środa, 31 lipca 2019

"Napiszcie testament, Kameraden" - Pantery z Himmelfahrtskommando

Marzec 1945 r. Niemcy tworzą linie obronne na wzgórzach ciągnących się pomiędzy Gdańskiem a Gdynią. Sowieckie ataki nie ustają. Wydaje się, że Armia Czerwona ma nieograniczone zapasy ludzi, sprzętu i amunicji. 15 marca 1945 r. trwają krwawe walki w okolicach Gdańska. Oberleutnant Karl Gerlach - dowódca 4. kompanii 35. Pułku Pancernego 4. Dywizji Pancernej dostaje rozkaz wyruszenia nadającymi się jeszcze do walki Panterami z jego jednostki w rejon Orunia-Rębiechowo-Nowy Świat, aby wspomóc walczącą tam 389. Dywizję Piechoty zmagającą się z sowieckimi oddziałami pancernymi. 

Zanim zebrana na szybko grupa bojowa Oberleutnanta Gerlacha wyjechała z miejsca stacjonowania, jedna z Panter została przekazana do innego oddziału 35. Pułku Pancernego, na którego odcinku obrony zameldowano o pojawieniu się sowieckich czołgów ciężkich IS-2. Na domiar złego, podczas przemieszczenia się do wyznaczonego rejonu, awarii uległy dwie inne Pantery, gdyż w zatankowanej przez ich załogi benzynie było zbyt dużo wody. Niezbyt ciekawa sytuacja szybko przerodziła się w misję samobójczą. Tuż przed zapadnięciem zmroku Oberleutnant Gerlach wraz z jedynie dwoma Panterami dociera w wyznaczone miejsce. 
- "Zgłaszam gotowość bojową" - melduje radiooperator do sztabu dowódcy Pułku. 
- "Batalion z 389. Dywizji Piechoty za godzinę rozpocznie atak na wieś Nowy Świat. Waszym zadaniem jest wspieranie ich i odparcie ewentualnego natarcia czołgów nieprzyjaciela. Bądźcie pewni, że takowe nastąpi" - padła odpowiedź przez radio. 
Załoga została dodatkowo poinformowana, że po wyeliminowaniu zagrożenia, wraz z piechotą ma zamknąć zwężenie pomiędzy jeziorami.

Czołg dowodzenia PzKpfw V Ausf. G "Panther" z 35. Pułku Pancernego 4. Dywizji Pancernej podczas działań na Pomorzu, marzec 1945 r.
Źródło: https://erenow.net/ww/panzer-warfare-on-the-eastern-front/26.php
Około 20:00 pojawił się wspominany batalion z 389. Dywizji Piechoty. Było już ciemno. Zewsząd dało się słyszeć odgłosy silnego ognia nieprzyjaciela. W międzyczasie Gerlach zostaje poinformowany, że we wsi Nowy Świat znajduje się nie mniej niż 24 sowieckie czołgi, w tym 8 typu IS-2. Przeciwko nim miało stanąć do walki dwa PzKpfw V "Panther". Bazując na wcześniej zdobytym doświadczeniu, Gerlach starał się za wszelką cenę przygotować tę operację, która jednak z dużym prawdopodobieństwem, będzie musiała zakończyć się sukcesem Armii Czerwonej. Jednak wbrew obawom załóg - atak na wieś trzeba było przeprowadzić, nie patrząc przy tym na straty, gdyż jak twierdzono - tego wymagała sytuacja.
"Napiszcie testament, koledzy" - to była jedyna rada, jaką Gerlach mógł dać swoim podkomendnym. Nie był on ani wielkim pesymistą, ani czarnowidzem. Miał już za sobą prawie 150 ataków, jakie wykonał w czołgu. Jednak podczas tej akcji czuł się jakby dowodził Himmelfahrtskommando - oddziałem straceńców. Mimo to wiedział, iż w dowodzonych przez niego dwóch Panterach nie siedzieli sami nowicjusze, lecz wypróbowani w walkach, przebiegli pancerniacy, którzy już dawno pożegnali się z życiem i byli gotowi zaryzykować wszystkim, aby tylko wypełnić misję do końca.
Kiedy żołnierze z 389. Dywizji Piechoty zbliżyli się do wsi, udało im się zniszczyć za pomocą Panzerfaustów nieprzyjacielski czołg i jedno działo przeciwpancerne. Kosztem tego było dostanie się pod tak silny ostrzał, że musieli się natychmiast wycofać. I akurat w tym momencie Pantera Gerlacha uległa awarii z przyczyn technicznych. W ostatnich miesiącach czołgi były poddawane ogromnym obciążeniom, a brakowało czasu na porządne przeglądy i naprawy. Dowódca nie miał wyjścia i musiał odesłać Panterę wraz z załogą, aby jej nie stracić. Sam zaś, wraz ze swoim doświadczonym kierowcą, Unteroffizeirem Kupferem, przesiadł się do drugiej i ostatniej Pantery, w której rolę strzelca-radiooperatora pełnił młody, jeszcze mało doświadczony żołnierz. Poza nim na stanowiskach bojowych byli sami wyjadacze - celowniczy: Unteroffizier Lang, ładowniczy: Oberschütze Heinrich i kierowca: Gefreiter Bauer.

Sektor działania Panter Oberleutnanta Karla Gerlacha w dniach 15-18 marca 1945 r. 
Źródło: opracowanie własne na podstawie map wojskowych z http://igrek.amzp.pl/mapindex.php?cat=WIG100
Tak oto samotna Pantera skradała się wzdłuż torów kolejowych w stronę Nowego Świata. Silnik mruczał cicho nie zdradzając swojej pozycji nieprzyjacielowi. Doświadczony w walkach pancernych Gerlach wiedział, że jedyne co może choć trochę przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Niemców, to zaskoczenie. Pantera musi mieć doskonałą pozycję wyjściową do ataku, a załoga w pełnym skupieniu ma działać jak jeden mechanizm - nie będzie miejsca na niecelne strzały i jakikolwiek błąd. Po chwili czołg dojeżdża do zasypanego śniegiem płotu, który umożliwiał schronienie się przed wzrokiem wroga. Na torze po lewej stronie od maszyny stały wagony kolejowe tak, że nawet o świcie sylwetka Pantery nie byłaby widoczna na tle horyzontu.
Kiedy niemiecki czołg był oddalony o 400 m od wsi, nagle zakopał się w miękkiej ziemi. Kierowca musiał wykazać się największymi umiejętnościami, aby znów wyprowadzić maszynę na twardy grunt. Niestety dla załogi, a na szczęście dla Sowietów - wiązało się to ze zwiększeniem obrotów silnika, co ciche mruczenie przekształciło w głośny ryk. Rosjanie szybko zwrócili uwagę na te odgłosy i na ślepo zaczęli strzelać w kierunku skąd dochodziły podejrzane dźwięki. Nie widzieli jednak dobrze ukrytego czołgu, nie wspominając nawet o trafieniu w niego.

PzKpfw V "Panther" Ausf. A z 35. Pułku Pancernego, luty 1945 r. 
Źródło:https://www.flickr.com/photos/82596826@N03/1148763106512112
"Działo samobieżne z  lewej na cel, odległość 300, przeciwpancernym, ognia!" - wydał rozkaz Gerlach. Celowniczy Lang wystrzelił ze śmiercionośnej armaty 7,5 cm KwK 42 L/70 i za pierwszym razem trafił w przedni pancerz wrogiego pojazdu, który błyskawicznie zapalił się wraz ze stojącą za nim stodołą. Oświetliło to całą okolicę i pozwoliło dobrze dostrzec stojące obok trzy sowieckie czołgi, których zadaniem było zabezpieczanie skraju wsi.
Z racji tego, iż Pantera dostała się pod silniejszy i znacznie celniejszy ogień, Gerlach cofnął się na tyle daleko, aby przez lornetkę jeszcze widzieć zajętą przez wroga wieś. Między jej domami dostrzegł stłoczone sowieckie czołgi. Ostrzał nasilał się, bo Rosjanie, w przeciwieństwie do Niemców, wcale nie musieli oszczędzać amunicji.

T-34/85 trafiony w podstawę wieżyczki pociskiem przeciwpancernym wystrzelonym prawdopodobnie z Pantery, który przeszedł na wylot
Źródło: https://pl.pinterest.com/pin/45570805604236649174536/?lp=true
16 marca koło południa, przyjechała ze wsparciem druga Pantera pod dowództwem Obergefreitera Palma, zwanego "otwieraczem czołgów". Jeszcze w ciągu tego popołudnia Palm zniszczył dwa sowieckie czołgi - T-34 i IS-2 oraz działo samobieżne, a także uszkodził kolejnego IS-2. Wyłączył tez z użytku około 6 dział przeciwpancernych ZiS-3. Tak minęła reszta dnia i noc.
17 marca Sowieci nie odważali się już na pewne wychylanie ze swoich stanowisk. Dopiero o świcie spróbowali ataku bardziej z prawej strony odcinka, używając przy tym dużych sił piechoty. Gerlach natychmiast wydał rozkaz wyjazdu do zagrożonego rejonu. Bez zastanowienia wziął na siebie obowiązek zwalczania pojawiających się pojazdów pancernych wroga, natomiast jego strzelec-radiotelegrafista mógł zrobić użytek z KwMG 34, który miał przyciskać sowiecką piechotę do ziemi.
Podczas tej bitwy obie Pantery nie tylko odrzuciły atakującą rosyjską kompanię strzelców, ale zajmując dobre pozycje strzeleckie, zniszczyły jeszcze pięć IS-2, jeden KW-85, trzy działa samobieżne SU-76 i ciężką armatę przeciwpancerną ZiS-3. Również 18 marca, Gerlach walczył na tym samym odcinku linii obrony 389. Dywizji Piechoty. Z położonego na wzgórzu, korzystnego stanowiska strzeleckiego, podczas ciężkich pojedynków ogniowych zniszczył kolejnego IS-2, trzy T-34, dwa SU-76 i dwa ZiS-3.
Jak wyczerpujące to były zmagania niech potwierdzi fakt, iż zawsze bardzo przytomny Oberleutnant Gerlach zasnął natychmiast podczas narady na stanowisku dowodzenia 35. Pułku Pancernego. Podsumowanie tych trzech dni walki to 14 zniszczonych czołgów, 7 dział samobieżnych i około 9 ciężkich dział przeciwpancernych bez strat własnych za pomocą początkowo jednego, a potem dwóch PzKpfw V "Panther".

Bohater dzisiejszego artykułu - Oberleutnant Karl Gerlach - dowódca 4. kompanii z 35. Pułku Pancernego 4. Dywizji Pancernej
Źródło: https://panzerregiment35.blogspot.com/2018/07/unser-letzter-oberleutnant-und.html
Oberleutnant Karl Gerlach ostatecznie zakończył II wojnę światową w stopniu Hauptmanna. Jego przygoda z wojskiem dobiegła końca 31 lipca 1970 r., w stopniu Oberstleutnanta. Za zasługi podczas walk na Froncie Wschodnim został odznaczony m.in. Srebrną Odznaką za Rany - Verwundetenabzeichen in Silber, Oznaką za Walki Pancerne - Panzerkampfabzeichen mit Einsatzzahl 75, Krzyżem Żelaznym 2 klasy i 1 klasy oraz Złotą Gwiazdą Niemiecką. Problemem pozostaje fakt odznaczenia go Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego. W niemieckich archiwach brak jest jednoznacznych informacji, że miało to miejsce. Autor książki pt. "Ritterkreuzträger 1939 - 1945. Die Inhaber des Ritterkreuzes des Eisernen Kreuzes 1939 von Heer, Luftwaffe, Kriegsmarine, Waffen-SS, Volkssturm sowie mit Deutschland verbündeter Streitkräfte nach den Unterlagen des Bundesarchivs" - Veit Scherzer osobiście chciał sprawdzić czy było takie nadanie. Odmówiono mu jednak dostępu do Bundesarchivgesetz. W sprawie tej powołano nawet specjalną komisję należącą do Stowarzyszenia Odznaczonych Krzyżem Rycerskim, która badała ją w latach 1983/1984. Ustaliła ona, że Oberleutnant Karl Gerlach faktycznie był odznaczony Krzyżem Rycerskim i miało to miejsce 17 kwietnia 1945 r. Potem tę datę zmieniono na 3 maja 1945 r. Warto dodać, że Gerlach był członkiem tego Stowarzyszenia. Bohater artykułu zmarł 19 marca 1991 r. w wieku 76 lat w Dorsten w Niemczech.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza