16 lutego 2019

Niemiecka amunicja Kampanii Wrześniowej

Z doświadczenia wiem, że temat amunicji jest często pomijany w licznych publikacjach dotyczących broni palnej, a jest to zagadnienie równie ciekawe, a niekiedy nawet ciekawsze niż same konstrukcje. Dla wielu osób naboje nie różnią się jakoś szczególnie od siebie i w muzeach stanowią tło dla pięknie wyglądającej wystawy pod tytułem "Wyposażenie żołnierza niemieckiego, wrzesień 1939 r.". Naboje są jednak bardzo ważnym elementem prowadzenia działań bojowych i ich właściwości balistyczne, moc obalająca i przede wszystkim ilość decydują na polu walki o życiu lub śmierci.

W 1939 r. żołnierze Wehrmachtu i oddziałów bojowych SS zwanych w tym czasie SS-Verfügungstruppe używali tych samych rodzajów amunicji co Wojsko Polskie zarówno do broni ręcznej, jak i maszynowej, tj: 
  • 7,92x57 mm  - nabój karabinowy 
  • 9x19 mm Parabellum - nabój pistoletowy.
Oprócz tych dwóch podstawowych rodzajów spora część oficerów (przede wszystkim tyłowych i sztabowych), ale także lotników, używała broni krótkiej strzelającej amunicją o wymiarach:
  • 7,65x17mm SR Browning 
  • 9x17 mm Short
  • 6,35x15,5 mm Browning - tę amunicję wycofano z uzbrojenia w 1942 r., gdyż cechowała się niewielką, żeby nie powiedzieć żadną, mocą obalającą i zdumiewające jest, że wytrzymała na froncie aż tyle lat, bo skuteczność tego naboju jest nawet niższa niż sportowego .22 LR, który dla przypomnienia, jest bocznego zapłonu!
Co więcej, część jednostek tyłowych oraz SS-Verfügungstruppe używało zdobycznej broni palnej dostosowanej do amunicji używanej przez wojsko austriackie i czechosłowackie, którą zabrano bez pytania, po aneksji obu krajów. 
W czasie rozkwitu militarnego i gospodarczego w latach 30., III Rzesza przeorganizowała i rozwijała swój system wytwórców elementów amunicji, których miała kilkudziesięciu + współpracujące z nimi zakłady zajmujące się jej scalaniem. Co ciekawe, pomogły im w tym ograniczenia jakie były zawarte w tak nielubianym przez Hitlera traktacie wersalskim. A czemu? Bo zlikwidowały one dotychczasowy przemysł amunicyjny cesarskich Niemiec, podzieliły ich sprzęt pomiędzy zwycięzców Wielkiej Wojny i nowo powstałe po niej kraje i przez to, że pozbyto się starego wyposażenia, to fabryki mogły od razu zainwestować w najnowocześniejsze rozwiązania techniczne. Sprzęt był nowy, więc i zużycie jego było niewielkie, toteż można było sobie pozwolić na intensywną produkcję. Przy okazji udało się jeszcze wprowadzić współzamienność amunicji do broni strzeleckiej pochodzącej od różnych producentów, co było unikalne na skalę światową. Nowoczesne metody wytwarzania sprawiły, że zużycie surowców ograniczono do minimum, a produkcja była o wiele bardziej opłacalna niż w innych krajach. Mimo to, trzeba było jakoś ukryć rozwijający się przemysł amunicyjny, bo zgodnie z traktatem wersalskim, jedynym legalnym producentem była wytwórnia Polte w Magdeburgu. Oznaczała ona swoje produkty literką "P" na spodzie łuski. Niemcy doszli do wniosku, że przecież inni producenci też mogą używać tej litery i tak powstała sieć zakamuflowanych kodów, którą zniesiono dopiero w 1940 r. Podobnie było w przypadku broni. Jedynym koncesjonowanym przez aliantów producentem była firma Simson z Suhl. Tak więc nowo powstałe konstrukcje oznaczano kodami z "S" w nazwie. 
W 1933 r. w Niemczech elementy nabojów karabinowych 7,92x57 mm wytwarzano w pięciu fabrykach o których możemy mówić z pewnością. Ciekawostką jest fakt, że na łuskach z tego okresu da się wyczytać i szósty symbol kodowy, więc do dziś nie wiadomo o jednej z nich. W 1939 r. było to już 31 zakładów. 
Jeśli chodzi o jakieś innowacje technologiczne, to Niemcy używali bimetalowych płaszczy pocisków i łusek, które były wynikiem doświadczeń z I wojny światowej. Na marginesie - bimetal to stal obustronnie platerowana miedzią. Żeby uzmysłowić sobie na jaką skalę ta produkcja się rozwijała, to w 1936 r. tylko dwa zakłady produkowały łuski z tego tworzywa, a trzy lata później - już 28. Dzięki temu można było w pełni pokryć zapotrzebowanie własne na amunicję do karabinów w czasie pokoju i w pierwszych fazach wojny. Łącznie z wyżej wymienionym rodzajem, opracowano i wdrożono nowy rodzaj amunicji treningowej do broni kalibru 7,92 mm ze zwykłym pociskiem o rdzeniu aluminiowym IS oraz smugowym ISL'spur. Powstały również naboje wskaźnikowe B-Patrone i przeciwpancerno-zapalające PmK, które zastąpiły starzejące się już naboje fosforowe Spr. 
Pojawienie się tylu nowych rodzajów amunicji przysporzyło spory problem dotyczący jej znakowania. Wymyślono więc system kolorystyczny, który bazował na trzech kolorach obwódek spłonki. W razie potrzeby był on uzupełniany o kolor czarny (smugowe) lub srebrny (wskaźnikowe), tym razem na wierzchołku pocisku, a także czerwone i zielone pasy wzdłuż dna łuski. 
W czasie Kampanii Wrześniowej w Polsce armia niemiecka zastosowała po raz pierwszy w warunkach bojowych kolejny już innowacyjny rodzaj amunicji małokalibrowej. Były to naboje z przeciwpancernym pociskiem Smk(H), który miał zwiększoną zdolność przebijania dzięki ciężkiemu rdzeniowi w węglika wolframu. W przededniu wojny wprowadzono do masowej produkcji także ciekawe naboje o wymiarach 7,92x94 mm z pociskiem przeciwpancerno-łzawiącym (SmKHRs) i przeciwpancerno-łzawiąco-smugowym (SmKHRs L'spur) używane w karabinach przeciwpancernych PzB 38 i PzB 39. 
Jak widać ilość rodzajów amunicji rosła równie szybko, co produkcja jej w ogóle. O ile w 1928 r. karabinową amunicję specjalną wytwarzała tylko fabryka Polte, tak w 1939 r. było to już 16 zakładów. Dzięki temu była i o wiele większa podać i zminimalizowano ryzyko przerwania dostaw na front w razie strategicznych bombardowań przeciwnika. 
Jeśli chodzi o amunicję pistoletową, to w latach 1935-1939 wytwarzało je 4 fabryki, w 1939 r. - 7, rok później - 8. Pod koniec kwietnia 1939 r. proch do nabojów karabinowych wytwarzano w co najmniej siedmiu zakładach. 
Aby lepiej zobrazować rozmiary produkcji amunicji w 1939 r. pomocne będą dane z dwóch fabryk znajdujących się na terenie Czechosłowacji: 
  • Sellier & Bellot w Vlašimiu dostarczył 111 000 000 nabojów karabinowych 7,92 mm
  • zakłady w Považskáj Bystricy dostarczyły 322 000 000 łusek i 170 000 000 pocisków. 
Mimo tak dużej ilości Urząd Uzbrojenia Wojsk Lądowych - Heereswaffenamt (HWA) - uznawał obie fabryki jako "średniej wielkości", a zapasy amunicji za niewystarczające. Według ocen HWA zapas na amunicję pistoletową wystarczy tylko na 36 dni walki. Odpowiadało to około 30% potrzeb. Niemieckie Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych - Oberkommando des Herres (OKH) - domagało się rezerw na co najmniej 4 miesiące. Według danych z 1939 r., latem tego roku w Niemczech (bez fabryk z Czechosłowacji i Austrii) wytwarzano miesięcznie 182 450 000 nabojów 7,92 mm do karabinów i 1 250 000 nabojów 20 mm do małokalibrowych armat  różnych typów. Przed wybuchem wojny 1 września 1939 r., Wehrmacht miał zapasy liczące ponad 7,3 mln nabojów 7,92x57 mm oraz prawie 60 mln nabojów 20 mm. Jak wyglądało natomiast zużycie? W walkach na terytorium Polski armia niemiecka wykorzystała 5,4% zapasów amunicji karabinowej i 6,9% amunicji do armat. 
Amunicję trzeba było też w coś pakować. Niemieckie naboje karabinowe umieszczano w paczki kartonowe (Schachtel) mieszczce 15 sztuk. Były one identyczne kształtem i rozmiarem z polskimi. Rozpoznaniu danego rodzaju amunicji służyła etykieta na pudełku. Były one drukowane i naklejane na jego górnej części. Dzięki temu, w przeciwieństwie do polskich, pudełka te były wielokrotnego użytku, gdyż wystarczyło starą etykietę zerwać lub zalepić ją nową. Zdarzały się egzemplarze mające aż 5 etykiet naklejonych na siebie. Amunicję pakowano do opakowań zbiorczych mieszczących 20 paczek, czyli jedno miało 300 nabojów. Następnie była ona przenoszona do drewnianych skrzyń. Tło etykiety służyło szybkiej identyfikacji rodzaju amunicji, i tak: 
  • białe - pocisk zwykły sS
  • żółte z czerwonymi literami "SmK" - pocisk przeciwpancerny Smk oraz przeciwpancerno-smugowy SmKL'Spur
  • zielone - pocisk przeciwpancerno-zapalający PmK
  • czarne z białymi literami - pocisk wskaźnikowy B-Patr.
  • różowe - amunicja ćwiczebna (ślepa) Platzpatr. 33
  • dodatkowy pionowy niebieski pas oznaczał amunicję w łuskach stalowych
System ten był wyjątkowo słabo czytelny, gdyż wymagał odczytywania etykiet z bliska, a zbyt duża ilość szczegółów na nich na pewno tego nie ułatwiała. Często też przechodził zmiany nie zawsze idące w parze z logiką, co nie rzadko prowadziło do pomyłek. A nic tak nie denerwowało dowódców jak użycie amunicji przeciwpancernej przeciwko piechocie, która jak sama nazwa wskazuje, służy całkowicie do czegoś innego.

  
Oznaczenia dna łuski  


 Dno łuski mosiężnej (po lewej) i bimetalowej (po prawej)
Strzał - magazyn o broni, nr 10 (88)
Oznaczenia na dnie łuski mosiężnej informują o: 
  • producencie łuski (P413 to DMW, zakład Lubeka-Schlutup)
  • użytym materiale (S* - łuska S z mosiądzu zawierającego 72% miedzi i 28% cynku)
  • numerze partii łusek (15) 
  • roku wykonania łuski (37 - 1937 r.).  
Łuska bimetalowa informuje o:  
  • producencie łuski (P198 to Metallwarenfabrik Treuenbrietzen GmbH, zakład w Roederhof)
  • kodzie materiałowym (VIg1) łączącym kod dostawcy stali (VI), cechę zakładu platerującego blachę stalową miedzią (g) oraz typ materiału (przeważnie 1)
  • numerze partii łusek (29)
  • roku wykonania łuski (39 - 1939 r.). 

System identyfikacji amunicji karabinowej