04 kwietnia 2019

Nie ta wyspa - piekło na Krecie

Po sukcesie wojsk powietrzno-desantowych podczas ataku na belgijską twierdzę Eben-Emael Adolf Hitler uznaje, że skoro tam poszło tak świetnie, to trzeba podtrzymać passę i użyć swoich elitarnych spadochroniarzy do zajęcia greckiej wyspy Krety. Decyzja ta była irracjonalna z każdego punktu widzenia i nie uwzględniała bieżącej sytuacji na Morzu Śródziemnym. Kreta miała się okazać grobem dla wielu elitarnych strzelców spadochronowych Wehrmachtu. 

Po fiasku operacji "Lew Morski" (inwazji na Wielką Brytanię) i operacji zajęcia Gibraltaru Adolf Hitler proponuje żeby wojska niemieckie zajęły pozbawioną większego znaczenia, położoną we wschodniej części Morza Śródziemnego Kretę zamiast leżącej pomiędzy Włochami a Libią znacznie bardziej strategicznej Malty. Hitler uważał, że zdobycie Krety pozwoli mu kontrolować Morze Egejskie i zabezpieczy drogę morską z Rumunii przez cieśninę Dardanele i Kanał Koryncki, co finalnie ograniczy wpływy Aliantów w tej części Morza Śródziemnego, a sama wyspa miała być bazą dla przyszłych operacji w Afryce Północnej. No dobrze, rozumowanie słuszne, ale absurdalne o czym mówił admirał Erich Reader - dowódca niemieckiej floty - oraz kilku członków OKW, którzy nie bali się przeciwstawić Hitlerowi. Według nich decyzja ta oznaczała definitywne odrzucenie przez Führera strategii śródziemnomorskiej, która mogła przynieść zwycięstwo ostateczne. Zdobycie Malty było o wiele istotniejsze i miało kluczowe znaczenie dla przebiegu kampanii w Afryce. Jeśli Hitler wysłał swoje wojska do Libii tylko po to, żeby zyskać u Mussoliniego, nie łącząc z tym działaniem większych planów, to atak na Kretę był bezsensowną stratą sił, czasu i sprzętu. Z tym nie zgadzał się Rudolf Witzig - oficer niemieckich sił powietrzno-desantowych, który już po wojnie przyznał, że: "Zajęcie Krety było ważne i miało sens ze strategicznego punktu widzenia wojny przez III Rzeszę. Morzem Śródziemnym władała flota brytyjska; włoska była słaba od samego początku. Trzeba było trzymać Brytyjczyków z dala od Bałkanów, Morza Czarnego i Egejskiego. Kreta nie mogła pozostać w brytyjskich rękach. Wyspa musiała zostać wyeliminowana jako brytyjska baza szturmowa". 

Alianccy żołnierze przybywają na Kretę drogą morską, Zatoka Suda, kwiecień 1941 r. 
Źródło: https://nzhistory.govt.nz/media/photo/disembarking-at-suda-bay
Wydaje się jednak, że odkąd Niemcy zajęli i kontrolowali Bałkany, Kreta przestała mieć większe znaczenie strategiczne. Prawdą jest, że brytyjskie bombowce dalekiego zasięgu które na wyspie stacjonowały mogły dolecieć do rumuńskich pół naftowych w Ploeszti oddalonych o około 1080 km, ale bazy Royal Air Force można było zniszczyć za pomocą Luftwaffe z odległej o 160 km, zajętej przez Niemców południowej Grecji. Z punku widzenia Niemców okupacja wyspy nie miała sensu, bo stacjonujące na niej samoloty byłyby dalej od Aleksandrii czy Kairu niż te startujące ze wschodniej Cyrenajki (Libia).

Mapa przebiegu operacji "Merkury" od 20 maja do 1 czerwca 1941 r. 
Źródło: https://www.themaparchive.com/operation-mercury.html
Kreta ma 8336 km², 243 km długości i od 12 do 56 km szerokości. Wewnętrzna część wyspy jest jałowa i pokryta górami z wapiennych skał, które w zachodniej części mają prawie 2 500 m n.p.m. Dróg tam za wiele nie ma, tak samo jak wody pitnej, a temperatura w lecie jest, no cóż, mało przyjemna do działań wojskowych. Południowe wybrzeże opada stromo do morza, więc jedynym sensownym do użytku portem jest Sfakii. Z północy na południe nie ma za wiele dróg, a jedyna, nadająca się do użytku kołowego kończy się niecałe 500 m powyżej miasteczka. Dla Niemców zajęcie północnej części jest istotne, choćby z powodu ukształtowania terenu. Bazy zaopatrzeniowe Brytyjczyków znajdowały się w Egipcie i jedyny dla nich zdatny do użytku port znajdował się na północy w miejscowości Suda. Łącząc to, topografia wyspy była na korzyść Niemców, szczególnie biorąc pod uwagę górzysty teren, bo Brytyjczycy musieli zbudować lądowiska blisko północnego brzegu, bardziej narażonego na atak. 

Spadochroniarze z XI Fliegerkorps przygotowują się do desantu na Kretę; za nimi stoi Junkers Ju 52/3m
Źródło: https://fabulouscrete.com/battleofcrete/operation-mercury-the-main-characters-of-the-axis-forces/
Co do Malty, to tutaj sprawy wyglądały nieco inaczej. Ta mała (316 km²) wyspa położona tylko 96 km na południe od Sycylii i 320 km na północ od Trypolisu, była w posiadaniu Brytyjczyków i pełniła swego rodzaju rolę noża wbitego w plecy Niemców i Włochów, którzy walczyli w Afryce Północnej. Stacjonowały na niej Brytyjskie samoloty, okręty podwodne i okręty nawodne, a ich podstawowe zadanie to utrudnianie komunikacji z Libią. O tym, jakie niebezpieczeństwo niosła za sobą przekonali się Niemcy w nocy z 15 na 16 kwietnia 1941 r. kiedy to Anglicy zatopili transportowiec wiozący zaopatrzenie dla Deutsche-Italienische Panzerarmee. Okazało się, że każdy transport z Włoch do Libii jest zagrożony, a to czy dany statek przepłynie - było loterią. Ogólnie Hitler nie brał poważnie pod uwagę Krety jako miejsca inwazji aż do 1 listopada 1940 r., ale jak RAF przetransportował tam swoje jednostki naziemne i powietrzne, to zdanie zmienił. Jednak niedługo potem swoją uwagę skierował ku Malcie, a po porażającej klęsce włoskiego marszałka Rodolfo Grazianiego postanowił wysłać Wehrmacht do Libii.

Niemieccy spadochroniarze lądują na Krecie, 20 maja 1941 r.
Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Battle_of_Crete#/media/File:Paratroopers_Crete_%2741.JPG
Oficerowie niemieccy na czele z admirałem Readerem sądzili, że można zneutralizować zagrożenie zarówno z Krety oraz Malty i to za pomocą bombardowań, ale co do ataku, to byli zgodni - powinien on objąć Maltę, bo - jak twierdzili - zajęcie tej wyspy jest "podstawowym warunkiem wstępnym do przeprowadzenia uwieńczonej powodzeniem wojny przeciwko Wielkiej Brytanii na Morzu Śródziemnym". Jednak Hitler uznał, że wie lepiej i kazał przeprowadzić inwazję na Kretę, a zdobycie Malty przełożył na jesień 1941 r., jak już rozstrzygnie się wojna na wschodzie. Więc wychodzi na to, że Hitler spodziewał się szybkiego zwycięstwa nad Związkiem Radzieckim, a z jakąś tam Maltą upora się potem. Jednak coraz więcej oficerów sztabowych OKW dochodziło do wniosku, że to właśnie Malta powinna być "wyeliminowana" z działań wojennych, szczególnie, że loteria pod tytułem "dopłynie czy nie" była coraz bardziej problematyczna dla wojsk generała Erwina Rommla w Afryce Północnej. Namawiali oni Alfreda Jodla - szefa sztabu dowodzenia OKW i Wilhelma Keitla - szefa OKW żeby jakoś wpłynęli na Hitlera w sprawie natychmiastowego zajęcia wyspy. Decyzja Führera o lądowaniu na Krecie była zlekceważeniem coraz większych potrzeb Rommla i podporządkowaniem wszystkiego przygotowaniu do inwazji na ZSRR. Co ważne, Malty bronił niewielki garnizon i konwoje z alianckimi dostawami były narażone na powietrzne ataki Niemców i Włochów, natomiast jako że Anglicy kontrolowali wschodnią część Morza Śródziemnego, mogli umieścić na Krecie dowolnie duże siły. 

Atak strzelców spadochronowych (Fallschirmjäger) po wylądowaniu na wyspie, 20 maja 1941 r. 
Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e7/Bundesarchiv_Bild_101I-166-0508-31%2C_Kreta%2C_Vormarsch_deutscher_Fallschirmj%C3%A4ger.jpg
Tłumaczenia i interwencje niemieckich oficerów nic nie dały i 21 kwietnia 1941 r. Adolf Hitler podejmuje ostateczną decyzję - Wehrmacht ma przeprowadzić inwazję na Kretę i zneutralizować znajdujące się tam alianckie siły. Operacji nadano kryptonim "Merkury". Maltą miało zająć się w późniejszym czasie Luftwaffe. Ta decyzja, która nie wiedzieć czemu jest często pomijana, w rankingu pt. "Dlaczego Niemcy przegrały wojnę?", powinna znajdować się bardzo wysoko. 
Według generała Juliusa Ringla - dowódcy 5. Dywizji Górskiej Heer, który miał zostać później dowódcą sił lądowych na Krecie, plan inwazji na tę wyspę składał się z pięciu etapów: 
  1. Zdobycie przewagi w powietrzu 
  2. Przeprowadzenie desantu strzelców spadochronowych i szybowcowych w celu opanowania lotnisk na Krecie oraz główny atak na Maleme 
  3. Lądowanie oddziałów strzelców górskich w celu dokończenia podboju wyspy i przeprowadzenia operacji oczyszczających
  4. Przybycie na wyspę wzmocnień w małych jednostkach pływających, które lądowałyby na plażach Maleme 
  5. Kiedy zostanie przejęty port zdatny do rozładunku, przypłynięcie Kriegsmarine z czołgami, artylerią i pojazdami kołowymi.
Ringel uważał, że dla owych operacji lądowych nie ustalono ostatecznego planu, a wybór miejsca lądowania strzelców górskich (Maleme lub Heraklion) był zależny od powodzenia akcji spadochroniarzy. 

Widok z góry na Heraklion, wiosna 1941 r.  
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1554140549/?search[view]=detail&search[focus]=14
Hitler nie był jedynym, który uważał, że Kreta jest ważna. Generał Franz Halder - szef sztabu armii, także udowodnił, jak mało wie o zaopatrywaniu wojsk na wyspie zlokalizowanej w części morza kontrolowanego przez marynarkę wojenną nieprzyjaciela. Halder stwierdził, że zdobycie wyspy będzie "najlepszym sposobem wsparcia Rommla zmierzającego ze swoimi siłami w stronę Kanału Sueskiego". Co ciekawe, nie tylko Niemcy uważali Kretę za istotną, bo nabrać dał się także Winston Churchill, który kazał wzmocnić angielskie wojska tam stacjonujące, mimo wyraźnych sprzeciwów dowódcy wojsk na Bliskim Wschodzie, będącego jednocześnie Ministrem Wojny - generała Archibalda Wavella. Obawiał się on, że wojska brytyjskie poniosą tam dotkliwe straty, gdyż Niemcy mający lotniska w kontynentalnej Grecji, mogą bez przeszkód bombardować ich pozycje. Churchill, podobnie jak Hitler, był nieugięty i od 1 lutego 1941 r. na wyspę sprowadzano coraz większe siły.  

Port i promenada nadmorska w ówczesnej stolicy Krety - Chanii, 1941 r.  
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1554140683/?search[view]=detail&search[focus]=43
Ogólne dowodzenie nad operacją Hitler powierzył Hermannowi Göringowi, ale nad jej przeprowadzeniem czuwał Generaloberst Alexander Löhr - dowódca 4. Floty Powietrznej i najwyższy rangą oficer Luftwaffe na Bałkanach, który był odznaczony Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego. Sam atak na wyspę miały przeprowadzić oddziały VIII i XI Fliegerkorps. Obliczono, że pierwszego dnia operacja wymagała dwóch zrzutów szturmowych trzech grup w czterech sektorach. Pierwszy rzut, zaplanowany na rano 20 maja 1941 r., obejmował Grupę "Zachód", która miała zaatakować rejon Maleme i Grupę "Środek" atakującą w rejonie Chanii i zatoki Suda. Drugi rzut, wczesnym popołudniem, to druga część Grupy "Środek" atakująca tuż na wschód od Retimno i Grupa "Wschód" mająca zająć Heraklion. Szturm na wyspę miało przeprowadzić 11 500 żołnierzy z elitarnej 7. Fliegerdivision Kurta Studenta, którzy w kilka dni doprowadzili do pokonania Holandii. Dywizja ta miała być wzmocniona przez 3 500 strzelców spadochronowych. Do ataku przydzielono 228 bombowców, 205 bombowców nurkujących, 119 jedno i 114 dwusilnikowych myśliwców oraz 50 samolotów rozpoznawczych z VIII i XI Fliegerkorps - łącznie 716 samolotów różnego przeznaczenia, z których (według raportu z 17 maja 1941 r.) nadawało się do użycia 514. Ponadto XI Fliegerkorps wyznaczył do tej operacji 500 samolotów transportowych Junkers Ju 52/3m i 72 szybowce. Po zajęciu portów i kluczowych lotnisk do spadochroniarzy mięli dołączyć żołnierze górscy w liczbie około 14 000, w tym dwa pułki strzelców z 5. Dywizji Górskiej oraz jedna trzecia 6. Dywizji Górskiej. Siły 5. Dywizji Pancernej do której należały: batalion czołgów, batalion motocyklowy i oddział artylerii przeciwlotniczej, miały przybyć na końcu drogą morską.

Niemieccy spadochroniarze zrzucani z Junkersa Ju52/3m nad Kretą w okolicach Maleme, 20 maja 1941 r. 
Źródło: https://media.iwm.org.uk/loris/168/387/super_000000.jpg/full/865,/0/default.jpg
Dla Aliantów było jasne, że niemiecki atak musi iść od północnego brzegu wyspy, bo to właśnie tam znajdowały się najważniejsze lotniska i główne miasto, a ich siły wyglądały następująco: 28 600 Anglików, Nowozelandczyków i Australijczyków oraz 7 000 Greków. Wszystkimi tymi oddziałami dowodził generał dywizji Bernard Cyryl Freyberg, który po uzyskaniu od wywiadu informacji, że atak nastąpi w zachodniej części Krety, rozmieścił tam 2. Dywizję Nowozelandzką, która miała bronić wioski Maleme i tamtejszego lotniska. Około 14 000 Anglików i Australijczyków broniło wyspy w Chanii przed atakiem z morza i zatokę Suda. W Retimno - 50 km na wschód od Chanii zadania obronne spoczywały na 19. Brygadzie Australijskiej, a w Heraklionie - na angielskiej 14. Brygadzie. Żołnierze byli wspierani przez 6 czołgów piechoty Mk II Matylda, 15 lekkich czołgów oraz 85 armat przeciwlotniczych i przeciwpancernych, co miało okazać się znaczącym wkładem w obronę Krety. Od strony morza wyspę dodatkowo broniły 4 grupy marynarki wojennej, trzy grupy niszczycieli czołgów i flotylla łodzi torpedowych pod dowództwem admirała Andrew Cunninghama.
Okazało się, że Niemcy zbyt nisko oszacowali liczebność wojsk nieprzyjaciela na wyspie. Po wojnie Freiherr von der Heydte - dowódca 1. Batalionu 3. Pułku Strzelców Spadochronowych - stwierdził, że: "Według tego, co wiedzieliśmy w tamtym czasie, Kreta była okupowana przez brytyjskich żołnierzy od końca października 1940 r. i przybliżoną liczebność sił na wyspie oceniono na nie więcej niż 15 000 ludzi, z których część miała być wyczerpana po walkach w Grecji". W rzeczywistości, w tamtym czasie, Niemcy uznali, że na wyspie jest nie więcej niż 5 000 żołnierzy zdolnych do walki, a jak się miało okazać - było ich prawie sześć razy więcej! Dodatkowo, wyżej wymienione alianckie siły wspierała znaczna liczba greckich policjantów, więc łącznie wyspy broniło około 40 000 ludzi, a przypomnę, że Niemców miało być 15 000. Trzeba jednak podkreślić, że nie wszyscy alianccy żołnierze mieli wystarczające wyposażenie i przygotowanie do walki z morską i powietrzną inwazją. Trzy bataliony greckich rekrutów były słabo wyekwipowane, wyszkolone i uzbrojone w karabiny różnego typu, do których brakowało amunicji. Ponadto w ich oddziałach szerzyła się malaria.  

Niemieckie działo przeciwlotnicze 3,7 cm Flak na lądowisku w Maleme, Kreta, 21 maja 1941 r.
Źródło: https://nzhistory.govt.nz/media/photo/german-anti-aircraft-gun-maleme
20 maja 1941 r. Niemcy rozpoczynają operację "Markury" atakiem wojsk powietrzno-desantowych. 10 dni wcześniej Luftwaffe zdobyło całkowitą przewagę w powietrzu w tym rejonie działań. Samoloty Niemców atakowały RAF tak zawzięcie, że ci musieli przenieść swoje maszyny do Egiptu. Luftwaffe atakowało wszystkie pozycje Anglików jakie mogli wypatrzeć, ale że były one dobrze zakamuflowane, to wielkich strat nie odnotowano. Niemieckie rozpoznanie lotnicze odkryło, że na kilka dni przed atakiem Royal Navy przemieszcza swoje oddziały na południe i zachód wyspy, co oznaczało, że będą jej bronić. Tak więc na dzień ataku Niemcy dominowali w powietrzu, a Anglicy - na morzu, ale nie mając osłony z góry, mieli o wiele gorszą pozycję. 

Głodni i zmęczeni spadochroniarze nie mieli czasu na posiłek; na zdjęciu rzadka chwila na uzupełnienie płynów, maj 1941 r. 
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1554141255/?search[view]=detail&search[focus]=55
Rano, w dzień ataku, niemieccy spadochroniarze dostali specjalne racje żywnościowe, które miały w założeniu podbudować morale i wzmocnić wytrzymałość skoczków. W ich skład wchodziły produkty, które na froncie można nazwać delikatesami: biały chleb, mleko, masło i świeże jajka. Reszta żołnierzy musiała polegać na zwykłych racjach żywnościowych w skład których wchodziły: puszki z kiełbasą i serem, wyroby czekoladopodobne, guma do żucia, suchary, kawa i cukier, oranżada w proszku oraz paliwo w kostkach. Dla niektórych był to ostatni posiłek w życiu. Przed skokiem spadochroniarze dostali również egzemplarz "Dekalogu spadochroniarza", opracowany przez Kurta Studenta, który zawierał 10 "przykazań" mających na celu podniesienie na duchu i przypomnienie, że są elitą armii. 

Junkersy Ju 52/3m zrzucają nad Kretą coraz więcej wojsk niemieckich, maj 1941 r. 
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1554141255/?search[view]=detail&search[focus]=75
Szturmowy pułk powietrzno-desantowy dowodzony przez generała majora Eugena Meindla, który należał do Grupy "Zachód" miał do wykonania kilka zadań. Po pierwsze - zniszczenie baterii artylerii przeciwlotniczej i zajęcie mostu znajdującego się na południowym-wschodzie od lądowiska w rejonie Maleme, po drugie - desant spadochronowy w pobliżu Maleme i zajęcie oraz utrzymanie lotniska, po trzecie - nawiązanie kontaktu z Kampfgruppe "Heinrich", bojową grupą spadochronową o wielkości pułku, wchodzącą w skład 7. Fliegerdivision, która miała wylądować na południowym zachodzie od Chanii. Trzeci batalion strzelców spadochronowych Meindla, dowodzony przez majora Ottona Schreibera, do którego należała kompania Rudolfa Witziga, miał przeprowadzić desant na północy i wschodzie od Maleme, stłumić opór w miasteczku i zabezpieczyć koryto rzeki biegnące na wschód żeby finalnie połączyć się z Grupą "Środek" na wschodzie. 
3. Batalion Schrebera miał kłopoty jeszcze zanim operacja się dobrze nie zaczęła. Był ostatni w kolejce do odlotu na lotnisku w Megarze (jedno z sześciu miejsc startu w kontynentalnej Grecji) i jego odlot został opóźniony o ponad 40 minut z powodu zbyt gęstych obłoków kurzu wzbitego przez poprzednio startujące samoloty. Jak wspominał generał Ringel "Te zapasowe lądowiska nigdy nie były w idealnym stanie".  

Niemieccy spadochroniarze rozpakowują pojemnik z wyposażaniem medycznym
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1554141867/?search[view]=detail&search[focus]=77
Wczesnym rankiem następuje atak z powietrza, który niszczy część urządzeń komunikacyjnych i kilka dział przeciwlotniczych Anglików. Po tym pojawia się pierwszy rzut Niemców w szybowcach - w Maleme i na południe od Chanii. Zaraz po tym spadochroniarze wylądowali wokół lotniska i miasteczka Chanii oraz portu w zatoce Suda. W sumie wylądowało tylko 6 000 Niemców więc pojawił się nie lada problem. Niektóre szybowce rozbiły się zanim osiągnęły cel, inne mimo że wylądowały, to zostały zmasakrowane przez Aliantów. Wielu spadochroniarzy lądowało na pozycjach obronnych i ginęli zanim dotknęli ziemi. Jeden ze spadochroniarzy wspomina: "O 5:00 rano wystartowaliśmy z Megary w Grecji. Najbardziej martwiłem się o lądowanie. Miałem nadzieję, że nie będzie z tym większych trudności. Niestety, nie dostarczono nas we wcześniej ustalone miejsce, na lotnisko w Maleme, ale nieco dalej - do zagajnika oliwnego położonego w połowie wzgórza 107". Wysokie straty jakie poniosło 750 żołnierzy powietrznodesantowych były zapowiedzią nadchodzących zdarzeń. Jakby tego było mało, to wielu spadochroniarzy zrzuconych nad Chanii i Retimno wyskoczyło zbyt szybko i w związku z tym - wylądowali w bardzo dużym rozproszeniu. Jednym z powodów tych problemów był silnie wiejący wiatr od wnętrza wyspy ku morzu. Bojąc się, żeby spadochroniarze nie wpadli do wody, piloci zrzucali ich zbyt daleko w głąb lądu - często właśnie na brytyjskie linie obronne. 

 Zabity niemiecki spadochroniarz
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1554141867/?search[view]=detail&search[focus]=50
W przeciwieństwie do operacji w Eben-Emael, gdzie skoczkowie byli uzbrojeniu jedynie w pistolety P08 Parabellum, teraz byli dodatkowo wyposażeni w pistolety maszynowe MP 40. Amunicja do obu broni była wsunięta do ładownic przymocowanych do głównych pasów zrobionych z brązowej skóry, zapiętych na sprzączki z aluminium. Zapasowy magazynek był w prawej kieszeni na piersi, granat  Stielhandgranate 24 - w dolnej lewej kieszeni kombinezonu, a pistolet - w tylnej prawej. Mimo to, większość spadochroniarzy niemieckich nadal była uzbrojona tylko w pistolety i noże, bo reszta sprzętu miała być wyrzucona osobno w pojemnikach, trzeba było jednak do nich dotrzeć, a to nie zawsze się udawało będąc pod silnym ogniem nieprzyjaciela. W tych początkowych latach tworzenia wojsk powietrzno-desantowych uważano, że bardzo trudno będzie wylądować bezpiecznie żołnierzowi z większą bronią niż pistolet, bądź ostatecznie - pistolet maszynowy. W ciągu 10 sekund każdy samolot opuszczało po 12 spadochroniarzy oraz 4 kontenery z wyposażaniem i przez to na niebie były widoczne różnokolorowe, jedwabne spadochrony: zielono-brązowe należące do Fallschirmjäger (służące także jako kamuflaż dla pojazdów), białe - do pojemników z ekwipunkiem, różowe - do sprzętu medycznego.

Niemieccy spadochroniarze przeprawiają się przez nasyp w celu zaatakowania pozycji wroga, maj 1941 r.
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1554141255/?search[view]=detail&search[focus]=60
Niemcy, którzy wylądowali na południe od Chanii, nie opanowali ani miasta, ani zatoki Suda przez co w nocy musieli przejść do działań defensywnych. Jedynie w okolicach wąskiej rzeki Tavronitis, na zachód od Maleme, nieliczne jednostki zdołały się przegrupować i zaatakować wzgórza wznoszące się na północ od lotniska w Maleme. Jednak znajdujący się tam Nowozelandczycy twardo bronili swoich stanowisk i nie pozwolili Niemcom zając lotniska. W innym rejonie walk kapitan C.N. Watson, dowódca Kompanii A 21. Batalionu Nowozelandzkiego wspomina: "Nagle znaleźli się wśród nas. Obserwowałem teren 21. Batalionu, kiedy to na pobliskim drzewie oliwnym pojawiła się para nóg. Znajdowały się dokładnie nad nami. Wokół rozlegały się strzały z karabinów. Miałem Thompsona i to było jak strzelanie do kaczek. Straty naszego Batalionu były niewielkie, bo pozycje żołnierzy kryły drzewa oliwne, a ludzie włączyli się do szybkiej i zdecydowanej akcji". Niewielu Niemcom udało się umknąć Nowozelandczykom i pod koniec dnia 3. Batalion Strzelców Spadochronowych przestał praktycznie istnieć.

Niemieccy spadochroniarze wspinają się na kreteńskie wzgórze 
Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d0/Bundesarchiv_Bild_183-L23914%2C_Kreta%2C_Fallschirmj%C3%A4ger_erklimmen_H%C3%BCgel.jpg
Do wieczora 20 maja Niemcom nie udało się zająć ani jednego lądowiska. Jednak w nocy nowozelandzki dowódca doszedł do błędnego wniosku, że jego ludzie są już tak zmęczeni, że nie dadzą rady stawiać nadal oporu i wycofał ich o 2 km na wschód. Pozwoliło to Niemcom na przesunięcie się do przodu i opanowanie części lotniska w Maleme oraz wzgórza 107. Dzięki temu mięli w końcu upragnione lądowisko, ale cały czas znajdowało się ono w zasięgu angielskiej artylerii. Ponadto było ono zablokowane przez strzaskane i uszkodzone samoloty przez co oddziały 5. Dywizji Górskiej nie miały gdzie wylądować. Sytuacja wyglądała tragicznie - Chania znajdowała się nadal w rękach wroga, a żołnierze wylądowali tam w czterech różnych miejscach, przez co byli odizolowani i niezdolni do utworzenia przyczółków powietrznych. Na domiar złego wojska niemieckie na pewien czas straciły kontakt radiowy z kwaterą główną w kontynentalnej Grecji i załogi samolotów transportowych, które wracały po drugi rzut żołnierzy, nie wiedziały jak wygląda sytuacja na wyspie i uznały, że wszystko przebiega zgodnie z planem. Więc jak wkrótce zaczęły przychodzić bardzo złe wiadomości, to było już za późno na zmianę wcześniejszych założeń. Sytuacje Niemców pogarszały również opóźnienia w tankowaniu samolotów i zły stan greckich pasów startowych, które to spowolniły natarcie drugiego rzutu, a w tym samym czasie bombowce i myśliwce Luftwaffe wyruszyły już w celu bombardowania i ostrzeliwania Retimno i Heraklionu.

Widok z góry na zajęte przez Niemców lądowisko w Maleme, 22 maja 1941 r. 
Źródło: http://ww2today.com/22nd-may-1941-charles-upham-wins-his-first-v-c
Generałowie Löhr i Student słusznie uznali, że trzeba wykorzystać mały sukces zajęcia części lotniska w Maleme i rankiem 21 maja lądują tam samoloty transportowe z oczekiwaną oraz bardzo potrzebną bronią i amunicją. Po południu tego samego dnia do wyposażenia dołączają kompanie spadochroniarzy sformowane z ostatnich dostępnych rezerw. "Było oczywiste, że Brytyjczycy są twardsi i dużo silniejsi, niż sądziliśmy" - powiedział później Student, co można uznać za spore niedomówienie, patrząc na to co się działo na wyspie.

Niemieccy spadochroniarze obserwujący okolicę na posterunku w ruinach budynku
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1554140308/?search[view]=detail&search[focus]=10
Przy pomocy nowo przybyłych posiłków Grupa "Zachód" zdołała w końcu opanować całe lotnisko w Maleme, gdzie późnym popołudniem wylądowały Junkersy z 5. Dywizją Górską. Trzeba było jednak nadal uważać na ostrzał brytyjskiej artylerii, która ciągle niosła za sobą straty w ludziach i sprzęcie - do wieczora 21 maja na lotnisku było już 80 zniszczonych lub uszkodzonych niemieckich samolotów. W nocy konwój wiozący drogą morską na Kretę żołnierzy i sprzęt 5. Dywizji Górskiej został przechwycony i zniszczony przez Royal Navy, przez co 330 ludzi zginęło, a ocalała reszta musiała uciec na znajdującą się na północy wyspę Milos. Jedynie szybka i sprawna akcja ratunkowa włoskiej Marynarki Królewskiej zapobiegła większym stratom wśród niemieckich żołnierzy. Podczas dwóch pierwszych dni operacji generał Freyberg popełnił poważny błąd taktyczny przypuszczając, że główny niemiecki atak nadejdzie z morza. Przez to nie zdecydował się na rozmieszczenie swoich wojsk wzdłuż brzegu w Chanii i nad zatoką Suda. Niemcy faktycznie zamierzali wysyłać ciężki sprzęt i wyposażanie oraz pewną liczbę żołnierzy 5. Dywizji Górskiej drogą morską więc wyżej wymienione starcie było pewnym potwierdzeniem myśli generała Freyberga. Podobne wydarzenie miało miejsce 22 maja, kiedy jeszcze większy niemiecki konwój został zaatakowany przez Anglików 30 km na południe od wyspy Milos. Ten jednak uniknął losu poprzedniego, bo bronił go włoski okręt wojenny oraz samoloty Luftwaffe. Zmusiło to angielskie okręty do skierowania się na zachód - do cieśniny Kithera. 

Żołnierze z 5. Dywizji Górskiej podczas transportu lotniczego na Kretę w Junkersie Ju 52/3m, maj 1941 r.  
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1554140683/?search[view]=detail&search[focus]=53
Była to pierwsza większa bitwa powietrzno-morska II wojny światowej, gdzie największe szkody wyrządzały Junkersy Ju 87B Stuka udzielając niszczycielskiej lekcji skuteczności bombowców nurkujących wykorzystywanych przeciwko siłom morskim. W starciach z nimi Anglicy stracili 3 krążowniki i 6 niszczycieli, a 13 innego rodzaju okrętów zostało poważnie uszkodzonych (w tym 2 pancerniki i jedyny lotniskowiec, jakim dysponowała w tym czasie flota śródziemnomorska). Dowódca floty admirał Cunningham wycofuje swoje statki do Aleksandrii 23 maja, a stamtąd wysyła na Kretę szybkie statki transportowe, które w celu uniknięcia ataków Luftwaffe, dowoziły zaopatrzenie w nocy. 

Żołnierze 5. Dywizji Górskiej przygotowują się do lotu na Kretę
Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/46/Bundesarchiv_Bild_183-L19017%2C_Gebirgsj%C3%A4ger_vor_dem_Start_nach_Kreta.jpg
W tym czasie przybyłe na wyspę oddziały górskie, które zajęły pozycje wokół lotniska, próbowały wyłomem ruszyć na wschód w celu połączenia się ze znajdującymi się tam, odciętymi jednostkami. Jednak plan ten został skutecznie powstrzymany przez 5. Brygadę Nowozelandzką broniącą Pirgos, więc ci zdołali przesunąć się zaledwie o kilkaset metrów. Jednak generał Freyberg zdał sobie sprawę jak bardzo się pomylił i kazał 5. Brygadzie Nowozelandzkiej odbić lotnisko w Maleme. Natarcie nastąpiło rankiem 22 maja i udało się im dotrzeć na południe - prawie do rzeki Tavronitis, jednocześnie zbliżając się do wschodniego krańca lotniska. Sukces był chwilowy, bo dzienne ataki Luftwaffe zmusiły ich do odwrotu na pozycje wyjściowe. Następnego dnia, w celu uniknięcia powtórki, Nowozelandczycy wycofali się jeszcze dalej - do Galatas, co pozwoliło generałowi Juliusowi Ringlowi - nowemu dowódcy Grupy "Zachód", połączyć siły ze spadochroniarzami, którzy dotąd nadal byli odizolowani na południowym zachodzie od Chanii. Od teraz lotnisko w Chanii nie znajdowało się już w zasięgu angielskiej artylerii i na wyspę już bez przeszkód przybywała dalsza część 5. Dywizji Górskiej oraz wyposażenie, co zmieniło sytuację taktyczną na korzyść Niemców. 24 maja operacja "Merkury" nabrała już takiego rozmachu, że niemieckie zwycięstwo było już tylko kwestią czasu szczególnie, że Royal Navy została już wyeliminowana. Jeszcze Brytyjski atak powietrzny zniszczył na pasie startowym w Maleme 24 Junkersy Ju 52/3m, ale to nie mogło przeszkodzić Niemcom w zajęciu wyspy. 

Żołnierze 5. Dywizji Górskiej maszerują na pozycje do ataku, 22 maja 1941 r.  
Źródło: https://nzhistory.govt.nz/media/photo/german-mountain-troops-on-crete
W celu dalszych postępów generał Löhr wysłał Ringla z zadaniem opanowania zatoki Suda i przerwania brytyjskiej linii dostaw, a następnie pomocy odciętym jeszcze jednostkom spadochronowym pod Retimno i Heraklionem. Ringel nakazał swoim jednostkom powietrzno-desantowym skierować się prosto na wschód przez główną drogę, silnie bronioną w Galatas przez Nowozelandczyków, jednak z pomocą Luftwaffe docierają oni do Chanii. Freyberg informuje Wavella, że jego wojska dłużej już nie są w stanie stawiać oporu Niemcom i 27 maja Churchill oraz Wavell wyrażają zgodę na ewakuację. W tym celu Freyberg gromadzi swoje siły w porcie Chora Sfakion - to właśnie stąd mają ich zabrać statki. 
28 maja Niemcy przebili się przez zaciekle bronione pozycje na wschód od Chanii i zajęli zatokę Suda. W tym czasie główne siły Aliantów podążały ku południowemu wybrzeżu. Generał Ringel nie zorientował się, że takie siły tamtędy zmierzają, więc na drodze do Chora Sfakion umieścił tylko nieduży pułk. Główne niemieckie siły ruszyły natomiast na wschód i 29 maja dotarły do swoich zdziesiątkowanych jednostek zmuszając następnego dnia do kapitulacji australijski batalion znajdujący się na wschód od Retimno. Australijczycy dostali za późno rozkaz o ewakuacji, ale angielska brygada i pewna liczba Greków, łącznie jakieś 3 500 ludzi, weszły kompletnie niezauważone przez Niemców na pokłady brytyjskich okrętów w Heraklionie w nocy z 28 na 29 maja. 

Angielscy żołnierze poddają się niemieckim spadochroniarzom pod koniec maja 1941 r. 
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1554140683/?search[view]=detail&search[focus]=49
Przez cztery kolejne noce Royal Navy ewakuowała z wyspy 14 500 żołnierzy, ale kosztowało ich to wiele ze względu na nieustanne ataki Luftwaffe. Jednak na wyspie pozostało ponad 9 000 żołnierzy angielskich i 1 000 greckich, których ewakuować się nie dało - wszyscy trafili do niemieckiej niewoli. Rozkaz ostatecznej kapitulacji Aliantów przyszedł 1 czerwca o godzinie 9:00. "Zadanie zakończone. Od dzisiaj Kreta jest wolna od wroga" - melduje tego samego dnia generał Löhr. 

Zdobyta broń i sprzęt, które pozostawili Alianci przed opuszczeniem wyspy
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1554141118/?search[view]=detail&search[focus]=94
Obiektywnie patrząc, to działania na Krecie były katastrofą zarówno dla Niemców, jak i Aliantów, którzy stracili około 12 000 ludzi i 2 000 marynarzy oraz ogromne ilości sprzętu i wyposażenia. Wielu pozostało na wyspie, aby walczyć w oddziałach partyzanckich, ale Niemcy bezlitośnie ich mordowali, masakrując jednocześnie miejscową ludność. Z drugiej strony, ponad połowa lądujących na wyspie żołnierzy niemieckich zginęła lub została rana. W sumie XI Fliegerkorps stracił około 6 000 ludzi, z czego 4 000 zginęło. Największe straty poniosły najlepiej wyszkolone i mające najwięcej doświadczenia jednostki bojowe. Kurt Student po wojnie powiedział: "Adolf Hitler bardzo się zmartwił na wieść o poważnych stratach poniesionych przez jednostki spadochronowe i doszedł do wniosku, że straciły one swój walor zaskoczenia. Potem często mówił, że czasy wojsk spadochronowych minęły". Przekonanie generała Haldera o tym, że zdobycie Krety ułatwi zaopatrywanie wojsk niemieckich w Afryce Północnej, okazało się bardzo błędne, bo główna linia zaopatrzeniowa Niemców i Włochów przebiegała tak samo jak przed operacją "Merkury" - nieopodal Malty, która to powinna być celem Niemców od początku. Sam Student przyznał po wojnie, że Kreta była grobem niemieckich spadochroniarzy i trzeba mu przyznać rację, bo była katastrofą niemieckich sił powietrzno-desantowych. Po bitwie gazety w całych Niemczech tygodniami publikowały listy poległych. Pyrrusowe zwycięstwo na Krecie właściwie w niczym nie pomogło oddziałom Rommla w Afryce Północnej. Sam Churchill stwierdził, że "bez zdobycia Malty państwa Osi stracą kontrolę nad sytuacją w Afryce", a Niemcy zamiast użyć swoich elitarnych oddziałów do zdobycia tej wyspy, ponieśli ogromne, bezsensowne z perspektywy czasu straty. Zarówno te wojska jak i sprzęt użyty do desantu na Kretę, można było o wiele mądrzej wykorzystać, szczególnie, że Niemcy nie walczyli jeszcze na Froncie Wschodnim. Wydaje się, iż operacja "Herkules", czyli planowana inwazja na Maltę, powinna być dla Niemców priorytetem, a do niej ostatecznie nie doszło w ogóle, m.in. przez straty z operacji "Merkury". Choć Niemcy prowadzili oblężenie tej małej wysepki od 11 czerwca 1941 r. do listopada 1942 r., to i tak finalnie zakończyło się ono zwycięstwem Aliantów. Na pewno największą trudnością dla Wehrmachtu była przewaga Royal Navy na morzu, a zarówno Hitler jak i Mussolini wiedzieli, że nie pokonają ich stosując wyłącznie ataki z powietrza. Do ostatecznego natarcia miało dojść w październiku 1942 r., jednak i ono zostało powstrzymane, choć z dużymi stratami - Niemcy po prostu skupili się na ZSRR, a rejon śródziemnomorski był na drugim planie. Zbiegła się w tym czasie klęska państw Osi w Afryce, także na kolejny atak już się nie zdecydowano.

Ulice Heraklionu po walce, czerwiec 1941 r.
Źródło: https://www.abc.net.au/radionational/image/7428008-3x2-700x467.jpg
Według raportów Niemcy stracili na Krecie od 4 000 do 6 500 żołnierzy zarówno z szeregów piechoty, jak i Luftwaffe. Równie dotkliwe okazały się straty w sprzęcie, bo z około 600 samolotów transportowych Junkers Ju 52/3m biorących udział w operacji, 270 zostało zniszczonych, uszkodzonych lub zaginęło. Była to jedna czwarta wszystkich tego typu samolotów w Luftwaffe, co znacznie uszczupliło niemieckie siły powietrzne podczas ataku na ZSRR. Straty wśród kadry oficerskiej i podoficerskiej wykluczały w najbliższym czasie jakąkolwiek operację powietrzno-desantową. Jak słusznie zauważył Winston Churchill "Grot niemieckiej strzały został strzaskany". 
Jak przyznają niemieckie raporty pobitewne "niemieckie rozpoznanie powietrzne w okresie poprzedzającym inwazję było nieodpowiednie, a obraz przedstawiony przez Luftwaffe nie pokazał rzeczywistej sytuacji na wyspie". Raport mówił także, że wiele kontenerów z uzbrojeniem i wyposażeniem spadło wprost na pozycje wroga i spadochroniarze byli często zabijani z własnej broni. Inne wpadały do jam, wąwozów i głębokich strumieni przez co nie dało się ich odzyskać. Poza tym niemieckie umundurowanie okazało się kompletnie niedostosowane do tak wysokich temperatur. W czasie walk wielu żołnierzy cierpiało wskutek udaru termicznego. "Po operacji na Krecie żadna niemiecka dywizja spadochronowa nie była zaangażowana w operację powietrzną jako cała jednostka" - informował Kurt Student. Od tej pory Fallschirmjägerzy będą wykorzystywani do walk na lądzie podczas walk na Froncie Wschodnim, w ramach piechoty, jako jej elitarne oddziały.

Generał Lotnictwa Wolfram Freiherr von Richthofen odznacza na lotnisku w Maleme zasłużonych żołnierzy za walki na Krecie w czerwcu 1941 r. Sam Generał został odznaczony Liśćmi Dębu do Krzyża Rycerskiego, który przyznano mu po walkach na zachodzie w 1940 r.
Źródło: https://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1554141722/?search[view]=detail&search[focus]=121

4 komentarze:

  1. Bardzo fajne artykuły. Podziwiam zaangażowanie autora przy popełnianiu tego i innych tekstów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję za miłe słowa ^^ Pozdrawiam i zachęcam do śledzenia bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie, świetna strona. Żałuje, że dopiero teraz ją odkryłem, żałuje również tego, że pewnie "połknę" jej zawartość w najbliższy weekend i będzie po przyjemności xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię i postaram się żeby było co "połykać" cały czas ^^

      Usuń