11 kwietnia 2019

"Staranować go i przejechać!" - bitwa pancerna o Kołomak

Po porażce na łuku kurskim Niemcy są zmuszeni do działań defensywnych. W związku z przygotowywaną kontrofensywą Armii Czerwonej oddziały Waffen-SS przemieszczają się z Biełgorodu nad oddaloną o 400 km rzekę Mius leżącą na terytorium Ukrainy. Mają na to tylko 4 dni. Ostatecznie jednak operację miuską wygrywają Niemcy, którzy odzyskują wcześniej stracone pozycje i zadają Rosjanom bardzo duże straty jednocześnie tracąc ludzi i sprzęt w takiej ilości, że niemożliwe było wykończenie przeciwnika. 
Jest jesień 1943 r. W okolicach miejscowości Kołomak, oddalonej o 90 km na zachód od Charkowa, stacjonuje 3. kompania 2. Pułku Pancernego 2. Dywizji Grenadierów Pancernych SS "Das Reich" wyposażona w nowe czołgi PzKpfw V Panther. Wkrótce przyjdzie im je przetestować w bitwie pancernej o Kołomak. Oto przebieg walk radiooperatora jednej z Panter - Horsta Letznera - który brał w niej udział. 

12 września 1943 r. był deszczowym dniem, wszystkie drogi były pokryte głębokim błotem bardzo utrudniającym jakiekolwiek poruszanie się. Stacjonująca w okolicach miejscowości Kołomak 3. kompania 2. Pułku Pancernego SS, Dywizji Grenadierów Pancernych SS "Das Reich" miała za zadanie wypatrywanie przeciwnika, ale do tej pory nigdzie nie było widać żadnego ruchu. Mimo to trzeba było być czujnym i jakiekolwiek formy rozluźnienia nie były wskazane. Obserwowano więc okolicę i każdy z żołnierzy był przygotowany do odparcia ewentualnego ataku Rosjan. Jednak jak na razie znajdujący się na wschód od Kołomak, w rejonie wsi Perekop, batalion rozpoznawczy pod dowództwem SS-Sturbannführera Otto Weidingera nie przekazał żadnej informacji o ruchach przeciwnika wskazujących podjęcie ofensywy. Nagle, przed godziną 13:00 zerwał się krzyk: "Jadą! Ruskie czołgi!". Oznaczało to jedno - rozpoczyna się bitwa pancerna o Kołomak.

PzKpfw V Panther o numerze bocznym 315 z 3. kompanii 2. Pułku Pancernego 2. Dywizji Grenadierów Pancernych SS "Das Reich" przygotowuje się do odparcia sowieckiego natarcia koło miejscowości Kołomak; na pierwszym planie widoczna lufa działa innej Pantery
Źródło: https://military.wikireading.ru/37800
Nie czekając na specjalne zaproszenie, kierowca i dowódca Pantery Letznera szybko wskoczyli na swoje miejsca. Letzner i ładowniczy musieli odpalić czołg na korbę, którą pośpiesznie ściągnięto z kadłuba czołgu. Na szczęście dla nich już po trzecim obrocie Pantera zaryczała złowieszczo i mogła przystąpić do natarcia. Cała pięcioosobowa załoga zajęła swoje stanowiska, radio zostało nastawione na odbiór, MG 34 czekał załadowany, a wyczyszczona wcześniej armata aż prosiła się o trochę nagaru. Na horyzoncie było widać coraz więcej sowieckich czołgów oddalonych już tylko o około 3 000 m. Waffen-SS miało jednak bardziej korzystne położenie - znajdowali się na wzgórzu, podczas gdy obszar, na którym spodziewano się ataku wojsk radzieckich, leżał na nizinie.

Pod Kołomak Niemcy mieli do dyspozycji dwa działa szturmowe StuG III, które prawdopodobnie zniszczyły 14 sowieckich czołgów
Źródło: https://military.wikireading.ru/37800
"Niech podjadą na przynajmniej 1 000 m. Nie ruszać się!" - padł rozkaz przez radio. Równocześnie podano informację, że przyjdzie się zmierzyć z całą brygadą sowieckich czołgów liczącą około 80 maszyn wspieraną przez 375. Dywizję Piechoty, a Niemcy standardowo mieli ich kilka razy mniej - 14 z czego 2 z niesprawnymi silnikami. Rosjanie mimo prawie sześciokrotnej przewagi jechali bardzo rozproszeni, co sugerowało ich niepewność i nieufność do T-34, KW-I i KW-II. Później okazało się, że mieli dokładnie 86 czołgów. Niemcy natomiast dysponowali czternastoma wspomnianymi już PzKpfw V Panther, które pod Kurskiem się nie popisały, choć w boju szło im już coraz lepiej, oraz dwoma działami szturmowymi StuG III.

W bitwie pancernej o Kołomak 14 PzKpfw V Panther stawiło czoła całej brygadzie sowieckich czołgów niszcząc je jeden po drugim; na zdjęciu widoczna późniejsza wersja Pantery - Ausf. A
Źródło: http://4.bp.blogspot.com/-btlK5t3mpyg/U9v1CNIGDtI/AAAAAAABF_4/KYvxK0GzQb4/s1600/Panther_tank_15.jpg
Nie wszystkie czołgi niemieckie odpaliły, z lewej strony od czołgu Letznera kierowca Hubert Ludwig informuje, że nie udało mu się uruchomić silnika swojej Pantery, a sowieckie maszyny niebezpiecznie się zbliżały, będąc już jakieś 600 m od jego pozycji. Odziały 223. Dywizji Piechoty broniące prawej flanki już się wycofały, bo podporucznik ze zdziesiątkowanej kompanii uznał, że nie da rady utrzymać pozycji przeciwko tak wielkiej liczbie Rosjan. Na nic zdały się nalegania, żeby pozwolił sowieckim czołgom minąć ich pozycje, a potem zaatakował piechotę, która za nimi podążała, bo spotkało się to tylko ze wzruszeniem ramion - podporucznik już nie mógł zawrócić swoich ludzi, więc do bitwy ze strony Niemców przystąpiło 14 Panter z czego 3 unieruchomione oraz dwa StuGi III bez wsparcia piechoty. Dzień jak co dzień. Poinformowany o sytuacji przez radio pododdział rozpoznawczy, dołączony do 15. kompanii grenadierów pancernych z 4. Pułku Grenadierów Pancernych "Der Führer" 2. Dywizji Grenadierów Pancernych SS "Das Reich", próbował coś zrobić z tym opuszczonym przez piechotę rejonem, ale jednocześnie musiał pilnować swojego rozciągniętego szeroko sektora. Trzeba przyznać, że było to nader ambitne zadanie. Pierwsze odezwały się niemieckie wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe Nebelwerfer z 502. Pułku Moździerzy SS, ale mieli oni amunicję tylko na jedną salwę, więc nie zrobiła ona wrażenia na Sowietach. Dodatkowo, według Niemców, jedenaście T-34 zostało wysadzone przez miny przeciwczołgowe zanim zbliżyły się do ich pozycji, ale 60 przeszło dalej. Gdy czołgi przejechały czekający w ukryciu grenadierzy pancerni SS zaatakowali oddziały piechoty i zadali im na tyle duże straty, że czołgi pozostały bez wsparcia. 

T-34 z oderwaną wieżą po oberwaniu przeciwpancernym pociskiem kal. 75 mm z Pantery, 12 września 1943 r.
Źródło:http://www.ww2incolor.com/d/707159-2/DDR3_288_4%23
Hubert Ludwig znów wszedł na częstotliwość radiową czołgu Letznera żeby poinformować, że dwa T-34 znajdują się już tylko 400 m od jego unieruchomionego pojazdu. Nie było już na co czekać - otrzymał rozkaz otwarcia ognia i w ciągu kilkudziesięciu sekund obie rosyjskie maszyny zostały zniszczone pociskami przeciwpancernymi wystrzelonymi z potężnego działa 7,5 cm KwK 42 L/70. Rosjanie zauważyli, że coś się tam na ich lewym skrzydle rusza i od razu przyśpieszyli. Deszcz już nie padał. Większość T-34 skręciła w lewo, kiedy tylko zauważyła stający nieopodal samotny czołg Ludwiga. Błąd, robiąc taki manewr odsłonili słabiej opancerzone boki czołgów innym Panterom, ułatwiając im zadanie. Gdy załogi otrzymały przez radio rozkaz otwarcia ognia, w szeregi Rosjan wdarła się dezorientacja i nie mogli szybko odpowiedzieć, a nawet jeśli - to ich strzały były bardzo niecelne. Ładowniczy z Pantery Letznera - Ernst Zittla - głaskał każdy pocisk, zanim wsadził go do komory nabojowej armaty, działonowy - Heinz Schröder - jak zwykle zachowywał spokój podczas niszczenia wszystkiego co weszło pod celownik, a dowódca - Lorenz Emmerling - siedział podekscytowany w wieżyczce, gdy tamci dopełniali niszczycielskiego dzieła właściwie bez pośpiechu. Sam Letzner oprócz przekazywania rozkazów i komunikacji między innymi załogami, czyścił przedpole swoim MG 34.

Armia Czerwona zapłaciła wysoką cenę za starcie z niemieckimi Panterami pod Kołomak
Źródło: https://military.wikireading.ru/37800
Już po drugim strzale nacierający T-34 stanął w płomieniach. Rozpoczął się pokaz sztucznych ogni, choć był dopiero wrzesień. W międzyczasie niemieckie załogi próbowały wyciągnąć wkopane w ziemie niektóre Pantery, ale po dwóch dniach deszczu, było to trudne zadanie. Kierowca Pantery Letznera - Alfred Böck - kilka razy zerwał sprzęgło w tym celu, aż zgasł silnik, ale po kilku próbach udało się. Zaraz po tym odezwał się dowódca innej Pantery - Max Wimmer - który prosił o odholowanie i nową pompę paliwową. 

Grenadierzy Pancerni z "Das Reich" podczas bitwy o Kołomak, 12 września 1943 r. 
Źródło: https://military.wikireading.ru/37800
Na przedpolu pojawiało się coraz więcej wraków rosyjskich czołgów i każda z 16 załóg miała w tym swój udział. Hubert Ludwig zameldował o kolejnych sukcesach na bronionym przez niego lewym skrzydle. Pod koniec bitwy Niemcy naliczyli 23 zniszczone maszyny wroga. W międzyczasie czołg Letznera ustawił się za wkopaną w ziemię Panterę Wimmera, który już przypinał do niej liny holownicze i wielokrążek. Po kilku próbach, podczas nadal trwającej wymiany ognia, udało się wyciągnąć zakopany w błocie czołg. Dalsze holowanie było niemożliwe, bo obie liny holownicze pękły. 

Zniszczone sowieckie czołgi podczas bitwy pancernej o Kołomak, 12 września 1943 r. 
Źródło: http://www.ww2incolor.com/d/707150-2/DDR3_288_5%23
Był jeszcze jeden problem - amunicja w Panterze Letznera powoli się kończyła. Nagle czołg otrzymuje trafienie w lewą górną ścianę osłony silnika. Pocisk trafił w zbiornik na paliwo, jeden z pięciu schowanych za płytą pancerną, ale na szczęście był już pusty, więc nie wybuchł. Po kolejnym trafieniu, tym razem w czwarte koło jezdne po lewej stronie, trzeba było zmienić pozycję. 
Po tym manewrze Pantera otrzymała zgodę na powrót do stanowiska dowodzenia batalionu. Padł rozkaz wycofania się i czołg ruszył na tyły doliną, po czym szybko dotarł do wyznaczonego miejsca. Załoga od razu uzupełniła amunicję i paliwo, a na czołg załadowano liny holownicze, bloczki oraz pompę paliwową dla Wimmera. Po tym szybko trzeba było wracać poprzez stromo wznoszący się teren. Gdy Pantera wjeżdżała na stok, na jej drodze stanął samotny T-34, który z odległości 100 m zbliżał się do niej od tyłu z lewej strony. Dziwne, że był on tak oddalony od linii frontu, ale niedługo miał dołączyć do swoich współtowarzyszy - w innym świecie. Po kilku sekundach, kiedy odległość między obiema maszynami się jeszcze zmniejszyła, dowódca Pantery - Lorenz Emmerling, krzyknął: "Staranować go i przejechać!". Jednak T-34 zatrzymał się i zaczął obracać swoją wieżę w prawo - w kierunku Niemców. Działonowy zawołał: "Stać!" i za pomocą przygotowanego już pocisku przeciwpancernego unieruchomił sowiecki czołg strzałem w pierścień obrotowy wieży, z której buchnęły płomienie, a ciało dowódcy, wychylone z włazu, bezwładnie opadło na pancerz. Nie było jednak czasu na świętowanie, bo trzeba było szybko wracać do unieruchomionego czołgu Wimmera, który - jak się okazało - stał nadal sprawny z tylko jednym niegroźnym trafieniem. 

Oficer Waffen-SS przygląda się zniszczonym T-34 po bitwie pancernej
Źródło: https://military.wikireading.ru/37800
Gdy Pantera Letznera zbliżała się do niego, oddawała pojedyncze strzały, żeby odwrócić uwagę od stojącej maszyny. Na przedpolu było widać nacierającą rosyjską piechotę. Jeden z T-34 próbował zbliżyć się do pozycji niemieckich, ale Pantera Letznera unieruchomiła go pociskiem burzącym z odległości 2 400 m. Zanim jeszcze załoga wróciła na swoje pozycje, robiło się ciemno. Powoli cichły odgłosy walki. Rosjanie gasili pożary w swoich czołgach i zaczynali je odholowywać na tyły. Jeszcze długo po zmroku dało się słyszeć odgłosy warkotu silników.
W tym czasie część sowieckich czołgów zamieniła kierunek natarcia na oddaloną o 6 km od Kołomak wieś Browkowo. Na ich nieszczęście stało tam siedem Panter pod dowództwem SS-Hauptsturmführera Friedricha Holzera, któremu kazano za wszelką cenę powstrzymać Rosjan. Docierając do głównej drogi, Holzer zobaczył 28 czołgów T-34, które posuwały się w kierunku Nikolajewki (wsi oddalonej 12 km na wschód od Kołomak) - nie widziały, że właśnie znalazły się w śmiertelnej pułapce. Była godzina 16:30. Holzer właściwie bez przygotowania rozkazuje swoim czołgom rozpoczęcie ataku. Dzieli je na dwie grupy: cztery miały nacierać z frontu, a trzy - z lewej flanki. W 40-minutowej bitwie wszystkie 28 czołgów T-34 zostało zniszczonych, podczas gdy Niemcy nie stracili ani jednej Pantery! Sam Holzer w swojej Panterze zniszczył 7 czołgów wroga. Za przeprowadzenie tego natarcia otrzymał Krzyż Rycerski Krzyża Żelaznego. 


PzKpfw IV przemieszczają się na linię frontu nad Dnieprem, jesień 1943 r. 
http://ww2today.com/16th-october-1943-the-germans-hold-the-dnieper-line
Tydzień później Dywizja "Das Reich" osiągnęła linię Dniepru nieopodal Krzemieńczuka, by stwierdzić, że Rosjanom udało się już przekroczyć rzekę. Pod koniec września, w celu ograniczenia liczebności wojsk sowieckich na zachodnim brzegu Dniepru, "Das Reich" przeprowadziła atak na wieś Grabieny, w której Rosjanie mieli kilka przyczółków. Dzięki wsparciu dwóch pojazdów opancerzonych wyposażonych w miotacze ognia pułk "Der Führer"zajmuje miejscowość. Jednak na ten moment w szeregach formacji pozostało zaledwie 500 żołnierzy, a walki o te przyczółki trwały aż do początku października.
Według wielu źródeł - podczas dwudniowej bitwy pancernej o Kołomak Niemcy zniszczyli od 48 do nawet 87 radzieckich czołgów bez strat własnych, choć według relacji weteranów Armii Czerwonej, było to nie więcej niż 50 maszyn w co trudno uwierzyć. Zależy jak liczyć: najprawdopodobniej 12 września Rosjanie stracili około 59 maszyn, a następnie trzeba by dodać 28 zniszczonych przez odział Holzera, co daje 87. Z kolei rosyjski autor Smirnov podaje liczbę 48 maszyn, ale nie odwołuje się do żadnych źródeł i literatury, które by te dane potwierdzały. Jaka jest prawda? Niestety ciężko stwierdzić (a przynajmniej nie znalazłem jednego - najbardziej wiarygodnego źródła), która liczba jest tą najbliższą prawdy. Pomimo częstych odniesień w ogólnej literaturze historii wojskowej (zazwyczaj zachodniej) i wspomnień uczestników wydarzeń, bitwa pancerna w rejonie Kołomak nie została jeszcze poddana poważnej analizie naukowej.
Trzeba jednak pamiętać, że na Froncie Wschodnim było wiele bitew pancernych w których Niemcy odnosili dość spektakularne zwycięstwa, w które trudno uwierzyć. Dla przykładu: od 26 stycznia 1944 r. przez kilka dni Pułk Czołgów Ciężkich "Bäke" w bitwie pod Winnicą na Ukrainie z kilkoma korpusami pancernymi 1. Armii Pancernej zniszczył 267 czołgów sowieckich tracąc...jednego PzKpfw VI Tiger i cztery PzKpfw V Panther.

2 komentarze: