czwartek, 25 kwietnia 2019

"Kierowca, celuj czołgiem!" - LSSAH w drodze do Prochorowki

Niedługo po rozpoczęciu działań na wybrzuszeniu koło Kurska 1. Dywizja Grenadierów Pancernych SS "Leibstandarte SS Adolf Hitler" wraz z 2. Dywizją Grenadierów Pancernych SS "Das Reich" przygotowują się do działań ofensywnych na drodze prowadzącej z Tietriewina do Prochorowki. Jednak zanim obie formacje przystąpiły do walki, zostały zaatakowane przez ponad dwadzieścia T-34. W bitwie tej brał udział kierowca PzKpfw IV Ausf. G, będący czołgiem dowódcy plutonu z 7. kompanii 1. Pułku Pancernego SS Dywizji Grenadierów Pancernych SS "Leibstandarte SS Adolf Hitler" - SS-Rottenführer Rolf Erhardt. Oto przebieg wydarzeń z tamtego dnia.

Po stratach na polu minowym z 6 lipca 1943 r., 7. Kompania, która stanowiła część sił gotowych do działań ofensywnych, stała szeroko rozrzucona na wzgórzu w okolicach wsi Tietriewino. Przed nimi rozciągał się widok na zabudowania niewielkiego miasteczka, a za nimi - płonące wraki sowieckich czołgów, które nacierały w pierwszej fali. Jednak to był dopiero początek, bo trzeba będzie się zmierzyć z główną masą pojazdów pancernych, która już czeka przygotowana do walki. Krótko mówiąc, ściana stali i ognia, a pośrodku niej - niezliczone ilości piechoty. Dzień wcześniej dowódca plutonu SS-Unterscharführer Weiser dołączył do załogi czołgu Erhardta gdyż jego własny, stał w warsztacie remontowym. Dopiero co wrócił z urlopu, który przyznano mu z okazji ślubu i cały czas nosił na sobie mundur wyjściowy, bo nie było czasu ani okazji zmienić go na polowy. Podczas krótkiej przerwy w działaniach załoga oglądała zdjęcia z wesela i od czasu do czasu próbowała połączyć się z dowództwem.

Dywizja Grenadierów Pancernych SS "Leibstandarte SS Adolf Hitler" podczas działań w ramach bitwy na łuku kurskim, lipiec 1943 r. 
Źródło; https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f9/Bundesarchiv_Bild_101I-219-0596-12%2C_Russland%2C_Panzer_IV_und_Sch%C3%BCtzenpanzer_in_Fahrt.jpg
Sam Erhardt nie był doświadczonym kierowcą czołgu. Dotychczas jeździł ciężarówkami różnego typu, jak np. Krupp Typ L 2 H 143 znany także jako Krupp Protze. Na marginesie, przydługie nazwy pojazdów produkcji Kruppa nie są zlepkiem przypadkowych cyfr i liter. Można je łatwo rozszyfrować: L na początku oznacza, że pojazd jest ciężarówką (Lastkraftwagen), jeśli występuje po niej D, to oznacza, że napędzana jest silnikiem Diesla, pierwsza cyfra oznacza ładowność (w tym wypadku 2 tony), a kolejna litera - typ ramy (H - wysoka rama od słowa Hochrahmen). Pozostałe oznaczenia cyfrowe lepiej odczytywać od końca. Ostatnia cyfra oznacza liczbę osi (3), środkowa - liczbę cylindrów (4), pierwsza, o ile występowała - kolejną modyfikację konstrukcji albo serię produkcyjną (1). 

Grenadierzy Pancerni z "Das Reich" przemieszczają się na wyznaczone pozycje pod Kurskiem; w tle widoczny PzKpfw VI "Tiger", lipiec 1943 r. 
Źródło: http://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1555947176/?search[view]=detail&search[focus]=5
Za sterami PzKpfw IV Ausf. G spędził tylko kilka dni od 5 lipca, a jedyne co "osiągnął", to wjechanie na minę 6 lipca i wykonanie kilku pomniejszych zadań. Poprzedni dzień był równie ciężki. Trzeba było pokonać głęboki rów przeciwczołgowy, co udało się dopiero wieczorem. Nocą wartę objęli grenadierzy pancerni z 3. Batalionu 2. Pułku Grenadierów Pancernych, którzy znajdowali się blisko pozycji 7. Kompanii. Zgodnie z rozkazem, załoga PzKpfw IV udała się na przeciwny stok wzgórza, aby spędzić noc w dołach wykopanych pod podwoziem czołgu. Ponad 20 ton stali dawało poczucie bezpieczeństwa i nie interesował ich za bardzo fakt, że prawie jedna tona z tego, to amunicja, która może w każdej chwili wybuchnąć trafiona wrogim pociskiem.

Kolumna czołgów PzKpfw IV Ausf. G należących do 7. Kompanii zmierza na wyznaczone pozycje pod Kurskiem, lipiec 1943 r.
Źródło: https://pl.pinterest.com/pin/310185493061738801/?lp=true
O poranku obudził ich okrzyk pobudki połączony z rozkazami: "Zapalić silniki! Do wozów! Przygotować się do natarcia!". Załoga jeszcze nie zdążyła schować koców, kiedy Weiser przybiegł do niej zdyszany i oznajmił: "Pośpieszcie się! Czołgi wroga!". Nagle rozległ się wystrzał i pierwszy T-34 stanął w płomieniach zaledwie 200 m od nich. Zniszczył go sztabowy PzKpfw III Ausf. J uzbrojony w długolufową armatę 5 cm KwK 39 L/60 kalibru 50 mm. Nie było na co czekać, trzeba było działać, szczególnie, że T-34 zbliżały się niebezpiecznie szybko.
Załoga wsiadła do swojego PzKpfw IV, który odpalił od razu. Erhardt ruszył naprzód i wkrótce zniszczyli cztery nacierające z przodu T-34 z pomocą długolufowej armaty 7,5 cm KwK 40 L/48 kalibru 75 mm. Inne czołgi z 7. Kompanii radziły sobie równie dobrze i po jakimś czasie sytuacja zaczęła się stabilizować. Przekazy radiowe nie były już krzykami, tylko zwykłymi komendami wydawanymi bez pośpiechu. Jak na razie zagrożenie zostało odparte, lecz wszyscy dobrze wiedzieli, że to nie koniec.

Nowe, długolufowe armaty kalibru 75 mm PzKpfw IV z powodzeniem radziły sobie z sowieckimi T-34/76, lato 1943 r.
Źródło: http://www.bild.bundesarchiv.de/cross-search/search/_1555947176/?search[view]=detail&search[focus]=8
Monotonne rozkazy dotyczące ciągłej zmiany pozycji były chwilowo przeszłością. Odziały usłyszały "Georg do Ireny" - "Georg" to był SS-Obersturmanführer Hoffmann, dowódca 1. Plutonu, a "Irena" - SS-Hauptsturmführer Tiemann, szef 7. Kompanii. Po kilku przekazach radiowych okazało się, że goniec grenadierów pancernych przyniósł wiadomość, iż SS-Sturmbannführer Peiper, dowódca 3. Batalionu z 2. Pułku Grenadierów Pancernych został ranny i znajduje się w środku natarcia sowieckiej piechoty. Prosił żeby go stamtąd zabrać. Każdy kto to usłyszał wiedział, że zadanie to musi zostać wykonane jak najszybciej. Ściana dymu wyznaczała granicę pomiędzy wojskami niemieckimi a rosyjskimi i żaden z T-34 nie mógł przez nią się przebić nawet na 50 m, a jak już, to bezwładnie po uprzednim zniszczeniu. Pytanie tylko na jaką odległość ta ściana sięgała i czy pod jej osłoną można było dojść do Peipera? Te dwie wątpliwości na krótką chwilę wzbudziły pewną konsternację wśród załóg, no ale ktoś musiał jechać. Szybko jednak przyszła odpowiedź: "Irena do Walthera. Macie najlepszą pozycję. Bierzcie łącznika do czołgu dowodzenia i spróbujcie uwolnić Peipera. Jedziecie do piekła, ale to jedyna szansa!". "Waltherem" był czołg Erhardta, więc nie było na co czekać, tylko trzeba było ruszać, a wspomnienie o piekle dosadnie kształtowało obraz sytuacji na przedpolu - szczególnie, że zostało użyte przez dowódcę.

SS-Sturmbannführer Joachim Peiper w lipcu 1943 r. z Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego, który otrzymał 9 marca 1943 r. 
Źródło: https://pl.pinterest.com/pin/120049146291295107/?lp=true
SS-Unterscharführer Weiser potwierdził otrzymanie rozkazu i wydał odpowiednie wytyczne załogom czołgów z 7. Kompanii oraz, zgodnie z poleceniem, włączył łącznika do załogi swojego PzKpfw IV. Po otrzymaniu rozkazu o ruszeniu, Erhardt szarpnął czołgiem do przodu i zbliżył się do ściany dymu, który po chwili okrył cały pojazd. Trzeba było zwolnić, aby nie wpaść na jakąś przeszkodę. W wizjerze Erhardta widać było wraki, płomienie i zarysy postaci w rosyjskich hełmach. Co chwilę dało się słyszeć odgłosy eksplozji. No i weź w tym wszystkim znajdź stanowisko Peipera...
Łącznik nie miał jak rozpoznać sytuacji, bo siedział zamknięty w wieżyczce, ale Weiser łączył się przez radio, prosząc o silniejszą osłonę ogniową, równocześnie każąc reszcie czołgów pozostać na swoich miejscach. Zameldował o trafieniach w jego czołg i poinformował, że dalej pojedzie tylko z pojazdem dowodzenia. Potem wydał ostatni meldunek przez radio: "Dostaliśmy z rusznicy przeciwpancernej i lekkiego działka. Nie mam możliwości zorientowania się co się dzieje w terenie. W każdym razie - jedziemy dalej".

Żołnierze z artylerii przeciwlotniczej należący do Dywizji "Das Reich" niedługo po operacji "Cytadela" na łuku kurskim, 3 sierpnia 1943 r.
Źródło: http://tnijurl.com/744eb51796aa/
W ferworze otaczających wydarzeń, nikt nie zauważył, że nie było potwierdzenia odbioru ani żadnych rozkazów z zewnątrz. Możliwe, że odpadła antena, ale przecież nie ma jak tego sprawdzić. Jeśli tak, to kontynuować tę, wydawać by się mogło, samobójczą misję, czy nie? Mimo to, czołg toczył się dalej - w sam środek pozycji przeciwnika. Z sekundy na sekundę pojawiały się nowe pytania, na które nie było odpowiedzi. Czy jest tam jakiś niemiecki pojazd? Ile jeszcze trafień wytrzyma PzKpfw IV? Przemyślenia przerwał Weiser rozkazując: "T-34 na drugiej, pociskiem przeciwpancernym, ognia!". Okazało się jednak, że wieża była zablokowana w wyniku trafienia którymś z pocisków. "Kierowca, celuj czołgiem! Skieruj go na prawo!" - krzyczał Weiser, a niedoświadczony w boju Erhardt tylko przełknął ślinę i zgodnie z rozkazem pociągnął maszynę na trzecim biegu, choć wiedział, że prasowałoby go zredukować. Nie było jednak na to czasu. Nagle nastąpił wybuchł, a po nim cisza. Wystarczyło jedno spojrzenie na obrotomierz żeby było jasne, iż czołg stoi. Erhardt cały spocony próbuje go jednak odpalić i ku jego zdziwieniu, to się udaje. "Co mam teraz zrobić?" - pyta, a radiooperator zrywa mu z głowy słuchawki i krzyczy w ucho: "Działonowy nie żyje, a łączność wewnętrzna nie działa!". "No to spytaj przez głośnik, co mam robić!" - odkrzyknął Erhardt. "Kogo? Dowódca też nie żyje!" - padła odpowiedź.

Obraz uśmiechniętych i pozujących Grenadierów Pancernych z "Leibstandarte SS Adolf Hitler" sugeruje, że zdjęcie mogło zostać wykonane w celach propagandowych, lipiec 1943 r. 
Źródło: https://i.pinimg.com/originals/f9/8b/da/f98bda42ccff1c5f076c30d25318cd54.jpg
Kierowca wiedział, że znajduje się w beznadziejnej sytuacji i teraz wszystko zależy od niego. Po chwili, gdy pocisk trafił w bok wieżyczki po stronie świętej pamięci działonowego, zobaczył nacierających na jego czołg Rosjan. Niewiele myśląc, ruszył gwałtownie naprzód, ale 100 m przed nim zobaczył stojący T-34. "Czy poruszył lufą?" - pomyślał i nie ryzykując - skręcił PzKpfw IV pod kątem 90°, ale to nie uchroniło go od kolejnego trafienia. Erhardt spóźnił się o ułamek sekundy, lecz pocisk nie unieruchomił niemieckiej maszyny i kierowcy udało się ukryć wóz za jakimś wrakiem, który oddzielił go od T-34. Wykonując kolejny zwrot o 90° coś podpowiadało Erhardtowi, że kieruje się on w stronę niemieckich pozycji. Jednak czołg nie był jeszcze bezpieczny. Po chwili udało się wyjechać z dymu i Erhardt dostrzega pojazd dowódcy półplutonu, SS-Unterscharführera Steina. Jako że kuloodporne szkła w wizjerze kierowcy pękły, musiał on wystawić głowę przez właz, żeby Stein kierował go, machając rękami. Tiemann kazał odjechać mu na tyły, a czołg Steina osłaniał jego odwrót. 

Tutaj już bardziej poważne miny o wiele młodszych Grenadierów Pancernych z "LSSAH", którzy czekają na rozkazy podczas bitwy pod Kurskiem, lipiec 1943 r.
Źródło: https://pl.pinterest.com/pin/311241024219010179/
Gdy po jakimś czasie PzKpfw IV znalazł się na bezpiecznej pozycji, radiooperator wyszedł z czołgu i pomógł dostać się rannemu celowniczemu do punktu pierwszej pomocy. Łącznika w ogóle nie było w pojeździe, pewnie wypadł gdzieś między Rosjan. Erhardt pozostał sam. Gdy policzono trafienia, które otrzymał jego czołg wyszło, że było ich 17 ze strony piechoty, 3 z armat przeciwpancernych i jedno z T-34. Jeszcze przez kilka godzin kawałek kuloodpornego szkła przechodził z rąk do rąk żołnierzy 7. Kompanii, a Erhardt opowiadał jakie piekło przeżył. 

Grenadierzy Pancerni z  Dywizji "Das Reich" w lipcu 1943 r. na przedpolach wokół Kurska
Źródło: https://i.pinimg.com/originals/6a/8d/bb/6a8dbb2f4b64b0ff335af117fc0b0143.jpg
W międzyczasie Dywizja "Das Reich" przystąpiła do kolejnego już natarcia, które miało na celu zdobycie kilku wiosek na północ od Prochorowki, a także linii kolejowej w Bielenichinie. Jednak szturm prowadzony przez 3. Batalion z 4. Pułku Grenadierów Pancernych "Der Führer" nie do końca poszedł po ich myśli, gdyż radzieckie baterie artylerii oraz lotnictwo przykryły żołnierzy ogniem i dopiero 8 lipca, z niespodziewaną pomocą batalionu zwiadowczego z 3. Dywizji Grenadierów Pancernych SS "Totenkopf", który akurat przemieszczał się na północ, udało się utworzyć znaczną wyrwę w liniach przeciwnika. W raporcie po bitwie dowódca batalionu opisał heroiczną postawę jednego z żołnierzy o nazwisku Krüger. Jak wspomina: "karabinowa kula trafiła go w kieszeń, podpalając przechowywany w niej granat zapalający. SS-Untersturmführer Krüger bez zastanowienia zdarł z siebie spodnie i zupełnie nago kontynuował walkę. Walczył na szpicy swojej kompanii aż do chwili zajęcia wyznaczonego celu". Tydzień później Krüger poległ w boju. 

PzKpfw IV Ausf. G z osłonami bocznymi, tzw. Schürzen należący do 3. Pułku Grenadierów Pancernych "Deutschland" 2. Dywizji Grenadierów Pancernych "Das Reich" podczas bitwy na łuku kurskim; brak części osłon sugeruje, że czołg został trafiony przez wroga
Źródło: https://i.pinimg.com/originals/90/92/84/909284fb83720cab075211f4d08cebb2.jpg
Zanim część Dywizji "Das Reich" osiągnęła założone cele, ciężar bitwy pod Kurskiem wyraźnie przesunął się na południe. Gdy wydawało się, że II Korpus Pancerny SS wraz z Grupą Operacyjną "Kempf" otoczą radziecki garnizon w Prochorowce, Armia Czerwona przeprowadziła potężne kontrnatarcie. Pod Tietierewinem 3. Batalion z Pułku "Der Führer" był bezlitośnie atakowany przez Rosjan, ale utrzymał pozycje aż do przybycia i włączenia się do walki pozostałych oddziałów z Dywizji "Das Reich". Niedługo potem II Korpus Pancerny SS miał wziąć udział w słynnej bitwie pod Prochorowką, o której przebiegu pisałem w jednym z poprzednich artykułów

5 komentarzy:

  1. Książka "Kursk 1943. Niemieckie spojrzenie." dostarcza bardziej wnikliwego spojrzenia na operację "Cytadela". B. ciekawa. To punkt widzenia niemieckich oficerów sztabów ze strony walczących Korpusów, Grup Armii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za polecenie książki. Na pewno ją przeczytam i znajdzie się w moim zbiorze. Bardzo ciekawa pozycja.

      Usuń
  2. Błędnie opisana fotografia. "Żołnierze z artylerii przeciwlotniczej należący do Dywizji "LSSAH" podczas operacji "Cytadela" na łuku kurskim, lipiec 1943 r."
    Żołnierze Flaka 2 cm na Sd.Kfz. 10/5 należą do 2 Dywizji Pancernej SS "Das Reich" a nie so "LSSAH". 3 sierpień 1943 okolice miasteczka Biełgorod. Żołnierze machaja flagą by uniknąć omyłkowego zbombardowania przez Stukasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za korektę. Zasugerowałem się źródłem w którym był błąd, ale dobrze, że są osoby co czuwają ^^

      Usuń
  3. Spoko, zdarza sie. Znam ten problem z autopsji.
    Życzę wytrwania w dalszym prowadzeniu strony. ;)

    OdpowiedzUsuń