniwkach otwartych, umożliwiających dosyłanie naboju do komory jednym ruchem zamka, a nie tak jak w Maximach, gdzie trzeba było użyć dwóch ruchów. Bezpośrednie zasilanie powodowało, że zamek dosyłał naboje na identyczny sposób z taśmy i magazynka. Wcześniej stosowano już podobne rozwiązanie w lekkim i ciężkim Hotchkissie - ale z taśmy sztywnej i półsztywnej.
Odradzająca się dzięki Hitlerowi Luftwaffe zdecydowała, że jednak nie zastąpi MG 15 i MG 17 nowym karabinem. MG 17 był lżejszy, mniej skomplikowany, miał większą szybkostrzelność teoretyczną, a poza tym był od początku konstrukcyjnie dostosowany do synchronizacji ze śmigłem, czego wymagała większość ówczesnych myśliwców. Także obserwatorski MG 15 był lżejszy i strzelał szybciej niż EMG 33, co nie znaczyło, że drogi lotniczych i lądowych konstrukcji Stangego rozeszły się bezpowrotnie. EMG 33 pozostał w uzbrojeniu jednostek naziemnych Luftwaffe (już jako MG 34), a na początku wojny stał się nawet lotniczą bronią pokładową - montowano go w odkrytym, stałym stanowisku na boku kabiny pilotów szybowca desantowego DFS 230.

Lotniczy MG 17, który od początku był przystosowany do działań w powietrzu
Źródło: https://www.rockislandauction.com/html/dev_cdn/71/3517.jpg
Maschinengewehr 34
Po 15 miesiącach prac nad EMG, po kolejnych zmianach konstrukcyjnych na potrzeby Luftwaffe oraz przywróceniu obrysu kolby z S2-200, nowy karabin maszynowy przybrał nazwę MG 34 i ruszyły przygotowania do jego masowej produkcji. Nadal jednak trwała walka MG 34 z nową konstrukcją Mausera, którą przerobiono na zasilanie taśmowe. Z zachowanej korespondencji wynika, że jeszcze na przełomie 1935/1936 r. sprawa była daleka od rozstrzygnięcia. Najbardziej prawdopodobne jest, że produkcja ruszyła w 1935 r., a wraz z nią rozpoczął się proces pośpiesznego dopracowywania MG 34. Pierwsza odmiana - MG 34 V1 - została wyprodukowana tylko w 300 sztukach, zapewne w ciągu całego 1935 r. Od późniejszych MG 34 odróżniała je, na pierwszy rzut oka, aluminiowa gałka na rękojeści napinania i frezowana pokrywa komory zamkowej z wysokim garbem kryjącym przesuwak, mieszcząca odwracalny mechanizm przesuwu taśmy z dwiema osiami do jednoczęściowej dźwigni przesuwaka. Oprócz tego miał również wzmacniacz odrzutu z prostokątnymi, a nie okrągłymi otworami odprowadzającymi gazy, ustalany zatrzaskiem nie ramieniowym jak później, a tłoczkowym - coś jak nakrętka wylotu lufy w pistoletach maszynowych. Komora spustowa z chwytem, mieszcząca oprócz mechanizmu spustowego również regulator szybkostrzelności z przetykowym przełącznikiem trybów pracy, mocowana była do komory zamkowej na wpust i wkrętem.
Kolejna przedprodukcyjna odmiana, czyli MG 34 V2, miała znacznie niższą pokrywę komory zamkowej i najważniejszą zmianę konstrukcyjną - nowe mocowanie komory spustowej dwoma trzpieniami, co ułatwiało rozkładanie broni. V2 wyprodukowano więcej, bo około 2 000 szt., prawdopodobnie w pierwszej połowie 1936 r.

Przekrój MG 34 V2 z ogranicznikiem szybkostrzelności w chwycie
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
Pod koniec 1936 r. wszedł do produkcji MG 34 V3 - ostateczny wariant wczesnego MG 34. "Trójka" od "dwójki" zewnętrznie różniła się w zasadzie tylko ramieniowym ustalaczem obudowy wzmacniacza odrzutu, wewnętrznie jednak została tak gruntownie przebudowana, że większość części V3 jest niewymienna z V2. Największe zmiany przeszedł mechanizm zasilania. Przekonstruowano trzon zamkowy, który pozbawiono rolki współpracującej dotychczas z jednoczęściową dźwignią przesuwaka. Zamiast tego na tylnej części trzonu pojawiły się widełki, współpracujące z wyciętym w dźwigni wodzidłem o prostokątnym przekroju. Jednoczęściowa dźwignia została zastąpiona układem dwóch - pośredniej i głównej - co przedłużyło żywotność taśmy, zmniejszając oddziaływające na nią siły. Wraz z przejściem na układ dźwigniowy zlikwidowano dotychczas używane integralne osie frezowane w pokrywie, używane wymiennie do zasilania obu kierunków. Nowe dźwignie obracały się na jednej, umieszczonej centralnie osi, nitowanej z zewnątrz i dzięki temu wymiennej w razie zużycia - bez konieczności złomowania całej pokrywy. Jak na razie utrzymano zarówno możliwość zasilania z magazynka, jak i dwukierunkowego z taśm. W zmodyfikowanym napędzie przesuwaka w celu zmiany kierunku zasilania wymieniono jedynie dźwignię główną - pośrednia została niezmieniona przy zasilaniu z obu stron. Początkowo zachowano także regulator szybkostrzelności, z tym że WaPrüf 2 - Inspektorat Broni Strzeleckiej Heereswaffenamt (HWA), zalecał podwyższenie szybkostrzelności teoretycznej do 900 szt./min, a docelowo - do 1 000 strz./min. Jednak rzeczywista szybkość prowadzonego ognia zależała od rodzaju zasilania i mimo modyfikacja dźwigni przesuwaka nie dało się przekroczyć 850 strz./min bez znacznego zużycia części, a i to tylko w przypadku, gdy karabin nie musiał korzystać ze zbyt długiego odcinka taśmy. Jedynie z magazynka, kiedy napęd przesuwaka nie hamował zamka, dawało się osiągnąć 900 strz./min. Ogranicznik usunięto około 1938 r., jeszcze przed oficjalnym przyjęciem MG 34 do uzbrojenia, ale wszystkie karabiny produkowane do 1940 r. miały jeszcze stare chwyty z okrągłymi gniazdami na ogranicznik.

Jedyne wykorzystanie MG 34 w lotnictwie jako broń pokładowa szybowca desantowego DFS-230; dowódca desantu, siedzący za pilotem w kabinie, obsługiwał MG 34 przez specjalne, zapinane na suwak rozcięcie w płóciennym poszyciu szybowca
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
Kolejne poprawki
Minęły trzy lata seryjnej produkcji kilkudziesięciu tysięcy sztuk trzech wersji MG 34, nim został on przyjęty oficjalnie do uzbrojenia armii 24 stycznia 1939 r. i to nie sam, a wraz z imponującą, nawet jak dzisiejsze czasy, liczbą akcesoriów. Tworzyły je:
  • podstawa polowa MG-Lafette 34 
  • podstawa przeciwlotnicza MG-Dreibein 34
  • słupowa podstawa przeciwlotnicza MG-Fliegerdrechstütze 36 
  • zdwojona podstawa przeciwlotnicza MG-Zwillingsockel 36
  • skrzynka amunicyjna Patronenkasten 34
  • magazynek siodłowy Patronendoppeltrommel 34
  • biedka przewozowa MG-Wagen 34
  • taczanka MG-Wagen 36
  • podstawa forteczna MG-Panzernestlafette
  • jarzmo kulowe do montowania MG 34 w czołgach 
Dwa tygodnie po ogłoszeniu przyjęcia MG 34 do uzbrojenia, odtajniono konstrukcję karabinu i podstaw. Do tego czasu, choć sam karabin był już wielokrotnie demonstrowany publicznie na paradach, jego wnętrze nadal stanowiło tajemnicę państwową strzeżoną specjalnym rozkazem z 12 listopada 1937 r. - nawet w wojskowych instrukcjach można było zamieszczać jedynie zewnętrzne widoki broni, bez przekrojów i zdjęć poszczególnych podzespołów i części.

MG 34 w wersji ciężkiej - sMG 34 - na podstawie polowej MG-Lafette 34 i skrzynką amunicyjną Pantronenkasten 34
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
Niedługo po przyjęciu broni do Wehrmachtu i SS-Verfügungstruppe rozpoczęto kolejny etap modyfikacji karabinu maszynowego. Frezowaną pokrywę zastąpiono nową, tłoczoną z blachy - tańszą i szybszą w produkcji. Podstawa donośnika również przeszła zmiany. Dotychczas nie była unoszona, co komplikowało przegląd broni. Mocowana była do komory zamkowej sprężynowymi zatrzaskami, co pozwalało ją zakładać oporą nabojową w prawo lub lewo, zależnie od potrzeb. Rezygnacja ze zmiany kierunku zasilania pozwoliła zlikwidować prawy zatrzask, zastąpiony blaszanym uchem, który założono na prawy koniec osi pokrywy. Nową podstawę donośnika można było teraz unieść, zaglądając do komory nabojowej lufy, po czym opuścić i zamocować lewym zatrzaskiem. Kolejna zmiana dotyczyła wycofania z dalszej produkcji pokryw komory z zaczepami do magazynka - było to jeszcze 5 listopada 1938 r. Taką modyfikację wymusiła rezygnacja z frezowanej pokrywy komory, a także zmiany koncepcji zasilania lekkiej wersji MG 34, która miała mieć teraz jednolite, taśmowe, lewostronne zasilanie dla wszystkich przyszłych odmian tej broni. Lotniczy Patronendoppeltrommel 34 mieszczący 75 nabojów zastąpiono 13 listopada 1939 r. nowym Gurttrommel 34 na podstawowy odcinek taśmy segmentowej Gurt 34, mieszczącej 50 nabojów. Ta z kolei od 1937 r. zastępowała 250-nabojową ciągłą taśmę Gurt 33.

Mechanizm spustowy z chwytem; nad spustem mechanizm w pozycji "odbezpieczony" - odsłonięta litera "F" - Feuer; na spuście widoczne oznaczenie do trybu strzelania: "E" - Einzelfeuer, ogień pojedynczy i "D" - Dauerfeuer, ogień ciągły
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
Wraz z bębnem taśmowym pojawił się kolejny model podstawy donośnika, zaopatrzony tym razem w szyny do zawieszenia bębna. Wyprodukowane dotąd pokrywy do magazynka były stosowane nadal, głównie w broni pancernej, do przeciwlotniczych karabinów maszynowych na pojazdach oraz w Kriegsmarine, do karabinów montowanych na małych okrętach, w tym na kioskach U-Bootów. 
Doświadczeniem wyniesionym podczas kampanii polskiej było odkrycie, że osłona lufy jest podatna na deformacje i uszkodzenia. Wczesne MG 34 miały bardzo gęsto perforowaną osłonę, łatwą do odróżnienia po czterech otworach między muszką a podstawą muszki przeciwlotniczej. Od 1940 r. otworów było mniej - do zakończenia produkcji w 1945 r. na wspomnianym odcinku znajdowało się ich trzy.

Schemat funkcjonowania ostatecznej wersji mechanizmu zasilania MG 34: A-wyłuskiwanie naboju oraz ruch zamka do przodu, B-dosyłanie i odpalanie naboju oraz ruch zamka do przodu, C-wyciąganie łuski oraz ruch zamka do tyłu
1-przesuwak, 2-dźwignia pośrednia, 3-łapki przesuwaka, 4-łapki przytrzymywacza nabojowego, 5-oś obrotu dźwigni napędu przesuwaka, 6-widełki prowadzące wodzidło dźwigni, 7-wyłuskiwacz, 8-oś obrotu dźwigni pośredniej, 9-wodzidło dźwigni przesuwaka, 10-obudowa przesuwaka, 11-oś przegubu dźwigni mechanizmu zasilającego
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
W marcu 1941 r. ogłoszono zakończenie procesu przezbrajania wojsk operacyjnych OKH w MG 34. Doświadczenia kampanii bałkańskiej, greckiej i wczesnej fazy operacji "Barbarossa" na Ukrainie spowodowały 2 sierpnia 1941 r. zmianę w konstrukcji skrzynki na taśmę. Dotychczasową stalową skrzynkę amunicyjną Patronenkasten 34, wzorowaną na przedwojennej Patronenkasten 16, zastąpiła nowa, aluminiowa Patronenkasten 41 z gumową uszczelką, chroniącą naboje przed zapyleniem, co było bardzo istotne w broni z bezpośrednim zasilaniem, w której zanieczyszczenia z amunicji trafiały bezpośrednio do podzespołów karabinu. Ochronie przed zabrudzeniami podczas marszu służył brezentowy pokrowiec na komorę zamkową, wprowadzony 16 kwietnia 1942 r. 

sMG 34 załadowany z taśmą na podstawie donośnika (3), opartą pierwszym nabojem o oporę nabojową (4); na otwartej pokrywie komory zamkowej widoczna dźwignia mechanizmu zasilania (1) i przesuwak (2); na tłoku zaporowym widoczny wyłuskiwacz (5), a na końcu trzona zamkowego widełki (6) prowadzące wodzidło dźwigni przesuwaka
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
Pierwsza zima w ZSRR zaowocowała pojawieniem się specjalnego wyposażenia zimowego, w tym rakiet śnieżnych do podpory dwójnogów i tzw. spust zimowy - dźwigni montowanej na rękojeści MG 34 umożliwiającej ściąganie spustu całą dłonią, bez narażania palca wskazującego na odmrożenia poza rękawicą - analogicznie do spustu z MG-Lafette 34. Oficjalnie wprowadzono go 26 listopada 1943 r., choć podobne urządzenia powstawały już poprzedniej zimy, o czym świadczy instrukcja ze stycznia 1943 r., objaśniająca jego znacznie prymitywniejszą, improwizowaną wersję. Oba umożliwiały jedynie strzelanie ogniem ciągłym, dowodząc, iż możliwość przełączania rodzaju ognia w warunkach bojowych jest absolutnie zbędna - ani MG 34/41, ani MG 42 w ogóle już nie miały takiej opcji.  

MG 34 osadzony na podstawie przeciwlotniczej MG-Dreiben 34 z podczepionym 75-nabojowym magazynkiem siodłowym Patronendoppeltrommel 34; widoczna nakładka na wylocie lufy do strzelania nabojami ślepymi sugeruje, że zdjęcie wykonano w celach propagandowych
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
Intensywne strzelania na Froncie Wschodnim do atakującej falami piechoty Armii Czerwonej powodowały nie tylko zwiększone zużycie amunicji, ale także luf i zamków. Do sMG 34 (schwere MG 34 - wersja ciężka) zapas luf zwiększono z trzech do sześciu, a także dodano trzeci zamek - oprócz tego z broni i noszonego w przyborniku przy pasie zapasowego. Na podstawie doświadczeń ze zdobyczną bronią rosyjską 27 stycznia 1944 r. wprowadzono chromowanie komór nabojowych i przewodu lufy w celu przedłużenia ich żywotności. Nadal zalecano wymianę luf po wystrzeleniu 250 (Gurt 33) lub 200 (Gurt 34) nabojów ogniem ciągłym. Dwa tygodnie później zaczęto chromować także części zamków w ramach zabezpieczania przed korozją.

MG 34 częściowo rozłożony do gruntownego czyszczenia
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
Przez cały okres produkcji MG 34 trwała ewolucja podstawy donośnika, która była ciągle źródłem zacięć. Ostateczna rezygnacja z dwukierunkowego zasilania, połączona z wycofaniem z przybornika dźwigni przesuwaka do zasilania prawostronnego nastąpiła w sierpniu 1940 r. Podstawa donośnika ulegała dalszym zmianom likwidującym niedogodności wynikające z konieczności zachowania jej odwracalności. Aby uniemożliwić skręcanie taśmy pod pokrywą, w kwietniu 1942 r. na podstawie dodano występ, pod którym przechodziła opróżniona taśma. Zmiana z 12 października 1943 r. dodawała występ z prawej strony podstawy donośnika, na którym zaczepiało się ogniwko pustej taśmy po otwarciu pokrywy - do pewnego stopnia pozwalało ono nadrobić brak dolnego zaczepu taśmy, będący również konsekwencją wcześniejszej odwracalności kierunku zasilania. Występ, wchodząc w ogniwko podpierał masę pełnej taśmy, zapobiegając przypadkom jej wypadania po otwarciu pokrywy, nagminnym zwłaszcza przy strzelaniu z podstawy trójnożnej i przeciwlotniczych, gdy z broni zwisał długi i ciężki odcinek taśmy z nabojami. Jego wprowadzenie eliminowało jednocześnie skręcanie taśmy i pozwoliło zastąpić 3 listopada 1943 r. występ przechodzący nad taśmą drugą oporą nabojową, tak by taśma przechodziła pomiędzy nimi. 
Bakelitowa kolba MG 34 z ostrymi i wąskimi występami stopki od początku, gdy jesienią 1938 r. zastąpiła używaną wcześniej kolbę drewnianą, narażona była na częste uszkodzenia przy stawianiu broni na ziemi. Od wiosny 1940 r. rogi kolby zaczęto więc okuwać, a spora część późnych karabinów produkcji czeskiej po 1943 r. miała już kolby drewniane - podobnie jak w MG 42.

Sekcja MG z Heer podczas kampanii polskiej we wrześniu 1939 r.; na zdjęciu widoczny sMG 34 na podstawie  MG-Lafette 34 wraz z celownikiem optycznym MG-Z
Źródło: http://feldgrau.pl/rekonstrukcja/uzbrojenie/26-uzbrojenie-artykuly/161-karabin-maszynowy-mg34
Kampfwagenmaschinengewehr 34
Wraz z rozwojem konstrukcyjnym niemieckich czołgów, pojawił się nowy model MG 34 - KwMG 34 - Kampfwagenmaschinengewehr 34, czyli krótko mówiąc, odmiana czołgowa. Użycie MG 34 w pojazdach pancernych zalecono rozkazem OKH z 2 kwietnia 1938 r., początkowo w wersji zasilanej z magazynka siodłowego. Jeszcze 29 marca 1939 r. ukazał się rozkaz ustalający jednostkę ognia na każdy karabin maszynowy w wysokości 26 magazynków (1 950 nabojów) i nakazujący uzupełnić ewentualne braki. W czerwcu koncepcja zasilania uległa jednak zmianie i w wyposażeniu nowo wprowadzonych czołgów pojawiła się maszynka do taśmowania amunicji, mimo że stare magazynki były dalej używane, a 19 kwietnia 1941 r. nawet zwiększono jednostkę ognia do 32 magazynków (2 400 nabojów). Już 5 sierpnia 1941 r. całkowicie wycofano z użycia magazynki w broni pancernej i do tej pory wszystkie KwMG 34 miały być zasilane z taśmy. Mimo tego magazynkowe MG 34, jako łatwiejsze w obsłudze przy strzelaniach przeciwlotniczych, były używane na niemieckich pojazdach pancernych do końca wojny.

 System mocowania KwMG 34 w PzKpfw VI Ausf. E Tiger I
Źródło: http://thepanzertrap.com/images/MGMOUNT2A.png
Początkowo MG 34 montowano w czołgach z normalną, perforowaną osłoną lufy - jak wcześniej MG 13. Liczne uszkodzenia osłon pociskami i odłamkami w trakcie kampanii polskiej i francuskiej zmusiły do zmian osłon na specjalne, przyjęte do uzbrojenia 3 lutego 1941 r. Wykonano je ze stali pancernej, pozbawiono otworów wentylacyjnych na bokach, zastąpionych jedynie szczelinami chłodzącymi od dołu i góry na części osłony wystającej poza jarzmo kulowe pojazdu. Oprócz tego KwMG 34 był pozbawiony przedniego łożyska do mocowania dwójnogu, muszki i podstawy do muszki przeciwlotniczej w połowie długości osłony - wszystko po to, aby zlikwidować wystające części, utrudniające wkładanie i wyjmowanie broni ze stanowiska. Czołgowe MG 34 były zwykle używane ze zdjętą kolbą, by zaoszczędzić miejsce w i tak ciasnych pojazdach. Poza tym, w karabinie sprzężonym z armatą, obsługujący go ładowniczy i tak nie miał możliwości z niego celować i strzelać - jego zadaniem było jedynie ładowanie broni i usuwanie ewentualnych zacięć, a na cel naprowadzał karabin wraz z całą wieżą i kołyską armaty - strzelaniem zajmował się celowniczy. Jedynym członkiem załogi, który sam sobie mógł postrzelać z KwMG 34 był strzelec-radiotelegrafista siedzący obok kierowcy z przodu kadłuba. Jednak i on, w miarę przyrostu grubości przedniego pancerza, coraz bardziej tracił kontakt ze swoja zamontowaną w jarzmie bronią. W PzKpfw VI Ausf. E "Tiger" strzelec-radiotelegrafista siedział już zupełnie obok karabinu maszynowego, z twarzą przyciśniętą do naczółka celownika optycznego, na głowę miał nasadzoną blaszaną czaszę, służącą do naprowadzania na cel amortyzowanej kołyski broni, a strzelał używając wiszącego pod nią manipulatora z dźwignią spustową - prawie jak strzelec CKM-u z piechoty.

Początkowe czołgowe KwMG 34 różniły się od tych zwykłych jedynie brakiem podstawy do muszki przeciwlotniczej w połowie długości osłony lufy - poniższe jarzmo pochodzi z wczesnego PzKpfw III zniszczonego w Afryce Północnej
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
Ponieważ czołg wciąż się kiwa i trzęsie, przewożenie amunicji w blaszanych skrzynkach powodowałoby dużo hałasu, a poza tym luźno zamocowane ciężkie skrzynki mogłyby powodować obrażenia załogi. Zapas amunicji był więc w czołgu wożony w znaczniej mniej problemowych miękkich workach, mieszczących po 150 nabojów, wiszących wzdłuż stanowiska strzelca-radiooperatora oraz obok karabinu sprzężonego w wieży. Każdy z dwóch, a od 1943 r. coraz częściej trzech karabinów (trzeci wożono zazwyczaj na wieży jako broń przeciwlotniczą) był również zaopatrzony w specjalny zestaw do użytku poza czołgiem przekształcający KwMG 34 w broń nadającą się do walki pieszej. W jego skład wchodziły: dwie zaciskowe obejmy na lufę, jedna z podstawą muszki przeciwlotniczej, druga z muszą i łożyskiem do dwójnogu, dwójnóg, pas nośny oraz kolba.

Zamek MG 34: 1-trzon zamka, 2-tłok zaporowy, 3-wyłuskiwacz, 4-rolka tłoka zaporowego, 5-wyrzutnik, 6-wyciąg, 7-rygle tłoka zaporowego, 8-popychacz wyrzutnika
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
W czołgach KwMG 43 nigdy nie został zastąpiony przez MG 42. Jak już wspominałem przy artykule o MG 42, było to spowodowane systemem wymiany lufy. W MG 42 żeby to zrobić, trzeba przesunąć dźwignię wymiany lufy do przodu, która dodatkowo wystaje i lufę wyciąga oraz wkłada się z boku, a dokładniej - z prawej strony. W MG 34 lufę wyciąga i wkłada się od tyłu, uprzednio przekręcając resztę zespołów w bok. Jako że karabin maszynowy w czołgach jest umieszczony tak, iż lufa wystaje tylko we fragmencie, a reszta jest zablokowana kulistym mocowaniem, to w MG 42 nie dałoby się jej wymienić.
Liczbę wyprodukowanych i kompletnych KwMG 34 ocenia się na 37 500 sztuk, głównie produkcji Waffenwerke Brünn AG, czyli zdobycznej Zbrojovki Brno w okupowanej Czechosłowacji.

Czołgowy KwMG 34 z założonym pełnym zestawem akcesoriów do walki pieszej
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
Produkcja wojenna 
Od początku produkcji MG 34 zakładano uruchomienie jej w kilku zakładach, aby w ten sposób przyśpieszyć dostawy i zabezpieczyć się na wypadek wojny przed zatrzymaniem wytwarzania w wyniku bombardowań. S2-200 był próbą powetowania strat związanych z koniecznością oddania produkcji MG 13 do licencjonowanych przez Aliantów zakładów Simson, ale jej rezultatu - MG 34 - Rheinmetall AG także poza najwcześniejszym okresem nie produkował. Kontraktów związanych z remilitaryzacją Niemiec było jednak tyle, że chyba nie żałował, choć w latach 1938-1941 trwała sprawa sądowa o podział zysków za wykorzystane w MG 34 patenty między Rheinmetall, Mausera a Gustloffa - następstwo arbitralnego wybierania przydatnych "klocków" przez Webera, który wówczas już jako generał, próbował brać udział w rozstrzyganiu sporu, ale jego rola w rozwoju MG 34 zakończyła się w grudniu 1941 r., gdy zginął w czasie zimowej kampanii w Rosji, pod Smoleńskiem. Ostatecznie zakłady się dogadały i sprawę zakończono polubownie. Mauser w zamian za swoje patenty wykorzystane w MG 34 otrzymał prawo do patentów Rheinmetall, wykorzystanych w lotniczym MG 81 i zamówienia na produkcję MG 34.

Spust zimowy - dźwigni montowanej na rękojeści MG 34 umożliwiającej ściąganie spustu całą dłonią, bez narażania palca wskazującego na odmrożenia poza rękawicą - analogicznie do spustu z MG-Lafette 34. Oficjalnie wprowadzono go 26 listopada 1943 r., choć podobne urządzenia powstawały już poprzedniej zimy, o czym świadczy instrukcja ze stycznia 1943 r., objaśniająca jego znacznie prymitywniejszą, improwizowaną wersję
Źródło: https://pbs.twimg.com/media/D_wt7DPU8AAXmN5.jpg
Wytwarzaniem MG 34 zajmowało się ogólnie sześć zakładów:
  • Rheinmetall - produkował pod własną flagą jedynie wcześniejsze MG 34 V1-V3, najpóźniejszy egzemplarz oznaczony jego logo pochodzi z 1939 r.
  • Maget - przejął produkcję od Rheinmetall; łącznie przypisuje się obu zakładom wytworzenie co najmniej 70 000 sztuk MG 34 w latach 1935-1943; w tym czasie zakłady używały cywilnego logo Rheinmetall (1935-1939), Mageta (1938-1939), a także kodów "5A" (1939-1940) i "cra" (1940-1943)
  • Waffenwerke Brünn (Zbrojovka Brno) - największy i jedyny działający nadal po wprowadzeniu MG 42 producent MG 34. W latach 1940-1945 zakłady wyprodukowały 170 000 tych karabinów maszynowych o kodzie "dot" w wersji zwykłej i czołgowej; z pozostałych części po wojnie zmontowano jeszcze pewną liczbę MG 34, które dostarczono wraz z inną pomocą wojskową do...Izraela w pierwszych latach jego istnienia
  • Gustloff - dawny Simson z Suhl został przejęty przez NSDAP od żydowskich właścicieli; był drugim co do wielkości producentem MG 34; w latach 1936-1943 powstało tam 130 000 karabinów oznaczonych logo BSW (od ówczesnej nazwy Berliner-Suhler Waffen-und Fahrzeugwerke) od 1936 r. do 1939 r., potem z logo Gustloffa (1939), kodem "936" (1939-1940) i w końcu z kodem "dfb" (1939-1943)
  • Mauser - jego berliński oddział w latach 1938-1942 wyprodukował około 60 000 szt. MG 34, oznaczonych kodem "S/243" (1938-1940) i "ar" (1940-1942)
  • Steyr - austriacki gigant zbrojeniowy był najkrócej i najmniej intensywnie działającym producentem MG 34 - w 1941 r. wyprodukował tylko 7 000 sztuk, oznaczonych kodem "bnz".
1,2 - Gurttrommel 34 - zasobnik szturmowy na 50-nabojowy 7,92x57 mm odcinek taśmy Gurt 34, używany do strzelania z MG 34 podczas zmiany stanowiska; 3 - czołgowa płócienna torba na 150 nabojów; 4 - standardowa skrzynka piechoty Patronenkasten 34
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
Schneller, schneller, schneller...
Po usunięciu ogranicznika szybkostrzelności w ciągu 1938 r., prace nad "popędzaniem" MG 34 trwały nadal i na przełomie 1938/1939 r. eksperymentalny karabin o podwyższonej szybkostrzelności był już w stanie osiągnąć aż 1 650 szt./min! Ceną było jednak obniżenie żywotności całej broni do zaledwie kilkuset strzałów, ale trzeba przyznać, że wynik był imponujący. Bez zasadniczej przebudowy całego karabinu stworzenie broni zdolnej strzelać szybciej nie było możliwe. Dopiero w 1941 r. stworzono MG 34S (od "Schneller", szybkostrzelny), zdolny osiągnąć - i przez pewien czas utrzymać - szybkostrzelność równą od 1 300 do 1 500 strz./min. Receptą było zastosowanie rolek prowadzących krótszy zamek w komorze zamkowej i pomocniczych rolek w widełkach prowadzących dźwignię, użycie dźwigniowego, a nie prętowego wyrzutnika, a także skrócenie lufy do 500 mm i likwidacja nadmiernie skomplikowanego mechanizmu spustowego z przełącznikiem rodzaju ognia. MG 34S wszedł do produkcji w 1942 r. jako MG 34/41. Łącznie między lutym a czerwcem HWA odebrało z zakładów Maget 1 707 egzemplarzy, wysłanych do testów na Front Wschodni. MG 34/41 choć nie przyjęty na szerszą skalę, utorował drogę znacznie ulepszonemu uniwersalnego karabinowi maszynowemu MG 42, któremu MG 34 ustąpił miejsca w drugiej połowie wojny.  

Od góry: zwykły MG 34, czołgowy KwMG 34 i szybkostrzelny MG 34/41
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
MG 34 na froncie
W przeciwieństwie do MG 42 - MG 34 częściej przyszło służyć jako broni do działań ofensywnych niż defensywnych. Jednak w obu przypadkach Niemcy wypracowali bardzo skuteczną taktykę i techniki obrony z wykorzystaniem zalet i MG 42 i MG 34. Zdawali sobie sprawę, że są w stanie powstrzymać natarcie wroga prowadząc skuteczny ogień maszynowy przy odpowiednim rozmieszczeniu broni i dobrym polu ostrzału. Żołnierze więc robili wszystko, aby zajmować jak najlepsze stanowiska i maskowali karabiny. Sekcja MG przygotowywała sobie także miejsca na które mogłaby się wycofać w razie potrzeby. Zarówno żołnierze Heer jak i Waffen-SS, znając skuteczność i wartość swoich karabinów maszynowych, nie podejmowali niepotrzebnego ryzyka i jeśli nie było szans na powstrzymanie natarcia nieprzyjaciela, wycofywali się na wcześniej przygotowane pozycje, a następnie podejmowali szybkie kontruderzenie nim wróg zdążył podejść zbyt blisko. Niemieccy żołnierze bardzo często przeciwstawiali się o wiele liczniejszym oddziałom przeciwnika, modląc się żeby ich karabiny się nie zacięły, co oczywiście się zdarzało. Zwykle drużyny piechoty miały jeden karabin maszynowy, ale w przypadku grenadierów pancernych wszystkie ich drużyny (zmotoryzowane i opancerzone) wyposażone były w dwa karabiny maszynowe. MG 34 pozwalał na prowadzenie celnego ognia nawet na odległość 2 000 m, a z zamontowanym celownikiem optycznym - nawet na  3 000 m!  

Podstawy donośnika MG 34 - z lewej wczesny model odwracalny w położeniu do zasilania prawostronnego, po prawej późniejszy model unoszony, tylko do zasilania lewostronnego, zaopatrzony w występy do mocowania zasobnika szturmowego Gurttrommel 34
Źródło: Strzał - magazyn o broni nr 9 (52)
Zamaskowane MG 34, MG 34/41 i MG 42, przy odpowiednim zapasie amunicji i luf, mogły przez kilka godzin odpierać natarcie pułku piechoty na odcinku frontu o długości wielu kilometrów. Zdawano sobie sprawę ze znaczenia karabinów maszynowych w działaniach defensywnych, a było ono wielkie. Sekcje MG dobierano bardzo starannie. A jak wyglądała sama sekcja MG zwykłej drużyny piechoty? 
  1. Strzelec MG nr 1/Celowniczy (MG Schütze/Richtschütze) - był to przeważnie najlepszy strzelec z drużyny. To on niesie karabin maszynowy i jest odpowiedzialny za wsparcie ogniowe drużyny oraz za konserwację broni.
  2. Strzelec MG nr 2/Pomocnik MG (2.MG Schütze/MG Helfer) - jego zadaniem jest wspieranie strzelca MG poprzez podawanie amunicji, wymianę lufy, usuwanie zacięć, rozstaw dwójnoga i również dbanie o stan techniczny broni. Jest tak samo wyszkolony jak główny strzelec, by w razie jego śmierci, przejąć karabin maszynowy. Po zajęciu stanowiska ogniowego leży on zawsze na lewo od strzelca MG nr 1, ale w razie potrzeby - uczestniczy w walce jak reszta.
  3. Strzelec MG nr 3/Amunicyjny MG (3.MG Schütze/Munitionschütze) - jego zadaniem jest osłona głównej sekcji MG i dostarczanie jej amunicji. Tak samo jak Strzelec MG nr 2 napełnia magazynki bębnowe i taśmy amunicją i za tę amunicję jest odpowiedzialny. Przed strzelaniem sprawdza jej stan i jakość. Przy zmianie stanowiska ma za zadanie dopilnować żeby żadna pełna skrzynka czy taśma nie pozostały na poprzednim. 
Wymiana lufy w MG 34 była konieczna po wystrzeleniu 250 nabojów (Gurt 34) lub 200 nabojów (Gurt 33) ogniem ciągłym; dobrze wyszkolona sekcja MG potrafiła ją wykonać w czasie 3 -7 sekund
Źródło: https://modernfirearms.net/userfiles/images/machine/mg32/mg34_bbl.jpg
Sierpień 1940 r., linia demarkacyjna na południe od Bordeaux, Francja - SS-Rottenführer Herbert Brunnegger z 6. kompanii 2. batalionu 2. Pułku Piechoty SS z 3. Dywizji Grenadierów Pancernych SS "Totenkopf" wspomina: "Pod koniec sierpnia dostajemy nowy karabin maszynowy typu MG 34. W porównaniu z czeskimi karabinami maszynowymi ma on wiele zalet, choć okazuje się, że też nie jest wolny od pewnych wad. Z początku zwracamy uwagę tylko na zalety: amunicja podawana jest nie z magazynka, lecz dochodzi taśmą z zasobnika, co pozwala jednorazowo, bez przeładowania, wystrzelić 150 pocisków, zamiast dotychczasowych 30. Bardzo szybko jednak zauważamy, że karabin jest znacznie cięższy i bardziej nieporęczny niż jego czeski odpowiednik, do którego przywykliśmy".

Strzelec MG nr 1/Celowniczy (MG Schütze/Richtschütze) ze swoim MG 34 podczas działań w Rosji na przełomie 1942/1943 r.
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1563793352/?search[view]=detail&search[focus]=44
21 kwietnia 1942 r., okolice Demiańska, ZSRR - SS-Scharführer Johann Fiedler z 5. kompanii 6. Pułku Grenadierów Pancernych SS 3. Dywizji Grenadierów Pancernych SS "Totenkopf" ranny i wyczerpany samodzielnie atakuje sowieckie siły uzbrojony w MG 34. Przewaga Sowietów była miażdżąca, ale to go nie powstrzymuje i zajmuje ich pozycje. W wyniku tej akcji bierze do niewoli 39 jeńców i zdobywa 5 sowieckich karabinów maszynowych oraz armatę przeciwpancerną. Za tę, wydawać by się mogło, samobójczą akcję, zostaje odznaczony Krzyżem Żelaznym II klasy. Następnie w październiku 1943 r. za działania na froncie wschodnim dostaje Krzyż Żelazny I klasy, a podsumowaniem jego kariery bojowej jest Krzyż Rycerski Krzyża Żelaznego przyznany mu 16 czerwca 1944 r za walki w kotle pod Korsuniem i Czekasami. 

Sekcja MG z Pułku Zmotoryzowanego "Hermann Göring" na Froncie Wschodnim w 1942 r. 
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1563793748/?search[view]=detail&search[focus]=49
24 listopada 1942 r., rejon Stalingradu, ZSRR - Günter K. Koschorrek, strzelec MG z 24. Dywizji Pancernej Heer wspomina: "Nad stepem unosiła się lekka mgła. W pewnym momencie na prawym skrzydle odezwał się karabin maszynowy, a po chwili dołączyły do niego strzały z karabinów. Kanonada przybierała na sile i nagle z mgły przed nami wyłoniła się sowiecka piechota. Pierwszy raz stanąłem twarzą w twarz z uzbrojonym wrogiem, toteż poza ciekawością i podekscytowaniem czułem zrozumiały strach. [...] Otworzyliśmy ogień ze wszystkiego, co mieliśmy. Tylko mój karabin maszynowy milczał jak zaklęty. Tak mnie pochłonął widok rosyjskiej piechoty, ze dopiero po chwili zorientowałem się, że coś jest nie tak. Spojrzałem na broń - taśma z amunicją była załadowana i położona bez zagięć, broń wycelowana, więc dlaczego Petsch nie strzelał? Döringa też musiało to zdziwić, bo wrzasnął 'Co jest, Petsch, do kurwy nędzy?! Dlaczego nie strzelasz?!' Meinhard kosił napastników równo i dokładnie, ale na przeciwko nas tylko kilku padło, trafionych pociskami karabinowymi. A Petsch, zamiast strzelać, obmacywał broń, jakby był ślepy albo miał pierwszy raz w życiu do czynienia z MG 34. Cały czas trząsł się i gdy w końcu przyłożył kolbę do ramienia, zaczął zataczać lufą gwałtowne łuki. Zrozumiałem, że puściły mu nerwy i nie jest zdolny do walki. Powinienem go wtedy odepchnąć i zacząć strzelać, ale nie mogłem się na to zdobyć. Za bardzo go szanowałem. [...] W pewnej chwili Petsch krzyknął i, trzymając się za krwawiące ucho, osunął się na dno okopu. Zajął się nim Seidel zajmujący sąsiednie stanowisko strzeleckie. To była moja szansa! Natychmiast zmieniłem pozycję, przycisnąłem kolbę MG 34 do ramienia, ująłem chwyt pistoletowy i, tak jak mnie uczono, puściłem krótką mierzoną serię, celując w środek nadbiegającej fali. Kilka brunatnych postaci padło na ziemię, a sąsiednie zatrzymały się na moment. Potem ruszyły dalej, a ja kosiłem je krótkimi seriami, rozszerzając ogień na boki. [...] To był idiotyzm! Strzelaliśmy do nich z przygotowanych pozycji, mając cztery karabiny maszynowe i co najmniej osiemdziesiąt zwykłych, i kosiliśmy ich niczym rolnik łan zboża, a oni ciągle szli. Z mgły wyłaniały się kolejne fale i szły śladem poprzednich, których niedobitki dotarły już na tyle blisko, że widzieliśmy ich twarze."  

Sekcja MG 34 podczas działań w Norwegii zimą 1941/42 r.; dwaj żołnierze obok uzbrojeni w Kar98k
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1563793352/?search[view]=detail&search[focus]=26
Podsumowanie
W oficjalnej korespondencji niemieckiej każdy typ broni miał przypisany kryptonim, używany zamiast oznaczeń wojskowych. Na liście z sierpnia 1942 r. MG 34 figuruje jako "Gerät Albert", a w wersji z grudnia 1944 r. jako "Veteran". W niezamierzony więc sposób podsumowano wojskową karierę tego karabinu maszynowego, gdyż już na przełomie 1944/1945 był on weteranem. Konstrukcja pionierska, ale mimo dziewięciu lat bezustannych zmian i poprawek nadal daleka od doskonałości, bez potencjału rozwojowego, praco i materiałochłonną, o wyżyłowanych do maksimum osiągach. Gdyby wojna potrwała dłużej, zapewne wycofano by MG 34 z produkcji, a kto wie, może doczekałby się całkowitego zastąpienia przez MG 42. Ten z kolei był wcieleniem marzeń armii: tani i prosty w produkcji, niezawodny, obdarzony przerażającą siłą ognia przekraczającą 1 100 strz./min, trwały i łatwy w użytkowaniu i rozbieraniu. Nie ma się co dziwić, że MG 42 i jego rozwinięcie - MG 3 - dotrwały w produkcji do dziś w produkcji i użyciu w wielu armiach świata, a MG 34 stanowi od dawna tylko eksponat muzealny i mokre sny kolekcjonerów broni, choć po 1945 r. jeszcze nie raz był w użytku: od Dien Bien Phu, przez Wojnę Sześciodniową i secesję Biafry po Skandynawię. Ostatnim zorganizowanym użytkownikiem była norweska obrona terytorialna, którą brak części zamiennych zmusił do wycofania swoich M34 dopiero w...1993 r.!

Zdjęcie propagandowe pokazujące Pomocnika MG, który wymienia lufę w MG 34, podczas gdy jego kompan - Strzelec MG został trafiony, Francja lub Belgia, sierpień 1942 r.  
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1563793748/?search[view]=detail&search[focus]=69

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza