sobota, 8 czerwca 2019

"Panthers, vorwärts!" - 12. Dywizja Pancerna SS "Hitlerjugend" w natarciu

11 czerwca 1944 r. - od inwazji wojsk alianckich w Normandii minęło już 5 dni. Niemcy desperacko zbierają wszystkie dostępne siły w celu powstrzymania coraz szybciej przemieszczających się w głąb Francji wojsk przeciwnika. W okolicach miejscowości Le Mesnil-Patry znajduje się SS-Obersturmführer Hans Siegel - dowódca 8. Kompanii z 12. Pułku Czołgów SS 12. Dywizji Pancernej SS "Hitlerjugend", który zmierza na stanowisko dowodzenia 2. Batalionu Czołgów w Fontenay. Ma tam otrzymać odznaczenie bojowe. Tuż przed miejscowością zostaje zatrzymany przez swojego dowódcę, SS-Sturmbannführera Karla-Heinza Prinza, który informuje go, że dowódca 26. Pułku Grenadierów Pancernych SS, SS-Obersturbannführer Wilhelm Mohnke prosi o wsparcie czołgów przeciwko atakowi przeciwnika na Le Mesnil-Patry. SS-Obersturmführer Hans Siegel postanawia sprawdzić, co się tam dzieje.

Jak wygląda sytuacja, Sturmbannführer?
- 8. Kompania stoi w zasadzce ogniowej na południe od Le Mesnil. Przewaga przeciwnika jest znacząca, bez wsparcia długo nie wytrzymają. Jak sam widzisz, Obersturmführer Siegel - na horyzoncie już widać słupy dymów z naszych czołgów.
- W rzeczy samej, Sturmbannführer. Nie ma na co czekać, natychmiast wyruszamy. 
- Dostaniesz trzy Pantery do wsparcia, to te po prawej stronie drogi. Proszę skontaktować się z Untersturmführerem Jeranem by ustalić z nim szczegóły. Powodzenia. 
PzKpfw IV Ausf. H dowodzony przez SS-Obersturmführera Hansa Siegela oraz trzy PzKpfw V Ausf. A "Panther" potoczyły się naprzód. Niedaleko od wyjściowych pozycji grupa zatrzymała się na obserwację okolicy. Po ostrzegających gestach żołnierzy z 26. Pułku Grenadierów Pancernych SS, którzy saperkami wskazywali pewien kierunek, można było dojść do wniosku, że przed nimi czaiło się niebezpieczeństwo. "Przygotować się do natarcia! Pantery, naprzód!" - wydał rozkaz przez radio Siegel. Zaraz po tych słowach włazy do trzech Panter zamknęły się jednocześnie. Wszystkie działania były perfekcyjnie skoordynowane. Lufy armat zjechały w dół do pozycji bojowych, a naboje z pociskiem przeciwpancernym czekały już gotowe w komorze - "duże koty" rozpoczęły polowanie.

PzKpfw IV Ausf. H z 12. Dywizji Pancernej SS "Hitlerjugend" podczas działań bojowych w Normandii latem 1944 r. 
Źródło: https://i.pinimg.com/736x/85/80/ad/8580adb3d971d21e521a1ba79b4a37e0.jpg
Dookoła rosły gęste krzaki, nie było to większą przeszkodą dla czołgów, ale skutecznie zasłaniało wrogie pozycje po lewej stronie. Gdy nagle zarośla się skończyły, jadąca na czele Pantera znalazła się w samym środku niemieckiej piechoty. Siegel dostrzega kilka Shermanów, które wyjechały z położonego niebezpiecznie blisko położonego sadu. "Uwaga, załogi. Wyjechaliśmy prosto pod ich lufy! Zmiana pozycji, boczny pancerz odsłonięty! Czołgi wroga z lewej, na godzinie dziewiątej, 200 metrów, strzelać bez rozkazu!" - krzyknął przez radiostację Siegel. Nic więcej nie mógł zrobić, ale także nic więcej nie trzeba było. Miesiące ciężkiego szkolenia i doświadczenie bitewne załóg nie poszło na marne. Dodatkowo sprawę ułatwiało śmiertelnie niebezpieczne działo 7,5 cm KwK 42 L/70. Kierowca jednej z Panter szarpnął czołgiem w lewą stronę, ustawiając go w pozycji ogniowej w ciągu kilku sekund. Zanim załoga wziętego na cel Shermana zorientowała się w sytuacji, czołg otrzymał bezpośrednie trafienie pociskiem przeciwpancernym, który przeleciał przez niego, jakby pojazd ten był zrobiony z kartonu. W niecałą minutę płonęło pięć kolejnych Shermanów, żaden z nich nie oddał żadnego strzału. Jedynie ostatni z grupy, który torował sobie drogę 100 metrów dalej po lewej, wywołał pot na czole Hansa Siegela. Gdy Niemcy go spostrzegli, ten już kierował lufę w ich stronę. "Czołg wroga - mocno po lewej - godzina dziesiąta, 100 metrów. Przeciwpancernym, ognia!" - wydał rozkaz Siegel. Teraz lufa kierowała się ku lufie. Napięcie było ogromne, ale wydawało się, że wszyscy zachowali względny spokój. Patrząc przez przyrządy celownicze, można było dojść do wniosku, iż przeciwnik jest w zasięgu ręki. Działonowy jednej z Panter tak szybko jak potrafi nakierowuje siatkę celownika na amerykański czołg. Nabój czeka gotowy w komorze. Siegel jedyne co może zrobić, to modlić się, żeby nie chybił. Ale Pantera nie ma w zwyczaju nie trafiać, szczególnie z takiej odległości. Następuje długo wyczekiwany strzał i błysk ognia z hamulca wylotowego niemieckiego czołgu. W ułamku sekundy Sherman eksploduje i pali się niczym pochodnia. Siegelowi schodzi napięcie - jak na razie wyszedł ze starcia zwycięsko, ale kto wie, co przyniosą kolejne minuty.

Grenadierzy pancerni z 26. Pułku Grenadierów Pancernych SS podczas walk w Normandii, czerwiec 1944 r.
Źródło: https://www.webstagram.one/media/Bnj_GpUH8ie
Dopiero teraz dwie pozostałe Pantery mogły się zbliżyć. Wcześniej były ulokowane za żywopłotem, więc nich załogi nie mogły dostrzec co się działo tuż obok nich. Zanim piechota była gotowa do szturmu, niemieckie czołgi przejechały koło płonących wraków i drzew owocowych w kierunku głównej linii obrony. "Na razie spokój. Trzymać szyk!" - informuje z czołgu dowodzenia Siegel. Ale jeszcze dobrze nie skończył tych słów, kiedy zauważył przez peryskop dowódcy dwa toczące się w oddali Shermany, które próbowały uciec z pola walki. "Teraz czas na nas!" - pomyślał i wydał rozkaz swojej załodze przez interkom. "Dwa czołgi wroga na godzinie dwunastej, 1 200 metrów, przeciwpancernym, ognia!". Ładowniczy ze spokojem załadował nabój do komory, a działonowy już miał pierwszy z Shermanów w siatce celownika. Resztę wykona armata 7,5 cm KwK 40 L/48. Pierwszy pocisk trafił idealnie w boczny pancerz wrogiego czołgu, który natychmiastowo stanął w płomieniach, dodatkowo zatrzymując jadącego za nim drugiego Shermana. Sytuacja ta ułatwiła działonowemu dalszą pracę i po kilku sekundach oba amerykańskie czołgi były, lekko mówiąc - niezdolne do działań bojowych.

Oddział z 12. Dywizji Pancernej SS "Hitlerjugend" siedzący na zamaskowanym PzKpfw V Ausf. A "Panther" w Normandii, lato 1944 r.
Źródło: https://live.staticflickr.com/3933/19099567550_f24c663013_c.jpg
Przeciwnik wycofywał się w dużym popłochu. Aż prosiło się, żeby wykorzystać taką sytuację. Pantery dostały rozkaz rozproszenia się i pędzenia przez pole pszenicy. Gdy w końcu dotarły do granicznego rzędu krzaków i drzew - 1 600 m dalej - Siegel rozkazał im się zatrzymać. Załogi Panter dostrzegły, że PzKpfw IV jest pod silnym ostrzałem pochodzącym z linii drzew po prawej stronie. Siegel wydał rozkaz "Armaty przeciwpancerne po prawej stronie!". Kierowcy Panter błyskawicznie zareagowali i ustawili czołgi w pozycji ogniowej. Rozpoczął się pojedynek ogniowy. Po serii pięciu pocisków odłamkowo-burzących jedna z Panter otrzymała trafienie z drugiego, a potem z trzeciego działa przeciwpancernego. Załoga musiała się ewakuować. Niestety radiooperator padł ofiarą trafienia w prawy przód czołgu. Niemiecka maszyna stanęła w płomieniach, a w jej stronę zaczęły strzelać wszystkie lufy w okolicy. Pozostałe dwie Pantery próbując zneutralizować jak najwięcej celów - także zostały trafione. Utknęły jakieś 800 m z tyłu. Przewaga Aliantów była ogromna - Niemcy nie mieli większych szans, a i tak udało im się zniszczyć kilka czołgów i armat przeciwpancernych przeciwnika. W związku z wydarzeniami - Siegel musiał się wycofać do swoich linii. Ostatecznie powierzone mu zadanie okazało się nie do wykonania dostępnymi siłami.

PzKpfw IV Ausf. H o numerze bocznym 536 z 12. Dywizji Pancernej SS "Hitlerjugend" wraz z załogą, Normandia, lato 1944 r.
Źródło: https://www.flickr.com/photos/130556552@N02/24213169879
11 czerwca 1944 r. Niemcom udało się jednak odepchnąć Kanadyjczyków z ich pozycji. Szwadrony B i C z Pułku Huzarów podobnie jak Kompania D z Queen's Own Rifles zostały praktycznie zniszczone przez 8. oraz 9. Kompanię z 12. Pułku Czołgów SS 12. Dywizji Pancernej SS "Hitlerjugend". Kanadyjczycy stracili łącznie 37 czołgów, Niemcy - 3, z czego jeden udało się odzyskać i naprawić. Za to osiągnięcie SS-Obersturmführer Hans Siegel został odznaczony Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego przyznanym mu 23 sierpnia 1944 r. Kolejnym punktem spornym dla oby stron była miejscowość Rots.

Hans Siegel już w stopniu SS-Hauptsturmführera, który otrzymał 21 czerwca 1944 r.; wojnę zakończył w stopniu SS-Sturmbannführera; przez prawie 5 lat służby w Panzerwaffe początkowo w 1. Dywizji Pancernej SS "Leibstandarte SS Adolf Hitler", a potem w 12. Dywizji Pancernej SS "Hitlerjugend" został odznaczony m.in.: Medalem za Kampanię Zimową na Wschodzie 1941/1942, Srebrną Odznaką za Rany, Brązową Odznaką za Walki Pancerne, Krzyżem Żelaznym II klasy, Krzyżem Żelaznym I klasy oraz Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego
Źródło: https://www.tracesofwar.com/persons/35650/Siegel-Hans.htm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz